Europa w uścisku Nowej Chazarii cz.I

17 godzin temu

Europa w uścisku Nowej Chazarii cz.I

Bartosz Kopczyński 3 kwietnia 2025 wtowarzystwie/europa-w-uscisku-nowej-chazarii-cz-i

Obraz tytułowy: Imperium Chazarskie ok. 750 r. https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Khazaria750.png

Przedstawiamy pierwszą część z mini-cyklu, wprowadzającego w obecną sytuację geopolityczną. Przyszłość każdego z nas zależy od zmian w geopolitycznej układance, a ta ostatnio układa się po nowemu. Nie można jednak dowiedzieć się z mediów głównego nurtu, jak przebiega przebudowa. Media niezależne też nie wszystkie stają na wysokości zadania. Staramy się te braki uzupełnić i dostarczyć kompleksową wiedzę.

Oniemiały świat, a jeszcze bardziej oniemiała Europa Zachodnia przygląda się voltom globalnej polityki, które bardzo przyspieszyły po 2020 roku, nie wiedząc, co o tym myśleć. Trudno dziwić się zwykłym ludziom, którzy chcą się dowiedzieć, czy i jakie będą mieli jutro, skoro pogubili się specjaliści, eksperci, politycy, liderzy opinii publicznej. Zarówno ci prawdziwi, jak i podstawieni. Ludziom współczesnego Zachodu trudniej uwierzyć w to, co się dzieje niż ludziom wcześniejszych epok z trzech głównych przyczyn, mających podłoże mentalne. Po pierwsze, uwierzyli w koniec historii – iż po rozpadzie ZSRR będzie już zawsze, tak jak jest – dobrobyt i bezpieczeństwo, i nie będzie gwałtownych przemian. Po drugie, naoglądali się tyle fikcji, iż przestali odróżniać rzeczywistość od opowiadania o niej, myśląc, iż takie rzeczy, jakie oglądają na ekranach dzieją się tylko tam i nie przydarzają się zwyczajnym ludziom. Po trzecie i najważniejsze, z wygody bytu pogrążyli się w rozkoszach zmysłowych i pogardzili wiarą swoich przodków, a wraz z nią – realistycznym myśleniem przyczynowo – skutkowym. Żyją więc jak komu wola, beztrosko, aż nagle na głowę zwala im się pandemia i wojna, a za nimi – rozpacz i panika.

Zobacz też:

Unijne zabójstwo Europy

Wojenne plany Unii Europejskiej

Wytłumaczyć, w czym sedno też łatwo nie jest, a to z dwóch głównych powodów. Pierwszy, iż nauczanie historii fałszowane jest mniej więcej od Oświecenia, ludzie mają więc już na wstępie niepełny lub zniekształcony obraz dziejów. A drugi, to iż uparcie ktoś ciągle prawdę zniekształca. Aby więc zrozumieć to, co dziś się wokół nas dzieje, wpierw trzeba w przeszłość zamierzchłą się cofnąć. Dzisiejsze zdarzenia są skutkiem długotrwałych procesów, które nie zaczęły się wczoraj. To samo w sobie nic odkrywczego, każdy przeciętny znawca historii zdaje sobie sprawę z procesualnej i przyczynowo – skutkowej natury zdarzeń. jeżeli więc coś się dzieje, ma swoje przyczyny, sięgające nieraz w głąb dziejów. Szokiem natomiast będzie twierdzenie, iż główne procesy europejskiej historii od rewolucji luterańskiej nie kształtują się całkowicie samoistnie, ale podlegają sterowaniu. Nie znaczy to, iż ktoś z jakiejś ukrytej loży steruje wszystkim, tak się nie da. Można jednak dostrzec pewne wpływy, ukryte manipulacje naturalnymi zdarzeniami na różnych płaszczyznach, modyfikujące nurt życia. Wpływy te układają się w pewne wzory, z których można odczytać prawidłowości, a dzięki temu do pewnego stopnia przewidywać prawdopodobieństwo zdarzeń przyszłych.

