Lednica: wygaszanie czy nowy początek?

2 godzin temu

Widzimy, iż Lednica domaga się takiego sposobu zarządzania, który byłby trudny do zapewnienia przez struktury zakonne – mówi o. Szymon Popławski, socjusz prowincjała dominikanów.

Lednica to dziś największe w Europie spotkanie młodego Kościoła, a także ośrodek rekolekcji, warsztatów, modlitw i inicjatyw duszpasterskich dla różnych grup. Miejsce to powstało 30 lat temu dzięki sile charyzmatycznej osobowości o. Jana Góry OP oraz entuzjazmowi i hojności skupionych wokół niego ludzi, którzy dziś tworzą stowarzyszenie nazwane jego imieniem. To oni po śmierci dominikanina w 2015 roku przejęli całkowitą odpowiedzialność za organizację spotkań i prowadzenie ośrodka.

WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Od 2023 roku bracia tworzą tam dzieło podlegające klasztorowi w Poznaniu. Dziś dowiadujemy się, iż dominikanie chcą zamknąć dom zakonny pod Bramą Rybą i wycofać się z organizacji wydarzenia ściągającego na Pola Lednickie tysiące młodych. Czy na kilka miesięcy przed jubileuszowym 30. Spotkaniem Młodych nad Lednicą znów gromadzą się czarne chmury?

W połowie drogi

O przyszłości Lednicy dominikanie rozmawiali podczas zakończonej 21 lutego kapituły prowincjalnej zakonu. Członkowie Stowarzyszenia Lednica 2000 im. Ojca Jana W. Góry OP zwrócili się więc do Polskiej Prowincji Dominikanów z pytaniem o podjęte tam decyzje. Socjusz prowincjała, o. Szymon Popławski OP, potwierdza, iż taki mail dotarł do kurii.

– Na dziś mogę powiedzieć tyle, iż akta kapituły nie są jeszcze zatwierdzone przez generała zakonu. Do czasu jego decyzji akta nie obowiązują i nie są przeznaczone do publicznej wiadomości. Możemy informować o nich po zatwierdzeniu. Teraz jesteśmy w pewnym sensie w połowie drogi – wyjaśnia.

Nie ukrywa jednak, iż przyszłość Lednicy była tematem rozeznawania i dyskusji podczas kapituły. – Bracia zastanawiali się, czy przy naszych warunkach strukturalnych i personalnych Polska Prowincja Dominikanów jest w stanie zapewnić nie chwilowe, nie kilkuletnie, ale długofalowe, trwałe i stabilne funkcjonowanie Lednicy, która jest jednym z głównych dzieł duszpasterskich w Polsce – mówi o. Popławski.

Podzwonne dla Lednicy?

– Decyzje kapituły znamy z kuluarów, żadne oficjalne informacje do nas nie dotarły – przyznaje prezes Stowarzyszenia Lednica 2000, Bogdan Kowalski. Przed kapitułą prowincjalną członkowie stowarzyszenia wysłali pismo, w którym przedstawili swój punkt widzenia na aktualną sytuację Lednicy. Ich zdaniem w tym miejscu powinien powstać samodzielny dom zakonny, niezależny od klasztoru poznańskiego, pod który w tej chwili podlega lednicka wspólnota dominikanów. Tymczasem słyszą, iż Zakon Kaznodziejski zamierza w ogóle opuścić to miejsce.

W 2023 roku, po trwającym kilka lat konflikcie między zakonem a stowarzyszeniem, członkowie tego ostatniego wypowiedzieli dominikanom umowę użyczenia terenu i ośrodka. – Stwierdziliśmy, iż wobec niechęci do nas i braku opieki duszpasterskiej dajemy szansę dominikanom. Niech się wykazują, niech zobaczą, iż to nie jest łatwe przedsięwzięcie – komentuje dziś gorzko prezes organizacji. Zaznacza przy tym, iż jej członkowie, a więc ludzie związani z o. Janem Górą i czujący się spadkobiercami jego dziedzictwa, wielokrotnie deklarowali chęć dalszej współpracy dla dobra młodzieży, ale poczuli się „niechciani, przegonieni”.

