W niewielkim Konotopiu na Kujawach powstała najwyższa figura Matki Bożej w Europie. Mający ponad 55 metrów monument przewyższa słynnego Chrystusa ze Świebodzina. Poznaj niezwykłą historię sanktuarium i wotum wdzięczności, które przyciąga tłumy.
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN PolskaPhoto credit: materiały prasowe
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
W niewielkim Konotopiu na Kujawach wydarzyło się coś, co trudno przeoczyć. Pośród pól i spokojnego krajobrazu wznosi się monumentalna figura Matki Bożej, która ze swoją ponad 55-metrową wysokością staje się najwyższym maryjnym pomnikiem w Europie. Nie powstała jednak przede wszystkim po to, by bić rekordy. U jej początku znajduje się historia wiary, wdzięczności i miejsca, do którego ludzie przychodzili z modlitwą na długo przed pojawieniem się wielkiej konstrukcji.
Pomnik w Konotopiu w gminie Kikół ma około 55–55,6 metra wysokości. Sama figura Maryi mierzy około 40,6 metra, natomiast jej podstawę stanowi około 15-metrowa konstrukcja w formie korony. Powstanie tam również taras widokowy. Monument jest tym samym wyższy od słynnej figury Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro oraz od Chrystusa Króla w Świebodzinie. Uroczyste poświęcenie zaplanowano na 15 sierpnia 2026 roku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Jednak prawdziwe znaczenie tego miejsca zaczyna się znacznie wcześniej.
W Konotopiu znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, którego historia sięga XIX wieku. W 1885 roku ówczesny właściciel miejscowego majątku, będący ewangelikiem, wybudował przydrożną kaplicę. Umieszczono w niej niewielką, mierzącą zaledwie 55 centymetrów drewnianą Pietę: Maryję trzymającą na kolanach ciało zdjętego z krzyża Chrystusa. Według miejscowej tradycji budowa kaplicy była związana z uzdrowieniem córki właściciela, które przypisywano wstawiennictwu Matki Bożej. Z czasem zaczęli przychodzić tutaj pielgrzymi.
Właśnie ta niewielka figura stała się inspiracją dla dzisiejszego monumentu.
Historia sanktuarium nie była wolna od dramatów. Przed II wojną światową rozpoczęto budowę większej kaplicy, ale w 1939 roku została ona zniszczona przez Niemców. Samą figurę Matki Bożej udało się ocalić i ukryć. Po wojnie kult odrodził się, a w latach 2010–2011 Grażyna i Roman Karkosikowie sfinansowali odbudowę i rozbudowę sanktuarium. Dzisiejszy pomnik jest kolejnym etapem ich związku z tym miejscem. Fundatorzy określają go jako osobiste wotum wdzięczności za otrzymane łaski.
I być może właśnie w tym jednym zdaniu znajduje się klucz do zrozumienia całego przedsięwzięcia.
Można oczywiście rozmawiać o rozmiarach, kosztach, architekturze i rekordach. Można pytać, czy pomniki religijne powinny być aż tak wielkie. Można zachwycać się nimi albo je krytykować. Ale dla człowieka wierzącego zasadnicze pytanie brzmi inaczej: dokąd ten znak ma prowadzić?
Chrześcijaństwo nigdy nie zatrzymuje się przecież na kamieniu, betonie ani metalu. Sanktuarium nie istnieje dla samego sanktuarium, a figura Maryi nie istnieje dla siebie. Maryja zawsze wskazuje na Chrystusa.
„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” – mówi w Kanie Galilejskiej (J 2,5).
To adekwatnie cały program autentycznej pobożności maryjnej.
Jeżeli więc wielka figura w Konotopiu sprawi, iż ktoś po latach wejdzie do kościoła, uklęknie, przystąpi do spowiedzi, pomodli się za swoją rodzinę albo po prostu po raz pierwszy od dawna pomyśli poważnie o Bogu, wtedy jej największą wartością nie będzie wysokość 55 metrów. Będzie nią droga, którą otworzyła w ludzkim sercu.
Pomnik już teraz przyciąga zainteresowanie mieszkańców, turystów i pielgrzymów. Wokół powstaje infrastruktura przeznaczona dla odwiedzających, między innymi parkingi, tereny zielone i fontanna. Wszystko wskazuje więc na to, iż Konotopie może w przyszłości stać się jednym z bardziej rozpoznawalnych miejsc pielgrzymkowych tej części Polski.
Jest w tym obrazie także coś niezwykle polskiego. Maleńka wieś. Pola. Droga. Niewielka figura Matki Bożej Bolesnej, przed którą przez dziesięciolecia modlili się zwyczajni ludzie. Wojna, zniszczona kaplica, uratowany wizerunek. Potem odbudowa. A dziś Maryja widoczna z wielu kilometrów.
Nie trzeba z tego czynić deklaracji politycznej ani narodowego manifestu. Wystarczy dostrzec prostą ciągłość wiary ludzi, którzy przez kolejne pokolenia przychodzili ze swoim bólem do Matki Bolesnej.
Bo właśnie taki jest najbardziej wymowny wymiar tego miejsca.
Maryja w Konotopiu nie przedstawia królowej siedzącej na triumfalnym tronie. Źródłem miejscowego kultu jest Pieta – Matka trzymająca martwego Syna. To obraz cierpienia, którego nie da się zagłuszyć łatwymi słowami. Maryja zna więc doświadczenie każdego człowieka, który utracił kogoś bliskiego, który nie rozumie własnego cierpienia albo który przychodzi do Boga z pytaniem: „dlaczego?”.
I może właśnie dlatego warto patrzeć na monumentalną figurę w Konotopiu nie jak na religijną ciekawostkę, ale jak na znak przypominający o czymś bardzo prostym: człowiek wciąż potrzebuje miejsc, w których może podnieść oczy ponad codzienność.
15 sierpnia, kiedy Kościół będzie świętował Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, pomnik ma zostać uroczyście poświęcony. W dniu, w którym chrześcijaństwo przypomina światu o ostatecznym przeznaczeniu człowieka, na polskiej ziemi pojawi się nowy, widoczny z daleka znak.
Najwyższy w Europie.
Ale jego sens będzie naprawdę wielki dopiero wtedy, gdy prowadząc wzrok ku niebu, poprowadzi tam również ludzkie serca.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

1 godzina temu
![Pielgrzymka do szkoła relacji. Trwa szczyt pielgrzymkowy na Jasnej Górze [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/08/DSC_0082.jpg)













