Pomoc po trzęsieniu ziemi

56 minut temu
Ksiądz biskup Siprianus Hormat przebywał wtedy poza diecezją i uniknął tragedii. Następnie zmobilizował Caritas i sam ruszył do obozów dla przesiedleńców.
W wyniku wstrząsu o magnitudzie 7,7 zginęło 100 osób, ponad 1,6 tys. zostało rannych, ponad 73 tys. domów uległo uszkodzeniu, a około 180 tys. mieszkańców musiało się ewakuować.„Omnia in caritate” – „Wszystko w miłości" – brzmi dewiza biskupa diecezji Ruteng. Po trzęsieniu ziemi stała się konkretnym zobowiązaniem. „Dewizę łatwo umieścić na biskupim herbie, ale prawdziwego znaczenia nabiera dopiero wtedy, gdy życie każe nam zapłacić cenę, by nią żyć” – podkreśla ks. bp Hormat.Pierwsze telefony przyniosły wiadomości o zniszczonych domach i kościołach, uszkodzonych szpitalach oraz rodzinach nocujących pod gołym niebem. Trwający w diecezji synod stał się sprawdzianem rozważań o wiernym, braterskim i misyjnym Kościele. „Miłość w Ewangelii nie jest pięknym rzeczownikiem – jest działaniem” – mówi hierarcha.Diecezjalna Caritas zmobilizowała księży, osoby konsekrowane, pracowników służby zdrowia i wolontariuszy. Do poszkodowanych trafiły pieniądze, ryż, woda, namioty i lekarstwa. Pomoc nieśli także wierni, którzy sami ucierpieli w katastrofie.Ksiądz biskup odwiedził ośrodki dla przesiedleńców, gdzie spotkał się z rannymi i chorymi. „Są chwile, w których obecności nie można zastąpić telefonem” – wyjaśnia. „Widziałem uszkodzone domy, rannych ludzi, słuchałem opowieści tych, którzy uciekali, by ratować życie. A jednak było coś, co nie runęło: ich wiara” – dodaje.Flores nawiedziły tysiące wstrząsów wtórnych. Zniszczenia objęły również szkoły, placówki ochrony zdrowia, urzędy i miejsca kultu, a dotarcie do części górskich miejscowości przez cały czas jest utrudnione.
Idź do oryginalnego materiału