Dzwony, które zbudowały Europę…

1 godzina temu

Dzwony przez wieki przypominały Europie o Bogu, modlitwie i sumieniu. Dziś ich głos staje się pytaniem: czy kontynent odcięty od chrześcijańskich korzeni ocali swoją tożsamość?

Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN Polska
Photo credit: EWTN Polska/AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Europa nie narodziła się przy biurkach polityków ani na polach bitew. Nie stworzyły jej cesarskie edykty, bogactwo kupców czy potęga armii. Jej prawdziwe narodziny dokonywały się w ciszy klasztorów, przy ołtarzach pierwszych kościołów i na drogach, którymi szli misjonarze niosący Ewangelię ludom jeszcze nieznającym Chrystusa.

Kiedy po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego wydawało się, iż stary świat pogrąży się w chaosie, Bóg rozpoczął swoje wielkie dzieło od ludzi, których świat uważał za słabych. Nie od wodzów, ale od świętych. Nie od zdobywców, ale od mnichów. