W minionych wiekach biskupi i kardynałowie często mieszkali w okazałych rezydencjach, a ich pozycja społeczna przypominała niekiedy pozycję władców. Wysoka godność kościelna wiązała się z prestiżem, przywilejami i majątkiem. Nie brakowało jednak pasterzy, którzy pozostawali wierni ewangelicznemu ubóstwu i nie pozwalali, by sprawowany urząd oddalał ich od ludzi.
Jednym z nich był bł. Jakub Strzemię, franciszkanin i arcybiskup halicki, który na przełomie XIV i XV wieku prowadził działalność duszpasterską i misyjną na Rusi. W opowieści o jego życiu szczególne miejsce zajmuje hagiograficzny motyw rezygnacji z okazałej rezydencji na rzecz skromnego domu. Choć tej konkretnej historii nie znajdujemy w źródłach naukowych i należy ona raczej do tradycji, jej duch dobrze oddaje zasadniczy rys charakteru błogosławionego: przywiązanie do franciszkańskiej prostoty.
Franciszkanin na arcybiskupiej stolicy
Jakub urodził się około 1340 roku, najprawdopodobniej na terenie diecezji krakowskiej. kilka wiadomo o jego rodzinie i młodości. Pewne jest natomiast, iż wstąpił do zakonu franciszkanów i zaangażował się w działalność misyjną na wschodnich rubieżach ówczesnego świata chrześcijańskiego.
W latach 1385–1388 pełnił funkcję gwardiana, czyli przełożonego franciszkańskiego klasztoru Świętego Krzyża we Lwowie. Zyskał opinię człowieka odpowiedzialnego i zdolnego do łagodzenia konfliktów. Pośredniczył między innymi w sporze między władzami miasta a arcybiskupem halickim Bernardem, przyczyniając się do jego zażegnania.
W 1391 roku sam objął arcybiskupstwo halickie. Jego zadaniem było umacnianie organizacji Kościoła łacińskiego na rozległych terenach przynależącej do Polski Rusi. Nie była to posługa ograniczająca się do zarządzania diecezją. Jakub angażował się w ewangelizację, troszczył o duszpasterstwo i rozwój wspólnot kościelnych. Współpracował także z królową Jadwigą i królem Władysławem Jagiełłą.
Ubóstwo nie oznaczało bezczynności
Franciszkańska prostota nie przeszkadzała Jakubowi Strzemię w skutecznym sprawowaniu urzędu. Przeciwnie, jego działalność pokazuje, iż rezygnacja z osobistych przywilejów może iść w parze z dużą odpowiedzialnością za powierzonych sobie ludzi.
Arcybiskup szczególną troską otaczał Najświętszy Sakrament. Zabiegał o rozwój kultu eucharystycznego, między innymi przez udzielanie odpustów wiernym uczestniczącym w praktykach związanych z adoracją. Wspierał również nabożeństwa maryjne. Jego posługa miała wymiar zarówno duszpasterski, jak i misyjny: zależało mu na umacnianiu wiary na terenach, na których organizacja Kościoła łacińskiego wciąż się rozwijała.
Jakub troszczył się także o materialne potrzeby ludzi. Wspierał instytucje kościelne i dzieła miłosierdzia. Jego testament, sporządzony w 1401 roku, świadczy o tym, iż majątek nie był dla niego celem samym w sobie. Pozostawione dobra przeznaczył na pogrzeb, Msze święte i modlitwy za swoją duszę oraz na cele miłosierdzia chrześcijańskiego. Pozostałe wierzytelności miały zostać rozdane ubogim.
To jeden z najbardziej wymownych szczegółów jego biografii. Jakub nie tylko głosił Ewangelię, ale także starał się podporządkować jej własne decyzje, w tym sposób korzystania z dóbr materialnych.
Grób zapomniany na ponad dwa stulecia
Błogosławiony zmarł we Lwowie w 1409 roku. Zgodnie z jego wolą pochowano go w kościele franciszkańskim Świętego Krzyża, wśród zakonnych współbraci. Przez pewien czas miejsce jego pochówku pozostawało zapomniane.
Grób odnaleziono przypadkowo 29 listopada 1619 roku podczas prac budowlanych. Tożsamość zmarłego rozpoznano między innymi na podstawie zachowanych szat franciszkańskich i pontyfikalnych, pastorału oraz testamentu przechowywanego w archiwum klasztornym. Odkrycie przyczyniło się do odnowienia kultu Jakuba Strzemię. Zaczęto dokumentować przypisywane mu cuda, a jego cześć stopniowo się rozwijała.
11 września 1790 roku papież Pius VI zaliczył go w poczet błogosławionych. Wspomnienie liturgiczne bł. Jakuba Strzemię przypada 21 października.
Jego życie pozostaje przykładem pasterza, który łączył wysoką odpowiedzialność kościelną z franciszkańską prostotą. Nie chodziło jedynie o zewnętrzne oznaki ubóstwa, ale o sposób sprawowania urzędu: troskę o rozwój wiary, pomoc potrzebującym i gotowość do przeznaczania własnych dóbr na cele służące innym.
Historia bł. Jakuba Strzemię przypomina, iż godność biskupa nie jest przywilejem służącym osobistemu prestiżowi. Jest przede wszystkim zobowiązaniem do służby Kościołowi i ludziom.

7 godzin temu