Ludzie dzielą się na dwie główne kategorie – tych, co chcą dobrze i tych, co chcą źle. Ci pierwsi stanowią przeważającą większość, dobro jest bowiem wpisane w naturę ludzką. Niestety, została ona skażona grzechem pierworodnym, przez co ludzie mają tendencje do błędów, co najczęściej przybiera postać ulegania instynktom, popędom i pożądaniom. Ludzie jednak w swojej większości starają się z grubsza realizować Boży plan, aby czynić sobie ziemię poddaną, współpracując z innymi ludźmi. Popełniają przy tym wiele błędów i popadają w grzechy, czasem przyjmują złe intencje, muszą się jednak jakoś z nich wydobywać, aby kooperacja była w ogóle możliwa. Ogólnie rzecz biorąc, z ludźmi lekko nie jest, ale jakoś się da. Przynajmniej z tą większością, która z zasady chce dobrze. Jest też pewna niewielka część ludzkości, która chce źle. Nigdy jednak nie jest tak, iż ktoś urodził się zdeterminowany do zła. Ludzie mają z urodzenia różne skłonności, ale potem podlegają wychowaniu, dojrzewają i sami decydują o swoim postępowaniu.

Są tacy ludzie, którzy świadomie wybierają czynienie zła innym ludziom, zwykle po to, aby odnieść korzyści cudzym kosztem, i realizowane są w tym aż do śmierci. To zatwardziali grzesznicy. Jest ich mniejszość, ale każdy kogoś takiego zna. Istnieje jednak pewna grupa ludzi, stanowiąca promil ludzkości, którzy wybierają zło nie tylko dla własnej korzyści, ale dla samego zła. Grupa ta posiada wielką wiedzę, dziedziczoną pokoleniowo, której początki giną w mroku dziejów. Biorąc jednak pod uwagę dogłębną znajomość natury ludzkiej, musi ta wiedza być tak stara, jak cywilizacja, co wskazuje na początki chronologiczne tej grupy. Z pewnością tradycje tych ludzi starsze są od nauczania historii. Ludzie ci dysponują nie tylko wiedzą pradawną, co już samo z siebie daje moc, ale jakąś dziwną przewagą, pozwalającą im realizować swoje ukryte cele kosztem innych ludzi, pozostając niewykrytymi. Można się jedynie domyślać, bo ludzie spoza grupy nie mają do tych tajemnic dostępu, iż kryje się za tym świadoma kooperacja z Lucyferem, pierwszym buntownikiem. Wszędzie bowiem w poczynaniach tych ludzi widać bunt przeciw Bogu i nienawiść do tego, co Bóg stworzył.

Wspomniana wiedza daje tym odwiecznym buntownikom wielką siłę, wiedzą bowiem wiele o ludziach, którym szkodzą, a ich ofiary zwykle choćby nie mają świadomości istnienia grupy i jej działań. Wiedza, którą się posługują ma charakter ezoteryczny – skrywający w głębi znaczenia, dostępne tylko dla wtajemniczonych, którzy dostąpili oświecenia. Dla profanów, czyli wszystkich pozostałych przeznaczone są znaczenia sfałszowane i pozorne, lub zgoła ich brak. Jest to zatem wiedza tajemna, dająca jej posiadaczom władzę nad zachowaniami ludzi, głównie poprzez biegłość sterowania potrzebami i pożądaniami. Jej posiadacze wierzą jednak, iż oprócz władzy ich ezoteryczna wiedza daje im zbawienie i życie wieczne już tu, na ziemi. Ten system wierzeń zwie się gnozą od greckiego gnosis – wiedza, ezoteryczna oczywiście. Tak samo, jak wiedza, tak i sama grupa skrzętnie ukrywa swą tożsamość i samo swoje istnienie. Jakoś jednak trzeba ich nazwać, posługuję się więc konsekwentnie określeniem „gnostycy”, jako iż widać wyraźnie, iż grupa ta zarówno sama wyznaje gnozę, jak i używa jej w celu dezinformacji i paraliżu swoich ofiar. Mam jednocześnie świadomość, nieścisłości tego terminu, wielu jest bowiem innych użytkowników gnozy, nie należących do grupy. Używam jednak tego pojęcia w określonym kontekście wobec określonej grupy ludzi, których nie można nazywać ich własnym mianem z uwagi na cenzurę.

