Rozczarowująca Boża moc?

5 dni temu

Może Jezusowa zgoda na to, iż rozczaruje wielu, jest dla ludzi szansą na wewnętrzną zmianę?

Edytorial do tygodnika „Więź co Tydzień” z 2 kwietnia 2026:

Jezus, syn ojca. Można by pomyśleć, iż jest w tym określeniu błąd – wszak dwukrotnie wypadałoby użyć wielkiej litery. Nie o Chrystusie jednak piszę. Jezus Barabasz (dosł. „Jezus, syn ojca”) – w części rękopisów Ewangelii św. Mateusza właśnie tak określany jest człowiek, którego uwolnił Piłat. Wygląda na to, iż prefekt Judei postawił naprzeciw siebie dwóch zaskakująco podobnych mężczyzn – ale tylko jeden z nich był „mesjański” taką siłą, jakiej oczekiwał tłum.

Chrystus-Mesjasz dla wielu był rozczarowaniem. Co to za potęga, która daje się przybić do krzyża? Pytanie o Jezusową siłę zadaje Marek Kita, zauważając, iż w Ewangelii św. Jana „Ukrzyżowany jest przedstawiony jako emanujący mocą… choć zarazem z niej niekorzystający”. „Malowana słowem ikona ukazuje Chrystusa jako wyrzekającego się użycia siły – kontynuuje autor – żeby w inny sposób pokonać drapieżny mrok”.

Kto wie? Może to Jezusowa zgoda na to, iż rozczaruje wielu, jest dla ludzi szansą na wewnętrzną zmianę? Na nieprzyjemne zderzenie się z własnymi oczekiwaniami i na ich przebudowę? Może fakt, iż On uparcie nie przestaje być Mesjaszem „po swojemu”, pozwala człowiekowi, który się z tym zgodzi, dojrzeć do Jego łagodności? Przejście od wewnętrznej wojny do „pokoju rozbrojonego i rozbrajającego” – to dopiero byłaby Pascha!

Przeczytaj: Bóg mocny inaczej. Medytacja na Triduum Paschalne

Idź do oryginalnego materiału