Prorokiem nie jest ten, kto potrafi przewidzieć, iż idziemy ku upadkowi, ale osoba, która nakłoni nas do zmiany kursu.
Już niedługo, za następnym zakrętem historii, wszystko, co choćby minimalnie, ale za to autentycznie stare, może zyskać rangę skarbu i kanonu mody. Tak mówią mi artyści, z którymi prowadzę badania. Możliwe – twierdzą – iż ludzkość odkryje wartość rzeczy, które wypadły za burtę w procesach modernizacji; rzeczy małych i wielkich, banalnych i doniosłych, takich jak stare szyldy ulic, sztuka pisania długopisem na papierze, duchowość, piękno.
Moje badania mają charakter etnograficzny – staram się przebywać wśród artystów, rozmawiać z nimi, uczyć się widzieć świat z ich perspektywy, by lepiej ją zrozumieć. Staram się pojąć, czym jest dla nich praca. Badanych wybrałam na podstawie jednego głównego kryterium: ich działalność nie jest skoncentrowana na rynku sztuki. Są wśród nich osoby mniej i bardziej znane, pochodzą z kilku krajów, używają zróżnicowanych technik.
Nieuchronne przyszłości
Refleksję na temat możliwej przyszłej wartości rzeczy starych usłyszałam od kilku badanych osób i od jakiegoś czasu intensywnie z nią chodzę, myślę, wpasowuję w różne konteksty. Podobną myśl odnotował John Moriarty w książce „Serious Sounds”:
Chińczycy twierdzą, iż mędrca najczęściej można spotkać idącego nie przed ludzkością, torującego jej drogę, ale za nią, zbierającego wspaniałe rzeczy, które ona po sobie pozostawia, w swym pędzie ku przyszłości, która może okazać się tym, czym tak często bywały nasze przyszłości – kosztowną porażką.
Wiele minionych epok miało takie swoje „nieuchronne przyszłości”, upragnione lub obiecane, które koncentrowały niemal całą energię, obiecując powszechną szczęśliwość i pożytek, gdy zostaną osiągnięte. Tymczasem koszt, jaki poniesiono w tym celu, nie tylko nie był uzasadniony, ale wręcz unicestwiał, po namyśle, potencjalne korzyści.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Poza tym to, co zostało osiągnięte, okazywało się czymś innym, bardziej przyziemnym i egoistycznym, niż zapowiadane, powszechne dobro. Tak było na przykład z „nawracaniem” ludów zamieszkujących Ameryki, jak i z rewolucją kulturalną w Chinach za czasów Mao. Ogrom zniszczenia towarzyszył trajektoriom znacznie bardziej ograniczonym, niż to, co obiecywano – powszechne zbawienie, kultura równości i sprawiedliwości.
Neoliberalizm stworzył nowy typ nieuchronnej przyszłości – przyszłość jako imperatyw absolutny, przymus moralny, jednak pozbawiony kuszącej utopii. Wszystko, co nie jest przyszłościowe, nowe, stało się godne potępienia, złe, tylko dlatego, iż jest stare.
Jednocześnie to, co nowe, jawi się w kolorach mrocznych i dystopijnych. Z doświadczenia wiemy, iż jeżeli ktoś kreśli „organizacje przyszłości”, wizja ta będzie taka, iż nie chce się tam ani pracować, ani choćby żyć. Wiemy, iż dywagacje o zarządzaniu w przyszłości będą faworyzować raczej roboty niż ludzi (a już najmniej – tych z empatią i wyobraźnią).
Zimne retrotopie
Zamiast utopii, do których chce się biec, za które chce się oddać teraźniejszy wysiłek i łzy, pojawiają się retrotopie, jak nazywał je Zygmunt Bauman – czyli wizje przeszłości, która nigdy nie miała miejsca, przeszłości wymoszczonej przez ściśnięte lękiem umysły.
To zresztą tłumaczy jakoś, czemu ekstremalna prawica, powołująca się na takie wizje, gromadzi wokół siebie więcej ludzi niż opcje liberalne i lewicowe, dysponujące zimnymi wizjami przyjętymi przez główny nurt.
Wcale niekoniecznie wszyscy wyborcy opcji ekstremalnie prawicowych to psychopaci – a tak przedstawia się ich często w mediach społecznościowych. Być może to po prostu zmarznięci do szpiku kości ludzie, którzy potrzebują się ogrzać w świetle czegokolwiek, co choćby przypomina domowe ognisko.