Cele gnostyków dzielić można na dwa nurty – energomaterialny i metafizyczny, a każdy z nich także rozgałęzia się dalej na dwa zakresy skutków – dla nich samych i dla innych ludzi. Cele energomaterialne to absolutne kontrolowanie całej energomaterii, która w ogóle podlega ludzkiej kontroli. Gnostycy dążą do tego, aby mieć samemu kontrolę pełną kosztem pozostałych ludzi, którzy tej kontroli mają zostać pozbawieni. Cele metafizyczne, pozamaterialne gnostyków to życie wieczne na ziemi w charakterze bogów, a dla reszty ludzi – potępienie wieczne w piekle. Tak sformułowane cele ukrywane są za ezoteryczną mową, występującą pod zwodniczymi postaciami: fałszywe religie, kłamliwe filozofie, obłudne ideologie, zwodnicza psychologia, spreparowana historia, dezinformacja. Każde kolejne pokolenie gnostyków przekazuje swoje cele i gnozę potomstwu. Każdy z gnostyków ma wiele możliwości zmiany celów, co jednak, jeżeli występuje, spotyka się z wrogością, a czasem zemstą grupy. W połączeniu z władzą i możliwościami, jakie daje uczestnictwo w działaniach grupy, a także z indoktrynacją od dziecka sprawia, iż dążenia gnostyków są trwałe i rozciągają się na tysiąclecia.

Początki działań gnostyków starsze są od określeń, jakie można im przypisać, a skoro powstali i rozwinęli się wraz z cywilizacją, oznacza to, iż ich matecznik plasuje się w okolicach Bliskiego Wschodu – Sumer, Babilon, skąd rozeszli się po kolejnych powstających państwach, wszędzie zgłębiając sztukę najpierw jawnego, a potem ukrytego panowania. Wnioskując na podstawie podobieństw wierzeń, można założyć związki gnostyków ze starożytnymi kulturami Tybetu i Indusu. Nauczyli się przejmować wiedzę swoich ofiar, aby używać jej przeciwko nim, a potem przeciwko innym.

Nadrzędnym dążeniem gnostyków pozostaje władza, zatem ich wrogiem jest wszystko, co pozwala ludziom nie znajdować się pod obcym panowaniem, ale samemu zorganizować życie społeczne: moralność, rodzina, suwerenna władza, własne państwo, własność prywatna, logiczne myślenie, wiedza. Dzięki własnym strukturom społecznym ludzie mogą zaspokajać swoje potrzeby i nie muszą korzystać z usług gnostyków. Za każdym razem takie korzystanie przywodzi korzystających do uzależnienia od pokus i ich zaspokajania, dostarczanych przez gnostyków. Z czasem ludzie, którzy się od nich uzależnili tracą chęć i zdolność do samodzielnego życia, a w końcu tracą możliwość własnej wolności. Swoje ofiary utrzymują gnostycy w posłuchu dzięki kłamstwa, serwowanego za pośrednictwem mitu, tak, aby ich ofiary nie zrozumiały swojego położenia.

Rozwój cywilizacji i możliwości zaspokajania pożądań, dostępnych za pośrednictwem pieniądza dawał coraz większą władzę tym, którzy potrafili korzystać z tym nowoczesnych narzędzi. Wraz z rozwojem intelektualnym ludzkości pojawiły się jednak tendencje sprzeczne z celami gnostyków – etyka oparta na cnotach moralnych oraz filozofia realistyczna. To pozwoliło zrozumieć świat, innych ludzi i siebie, a następnie zacząć uszlachetniać stosunki międzyludzkie. Refleksji tej towarzyszyła też teoria ustroju i prawa. Mit stawał się zagrożony, wciąż jednak trzymał się mocno, jako, iż myślenie logiczne i zachowania cnotliwe ograniczały się do niewielkiej grupy ludzi wolnych i zamożnych. Starożytność Grecji i Rzymu, pomimo wielkich osiągnięć została ufundowana na pogańskim niewolnictwie, połączone z wielkimi nierównościami i demonicznymi kultami. Nie było wtedy jeszcze metafizyki wystarczająco silnej, aby nadać sens ludzkiej przedsiębiorczości. Mit wciąż kierował ludźmi.