Pogłoski o opuszczeniu Lednicy przez dominikanów budzą w nim zdumienie i smutek. – Nie przypuszczałem, iż dojdzie do tego, iż dzieło ojca Jana może zostać roztrwonione. Czy to już podzwonne dla Lednicy? – zastanawia się prezes stowarzyszenia.

Sale!
  • Zbigniew Nosowski

Szare, a piękne

31,20 39,00
Do koszyka
Książka – 31,20 39,00 E-book – 28,08 35,10

Ojciec Popławski uspokaja jednak, iż informacje, na które powołuje się Bogdan Kowalski, są fragmentaryczne i nie oddają istoty sprawy. – Owszem, zrodziły się pytania i pewne kierunki myślenia, w jaki sposób możemy zachować charyzmat tego miejsca, jego wartość duszpasterską i ewangelizacyjną, ale jednocześnie pomyśleć o poważnym podmiocie, za pomocą którego można przenieść wysiłek zarządzania tym dobrem na takie struktury organizacyjne, które pozwoliłyby Lednicy ciągle się rozwijać. To jest główna konkluzja, którą dziś mogę przekazać – podkreśla dominikanin.

Nowy początek

Wiele wskazuje na to, iż taki podmiot może zostać wypracowany dzięki ścisłej współpracy dominikanów z Radą KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży. Jej przewodniczący bp Grzegorz Suchodolski potwierdza, iż pierwsze rozmowy – z o. Tomaszem Nowakiem, z prymasem Polski jako ordynariuszem miejsca oraz z prowincjałem dominikanów o. Łukaszem Wiśniewskim i socjuszem o. Szymonem Popławskim – rozpoczęły się od razu po zakończeniu kapituły prowincjalnej, a więc jeszcze w lutym.

– I w Gnieźnie u abp. Wojciecha Polaka, i u mnie w Siedlcach zastanawialiśmy się wspólnie nad tym, jak poprowadzić dalej Lednicę. Zaproponowałem dwa rozwiązania: albo będę szukał podmiotu, który ma doświadczenie w zarządzaniu dużymi eventami w Kościele, albo – i to jest w tej chwili rozważane – wystąpię do Konferencji Episkopatu Polski z prośbą o możliwość powołania nowej fundacji związanej z terenem lednickim i ze spotkaniami, która by przejęła formalnie i finansowo odpowiedzialność za prowadzenie tych spotkań w najbliższych latach – mówi bp Suchodolski.

On sam jest człowiekiem Lednicy, związanym z tym miejscem od samego początku, kiedy to wraz z o. Janem Górą współorganizował jako duszpasterz akademicki pierwsze spotkanie i potem kolejne, od 1997 do 2000 roku. – Wtedy ojciec Jan dużo współpracował z nami, czyli diecezjalnymi duszpasterzami akademickimi. Po roku 2000 natomiast skupił wokół siebie grono osób, z którymi praktycznie w całości robił Lednicę w kolejnych latach. To, przyznam, doprowadziło do małego wycofania się duszpasterstw akademickich jako współorganizatorów, ale też jako uczestników, bo nastąpiło odmłodzenie Lednicy, przyjeżdżało coraz więcej uczniów szkół średnich – wspomina biskup, który co roku jest obecny na tych spotkaniach.

– Zawsze było to dla mnie dzieło o wymiarze ogólnopolskim, robione przez ojca Jana, a więc – jak to wówczas odczytywaliśmy – przez zakon dominikanów, ale mające ogromne znaczenie dla Kościoła młodych w Polsce – dodaje.

