Konkordat pod ostrzałem. Stare marzenia, stare metody, stare skutki

2 godzin temu

Dlaczego lewicowy postulat wypowiedzenia Konkordatu i likwidacji religii w szkołach jest nie tylko absurdalny, ale historycznie skompromitowany.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN Polska
Photo credit: EWTN by AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

W ostatnich dniach powrócił – jak bumerang z minionej epoki – postulat wypowiedzenia Konkordatu między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską oraz usunięcia nauczania religii ze szkół. Argumentacja brzmi znajomo: „suwerenność państwa”, „neutralność światopoglądowa”, „finanse publiczne”, „nowoczesność”.
Brzmi znajomo, bo to już było. I to dokładnie na tej ziemi, w tym regionie Europy, z dramatycznymi skutkami.

Rok 1939: gdy „nowoczesność” przyszła na bagnetach

Jesień 1939 roku. Po włączeniu Lwowa do struktur Związku Sowieckiego wprowadzono „reformy”, które dziś lewica w Polsce próbuje przedstawić jako świeże i postępowe:
•⁠ ⁠Likwidacja nauczania religii w szkołach
•⁠ ⁠Unieważnienie Konkordatu
•⁠ ⁠Zamknięcie Wydziału Teologii Uniwersytetu Lwowskiego
To nie były działania przypadkowe. Był to świadomy program ideologiczny: odciąć młode pokolenie od religii, wykorzenić Kościół z przestrzeni publicznej, zerwać ciągłość kulturową i moralną. Edukacja miała przestać być formacją człowieka, a stać się narzędziem państwa.
Czy to była „suwerenność”?
Nie. To była totalna dominacja ideologii nad człowiekiem.

Ciągłość, nie incydent

Polityka antyreligijna wprowadzona w 1939 roku nie była wyjątkiem ani „błędem epoki”. Była logicznie kontynuowana przez kolejne dekady. Jej owocem była m.in. ostateczna legalizacja powszechnego dostępu do aborcji w Związku Sowieckim w 1955 roku.
To fakt, o którym na Zachodzie mówi się niechętnie albo wcale. Tam często panuje przekonanie, iż aborcja została „wynaleziona” przez demokratyczne procesy lat 70. XX wieku. Tymczasem to system komunistyczny zrobił to pierwszy – i bez żadnej demokracji.
Model był prosty:
-najpierw usunąć Boga,
-potem zniszczyć rodzinę,
-na końcu zredukować człowieka do funkcji biologiczno-ekonomicznej.

Polska zna ten scenariusz. I już go odrzuciła

Wypowiedzenie Konkordatu i wyrzucenie religii ze szkoły nie są żadnym „krokiem naprzód”. To krok wstecz – dokładnie w stronę modelu sowieckiego, tylko opakowanego w nowe hasła.
Konkordat:
•⁠ ⁠nie ogranicza suwerenności Polski,
•⁠ ⁠chroni wolność religijną obywateli,
•⁠ ⁠reguluje relacje państwo–Kościół w sposób cywilizowany i stabilny,
•⁠ ⁠zapewnia rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem.
Religia w szkole:
•⁠ ⁠nie jest indoktrynacją, ale jest odpowiedzią na realne potrzeby społeczne,
•⁠ ⁠jest elementem polskiej tożsamości kulturowej,
•⁠ ⁠jest przestrzenią formacji sumienia, bez którego nie ma ani demokracji, ani odpowiedzialności.

Lewicowe marzenie, które zawsze kończy się tak samo

Historia uczy jasno:
tam, gdzie państwo wypowiada wojnę Kościołowi,
tam gwałtownie wypowiada wojnę rodzinie,
a w końcu samemu człowiekowi.
Dlatego postulaty wypowiedzenia Konkordatu i likwidacji nauczania religii w Polsce nie są ani nowoczesne, ani racjonalne. Są ideologiczną kalką XX-wiecznych totalitaryzmów, które już raz przyniosły Europie ruinę duchową, moralną i demograficzną.
Polska nie potrzebuje powrotu do eksperymentów, które już się nie powiodły.
Potrzebuje prawdy, pamięci i odwagi, by powiedzieć jasno:
ten kierunek już znamy – i wiemy, dokąd prowadzi.

słowa kluczowe: wypowiedzenie konkordatu, religia w szkole, relacje państwo-kościół, historia Polski, skutki komunizmu, suwerenność państwa, nauczanie religii, Stolica Apostolska, wolność religijna, tożsamość kulturowa, totalitaryzm a religia, lewica w Polsce.

Idź do oryginalnego materiału