🔉Rodzina w Roku Kościelnym. Cz. 6. Czas Wielkiego Postu. Rozmyślanie na dzień 30.

salveregina.pl 20 godzin temu
Zdjęcie: Krzyż Święty


Rozważaj Tajemnicę Odkupienia razem z swoją rodziną. Refleksje na dzień 30 okresu Wielkiego Postu.

🔉Wysłuchaj rozważania:

MODLITWA ZWYCZAJNA PRZED KAŻDYM ROZMYŚLANIEM.

Błagam Cię, Jezu, Boże mój! niech siła Miłości Twojej gorętszej od ognia, słodszej od miodu, ogarnie duszę moją, abym umarł dla Miłości Twojej, o! Panie mój, Któryś raczył umrzeć dla mojej miłości. Amen.

(Modlitwa Św. Ojca Franciszka z Asyżu.)

Rozmyślanie. Króla biczują.

Przygotowanie 1. Historię przypomnij sobie.

Przygotowanie 2. Staw się na sali przy Chrystusie Panu.

Przygotowanie 3. Proś, żebyś poznał boleści Pana Jezusowe.

Punkt I.

Szukał Piłat sposobów rozmaitych, na wybawienie Jezusa, ale się mu nie powiodły: jednego jeszcze użyć chce, sromotnego, bolesnego, aby nim żydów do miłosierdzia pobudził. A cóż za sposób? Cięgi każe dać Jezusowi. Drętwieje serce na to, wybawienie okrutne, bolesne jest. Nie zasłużył nic, a karanie ma ponosić? Poprawiać chcą Tego, Który się nie zepsował (zob. Łuk. 23, 16)? Poprawują jednak, i wiedząc o woli Piłatowej, okrutni oprawcy (1) uderzają na szyję Chrystusa; i porwawszy Go, poczną z szat ozdobę Nieba i ziemi zwłóczyć. Przebóg zmiłujcie się nad niewinnym, ratujcie o ile możecie, niech nie biją Jezusa. Zaćmij się Niebo, a zakryj Jezusa, niech Go bezecne oko nie widzi, niech Go nie znajdzie dla wymierzenia tego biczowania. Nie widzę ratunku, widzę tylko pokrytą Twarz rumianą barwą; Oczy, to w Niebo podniesione, to na ziemię spuszczone, Serce głosem niebiosa przenika, i upadając przed zagniewanym Ojcem, i rózgę na karanie trzymającym, ofiaruje się na przyjęcie karania. Nie wzbraniam się biczów, Boże Ojcze Mój; nie stronię od Ciebie; nie kryję się przed Tobą; i owszem stawiam się z chęci, z Miłości, gotowy na karanie; bij, wolno ci, tym mnie nie odstraszysz: i owszem choć mnie zabijesz, nie odstraszysz, Synem Twym zawsze chcę być, Ojcem Cię wiecznie uznaję. O miłosne Serce Jezusowe, jakoś odważne, jakoś Ojcu posłuszne. A moje nie takie serce, Dobry Jezu, kiedy mnie bić chcesz, to się frasuję; a miałoby się wielce radować, miałoby mówić: Gotowym na karanie, Dobry Jezu, bij jako ci się podoba. Chciej wesoło znosić, co ci Chrystus daje.

PRZEKAŻ 1.5% PODATKU
na rozwój Salveregina. Bóg zapłać
KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Salveregina 19503

Punkt II.

Podał ręce, które na opak oprawcy mocno powrozem przywiązali; ale mocniejszymi się Jezus, uprzejmy dusz naszych przyjaciel, przywiązał. Przystąpią oprawcy z rózgami ciernistymi, ostrymi, poczną siec bielsze nad śnieg ciało, które od częstych razów krwią wszystko zaszło, aby ukochany w białości, pokrył się rumianością (2). Zmordowani jedni, następującym miejsce dali, już z grubszymi rózgami i z biczmi ościstymi, sieką i ci, i psują rumianość, żeby się sinością przeplatała. Nastąpią i trzeci, z łańcuszkami żelaznymi, a ci jako ziemie bruzdami ran Ciało poorali (3). Popadała się skóra, otwiera się ciało, leje się obfita krew; leci sztukami z panieńskiej krwi urobiony przybytek, a ziemia, jako nigdy krwią pokryta. Patrzy to tam, to Sam Jezus, oczy do nieba podnosi, i na ludzi obraca: język milczy, serce woła, już nie z niecierpliwości, ale z miłości: Jeszcze Ojcze jeszcze krew już nie pomsty krzyczy od Boga, ale miłosierdzia nad duszami. Dziwuj się tu wielce duszo moja, i dziękuj za te bicze Jezusowi; dla ciebie to, dla ciebie. Policz sobie te razy, a znajdziesz pewnie ich liczbę niemałą, nie zwyczajną.

