
Lipiec 1938 r. – sługa Boża Rozalia Celakówna pisze: „Zobaczyłam, w sposób duchowy, granicę polsko-niemiecką, począwszy od Śląska aż do Pomorza, całą w ogniu. Widok był naprawdę przerażający. Zdawało się, iż ogień zniszczy cały świat.
Usłyszałam: „Moje dziecko, będzie straszliwa wojna, która spowoduje wielkie zniszczenie. Niemcy upadną, bo Mnie nie uznają jako swego Boga i Króla, i Pana.
Warszawa będzie zniszczona, Warszawa legnie w gruzach.
Jest ratunek dla Polski, o ile Mnie uzna za swego Króla i Pana przez intronizację.”
Teraz zastanówmy się, co w całej historii ludzkości poszło nie tak? Czy była w tym wszystkim jakakolwiek wina Boga, skoro On nas ostrzegał, a myśmy Go nie posłuchali?
Czy dziś to, jacy ludzie są nie wynika przypadkiem z tego, jak są wychowywani? Czy jeżeli dziecko nie widzi modlących się rodziców, samo będzie się modliło?
Może więc trzeba spojrzeć na siebie, jaka ty jesteś?