Jonathan Roumie wyjaśnia, dlaczego nosi biżuterię z czaszkami

1 dzień temu

Jeśli kiedykolwiek przyglądaliście się dłoniom Jonathana Roumiego, być może zauważyliście, iż aktor ma szczególne upodobanie do czaszek. Odtwórca roli Jezusa w serialu „The Chosen” zgromadził imponującą kolekcję pierścieni ozdobionych tym motywem, a ostatnio dołączył do niej również pasujący wisiorek.

Trzeba przyznać, iż nie jest to styl, który od razu kojarzy się z człowiekiem wcielającym się na ekranie w postać Chrystusa. A jednak za tymi nieco gotyckimi ozdobami kryje się głęboko katolickie przesłanie.

W opublikowanym niedawno na Instagramie nagraniu Roumie pokazał swoją kolekcję i odpowiedział na pytania dotyczące jego nietypowego wyboru biżuterii. Przyznał, iż niektórym osobom nieustanne przypominanie sobie o śmierci może wydawać się dziwne. Wyjaśnił jednak, iż czaszki pomagają mu pamiętać, jak ograniczony jest nasz czas na ziemi.

„Te czaszki przypominają mi, iż każdego dnia muszę poświęcać energię na adekwatne rzeczy” – powiedział, dodając, iż przecież wszyscy jesteśmy powołani do świętości.

Co ciekawe, historia tej kolekcji sięga wielu lat wstecz. Roumie kupił swój pierwszy pierścień z czaszką, gdy występował jako perkusista w jednym z nowojorskich teatrów. Dopiero później, kiedy znajoma zakonnica zwróciła uwagę na jego pierścień i wyjaśniła mu znaczenie łacińskiej sentencji memento mori, ozdoba nabrała dla niego znacznie głębszego sensu.

Zaskakująco radosne przesłanie o śmierci

Łacińskie memento mori oznacza „pamiętaj, iż umrzesz”. Trudno sobie wyobrazić, by takie hasło zrobiło karierę jako motywacyjny slogan w przeciętnym biurze. A jednak ma ono długą i bogatą tradycję w duchowości chrześcijańskiej.

Nie chodzi w nim bynajmniej o to, żeby spędzać życie na zamartwianiu się śmiercią. Przeciwnie – świadomość przemijania przypomina nam, iż nasz czas jest cenny, a sposób, w jaki go wykorzystamy, naprawdę ma znaczenie.

To zachęta, by skoncentrować się na ludziach, których kochamy, na dobru, które możemy uczynić, i na tym wszystkim, co zachowa swoją wartość również wtedy, gdy nasze ziemskie dobra – włącznie z kolekcją biżuterii – przestaną być nam potrzebne.

Roumie poszedł ostatnio o krok dalej. W katolickiej aplikacji modlitewnej Hallow poprowadził wyzwanie Memento Mori, zapraszając uczestników do refleksji nad książką C.S. Lewisa „Wielki rozwód”.

To fascynująca alegoryczna opowieść, w której dusze muszą zmierzyć się z własnymi wyborami i przywiązaniami, przeszkadzającymi im w osiągnięciu nieba.

Książka stanowi znakomity punkt wyjścia do rozważań nad przemijaniem, zwłaszcza dla tych, którzy zastanawiają się czasem, czy sprawy pochłaniające ich codzienną uwagę rzeczywiście warte są aż tak wielkiego zaangażowania.

Memento mori nie tylko w listopadzie

Termin wyzwania, przypadający na okres uroczystości Wszystkich Świętych i wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, był szczególnie trafny. Jednak pamięć o tym, iż nasz ziemski czas jest ograniczony, nie powinna być zarezerwowana wyłącznie na pierwsze dni listopada.

I właśnie temu służy kolekcja czaszek Jonathana Roumiego. Te niewielkie przypomnienia towarzyszą mu każdego dnia, zachęcając, by jak najlepiej wykorzystywał czas, który został mu dany.

Może więc następnym razem, kiedy zobaczymy na jego dłoni pierścień z czaszką, zamiast zastanawiać się nad nietypowym gustem aktora, zadamy sobie znacznie ważniejsze pytanie: Czy poświęcamy wystarczająco dużo czasu temu, co naprawdę ma znaczenie?

Cerith Gardiner / Aleteia (wydanie amerykańskie)
Oryginał opublikowany 1 listopada 2026 r.

Czytaj także:„Śmierć to nie koniec wszystkiego, ale początek czegoś nowego” – jeden z ostatnich tekstów Franciszka
Czytaj także:„Śmierć? Każdemu polecam!” – ojciec Badeni o umieraniu
Czytaj także:„The Chosen” jest jak rekolekcje. A Jezus jest znakomity!
Idź do oryginalnego materiału