W niedzielę, 25 października, pojawiła się informacja o śmierci Elżbiety i Lecha Ledeckich. Jak poinformował Tadeusz Piersiak w poście na Facebooku, oboje odeszli w minionym tygodniu w sanatorium w Wieńcu Zdroju w wyniku splotu zdarzen medycznych.
– Elę i Leszka Ledeckich znałem bardzo długo, znałem kilkadziesiąt lat. Obserwowałem ich rozmaite działania na polu częstochowskiej kultury – wspomina Ledeckich Tadeusz Piersiak były dyrektor OPK „Gaude Mater” i Muzeum Częstochowskiego, prezes Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Rumcajs”:
Tadeusz Piersiak podkreślił również, jak przez innych byli postrzegani Ledecy:
Jak pisze Tadeusz Piersiak:
„Śmierć odzwierciedliła symbolicznie ich życie. Ela i rok starszy Leszek zostali parą jako uczniowie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Częstochowie. Ona poszła za nim na studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Jako studenci zostali małżonkami i rodzicami ukochanego Piotrusia. Wróciwszy do rodzinnej Częstochowy, gwałtownie stali się filarami środowiska jako aktywni członkowie ZPAP, współtwórcy kawiarni artystycznej Bon Art, komisarze Jurajskiej Jesieni i Pleneru Miejskiego. Ten ostatni Ela wymyśliła i prowadziła od początku. Prace malarskie oraz ceramiczne wystawiali w całej Polsce i za granicą, sprzedawali w Cepelii oraz w Desie. Ich pasją stały się podróże zagraniczne, inspirujące do tworzenia i pozwalające nawiązać kontakty owocujące w międzynarodowych relacjach środowiska. Lech Ledecki pracował też w Wojewódzkim Domu Kultury, Elżbieta uczyła w LO im. Traugutta i w PLSP. Z jej inicjatywy i darowizn obrazów powstały galerie malarstwa w Traugucie i Sienkiewiczu. Oboje wielkodusznie oddawali swoje dzieła na aukcje charytatywne, szczególnie na rzecz częstochowskiego Hospicjum. Dla całego środowiska oczywiste było, iż Ledeccy uczestniczą w plenerach we dwoje, publiczność była pewna, iż na wernisażach będą i Ela i Leszek – razem.
Przed wyjazdem do sanatorium Ledeccy oddali do składu książkę o ich życiu i twórczości. Żartowali, iż to będzie ich pożegnanie i dar dla wnuka Maćka. Kiedy patrzę na dziś publikowane ich zdjęcie z Galerii 4Arte, nie mogę uwierzyć, iż są już wspomnieniem.”
KKO
Źródło: profil facebookowy Tadeusza Piersiaka

1 godzina temu