Wtedy nastąpiła największa rewolucja w historii ludzkości – Bóg, stwórca natury przyszedł na świat jako człowiek, aby przypomnieć ludziom ich powinności, nauczyć prawdziwej miłości, pokazać drogę mądrości. A nade wszystko, aby odkupić dusze i wskazać sens życia. Odtąd każdy człowiek niezależnie od narodowości mógł dostąpić zbawienia, poprzez wiarę i uczynki miłości, a żeby to zrozumieć, musiał zacząć myśleć logicznie nie tylko o Bogu, ale też o sobie, innych i świecie. Filozofia realistyczna i etyka cnót nagle ukazały sens swojego pojawienia się w myśli ludzkiej, i zaczęła się wielka podróż ludzkości – przez rafy grzechu i błędów do spokojnego oceanu społecznego panowania Chrystusa.

Takie zadanie dostali do wykonania uczniowie Chrystusa, wyznawcy Boga w Trójcy Jedynego. Ludzie dostali wszystko, aby zrozumieć świat i uczynić sobie ziemię poddaną. Jedną z konsekwencji tego dążenia jest refleksja filozoficzna, prawna i ustrojowa. Stosunki wewnętrzne dużych grup ludzkich mogły zostać uporządkowane w sposób racjonalny, efektywny, służąc ich naturalnym potrzebom, eliminując większość przemocy z życia społecznego. Powstała cywilizacja wysokich technologii, szanująca człowieka i jego interesy, a nie tylko władzę. Rozwinęła się nowoczesna nauka, a sztuka, ukazująca piękno, opiewała też dobro i prawdę. Stopniowo upowszechniło się sakramentalne małżeństwo jako podstawa rodziny, rodzącej i wychowującej nowych ludzi, która stała się podstawą ustroju społecznego i politycznego. Rozwinęła się własność prywatna, pozwalająca korzystać z dóbr doczesnych, oraz państwo narodowe, stojące na straży tego wszystkiego.

Gnostycy początkowo starali się przejąć kontrolę nad nowym sposobem myślenia. Szymon Mag, wielki i uczony autorytet gnozy, gdy poznał nowe możliwości próbował wykupić licencję na chrześcijaństwo. Spotkał się jednak ze stanowczą odmową Szymona Piotra, prostego rybaka, a jednak mądrzejszego od wszelkich mędrców gnozy. Wtedy zaczęła się kontrowersja, trwająca do dziś, walka o rząd dusz między gnozą, tajemną wiedzą dla wybranych z jednej strony, a prawdą dostępną wszystkim z drugiej. Gnosis contra Veritas ta walka rozpoczęła się w czasach apostolskich i trwa do dziś. Nie jest to jedyny powód nienawiści gnostyków do chrześcijaństwa. Bóg stał się dostępny dla wszystkich narodów, a władza polityczna straciła monopol na religię. Chrześcijaństwo nakazało to sfery rozdzielać. Miary goryczy dopełniło zniszczenie przez Rzymian pewnego miejsca, bardzo ważnego dla gnostyków. Nienawiść do wyznawców Chrystusa i do Rzymian zlała się w jedno, zapiekłe pożądanie zemsty, przechodzące z ojca na syna, obejmując wszelkie przejawy życia społecznego, umożliwiające życie, niezależne od mitu – małżeństwo, rodzinę, wychowanie dojrzałości według cnót, naród, suwerenne państwo, filozofię realistyczną, moralność chrześcijańską, religie katolicką, Kościół, własność prywatną.

