Rozwód Europy z USA coraz bliżej. Napięta sytuacja wokół Grenlandii

2 godzin temu
Zdjęcie: Nuuk


Dla wielu rządów europejskich groźba nałożenia przez Trumpa karnych ceł na każdego, kto spróbuje powstrzymać go przed przejęciem Grenlandii, była przelaniem ostatniej kropli – pisze Tim Ross dla „Politico”.

Na portalu „Politico” ukazała się analiza Tima Rossa, w której dziennikarz wskazuje, jak groźby Trumpa dotyczące Grenlandii skłaniają Europę do zerwania stosunków z Ameryką.

– Dla wielu rządów europejskich, w tym najdłużej współpracujących i najbardziej lojalnych sojuszników Ameryki, groźba nałożenia przez Trumpa karnych ceł na każdego, kto spróbuje powstrzymać go przed przejęciem Grenlandii, była przelaniem ostatniej kropli. Uważają oni, iż rozwód jest teraz nieunikniony – czytamy.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Według relacji europejskich dyplomatów, w kuluarach coraz częściej słychać głosy zaniepokojenia dotyczące działań Donalda Trumpa. Urzędnicy mają określać jego tempo w dążeniu do aneksji duńskiego terytorium jako „szalone” i wręcz „obłąkane”.

– Wysocy rangą urzędnicy europejscy coraz częściej uważają, iż nadszedł czas, aby zmierzyć się z prawdą, iż Ameryka Trumpa nie jest już wiarygodnym partnerem handlowym, a tym bardziej niezawodnym sojusznikiem w zakresie bezpieczeństwa – zauważa Ross.

Autor analizy ostrzega, iż bez „radykalnej zmiany w podejściu” Stanów Zjednoczonych Zachód może stanąć w obliczu głębokiej przebudowy, która „zachwieje globalną równowagą sił”. Wskazuje, iż skutki mogą być poważne – począwszy od „transatlantyckich szkód gospodarczych” wynikających z rosnących napięć handlowych, aż po realne „zagrożenia dla bezpieczeństwa”. Jego zdaniem konsekwencje odczuje także sama Ameryka, szczególnie w zakresie możliwości „projekcji siły w Afryce i na Bliskim Wschodzie”, jeżeli utraci dostęp do europejskiej infrastruktury wojskowej, baz i wsparcia logistycznego.

Jakie skutki przyniesie zerwanie stosunków z USA?

Zdaniem autora, w europejskich stolicach dominuje przekonanie, iż ewentualne zerwanie relacji z Waszyngtonem byłoby dla większości państw „bolesne” i oznaczałoby faktyczny koniec „80 lat pokojowej współpracy, wzajemnego wsparcia i korzystnego handlu”. Wskazuje również, iż taki rozwój wydarzeń stanowiłby „śmiertelny cios” dla NATO w jego obecnym kształcie, podważając podstawy sojuszu, który przez dekady stanowił filar bezpieczeństwa Zachodu.

– Jednak dla niektórych urzędników przyszłość zachodnich sojuszników po odejściu Stanów Zjednoczonych nie jest trudna do wyobrażenia. Po pierwsze, państwa europejskie, w tym te nienależące do UE, takie jak Wielka Brytania i Norwegia, spędziły większość drugiej kadencji Trumpa, pracując w coraz skuteczniejszej grupie: tzw. koalicji chętnych do wsparcia Ukrainy – czytamy.

Jak relacjonuje Tim Ross, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego z aż 35 państw „pozostają w stałym kontakcie” – regularnie organizują spotkania online i bezpośrednie rozmowy, a także utrzymują łączność „za pośrednictwem mniej formalnych wiadomości tekstowych”. Ta sieć współpracy stała się nieformalnym kanałem konsultacji między sojusznikami, którzy „przyzwyczaili się do poszukiwania wielostronnych rozwiązań w świecie, w którym Trump stanowi znaczną część problemu”.