Dominikańskie i ogólnopolskie

Jaki jest więc pomysł na nową Lednicę? Pierwszym filarem są ramy czasowe. – Przygotowania do 30. jubileuszowego Spotkania Młodych na Polach Lednickich toczą się normalnie, z dnia na dzień z coraz większym impetem i energią. Funkcjonowanie Lednicy nie zmienia się, plany na najbliższą przyszłość również. Nowością jest natomiast ścisła, partnerska kooperacja naszej prowincji z Dominikańską Fundacją Lednica 2000 i Radą KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży – informuje o. Popławski.

Dla bp. Suchodolskiego ważne jest, by spotkania były organizowane przynajmniej do roku 2033, czyli do czasu Roku Świętego. – Wierzę w pierwotny charyzmat tego miejsca, a w zamierzeniu o. Jana Góry było nim znalezienie takiej przestrzeni, w której mógłby przygotować polską młodzież do przeżywania Roku Świętego 2000 – wyjaśnia.

Spotkanie z roku na rok prawdopodobnie jest organizowane z deficytem – może to jest powód, dla którego dominikanie postanowili z tego zrezygnować?

Bogdan Kowalski

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Drugim filarem są ludzie. Przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży nie wyobraża sobie kontynuacji tego dzieła bez tych, którzy dzisiaj oddają mu całe swoje serce i siły, a jednocześnie mają duże doświadczenie w prowadzeniu ośrodka i organizacji spotkań.

– Mam na myśli domowników Lednicy, a więc braci dominikanów, siostry dominikanki, pracowników świeckich i zespół ludzi, którzy przygotowują spotkania. Tam jest ponad 20 sekcji i obszarów działań, którymi zajmują się osoby świeckie, dorośli w wieku 30-40 lat. Widzę w nich duży potencjał – mówi bp Suchodolski. realizowane są też rozmowy o sposobach dominikańskiego zaangażowania w Lednicę.

Biskup Suchodolski odwiedził ośrodek i spędził cały dzień na spotkaniach ze wszystkimi – i w małych grupach, i indywidualnie, i później w gronie trzydziestu kilku osób, które przyjechały, by wysłuchać jego pomysłów i podzielić się swoimi wizjami. – Nie mówimy tu o Stowarzyszeniu Lednica 2000, tylko o tych, którzy w tej chwili tworzą Lednicę – zastrzega.

– Odniosłem wrażenie, iż ta nowa wizja dzieła, które z dominikańskiego stanie się ogólnopolskim, spodobała się im. To z tymi ludźmi chcemy współtworzyć statut nowej fundacji, budować na ich zasobach osobowych, potencjale, no i na miłości do tego miejsca. Nie chcemy nikogo zwalniać, ale robić to po prostu dalej razem, choćby jeżeli pod nowym szyldem – zapewnia duchowny.

Dziedzictwo zaniechane?

Arcybiskup Wojciech Polak napisał do generała dominikanów o. Gerarda Timonera OP list o tym, jak wielkie znaczenie ma Lednica dla duszpasterstwa młodych w Kościele w Polsce, prosząc, by generał wnikliwie przyjrzał się tej sprawie. Ze swojej strony, jako prezes w tej chwili działającej Dominikańskiej Fundacji Lednica 2000, napisał do niego również o. Tomasz Nowak, który zadeklarował gotowość dalszej pracy dla Lednicy. – Jest zresztą więcej braci, którzy taką chęć wyrazili. Zespół lednicki nie rozpada się, ale nabiera nowego ducha i nadziei, iż będziemy to dzieło kontynuować – zauważa bp Suchodolski.

Co ciekawe, list do generała piszą również członkowie Stowarzyszenia Lednica 2000. – Czujemy moralną powinność, jako spadkobiercy ojca Jana, by bronić Lednicy, która jest bogactwem całego Kościoła. Nie można go zdefraudować, zburzyć go lekką ręką – mówi Bogdan Kowalski.

Sale!

Dyskretny urok softalitaryzmu | Przyszłość polskiej religijności | Czy słuchania muzyki można się nauczyć?