Nie zmienia to faktu, iż faszyzujący populizm jest niewątpliwie znakiem, iż na naszym neoliberalnym zakręcie historii coś się zgubiło – i nie chodzi mi o serca i umysły wyborców. Nie musi być tak, iż społeczeństwa, mówiąc kolokwialnie, zdurniały. To raczej polityka oddala się od ludzi.
Surferzy entropii
Istnieje wiele sił, które świetnie sobie radzą w tych warunkach. To surferzy entropii – postaci, które widząc, w jakim kierunku zmierza fala rozpadu, wskakują na nią.
Zyskują widoczność, sławę i pieniądze za głoszenie przekonań oraz przepowiedni zaczerpniętych z otchłani, w którą się wpatrują. Te przekonania są zawsze silnie normatywne. AI przejmie/zlikwiduje wszystkie twórcze zawody. Tak musi być. Będzie brutalna wojna. Nie wolno się temu sprzeciwiać, głosząc pokój – jak czynił to papież Franciszek, a w tej chwili Leon XIV. Papierowa książka nie ma przyszłości. Kto mówi inaczej, ten jest stary i nie ma racji bytu. I tak dalej.
Neoliberalizm stworzył nowy typ nieuchronnej przyszłości – przyszłość jako imperatyw absolutny, przymus moralny, jednak pozbawiony kuszącej utopii. Wszystko, co nie jest nowe, stało się godne potępienia
Monika Kostera
Znamy te przedziwne przykazania, które w jednym z wierszy opisuję tak: „welcome to project life as a loveless marriage” – witamy w projekcie życia, które jest jak małżeństwo bez miłości. Im bardziej lodowato bezsensowne są predykcje, tym większą uzyskują na nich moc surferzy entropii.
Bo i w tym, co widzą, jest dużo prawdy. Rzeczywiście zmierzamy do entropii – wszystkie złożone systemy tracą swoją złożoność i energię, rozpadają się, nietrudno to przewidzieć.
Szkoda, iż właśnie taka zdolność ceniona jest w naszej smutnej epoce. Tymczasem dobry prorok to nie ktoś, kto potrafi przewidzieć, iż idziemy ku upadkowi, ale osoba, która potrafi nakłonić innych do nawrócenia – czyli do zmiany sposobu widzenia, a w efekcie do zmiany kursu, z fali śmierci do strumienia życia.
Ciągłość i odnowa
Ani pęd do chaosu ani retrotopie nie są wizjami życia. Taka wizja okazuje się możliwa i wynika z innego mechanizmu, znanego jako negentropia. To zdolność złożonych systemów do samoodnowy i regeneracji.
Kiedy żywe systemy powstają, budują potencjał – porządek, który podważa i opiera się entropicznemu dryfowaniu w stronę chaosu. By iść ścieżką negentropii, trzeba zboczyć z głównej trasy pędzącej naprzód. Znaleźć budulec, tak jak mędrzec z cytatu z Moriarty’ego, zbierać, co zostało odrzucone – ale i generować dzięki temu nowe idee, istnienia, przestrzenie.
Ciągłość i odnowa w jednym żywym nurcie. Przypomina to las pierwotny, o jakim pisał Francis Hallé – gdzie wszystko wspiera się wzajemnie w kierunku życia i odnowy, ważne są drzewa stare, a także młode. choćby powalone drzewa dają nowe życie. Niczego się nie wyrzuca. Nic nie ginie.
Skoro ta wizja istnieje, dlaczego świat nie próbuje jej urzeczywistnić? Dlatego, iż to nie jest optymalne działanie. Optymalne – czyli takie, które daje maksymalne efekty z punktu widzenia przyjętego kryterium, na ogół finansowego. W języku systemowym optymalizacja, czyli pętla pozytywnego sprzężenia zwrotnego, to dynamika systemu, w której wynik procesu wzmacnia lub powiększa początkowy wkład, tworząc samonapędzający się cykl, generujący ciągły wzrost, udoskonalenie lub zmianę.
- Wojciech Marczewski
- Damian Jankowski
Świat przyspiesza, ja zwalniam
Niekiedy bywa to pożądane. Jednak dla systemowego uczenia się przydatny jest mechanizm sprzężenia zwrotnego negatywnego, czyli samoregulacja poprzez reagowanie na sygnały zaburzające stabilność – tak, by uzyskać równowagę. Pozytywne sprzężenie zwrotne polega bowiem na aplikowaniu „więcej tego samego” zamiast uczenia się systemu. Dlatego jego inna nazwa to… błędne koło.