Gnostycy zawsze mieli zamiary szerokie, obejmujące cały znany im świat. Wraz z rozwojem cywilizacji ich myślenie stawało się globalne, prowadząc do logicznego wniosku – ich odwieczne cele, zarówno materialne, jak i duchowe można realizować w warunkach, gdy zapanuje jedna władza polityczna, informacyjna, religijna, prawna i ekonomiczna, co wymaga, aby wewnętrzne podziały ludzkości zostały zatarte, aby zniknęły wszelkie naturalne więzy, łączące grupy ludzi, aby rozsypali się jak ziarnka piasku, bo wtedy będą skazani na jeden tylko łącznik, umożliwiający współpracę ludzi i zaspokajanie potrzeb – na władzę, kontrolującą wszystkie aspekty życia. Powstała koncepcja jednego globalnego państwa, rządzącego całą ludzkością. Ówczesna mapa świata ograniczona była do trzech kontynentów – Europy, Afryki i Azji, podzielonych pomiędzy różne kraje, ludy i władców. Starożytność nie dawała możliwości trwałego zjednoczenia takiego terytorium, przewidywano jednak rozwój ludzkości i pojawienie się takich możliwości w przyszłości. Badano przebieg szlaków handlowych, uznano bowiem słusznie, iż to będzie najlepsza platforma do jednoczenia różnych obszarów, ludzie bowiem wciąż potrzebują różnych rzeczy, których sami nie wytwarzają, i są gotowi płacić za nie swoją energią i bogactwami. Im więcej kontaktów, tym więcej wymiany i przepływów, ale też uzależnień wszystkich, którzy z nich korzystają.

Z tych refleksji wyłoniło się spostrzeżenie – główna oś przepływów strategicznych przebiega wzdłuż połączonych kontynentów Eurazji. Kto będzie kontrolował główną magistralę przepływów, ten zdobędzie punkt wyjścia do panowania nad całą Eurazją i Afryką. Później odkryto nowe kontynenty, co powiększyło zakres globalnych przepływów i utwierdziło rolę głównej magistrali Eurazji. Ogląd na mapę pozwala stwierdzić, iż jest to największa zwarta masa lądów na planecie, nazwano więc Eurazję Wyspą Światową. Wystarczy kontrolować główną magistralę Eurazji i jej przedłużenie na zachód – szlak atlantycki, łączący Europę przez Wyspy Brytyjskie z Ameryką, a cała reszta lądów prędzej czy później popadnie w zależność od Wyspy Światowej. Dążenia gnostyków, napędzane ich odwiecznym marzeniem w naturalny sposób skierowały się w tym właśnie celu – zapanować nad Wyspą Światową, poprzez kontrolę głównej magistrali Eurazji na linii wschód – zachód.

Obszar, przeznaczony do przejęcia nie był jednak tabula rasa, mieszkali tam ludzie, kierujący się systemem myślenia, tak bardzo znienawidzonym przez gnostyków. Wniosek był prosty – należy upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu – zdobyć kontrolę nad terytorium i ukarać chrześcijaństwo. Jakież wielkie marzenia musiały pojawić się w gnostyckich umysłach, jak świetlane wizje musieli snuć, możemy tylko się domyślać, podziwiając zakres i rozmach działań, a także wielość użytych środków i determinację, trwającą wieki. Mając wielkie zasoby różnorodnej wiedzy, rozbudowaną sieć kontaktów transgranicznych, umiejętności handlowe i finansowe, wiedzę o ludzkich namiętnościach, potrzebach i ich zaspokajaniu z łatwością mogli wykazać swoją przydatność, szczególnie wobec władców i elit społecznych.

