Stanisław Stempowski: Jak się odbywa pogrom?

1 godzina temu
Zdjęcie: Dwóch nierozpoznanych Żydów z Bielska w oknie wagonu kolejowego


Porachunek bywa tym bezwzględniejszy, im bardziej obcą danemu środowisku – pod względem rasy, religii, kultury – jest ofiara lub im bardziej zabobonnym okazuje się pogromca.

Fragment „Pamiętników 1870-1920” Stanisława Stempowskiego, które właśnie ukazały się nakładem Wydawnictwa Więź. Książkę do 7 grudnia kupicie z rabatem 45 proc.

Jak się odbywa pogrom? Utarło się mniemanie, iż są dwa typy pogromów: z wódką i bez wódki, iż pierwszy typ posiada charakter bardziej złośliwy i niszczycielski. Dość jednak przyjrzeć się całej serii pogromów, by się przekonać, iż tłum żołnierzy pijanych li tylko nienawiścią socjalną i ideą zniszczenia daleko bardziej jest pomysłowy w kierunku okrucieństw niż tłum pijany wódką; iż wódka nie zmienia istoty i typu zjawiska, nadaje mu tylko pozory bardziej jaskrawe, efektowne, odwracające niekiedy uwagę od „cichej” działalności istotnych sprawców pogromu. Płonąca wśród pogromów gorzelnia (jak w Braiłowie i w Chmielniku) z setkami topiącego się w spirytusie i palącego się mrowia ludzkiego przypomina raczej olbrzymią pułapkę na muchy, szczury lub inne szkodniki i budzi raczej uczucie politowania.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Pogrom bez wódki, czysty idealny pogrom bez żadnych obsłonek, odbywa się z nadzwyczajną prostotą. Poprzedza go na parę dni wieść, iż taki a taki folwark ma być rozgromiony. Wieść ta ma na celu sterroryzowanie ofiary, która i tak nie ujdzie, a także zwrócenie uwagi okolicznych szakali, iż niebawem pożywią się resztkami uczty tygrysa.

Niekiedy w przeddzień pogromu zjawia się na folwarku zwiastun w postaci niby furażera. W oznaczonym dniu zwykle rano zaczynają zjawiać się na folwarku grupy po 8–10 żołnierzy uzbrojonych w kije i żądają jedzenia. Nasyceni nie odchodzą, ale wałęsają się dookoła folwarku lub idą na wieś. Przybywa ich coraz więcej. niedługo wyczerpują się zapasy chleba, sera, słoniny, masła. Wtedy żądają mąki, żywych wieprzów. jeżeli się jeszcze nie zorientowano, iż losu niczym przebłagać nie można, wówczas nagły krzyk mordowanego drobiu ostrzega, iż żarty skończone.

Niekiedy takim ostrzeżeniem bywa nagłe żądanie tytoniu lub pieniędzy. Pogrom wszakże zawsze zaczyna się od chwili, gdy ktoś z żołnierzy wciśnie się do domu lub z zewnątrz zbije znienacka szybę. Zanim jednak padnie ów sygnał, rozbiega się najczęściej sterroryzowana groźbami służba i gospodarz domu zostaje sam. Nagabywany bez przerwy, potrącany, popychany z pokoju do pokoju nie ma siły oderwać się od straszliwego dlań widowiska niszczonego mienia.

Mówiono mi o wypadku, gdy uprowadzony przez domowników jednymi drzwiami, wracał gospodarz drugimi, aż wreszcie poniewierany i lżony odarty został z butów i odzieży. W domu bierze żołnierz tylko pieniądze, kosztowności, bieliznę, odzież, przedmioty nieobjętościowe, łatwe do niesienia i sprzedania. Toteż żądza łupu gwałtownie się nasyca i występuje druga, równie silna, żądza niszczenia. Wśród wybuchów śmiechu tłucze lustra, gra pięściami na fortepianie, siekierą otwiera szafy i biurka.

Nowość Nowość Promocja!
  • Stanisław Stempowski

Pamiętniki 1870-1920

82,50 150,00 Do koszyka

Chęć popisu popycha niekiedy i do bezwiednego odtwarzania scen z czasów hajdamaczyzny. W Sieniawce Rudzkich na przykład żołnierz wdział na się ornat, na głowę włożył damski kapelusz z welonem, a na ręce trzewiki i w takim stroju udawał, ku wielkiej uciesze motłochu, księdza odprawiającego mszę przed ołtarzem domowej kaplicy.

Jednocześnie na folwarku wre robota. Z otwartych spichrzy wywozi się na chłopskich furmankach zboże, narzędzia rolnicze, zabite wieprze, drób… Co się nie da zabrać, jak na przykład cięższe maszyny, psują uderzeniami młota. W krótkim czasie z zasobnego folwarku pozostaje kupa rumowisk. Wtedy najczęściej ogień miłosierny oczyszcza splugawione przez ludzką zbrodnię miejsce.

Do obrazu „normalnego” dla naszych czasów pogromu wartki pęd życia dodaje coraz to nowe, potworne i krwawe rysy, przypominające niekiedy czasy Nerona i prześladowania pierwszych chrześcijan. Coraz częściej wśród zgiełku rozpasanej tłuszczy, trzasku rozbijanych mebli i żałośnego szelestu niszczonych bibliotek rozlegał się jęk mordowanej w dzień biały w oczach tłumu, we własnym domu bezbronnej ofiary. Coraz częściej w klepsydrach czytamy dziwne dla naszej epoki słowa: „Zginął śmiercią męczeńską”…

[…] Dzieje pouczają nas, iż pogrom bywa wyjątkową formą porachunków międzyludzkich, gdy w łonie danego społeczeństwa czy państwa znajdzie się warstwa lub grupa ludzi dających się łatwo odróżnić od reszty jakąś cechą zewnętrzną – strojem, językiem, typem twarzy, religią, miejscem osiedlenia itp. – i pozbawionych całkowicie lub częściowo praw przysługujących ogółowi, co zapewnia wszelkim wobec nich gwałtom BEZKARNOŚĆ, i gdy w mniemaniu ogółu grupa ta staje się wcieleniem wszelkiego zła, przyczyną klęsk, a zatem obiektem nienawiści. Porachunek bywa tym bezwzględniejszy, im bardziej obcą danemu środowisku – pod względem rasy, religii, kultury – jest ofiara lub im bardziej zabobonnym i ciemnym jest pogromca.

Poza tymi materialnymi warunkami pogrom, jak zresztą wszelkie zjawisko społeczne, wymaga odpowiednich warunków psychicznych, pewnego nastroju psychicznego. Psychoza ta wszakże powinna być obopólna, gdyż inaczej miast pogromu mielibyśmy walkę. A więc poczucie nieodwołalności dokonywanego gwałtu powinno tkwić zarówno w świadomości pogromcy, jak i jego ofiary.

Prześladowania chrześcijan za czasów rzymskich, średniowieczne pogromy kacerzy i heretyków, pogromy Żydów dostarczyć mogą jaskrawych przykładów.

Idź do oryginalnego materiału