O godzinie 21.37 jedni śpiewają „Barkę” nabożnie, inni prześmiewczo. Ale jest miejsce – także u młodych – na inną formę pamięci o papieżu Polaku.
Spojrzenie mojego rozmówcy było pełne zdziwienia pomieszanego z zatroskaniem. Jak to możliwe, iż młode pokolenie nigdy nie uczestniczyło w spotkaniu z Karolem Wojtyłą? Moja twierdząca odpowiedź była dla nieznajomego wyraźnie zasmucająca.
Jego pytanie było ciągiem dalszym dyskusji w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Podzieliłam się tam refleksją dotyczącą luk w międzypokoleniowym przekazie Jana Pawła II. Zwróciłam uwagę na olbrzymią różnicę między starszym pokoleniem, które romantyzuje obraz Wojtyły i nieudolnie próbuje zaszczepić innym zachwyt nad postacią papieża Polaka, a młodym, które nie miało okazji go poznać.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Młodym ludziom kilka więcej wiadomo o tej postaci i jej życiowym przesłaniu poza popularnymi cytatami – takimi jak: „niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”, „każdy ma swoje Westerplatte”, solidarność to jeden i drugi, „a więc nigdy: jeden przeciw drugiemu, jedni przeciw drugim”, znane z Wadowic: „czas ucieka, wieczność czeka” oraz „wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”. Ten ostatni cytat sama pamiętam znad tablicy w sali od biologii – a w dzisiejszej kulturze terapeutycznej hasło to otrzymuje łatkę opresyjnego…
Poznany z czytania
Ale jest też Jan Paweł II, którego nie znałam. A poznałam go, czytając jego teksty i wystąpienia. Znalazłam w nich wiele zaskakująco aktualnych myśli, które mogą kształtować również obecne pokolenie.
Inspiracją dla wielu moich rówieśników mogłyby być na przykład jego słowa, które padły w 1984 r. podczas spotkania papieża z młodzieżą w Szwajcarii: „Bóg sam chce, aby Kościół był ludzki. Dlatego możliwa jest także krytyka Kościoła, ale ona musi być fair i wypływać z wielkiej miłości Kościoła. Bóg złożył swoje dzieło zbawienia, swoje plany i życzenia w ręce ludzi. Jest to na pewno wielkie ryzyko, ale nie może być żaden inny Kościół jak ten założony przez Chrystusa”.

- Ks. Alfred Marek Wierzbicki
Kruche dziedzictwo
OUTLET
Młode pokolenie ma styczność z Janem Pawłem II głównie poprzez memy, żyjąc w kraju zalanym pomnikami papieża Polaka, szkołami i rondami jego imienia; mając kilka okazji na dotarcie do jego życiowego przekazu. Tuż po emisji reportażu Marcina Gutowskiego „Franciszkańska 3”, wracając pociągiem z Zakopanego, otrzymałam, jak wszyscy pasażerowie, kremówkę. Po głośnym materiale stawiającym wiele istotnych pytań było to wątpliwie skuteczne działanie rządzącej wtedy prawicy mające upamiętnić papieża w rocznicę jego śmierci. Rzecz jasna, nie ma w tym nic niewłaściwego, z euforią zjadłam kremówkę – jednak w naszym kraju, gdzie kult jednostek jest przeakcentowany, powinniśmy skupić się na braniu przykładu z życia zasłużonych postaci oraz naśladowaniu adekwatnych postaw.
Poza kulturowym aspektem znajomości Karola Wojtyły mój entuzjazm związany z jego osobą zrodził się w dużej mierze dzięki lekturze jego tekstów. W ramach lektur z katolickiej nauki społecznej czytałam encykliki i papieskie adhortacje. Szukając źródeł nauczania Jana Pawła II o creatio continua oraz teologii stworzenia, dotarłam do wielu jego myśli, które przez swoją ponadczasowość ponownie zachęciły mnie do lektury kościelnych dokumentów.
Nie wolno milczeć
W dobie kryzysu klimatycznego, który – jak podkreśla papież Franciszek – ściśle powiązany jest z kryzysem społecznym, jakiego doświadczamy, szczególnie wybrzmiewa przesłanie z adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Pastores gregis”: „Czyż wolno milczeć w obliczu niekończącego się dramatu głodu i skrajnego ubóstwa, i to w epoce, gdy ludzkość, jak nigdy przedtem, dysponuje środkami pozwalającymi na sprawiedliwy podział dóbr? Mamy obowiązek wyrazić solidarność z rzeszą uchodźców i emigrantów, którzy z powodu wojen, prześladowań politycznych lub dyskryminacji ekonomicznej zmuszeni są opuścić rodzinną ziemię w poszukiwaniu pracy i w nadziei na życie w pokoju. […] wyzysk kobiet, pornografia, nietolerancja, […] handel bronią — ta lista nie jest bynajmniej kompletna!”.
Podobnie jak kategoria bycia „maryjnym katolikiem” nie wyraża się w ilości odmówionych nowenn pompejańskich, ale w tym na ile nasze życie wydaje owoce podobne do jej życia, tak samo nasz rachunek sumienia z Jana Pawła II możemy mierzyć kryterium naszego zaangażowania w sprawy, które on uznawał za istotne, w tym takie jak wyżej wymienione: walka z przemysłem pornograficznym, przeciwdziałanie wyzyskowi kobiet czy okazywanie solidarności uchodźcom.
Papież Polak nie tylko stworzył definicję ekologii integralnej, ale już w swojej pierwszej encyklice „Redemptor hominis” podkreślił: „Stwórca chciał, aby człowiek obcował z przyrodą jako jej rozumny i szlachetny «pan» i «stróż», a nie jako bezwzględny „eksploatator”. Jego stosunek do przyrody był wypadkową czasu wolnego, jaki spędzał w bliskim kontakcie z naturą.