Liczyli drudzy, znaleźli 5475 (4). Niezwyczajne to karanie, bo też i niezwyczajne grzechy, i Twoje, i moje; niezliczone, bo któżby te grzechy policzył, które się i w Duszy Twej, i w duszy mojej, i innych ludzi znajdują; a licząc rany, nad każdą omdlewaj, iż Bóg tak okrutnie dla ciebie skatowany. Dziwowisko wielkie pokazało się dziś Bogu, Niebu, Aniołom, ludziom, w domu Piłatowym; bo niewolnicy Pana Nieskończonego Majestatu biczują, a Bóg się nie mści krzywdy Swojej, Aniołowie nie przychodzą w pomoc. Kiedy rozgniewany ojciec syna bije, matka albo kochany sługa, zajątrzonemu sercu ulgę czyni, gdy go ratuje, choć się zda ojcu krzywda w tym uczyniona, bo i tym większą srogość pokazuje upuszczając syna; jednak miłością ojcowską poruszony, raduje się, iż go ratują, i sercem za one bicia boleje, choć na twarzy srogi. Tu żaden wydrzeć z Rąk Boskich Jezusa nie śmie, i oni Aniołowie ukochani, słudzy niebiescy, ruszyć się boją. Boję się tej Ręki Pańskiej, o ile tak nad synami się ukazała, cóż będzie nad grzesznikiem? Boję się tej Ręki Ojcowskiej, Jezu mój, tylko się spodziewam, żeś mnie Ty zastąpił, i zniosłeś com ja miał znosić te bicze; i o ile mnie kto obmówi, o ile uderzy, o ile zelży, o ile sam karać ciało będę, jakoż chcę, łącząc każde bicie z biciem Twym. Z miłością to znosić chcę, chcąc się upodobać Tobie.

Punkt III.

Trzyma się w biciu Mocą Boską Król, zemdlony stoi przy słupie, znosi biczowania; aliści jeden według objawienia Świętej Brygidy (5) przypadnie, i odetnie one stryczki, mówiąc: Izali chcecie nie osądzonego na śmierć z świata zgładzić? Odwiązany Jezus upadł na ziemię w mdłości, i legł na Krwi wytoczonej. Wysypało się z skarbnicy świętej niemało skarbu, który na okup ludziom, tobie, mnie, Jezus daje. Bieżmy duszo do tego skarbu, serce otwierajmy, Krew z ziemi zebrawszy, onę w nim zamknijmy. Jako robak na ziemi pokatowany, Krew Najświętszą wytoczył. Zbroił człowiek, zarobił na karanie wieczne, trzeba go było siec, oto Jezus podejmuje bicze, i woła za nami: Już-ci się poprawią ludzie i ta dusza. O jak wiele kosztujesz, niewdzięczna duszo, a przecież o koszcie nie myślisz, znów się zaprzedajesz, znów w niewolę idziesz z dobrej swej woli. Zmiłujże się nad Jezusem, szanuj Go inaczej. Lekarstwo ci Jezus na zdrowie wieczne, kosztowniejsze nad perły, daje. Ty je pod ławę wylewasz. Biją dla ciebie Jezusa, obiecuje za cię poprawę, a ty o zgorszeniu siebie samego myślisz. O naprawie, Jezu mój, chcę myśleć i od dzisiaj naprawiać chcę to, com w duszy popsuł; głowa zła i tę naprawię. Lekarstwa chcę zawsze używać, które mi się w kubku Sakramentów daje. Cenić chcę ten koszt, żebym go nigdy przez żadną rzecz i najmilszą nie tracił. Proszę, Jezu mój, Najmilszy; niech ten koszt Twój dobrze poznam, żebym go w wielkiej wadze miał i za biczowanie Twe był wdzięcznym.

————————————————

Przypisy do powyższego rozważania:

(1) S. Birgitta 1. Revel. cap. 10.

(2) S. Vincentius serm. de Christi Passione, citans Eusebium et S. Chrysostomum.

(3) S. Birgitta.

(4) S. Birgitta apud Barrad. tom. 4, lib. 7, 6.

(5) S. Birg. lib. 1. Revelat. c. 10.

Źródło: Ks. Marcin Hińcza TJ – Król Bolesny Jezus Chrystus, wyd. 5 1885r.

Idź do oryginalnego materiału