34,83 39,96
Do koszyka
Książka – 34,83 39,96 E-book – 29,00 32,30

– Stowarzyszenie Lednica 2000 boi się zaorania tego dzieła i odejścia od charyzmatu ojca Góry. Rozumiem te obawy. Dlatego podkreślam, iż byłem przy organizacji pierwszych Lednic i współpracowałem z ojcem Janem. On zostaje na Lednicy, duchem i na miejscu wiecznego odpoczynku, jako fundator tego dzieła. Nikt nie myśli o zaniechaniu jego dziedzictwa. Mnie zależy na młodych i na zachowaniu ducha Lednicy. Przeczytałem całą korespondencję ojca Jana z Janem Pawłem II, by wejść w jego ducha. Nie chcę Lednicy zawłaszczać ani jej odbierać. Chcę pomóc – odpowiada bp Suchodolski.

Po rozmowach na Lednicy odebrał pozytywny feedback od ludzi szeroko związanych z tym miejscem. – Pisała do mnie na przykład Agnieszka Chrostowska, wokalistka Siewców Lednicy, iż widzi w tym nowy powiew Ducha. Zresztą, Siewcy Lednicy mają doświadczenie, iż jest to dzieło o charakterze powszechnym, bo są zapraszani do różnych miejsc w Polsce i Europie i widzą, jak lednicki charyzmat oddziałuje w różnych środowiskach, niekoniecznie dominikańskich – konkluduje przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży.

– Chodzi o myślenie na krok do przodu, biorące pod uwagę nasze możliwości personalne, strukturalne, zarządcze oraz to, czego dzisiaj potrzebuje to miejsce – uważa o. Szymon Popławski. Lednica to dzieło o dużym potencjale i ze względu na powszechny charakter powinna korzystać z rozmaitych doświadczeń duszpasterskich i apostolskich, wizji i charyzmatów. Stąd wymaga wejścia we współpracę różnych środowisk w Polsce.

– W przeszłości ojciec Jan, z udziałem olbrzymich rzesz ludzi, również skupionych w naszym stowarzyszeniu i tych, którzy tutaj w dalszym ciągu działają, organizował spotkania i utrzymywał ośrodek. Zresztą, my od 2015 roku, a więc od śmierci ojca Góry, przez 7 lat robiliśmy samodzielnie spotkanie kosztujące kilkaset tysięcy złotych. Byliśmy też w stanie utrzymać ośrodek. I nagle się okazało, iż dominikanie nie mogą tego udźwignąć od strony organizacyjnej i finansowej? – dziwi się Bogdan Kowalski.

Powołuje się również na dawne doświadczenia przy organizacji spotkań lednickich. – My jako stowarzyszenie nigdy za nic nie braliśmy pieniędzy, wręcz dodawaliśmy, zarabialiśmy na sprzedaży książek, gadżetów, na ofiarach, dotacjach, dobroczynności różnych ludzi. I teraz się okazuje, według naszej wiedzy, iż wszystko pięknie wygląda w wirtualnym świecie, ale w rzeczywistości brakuje pieniędzy – mówi prezes stowarzyszenia.

Jego zdaniem, w ośrodku zatrudniono kilka osób „za całkiem przyzwoite pieniądze”, choć w przeszłości większość zadań, choćby takich jak medialne, wypełniali wolontariusze, ludzie, którzy – jak mówi, przytaczając słowa o. Góry – dawali bezinteresowny dar z siebie dla Lednicy. – Wiele rzeczy dostawaliśmy za pół ceny albo za darmo, stali dostawcy usług, np. nagłośnienia, liczyli nas po kosztach, żeby to dzieło się rozwijało. Teraz poszło to w komercyjne kwoty. Spotkanie z roku na rok prawdopodobnie jest organizowane z deficytem – może to jest powód, dla którego dominikanie postanowili z tego zrezygnować? – zastanawia się Bogdan Kowalski.

