Utrata pamięci niszczy tożsamość człowieka. Podobnie odcięcie się od chrześcijańskich korzeni zagraża duszy współczesnej Europy. Czy potrafimy odzyskać moralny kompas i przypomnieć sobie, kim jesteśmy? Przeczytaj refleksję o kryzysie wartości.
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska/AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Nie ma większego dramatu dla człowieka niż utrata pamięci.
Lekarz wie, iż ciało może jeszcze długo funkcjonować, choć pamięć zaczyna gasnąć. Chory rozpoznaje twarze, wykonuje codzienne czynności, czasem choćby się uśmiecha. Ale w jego wnętrzu dokonuje się tragedia. Powoli przestaje wiedzieć, kim jest.
Czy nie podobny dramat przeżywa dziś Europa?
Nigdy wcześniej nie była tak zamożna. Nigdy nie dysponowała tak wielkimi możliwościami naukowymi, technologicznymi i organizacyjnymi. Potrafimy przesyłać informacje z jednego krańca świata na drugi w ułamku sekundy. Operujemy serca, przeszczepiamy narządy, badamy odległe galaktyki i tworzymy narzędzia, które jeszcze niedawno wydawały się fantastyką.
A jednak coraz częściej odnosimy wrażenie, iż wraz z rozwojem techniki nie rozwija się człowiek.
Bo można zdobyć świat i zagubić własną duszę.
To nie przypadek, iż święty Jan Paweł II wołał z taką mocą, iż Europa musi oddychać pełnią swojego chrześcijańskiego dziedzictwa. Benedykt XVI przypominał, iż rozum odcięty od prawdy i wiary łatwo staje się narzędziem samego siebie. Papież Franciszek wielokrotnie przestrzegał przed „globalizacją obojętności”, która sprawia, iż człowiek przestaje dostrzegać twarz drugiego.
Choć akcenty ich nauczania były różne, wszyscy wskazywali na ten sam korzeń problemu – człowiek nie może zrozumieć siebie, jeżeli odwróci się od Boga.
Europa przez wieki nie była wielka dlatego, iż była bezbłędna.
Była wielka, ponieważ potrafiła się nawracać.
To właśnie Ewangelia dawała jej odwagę, aby uznać własne grzechy, podnieść się po klęskach i zaczynać od nowa. Gdy odrzuca się Boga, pozostaje pokusa zbudowania świata wyłącznie własnymi siłami. Historia XX wieku pokazała, jak tragiczne mogą być skutki takich prób. Ideologie obiecujące raj na ziemi pozostawiły po sobie obozy koncentracyjne, łagry, wojny i miliony ofiar.
Dziś zagrożenie ma często inne oblicze.
Nie przychodzi z okrzykiem rewolucji.
Przychodzi szeptem.
Podpowiada, iż prawda jest względna. Że sumienie można dopasować do okoliczności. Że wiara jest sprawą wyłącznie prywatną. Że wolność oznacza brak jakichkolwiek zobowiązań. Że człowiek sam może zdecydować, czym jest dobro i zło.
A przecież już w Księdze Rodzaju słyszymy echo tej samej pokusy: „będziecie jak bogowie”.
Kiedy człowiek próbuje zająć miejsce Boga, wcześniej czy później zaczyna traktować drugiego człowieka jak narzędzie.
Dlatego kryzys Europy nie jest przede wszystkim kryzysem gospodarki ani polityki.
Jest kryzysem antropologii.
Zapomnieliśmy, kim jest człowiek.
Jeżeli człowiek nie jest stworzony przez Boga, ale jest jedynie przypadkowym produktem ewolucji i historii, to jego godność staje się kwestią umowy społecznej. A to, co można ustanowić głosowaniem, można również głosowaniem odebrać.
Tymczasem chrześcijaństwo od dwóch tysięcy lat głosi prawdę prostą i zarazem rewolucyjną: wartość człowieka nie zależy od jego siły, zdrowia, wieku, pochodzenia ani użyteczności. Wypływa z faktu, iż jest kochany przez Boga.
To właśnie ta prawda pozwala odrzucić zarówno nienawiść wobec przybysza, jak i naiwność, która nie dostrzega realnych zagrożeń. Miłość bliźniego nigdy nie zwalnia z roztropności. Roztropność zaś nigdy nie daje prawa do pogardy.
Europa będzie naprawdę bezpieczna nie wtedy, gdy zbuduje najwyższe mury ani wtedy, gdy całkowicie zrezygnuje z granic.
Będzie bezpieczna wtedy, gdy odzyska moralny kompas.
Naród, który wie, kim jest, potrafi okazać miłosierdzie bez utraty własnej tożsamości. Potrafi być gościnny, nie rezygnując z odpowiedzialności za dobro wspólne. Potrafi bronić swoich wartości bez nienawiści wobec kogokolwiek.
Może właśnie dlatego południowy dzwon brzmi dziś jeszcze bardziej przejmująco niż przed wiekami.
Nie dlatego, iż przypomina o dawnych zwycięstwach.
Lecz dlatego, iż pyta każde pokolenie:
Czy pamiętasz jeszcze, kim jesteś?
Bo naród, który utraci pamięć o swoich korzeniach, może zachować swoje granice, swoje instytucje i swoje bogactwo.
A mimo to przestać być sobą.
Część 3/7
Autor: Ks. Piotr W. Wiśniowski – kapłan archidiecezji wrocławskiej, współzałożyciel i dyr. duchowy EWTN Polska, publicysta oraz współzałożyciel Fundacji Vide et Crede im. św. Jana Pawła II. Od lat zajmuje się ewangelizacją poprzez media katolickie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

1 godzina temu






![Śledzę z niepokojem alarmującą sytuację w Ceucie [Leon XIV]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2026/08/papa-leone-768x476-1-1-1-1.jpg)