Do perfekcji również opanowali sztukę stwarzania fikcyjnej rzeczywistości dzięki słów. Te wyjątkowe cechy pozwoliły im na wypracowanie metod, ujmowanych później w schematy działania, zmierzających do przejmowania wpływów kierowniczych w państwach. Na tamtym etapie ekspansji gnostykom zależało głównie na znalezieniu się w otoczeniu władców i możnych. To nie był jeszcze czas przejmowania władzy, na to trzeba było jeszcze długo poczekać. Ówczesne państwa były krzepko zarządzane przez swoich władców dynastycznych, względnie uzurpatorów, zdobywających władzę siłą. Na tamtym etapie rozwoju politycznego możliwe było uzyskanie wpływu na ośrodki decyzyjne państw, poprzez uzależnianie i omotanie władców oraz korupcję i degeneracje elit. Gnostycy wykorzystali swoją tajemną wiedzę o ludziach, przyglądając się elitom i nawiązując kontakty. Pieniędzy wszyscy potrzebowali zawsze, zawsze też ktoś okazywał się łasy na pochlebstwa, ktoś lubił horoskopy, ktoś inny opowieści hermetyczne, komuś można było podsunąć szczególnie urodziwą kobietę jako kochankę lub choćby żonę, zawsze też ktoś bał się ujawnienia kompromitujących dowodów. Stosując tak szeroki wachlarz środków dyskretnych wpływów, nie było trudno uzależnić od siebie osoby decyzyjne, aby ukrycie sterować ich decyzjami, a lud eksploatować w coraz większym zakresie.

Czytaj też:

Czwarta rewolucja amerykańska

Jak odzyskać niepodległość

Dopóki trwały wędrówki ludów, kilka było państw, zdolnych do długotrwałego podtrzymania ukrytej władzy gnostyków. Warunki do ekspansji swojego anonimowego imperium znaleźli dopiero wtedy, gdy jako tako okrzepły państwa i ich władze. Przejęcie władzy przez gnostyków ma bowiem charakter korporacyjnego wrogiego przejęcia, a prowadzi długą drogą mozolnego budowania wpływów. Zanim na dobre ustaliły się państwa Europy Zachodniej, uwaga gnostyków skupiła się na obszarze kluczowym z punktu widzenia Wyspy Światowej, rozciągającym się na pograniczu Europy i Azji. W dorzeczu Dniepru, Donu i Wołgi, na terenach, przylegających do Morza Czarnego i Kaspijskiego powstało tam silne państwo, zwane Chazarią, będące federacją plemion, którym rządzili stabilni władcy, zwani kaganami, a przez ich ziemie przebiegały ważne szlaki handlowe, łączące Europę i Azję. Państwo to powstało w VII wieku, i początkowo jego mieszkańcy wyznawali niezbyt skomplikowaną wiarę, opartą na kulcie przodków, natury i szamanizmie. I nagle, w sposób, do dziś dla historyków niejasny kagan Chazarii Bulan, zwany też Sabrielem przyjął judaizm, wraz ze swoją elitą władzy. Niektórzy historycy twierdzą, iż Bulana do konwersji namówiła małżonka – Serach, która była Żydówką. Działo się to między połową VIII a początkiem IX wieku. Za panowania bulanoweo syna Obadiaha nowa religia przeszła reformę w duchu judaizmu rabinicznego. Chazaria stała się więc państwem talmudycznym.

Nie było jednak dane cieszyć się długo nowymi możliwościami. Najazd Rusi Kijowskiej w roku 965 złamał potęgę państwa chazarskiego, a ostatecznie przestało ono istnieć w XI wieku. Przypadek to dziwny i niewyjaśniony, ze względu na brak źródeł historycy wciąż spierają się o wiele istotnych kwestii, dotyczących chazarskiego państwa. Zważywszy jednak historię dużo późniejszych inicjatyw i inwestycji na tym obszarze, można zaryzykować pewną hipotezę, na udowodnienie której nie ma wszakże dowodów, można jedynie wysnuć wnioski per analogiam. Hipoteza ta brzmi następująco: kaganat Chazarii został przez gnostyków wyznaczony do odegrania istotnej roli w przejęciu kontroli nad szlakami handlowymi Eurazji, jako ich narzędzie. Swojej roli jednak nie spełnił, został bowiem porażony przez Słowian z Rusi, po czym już się nie podniósł z upadku i stracił możliwości oddziaływania. Gnostycy, po niepowodzeniu projektu budowy posłusznego sobie państwa w centrum Eurazji, postanowili zamiar ten zrealizować , ale w innym miejscu – znacznie mniej podatnym na najazdy.

Ciąg dalszy nastąpi.

Polub nasz profil na Facebooku i śledź naszą działalność na bieżąco.

Idź do oryginalnego materiału