Przywracanie energii
Alternatywą dla innowacji generatywnych są emergencje, czyli wyłanianie się – pojawienie się w systemie powiązań, które wcześniej nie istniały. Nie oznacza to czerpania z próżni – materiałem do twórczości jest tu mechanizm inspiracji, coś w rodzaju recyklingu idei.
To, co stare, wchodzi w rezonans z tym, co nowe. Można powiedzieć, iż starość z młodością tworzą razem rewolucję. To nie jest wzrost ilościowy, ale, jak mawiał Bernard Stiegler, wzrost jakościowy. Nie przyrost informacji czy choćby wiedzy, ale mądrość.
Potrzebna nam jest dziś mądrość zamiast optymalizacji. Mądrość to, używając języka Williama Blake’a, połączenie niewinności i doświadczenia. Nie mam na myśli pojedynczych osób charakteryzujących się obiema cechami, ale wrażliwość zarządczą, która może przyświecać zespołowi, parze przywódczyń, możliwe też, iż jednej osobie (co może jednak być niebezpiecznie wybuchowe! Archetypicznie podobnym potencjałem dysponował Merlin).
Taka postawa przywódcza pomoże znaleźć to, co potrzebne do przywrócenia społecznej energii witalnej, do wygenerowania nowych systemów gospodarczych, organizacyjnych, politycznych. Pomoże wspólnie wyobrazić świat, w którym będzie się zwyczajnie chciało żyć.
Coraz większa przepaść
Do tego potrzebujemy solidarności, a ta powstaje tam, gdzie jest wspólny cel, wspólny sens, który jednoczy bardzo różne osoby i grupy. w tej chwili wszechobecna logika optymalizacji pogłębia podziały. Opozycja, krytyka i deliberacje uważane są za pochłaniające niepotrzebne koszty lub szkodliwe z punktu widzenia konkurencji – choćby w takich organizacjach jak uniwersytety – co sprawia, iż potencjał społeczny dzieli się na dwa obozy: władzy i pretendentów.
Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?
To ogromna konsolidacja władzy i wielka strata różnych sygnałów, punktów widzenia, racji, myśli i przede wszystkim – lojalności. Coraz większa przepaść dzieli różne grupy ludzi. Zdaje się, iż w tej chwili prawica, liberalne centrum i lewica mają wspólną pasję: sądzenie, potępianie i skazywanie.
Czy istnieje w polityce ktoś, kto tego nie robi? Gdzie są dzisiaj politycy i polityczki takie jak Indira Gandhi, Charles de Gaulle, Olof Palme czy Dag Hammarskjöld? Postaci nie zawsze idealne, na pewno nie święte, a jednak umiały one w kilku kluczowych momentach wybaczyć i zachęcić do wzajemnego wybaczenia, połączyć ludzi, zbliżyć ich do siebie.
Takie siły istnieją, jednak nie mają widoczności. Są to na ogół niewielkie partie lub frakcje większych organizacji. Znajdują się na marginesach, nie są żadnym głównym nurtem, ale możliwymi alternatywami. By trafić do nich, a także do innych niedostrzeganych, wartościowych osób, idei, rzeczy – trzeba umieć widzieć alternatywy.
Zostaje tajemnica
Najwyższy czas to robić – bo trwająca od kilku stuleci modernizacja nie spełnia swoich obietnic i opiera się na trzech kłamstwach: iż będziemy żyć wiecznie, iż będziemy wiecznie młodzi i iż tajemnica nie istnieje.
Żebyśmy nie wiem jak starali się to ukryć – a staramy się tak instytucjonalnie, jak jednostkowo – każdy człowiek umiera, każdy się starzeje, jeżeli dożyje późniejszego wieku. Nie da się świadomości sklonować ani zuploadować do awatara. Nie ma pigułek wiecznego życia. Nikt nie jest w stanie zasłużyć na życie – dostaje się je za nic, dosłownie za nic, w prezencie.
Mimo stanowczych prób kategoryzowania, porządkowania i definiowania tajemnicą pozostaje to, skąd przybywamy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Tajemnicą, wbrew zarówno zwolenniczkom orientacji „pro-życie”, jak i „wolnego wyboru” – jest kwestia, kiedy człowiek staje się człowiekiem, nie tylko żywym organizmem.
