Represyjne prawo, dżihadyzm i przymusowe wysiedlenia. Prześladowania chrześcijan przybierają na sile

1 dzień temu

Ponad 220 milionów chrześcijan jest bezpośrednio narażonych na prześladowania. W opublikowanym we wtorek 27 października raporcie „Prześladowani i zapomniani” organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) przedstawia alarmujący obraz sytuacji chrześcijan na świecie.

Raport, obejmujący lata 2024–2026, analizuje sytuację w 18 krajach wybranych ze względu na ich położenie geograficzne oraz różnorodność zagrożeń, z jakimi mierzą się tam wspólnoty chrześcijańskie.

Wnioski są jednoznaczne: w ciągu ostatnich dwóch lat presja wywierana na chrześcijan osiągnęła niespotykane dotąd rozmiary. W ponad połowie państw objętych analizą sytuacja pogorszyła się w porównaniu z rokiem 2024.

Wolność religijna na świecie jest coraz bardziej ograniczana, a przypadki nękania wspólnot wyznaniowych osiągają niepokojącą skalę. Jak zauważa PKWP, pogłębia się przy tym dysproporcja między sytuacją chrześcijan a położeniem wyznawców innych religii.

Represje pod pozorem prawa

Jednym z najważniejszych zjawisk opisanych w raporcie jest coraz częstsze wykorzystywanie aparatu administracyjnego, policji i wymiaru sprawiedliwości do ograniczania wolności religijnej.

W Chinach państwowy nadzór obejmuje choćby oficjalnie uznawane wspólnoty kościelne. Władze starają się ograniczać przekazywanie wiary kolejnym pokoleniom, a jednocześnie narzucają religiom tak zwaną „sinizację”, czyli podporządkowanie ich zasad i działalności wytycznym Komunistycznej Partii Chin.

W Nikaragui represje wobec Kościoła gwałtownie się nasiliły. Ich ofiarami padają przede wszystkim duchowni i członkowie wspólnot zakonnych, zatrzymywani pod niejasnymi zarzutami, a niekiedy zmuszani do opuszczenia kraju.

Nacjonalizm religijny uderza w mniejszości

Kolejnym niepokojącym zjawiskiem jest wzrost nacjonalizmu etniczno-religijnego. W Indiach i Pakistanie utożsamianie tożsamości narodowej z przynależnością do określonej religii prowadzi do marginalizacji chrześcijańskich mniejszości, narażając je na dyskryminację i przemoc.

Sama przynależność do chrześcijaństwa staje się powodem wykluczenia.

W Indiach coraz więcej stanów wprowadza przepisy ograniczające możliwość zmiany wyznania. Chrześcijanie padają również ofiarą niemal codziennych ataków, które utrudniają im swobodne praktykowanie wiary.

W Pakistanie coraz częściej pojawiają się oskarżenia o bluźnierstwo, prowadzące do samosądów, pochopnych wyroków i uwięzienia osób, którym nie udowodniono winy.

Szczególnie dramatyczna jest sytuacja dziewcząt pochodzących z ubogich rodzin chrześcijańskich. Są one narażone na porwania, przymusowe małżeństwa i wymuszone konwersje na islam.

– Kiedy dziewczyna zostaje siłą nawrócona na islam, jej rodzinie niezwykle trudno jest ją odzyskać – wyjaśniał Aletei Peter Bhatti. – Jej konwersja przedstawiana jest jako oficjalna. jeżeli później zechce powrócić do swojej pierwotnej religii, może zostać uznana za apostatkę i stać się ofiarą poważnej przemocy.

Afryka epicentrum przemocy dżihadystycznej

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń pozostaje rozprzestrzenianie się dżihadyzmu, szczególnie w Afryce Subsaharyjskiej.

Według Pomocy Kościołowi w Potrzebie region ten stał się głównym światowym epicentrum przemocy dżihadystycznej wymierzonej w chrześcijan. Spośród dziesięciu państw najbardziej dotkniętych tym zjawiskiem aż sześć znajduje się w Afryce.

W Burkina Faso islamiści kontrolują około 40 proc. terytorium kraju. Poważna sytuacja panuje również w Mozambiku i Mali.

Szczególnie dramatyczne doniesienia napływają z Nigerii. Według raportu organizacji Intersociety, opublikowanego 6 września, od początku 2026 roku mogło tam zginąć ponad 3 tysiące chrześcijan.

Brutalne ataki zmuszają mieszkańców do opuszczania domów i rodzinnych miejscowości. Przymusowe migracje nie tylko powodują dramatyczne cierpienia poszczególnych rodzin, ale także trwale osłabiają obecność chrześcijaństwa w całych regionach.

Wojny wypędzają chrześcijan z ich ziemi

Raport zwraca również uwagę na skutki konfliktów zbrojnych. choćby tam, gdzie chrześcijanie nie są bezpośrednim celem prześladowań religijnych, wojny prowadzą do stopniowego zanikania miejscowych wspólnot.

W Libanie walki na południu kraju zmuszają chrześcijańskie rodziny do opuszczania ziem, na których ich przodkowie żyli od pokoleń.

Podobnie dramatyczna jest sytuacja w Strefie Gazy. Setki chrześcijan zostały zmuszone do ucieczki, a około 700 wiernych, którzy pozostali na miejscu, przez cały czas walczy z zagrożeniem bombardowaniami, a niekiedy również działaniami izraelskiej armii.

W takich warunkach zagrożone jest nie tylko bezpieczeństwo pojedynczych osób, ale samo przetrwanie wielowiekowych wspólnot chrześcijańskich.

Największym zagrożeniem może okazać się obojętność

Prześladowania przybierają różne formy. Czasem są to represyjne przepisy i decyzje administracyjne, innym razem zamachy terrorystyczne, przemoc tłumu lub przymusowe wysiedlenia spowodowane działaniami wojennymi.

Niezależnie od formy, jaką przyjmują, każdego dnia zagrażają tysiącom ludzi, którzy mimo niebezpieczeństwa pozostają wierni Chrystusowi.

Podczas prezentacji raportu Benoît de Blanpré zwrócił uwagę, iż dla 220 milionów zagrożonych chrześcijan największym niebezpieczeństwem nie jest już wyłącznie przemoc. Równie groźna okazuje się obojętność świata.

– Wszędzie, dokąd docieramy, chrześcijanie błagają nas, abyśmy o nich nie zapominali – podkreślił.

Artykuł ukazał się we francuskiej edycji Aletei, 27 października 2026 r.

Czytaj także:„Tylko modlitwa nas trzyma”. Chrześcijanie w Gazie na granicy wytrzymałości
Czytaj także:Chrześcijanka zamordowana przez swojego muzułmańskiego syna za przyjęcie wiary w Chrystusa
Czytaj także:Ósme błogosławieństwo: wygląda to raczej na przekleństwo. Siostra Borkowska OSB komentuje
Idź do oryginalnego materiału