Zespół lednicki nie rozpada się, ale nabiera nowego ducha i nadziei, iż będziemy to dzieło kontynuować

Bp Grzegorz Suchodolski

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

– Kwestie finansowe, administracja, sprawy gospodarcze to oczywiście ważne aspekty. Przejmując całkowitą odpowiedzialność za ośrodek lednicki i w pewnym sensie po raz pierwszy w pełni próbując Lednicę wprowadzić do struktur prowincji, zastaliśmy niestety to miejsce zaniedbane m.in. pod względem opieki nad budynkami. Dzięki zaangażowaniu naszych braci, sióstr dominikanek oraz osób świeckich w ciągu kilku lat udało się stan ośrodka podnieść na wyższy poziom. Lednica jednak domaga się zadbania długofalowego na stabilnym gruncie – odpowiada o. Popławski. Dlatego bracia rozeznawali w czasie kapituły, czy instytucjonalne możliwości prowincji są wystarczające, żeby to dzieło mogło się rozwijać dynamicznie przez kolejne lata.

Młodzi dzisiaj, nie przed laty

– Wiadomo, iż kontynuacja dzieła tak charyzmatycznej postaci, jaką był o. Jan Góra, nie jest prosta i zdarzają się różne turbulencje, ale z mojej perspektywy wygląda to tak, iż Lednica się rozwija i ma coraz większy potencjał. Staje się miejscem uniwersalnym – zauważa o. Tomasz Nowak. W tym kontekście sytuuje też zaproszenie na tegoroczną Lednicę braci z Taizé, którzy mieli konkretny wpływ na zmianę myślenia ojca Jana o liturgii, duszpasterstwie, modlitwie. Brat Matthieu wygłosi na Polach Lednickich konferencję i wraz z innymi braćmi poprowadzi modlitwę światła.

– To dobry moment historycznie, aby po 30 latach funkcjonowania tego ośrodka odważnie i zarazem spokojnie myśleć o nowym etapie, który zagwarantuje kontynuację tego, co przed laty rozpoczął o. Góra – dodaje socjusz. Chodzi o to, aby dziedzictwu legendarnego dominikanina nadać adekwatną formę, wynikającą z odczytywania znaków czasu.

Po przejęciu pełnej odpowiedzialności za Lednicę dominikanie mogli „przetestować” kwestie związane z zarządzaniem tym miejscem. – Widzimy, iż Lednica, przy swojej wielkości i oddziaływaniu społecznym, domaga się takiego sposobu zarządzania, który byłby trudny do zapewnienia przez struktury zakonne – wyjaśnia o. Popławski.

Jak przyznaje, docierają do niego głosy niektórych osób, iż Lednica nie wygląda dzisiaj tak, jak wyglądała za czasów ojca Góry.

– Rozmawiałem z różnymi ludźmi, którzy na Lednicy bywali wcześniej. Widzą postęp. Mogę uczciwie powiedzieć, iż odkąd zajmuję się tym miejscem, czyli od czterech lat, Lednica nie była w tak dobrej kondycji jak teraz. Trudno to „teraz” porównywać do czasów ojca Jana, bo wciąż jesteśmy w procesie, wiele się zmieniło od tamtych lat. Dziś natomiast widzę wzrost liczby uczestników spotkań i osób zaangażowanych w dzieło lednickie – komentuje o. Nowak.

Każde dzieło, aby mogło się rozwijać, potrzebuje świeżego powietrza. Tym świeżym powiewem na Lednicy są młodzi ludzie. – Musimy bardzo uważać, aby niechcący nie ugrzęznąć w pułapce sentymentalizmu, powtarzając, iż „kiedyś było lepiej”. W przeciwnym wypadku zgubimy tych, którzy przede wszystkim tworzyli od początku to miejsce, czyli młodych – uważa socjusz. Dominikanie nie chcą, by Pola Lednickie były tylko muzeum wspomnień.