Mimo najlepszych wysiłków nie umiemy zdefiniować sensu życia tak, żeby ta definicja miała dla nas sens. Tym, co nas różni od naszych przodków, jest głównie fakt, iż z tymi odwiecznymi pytaniami znaleźliśmy się na ostrym wirażu, z którego ogromny strach wypaść – a w dodatku atakują nas na nim wizje coraz bardziej niemożliwej przyszłości.
Epoka neoliberalnych dinozaurów
Obecny zakręt historii, czyli neoliberalizm, nie powstał z niczego, jest raczej konsekwencją i zwieńczeniem tej bezprecedensowej w dziejach planety modernizacji. To jej punkt szczytowy – a jednak widać wyraźnie, iż modernizacja nie spełniła obietnic, o których mowa wyżej, nie dała choćby społeczeństwom powszechnego dostatku. Za to ogłosiła swój triumf słowami Margaret Thatcher: „There is no alternative” – nie istnieje alternatywa.
- Krystyna Czerni
Cisza i zgiełk obrazów
Ta epoka zagarnęła całą pulę teraźniejszości i przyszłości. Wyhodowała swoje dinozaury. Mamy populację idealnie dostosowaną do życia w aktualnych warunkach – zmienione systemy nerwowe, zmienione struktury społeczne, rytuały współistnienia, języki. Teraz zmieniamy ostatecznie sposoby myślenia, rozwiązywania problemów, uczenia się.
Sztuczna inteligencja radykalnie zmienia sposób używania mózgu i jego strukturę. Jednak już w punkcie wyjścia nie używamy tego organu do odbierania wielu sygnałów i procesów. Pisząc to, mam na uwadze raczej mniejsze i większe systemy społeczne, niekoniecznie pojedyncze osoby.
Gdy cokolwiek się zmieni w otoczeniu, spadnie jakiś meteoryt – metaforycznie czy dosłownie – dinozaury wymierają.
Jesteśmy tym, na co patrzymy
Richard Rohr w książce „Simplicity” podpowiada, co zrobić, by uniknąć podobnego losu: trzeba szukać. To właśnie jest droga mądrości; na niej podejmujemy ryzyko popełniania błędów. Nigdy jako ludzkość nie będziemy idealni, święci, bez grzechu. Będziemy się mylić, będziemy grzesznikami, tak jak zawsze byliśmy, stale jesteśmy.
Jednak idąc tą drogą ważniejsze jest, kim się stajemy. Stajemy się tym, na co patrzymy – kierunek, w którym idziemy zabarwia naszą istotę. Tak właśnie zdobywa się mądrość. Rohr mówi, iż pewnie zawsze będziemy żyć w świecie będącym mieszaniną dobra i zła. Jezus nazwał go polem, na którym zboże i chwasty rosną obok siebie. Wyraźnie prosił, żeby chwastów nie wyrywać, bo wtedy pewnie wyrwiemy wraz z nimi także zboże (Mt 13,24–30). Franciszkanin mówi o potrzebie cierpliwości i pokory, aby żyć na takim polu.
By iść w tym kierunku, trzeba zdobywać nie tylko wiedzę, ale mądrość, jaką daje kontemplacja, wiara, ale też poezja, sztuka, nauka. Ta ostatnia ma swoje uznane dyscypliny, zajmujące się badaniem świadomości od różnych stron: neuronauki, filozofii, futurologii, teologii, a także nauk społecznych. To często „rzeczy pozostawione w pędzie do przyszłości”, w którą zapatrzyła się nasza epoka.
Warto na nie patrzeć. Warto spojrzeć tam, gdzie jest nadzieja, by poznać prawdę i życie – zamiast gapić się w kierunku pogłębiającej się entropii.

2 godzin temu
_20260124224840.webp)

![W Poznaniu odbyło się Ogólnopolskie Nabożeństwo Ekumeniczne [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/01/DSC_4426.jpg)

![O. Henriuque Porcu o Mieście Miłosierdzia: chcemy żyć kulturą, która stwarza nas do miłości [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/01/264965716_4596242037118762_6874484293475846817_n.jpg)


![[FOTO] Biskup Jan Piotrowski: Jezus Chrystus puka do naszych drzwi przez Pismo Święte](https://www.emkielce.pl/media/k2/items/cache/9dc1fbbb8269d8ac9e439e9255a1214a_XL.jpg)