Promocja!

Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?

32,30 35,90
Do koszyka
Książka – 32,30 35,90 E-book – 29,00 32,30

– Według osób zaznajomionych z funkcjonowaniem grupy, poziom zaufania w tych kręgach jest ogólnie wysoki. Nie dotyczy to tylko urzędników: sami przywódcy krajowi zakasują rękawy i pracują w nowych, bliskich sobie grupach – opisuje autor analizy.

Sprawa Grenlandii przechyliła szalę

Europejscy liderzy – w tym Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz, Ursula von der Leyen, Alexander Stubb oraz Giorgia Meloni – utrzymują stały kontakt, „regularnie wymieniając wiadomości tekstowe”, często w ramach „tej samej grupy czatu”. W ostatnich miesiącach mieli wypracować „dobrze zgraną rutynę” wzajemnych konsultacji, każdorazowo reagując, gdy Donald Trump podejmuje działania określane przez nich jako „szalone” lub „potencjalnie szkodliwe” dla międzynarodowej stabilności.

– W ciągu ostatniego roku ich podejście polegało głównie na zachowaniu spokoju i reagowaniu na działania polityczne Trumpa, zamiast dawać się sprowokować jego prowokacyjnymi słowami – pisze dalej Ross.

„Burzliwa reakcja Trumpa” na temat Grenlandii miała być momentem przełomowym, który „przechylił szalę” w relacjach między sojusznikami. To właśnie tzw. kryzys grenlandzki miał skłonić europejskich liderów do poważnej refleksji nad tym, „jak działać bez wsparcia Ameryki” i jak budować więcej niezależności w ramach wspólnej polityki bezpieczeństwa.

Wspomniany „format współpracy” może stać się w tym wypadku „zalążkiem nowego sojuszu bezpieczeństwa” – szczególnie w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone „nie wspierają już NATO ani bezpieczeństwa europejskiego” w dotychczasowym zakresie. Autor zauważa, iż nowe porozumienie „nie wykluczałoby współpracy z Ameryką”, jednak nie traktowałoby jej już jako „czegoś oczywistego”.

Co z Ukrainą?

– W czatach tekstowych z liderami Grupy Waszyngtońskiej [nazwa wzięta od grupy europejskich przywódców, którzy w sierpniu 2025 roku odwiedzili Biały Dom wraz z prezydentem Ukrainy – red.] uczestniczy również sam Zełenski, co wprowadza do dyskusji kolejny intrygujący pomysł. Ukraina jest zdecydowanie najbardziej zmilitaryzowanym krajem spośród reprezentowanych państw, dysponującym ogromną armią, wysoko rozwiniętym przemysłem produkcji dronów i większym niż ktokolwiek inny doświadczeniem w zakresie realiów prowadzenia wojny – zwraca uwagę brytyjski publicysta.

Choć „Ukraina od dawna zabiega o członkostwo w NATO”, dziś takie rozwiązanie „wydaje się mniej atrakcyjne”, głównie ze względu na coraz mniej wiarygodne „obietnice Ameryki dotyczące wsparcia gwarancji bezpieczeństwa”. Autor podkreśla, iż połączenie „potencjału militarnego Ukrainy” z możliwościami Francji, Niemiec, Polski i Wielkiej Brytanii mogłoby stworzyć „ogromną siłę zbrojną” – fundament ewentualnej nowej „koalicji chętnych” w ramach europejskiego systemu obrony.

– Panuje powszechna zgoda co do tego, iż rozmowy na temat nowej europejskiej architektury bezpieczeństwa muszą się odbyć i to szybko. Przywódcy UE spotkają się osobiście na nadzwyczajnym szczycie w najbliższych dniach, aby uzgodnić odpowiedź na groźby Trumpa dotyczące Grenlandii, choć dyskusja może wykroczyć daleko poza ten temat – stwierdza Tim Ross.

KM

Idź do oryginalnego materiału