Sale!
  • Zbigniew Nosowski

Krytyczna wierność

28,39 35,49 Do koszyka

– Lednica skupia ludzi, którzy są młodzi dzisiaj, a nie 20 czy 30 lat temu. To młodzi dzisiaj mają wpływ na to, jaki kształt przybierze dziedzictwo ojca Jana, aby było adekwatne do czasów i okoliczności. Musimy również uważać, aby nie zawłaszczyć Lednicy – dodaje o. Popławski.

Celebracja młodego Kościoła pod Bramą Rybą jest dziś największym tego typu spotkaniem dla młodzieży w Europie. Przyjeżdża tu ok. 20 tys. młodych ludzi. Ale oprócz Spotkania Młodych są i Lednice Seniora, i Lednice Rodzin, jest też codzienność ośrodka: niedzielne Msze, na które ściągają ludzie z okolic, warsztaty, kursy i rekolekcje, z których korzystają grupy i pojedyncze osoby.

Adekwatność

– Lednica należy do wszystkich w Kościele. Otwarcie na nowe możliwości i szerszy dialog to kolejna szansa dla tego miejsca – uważa o. Popławski.

Myśląc o przyszłości ośrodka, o. Nowak docenia chęć współpracy różnych środowisk. Jego nadzieję budzi fakt, iż szukają one dobrych rozwiązań „nie dla siebie, ale dla młodzieży i tych, którzy chcą z tego miejsca korzystać”. – To nie jest perspektywa dominikanów, biskupów czy fundacji, ale ludzi, którzy na Lednicy szukają Chrystusa, odnowienia wiary, swojej chrześcijańskiej tożsamości i sakramentów – uważa obecny duszpasterz spotkań.

W homilii wygłoszonej podczas dnia skupienia na kapitule prowincjalnej w Krakowie bp Artur istotny mówił o adekwatności działania w ewangelizacji i misji zakonu.

– To słowo, które wybrzmiewa w pozytywnym fermencie wokół Lednicy. Jak dzisiaj to miejsce powinno być zarządzane, by było to adekwatne do dzisiejszych warunków i oczekiwań Kościoła i młodych? „Adekwatność” to jest dla nas słowo klucz – zwraca uwagę socjusz. Dla Lednicy nadchodzi czas decyzji, które mogą rodzić naturalne obawy, bo przecież każda zmiana przynosi niewiadomą. – Dziś jednak jesteśmy już na pierwszym etapie wypracowywania nowej formuły funkcjonowania, strategii i struktur organizacyjnych. Szczegóły i kolejne odsłony tego procesu będą znane dopiero w kolejnych miesiącach. To transformacja, a nie wygaszanie – uspokaja o. Popławski.

Co dalej? Z ewentualnym powołaniem nowej fundacji wszystkie strony czekają na decyzję generała zakonu. Ale nie zawieszają przygotowań. – Jesteśmy pod koniec marca umówieni w Warszawie na spotkanie z przewodniczącym KEP abp. Tadeuszem Wojdą, by zapoznać go z bieżącą sytuacją i wspólnie podjąć decyzje co do dalszych działań. Arcybiskup jest oczywiście informowany na bieżąco, podobnie jak prezydium KEP i Rada ds. Duszpasterstwa Młodzieży – mówi bp Suchodolski.

Jubileuszowe 30. Lednickie Spotkanie Młodych odbędzie się 6 czerwca pod hasłem Genesis. „To zaproszenie do powrotu do korzeni wiary, a jednocześnie impuls do nowego początku” – tak dominikanie opisują przesłanie tegorocznego spotkania. – Chcemy uszanować wszystko, co wydarzyło się na Lednicy przez te 30 lat. Wracamy do początku, zbieramy wszystko, z czego Lednica jest ulepiona, i jednocześnie ogłaszamy nowy początek – zapowiada o. Tomasz Nowak.

Idź do oryginalnego materiału