Cytat „wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali” pamiętam znad tablicy w szkolnej sali od biologii. A w dzisiejszej kulturze terapeutycznej hasło to otrzymuje łatkę opresyjnego…
Magdalena Kadziak
Wybrzmiało to podczas przemówienia w Zamościu w czerwcu 1999 r.: „Kiedy wędruję po polskiej ziemi, od Bałtyku, przez Wielkopolskę, Mazowsze, Warmię i Mazury, kolejne ziemie wschodnie od białostockiej aż do zamojskiej, i kontempluję piękno tej ojczystej ziemi, uprzytamniam sobie ten szczególny wymiar zbawczej misji Syna Bożego. Tu z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nieba, zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek. […] A wszystko to świadczy o miłości Stwórcy, o ożywczej mocy Jego Ducha i o odkupieniu, którego Syn dokonał dla człowieka i dla świata”.
Jego głos w sprawie ekologicznej był bardzo stanowczy: „Jeżeli przyjrzymy się różnym regionom naszej planety, zdamy sobie sprawę, iż ludzkość zawiodła Boże oczekiwanie. […] Trzeba więc pobudzać i popierać «nawrócenie ekologiczne», które w ostatnich dziesięcioleciach sprawiło, iż ludzkość stała się bardziej wrażliwa na niebezpieczeństwo katastrofy, do jakiej zmierzaliśmy” (audiencja generalna, 17 stycznia 2001 r.).
Czy trzeba śpiewać o 21.37?
Trwa w tej chwili ostry spór między tymi, którzy uważają, iż Karol Wojtyła – przez zaniedbanie dotyczące pedofilii – powinien być wymazany z kart historii, a jego pomniki zburzone, oraz tymi, którzy za obronę jego świętości gotowi są położyć życie nie tylko swoje, ale też wszystkich ofiar pedofilii, nie bacząc zupełnie na sprawiedliwość, która im się słusznie należy.

- Marek Kita
Zostać w Kościele / Zostać Kościołem
Książka z autografem
Wiele pytań pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Między tymi skrajnościami jest jednak sporo miejsca – myślę także o młodych – na inną formę pamięci o papieżu Polaku. To miejsce dla tych, którzy ani nie będą mierzyć decyzji podejmowanych dekady temu kategoriami dzisiejszej wrażliwości, ani pomniejszać zła, które wtedy miało miejsce, a zostało wzmocnione przez systemowe uwarunkowania struktur kościelnych (na łamach „Więzi” wielokrotnie analizowane).
Ludzka ocena zawsze będzie wybiórcza. Dla tradycjonalistów Jan Paweł II był za bardzo otwarty na dialog ekumeniczny i międzyreligijny; dla progresistów za bardzo konserwatywny w kwestiach etyki seksualnej; dla prawicy był za bardzo radykalny w kwestiach migrantów; dla lewicy tematy społeczne, które podejmował, szczególnie te związane ze związkami zawodowymi, nie były wystarczające centralne.
Najważniejsze jest co innego: tak jak można prowadzić godne życie chrześcijańskie i naśladować Jezusa bez wyjazdu do Ziemi Świętej i dosłownego chodzenia Jego śladami – tak samo można budować sensowne życie i wpływać na świat wokoło, inspirując się wybitnymi tekstami Jana Pawła II bez nabożnego śpiewania „Barki” o godzinie 21.37. Tym bardziej nie trzeba śpiewać tej piosenki prześmiewczo.
Nie dać się pochłonąć przeciętności
Jan Paweł II często był medialnie określany mianem papieża nadziei. Jego przesłanie jest więc dla mnie ważne w aktualnym jubileuszowym roku nadziei. Jest ono dla mnie inspiracją do odważnego życia.
Mimo iż boli mnie jego deterministycznie redukcyjne podejście do roli kobiet w społeczeństwie i Kościele, chcę pamiętać te jego słowa do młodzieży z roku 2000: „to Jezus wzbudza w Was pragnienie, abyście uczynili ze swojego życia coś wielkiego, byście szli za jakimś ideałem, nie dali się pochłonąć przeciętności. Daje odwagę, by pokornie i wytrwale dążyć do doskonalenia samych siebie i społeczeństwa, czyniąc je bardziej ludzkim i braterskim. To On – Chrystus”.
W tym właśnie duchu chcę walczyć każdego dnia, żeby nie dać się pochłonąć przeciętności i uczynić ze swojego życia – na wzór Chrystusa – coś wielkiego.
Przeczytaj także: Wybór nonkonformistyczny. Dwudziestolatki w Kościele