Awaria samolotu z papieżem na pokładzie. Pierwsza taka sytuacja

3 godzin temu

Niecodzienna sytuacja podczas powrotu papieża Leona XIV z Teneryfy do Rzymu. Tuż przed startem przed samolot ponownie podjechały schody, a papież opuścił pokład. Jak przekazano, powodem był problem techniczny. Ostatecznie Leon XIV wrócił do Watykanu samolotem udostępnionym przez króla Hiszpanii Filipa VI.

PAP / EPA / Alberto Valdes
Król Filip VI żegna papieża Leona XIV na lotnisku na Teneryfie

W samolocie stojącym w piątkowe popołudnie na lotnisku na Teneryfie dziennikarze z 10 państw - w tym Polski - przygotowywali się do tradycyjnej konferencji prasowej Leona XIV podczas lotu powrotnego do Rzymu na zakończenie bardzo intensywnej, siedmiodniowej podróży do Hiszpanii. Jej ostatnim etapem były Wyspy Kanaryjskie, które Leon XIV odwiedził jako pierwszy papież w historii.

ZOBACZ: Nie był tam żaden papież. Historyczna wizyta Leona XIV

Papież wraca często do Włoch samolotem kraju-gospodarza jego wizyty. Miał wrócić Airbusem A320 hiszpańskich linii Iberia. Zgodnie z protokołem lotu papieskiego podczas podróży powrotnej do Rzymu wysłannicy mediów wchodzą na pokład znacznie wcześniej i stamtąd obserwują ceremonię pożegnania papieża na lotnisku.

W tym czasie realizowane są przygotowania do konferencji prasowej: ustawiane są kamery, podłączane kable, sprawdzane mikrofony i głośniki. Papieska konferencja prasowa uważana jest za kulminację podróży, a przygotowania do niej rozpoczynają się znacznie wcześniej. realizowane są też ustalenia dotyczące pytań, które zadadzą przedstawiciele poszczególnych grup językowych.

Papież już miał odlecieć. Nagle jednak wysiadł z samolotu

W tym przypadku niemal wszystkie miały dotyczyć bieżących wydarzeń na świecie i w polityce. Zauważono jednocześnie, iż papieża żegnał król Hiszpanii Filip VI, co było zaskoczeniem, ponieważ wcześniej informowano, iż na Teneryfie zrobi to jego matka, królowa Zofia.

Monarcha pożegnał papieża podczas ceremonii z udziałem przedstawicieli wojska. Następnie Leon XIV wsiadł do samolotu. Dziennikarze dowiedzieli się, iż po odlocie przewidziany jest obiad, a następnie konferencja prasowa. Hiszpański kapitan samolotu powitał uroczyście przez głośnik papieża oraz jego współpracowników, watykańską delegację i wysłanników mediów.

Kiedy samolot zaczął przygotowywać się do kołowania w kierunku pasa startowego, nagle pod maszynę podjechały schody. Ku swojemu zdumieniu wysłannicy mediów zobaczyli, iż w kierunku samolotu idzie król Filip VI, a następnie papież opuszcza pokład. Obaj weszli ponownie do budynku lotniska, w którym nieco wcześniej przeprowadzili prywatną rozmowę.

Kapitan poinformował, iż pojawił się problem techniczny, który ekipa spróbuje jak najszybciej usunąć. Uczestnicy lotu papieskiego informowali o zdarzeniu w swoich kanałach, a dziennikarze telewizyjni i radiowi relacjonowali z pokładu rozwój sytuacji. Wszyscy podkreślali jej wyjątkowy charakter: papież opuścił samolot tuż przed startem. Zwracano uwagę, iż doszło do tego po raz pierwszy.

Pierwszy taki przypadek w historii. Techniczny problem samolotu z papieżem

Oczekiwanie na rozwój sytuacji trwało kilkadziesiąt minut. Pilot poinformował, iż przyczyną problemu był wiatr - to z jego powodu, jak się okazało, nie udawało się uruchomić silnika. Kapitan wyjaśnił, iż samolot zostanie ustawiony w innej pozycji. W kolejnym komunikacie załoga przekazała, iż usterki nie uda się usunąć natychmiast. Zapadła więc decyzja, iż wszyscy muszą opuścić pokład.

ZOBACZ: Kibice FC Barcelony wściekli na papieża Leona XIV. "Wszystko zepsuł"

Gdy wysłannicy mediów wychodzili z samolotu, Watykan poinformował ich, iż Leon XIV wróci do Rzymu samolotem udostępnionym przez króla. Dodano, iż personel Stolicy Apostolskiej odleci innym samolotem, przysłanym z Madrytu przez linie Iberia. Na płycie lotniska wysłannicy mediów obserwowali odlot królewskiego samolotu z papieżem na pokładzie.

Towarzyszyli mu wyłącznie najbliżsi współpracownicy. Król ponownie pożegnał Leona XIV, a następnie pozdrowił dziennikarzy, fotografów i operatorów kamer. Wysłannicy mediów przez ponad cztery godziny czekali na przylot nowej maszyny z Madrytu. Odlatywali z Teneryfy w chwili, gdy papież lądował na rzymskim lotnisku Fiumicino.

Razem z dziennikarzami wracali niektórzy papiescy współpracownicy, kilku dostojników kościelnych, personel watykański oraz ochrona, w tym żołnierze Gwardii Szwajcarskiej. Papieski samolot - tym razem bez papieża na pokładzie - wylądował w Rzymie około godz. 3 nad ranem.

Idź do oryginalnego materiału