Nowa Droga Krzyżowa w Bazylice św. Piotra

1 godzina temu

Manuela Andreasa Dürra spośród ponad 1000 artystów z całego świata został wybrany do namalowania stacji Drogi Krzyżowej, które mają przemówić do serca Kościoła. Dlaczego Pieta była dla niego najtrudniejszym wyzwaniem?

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN | 30 marca 2026 |
Photo credit: EWTN
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Droga Krzyżowa to jedna z najgłębszych form pobożności pasyjnej. Poświęciliśmy jej część w wielkanocnym e-booku. W tym roku w Watykanie nabiera ona nowego blasku dzięki zwycięzcy międzynarodowego konkursu. Manuel Andreas Dürr przez osiem miesięcy tworzył cykl 14 obrazów, które mają stać się dla pielgrzymów „bramą do centralnej Tajemnicy” wiary. Można ją podziwiać do Wielkanocy.

https://youtu.be/S-dv1QVIEdM

Od przerażenia do rzymskiej bazyliki

Droga Dürra do Watykanu zaczęła się od sugestii przyjaciela i momentu niedowierzania. Artysta przyznaje, iż po wygranej euforia gwałtownie ustąpiła miejsca poczuciu ogromnej odpowiedzialności. Praca nad płótnami o wymiarach 1,30 × 1,30 m wymagała nie tylko technicznej precyzji, ale i duchowego zanurzenia w Mękę Pańską. „Jezus to ktoś, z kim miliardy ludzi mają związek” – zauważa malarz, podkreślając wyzwanie, jakim było znalezienie odpowiedniego sposobu na przedstawienie Zbawiciela.

Spojrzenie, które zatrzymuje

W całym cyklu szczególnie wyróżnia się scena z Weroniką. To jedyny moment, w którym Jezus patrzy bezpośrednio na widza, choć czyni to poprzez odcisk na materiale. Dla Dürra to medytacja nad Bogiem ukrytym, którego spotykamy w rzeczywistości. Równie poruszająca była praca nad Pietą. Jako ojciec, artysta musiał zmierzyć się z bólem rodzica trzymającego martwe dziecko. To właśnie ten „straszny obraz” staje się w jego ujęciu centralnym elementem nadziei, przypominając, iż cierpienie nie ma ostatniego słowa, a krzyż – niegdyś narzędzie terroru – opowiada dziś „lepszą historię”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

„Krzyż nie jako symbol, ale jako konkret” ks. Piotr W. Wiśniowski o homilii papieża
Idź do oryginalnego materiału