Czy często prosisz Boga,
by zabrał wszystkie cierpienia, które cię spotkały? A może nie tędy droga? Może
wcale nie chodzi o zabranie wszystkich cierpień tylko o wytrwanie w nich, o
podejmowanie walki o każdy dzień?
Może czas sobie
powiedzieć: Spotkały mnie trudności, ale ja sobie poradzę. Nie sam, ale z Panem
Bogiem mogę wszystko.
Może czas przestać
narzekać i pytać: Czemu mnie to spotkało?
Bo czy to coś dało?
Czas podjąć walkę, ale
jednocześnie pogodzić się z sytuacją, jakiej doświadczasz. Musimy postępować
według słów św. Ignacego Loyoli: musimy robić wszystko, co w naszej mocy tak,
jakby wszystko zależało od nas, ale jednocześnie mamy modlić się tak, jakby
wszystko zależało od Boga.
Musimy uświadomić sobie,
jak bardzo jesteśmy zależni od Boga. Ale to jest wspaniała wiadomość, bo dzięki
temu żyjemy w przekonaniu, iż czuwa nad nami Ktoś tak potężny, iż choćby nie
możemy sobie tego wyobrazić.
Posiadając pewność o
niewyobrażalnej opiece Boga – naszego Ojca, nie możemy bać się trudności i
cierpień.
Czy Jezus wisząc na
krzyżu chciał z niego zejść? Przecież mógł, jest w końcu Synem Bożym. Nie
zszedł, wytrwał na nim do końca. Umarł na nim DOBROWOLNIE, żeby nas wszystkich
zbawić.
Dlaczego zatem ty chcesz
z krzyża zejść? Chrystus jest dla nas ideałem, powinniśmy Go naśladować. On
wytrwał na krzyżu. Dlaczego więc ty chcesz odsunąć od siebie swoje cierpienia,
zamiast wytrwać w nich, a swoje cierpienie ofiarować za inną osobę?
Pokarz, iż z Bogiem
możesz wszystko. Z Nim wszystko jest możliwe.
Ewelina
Szot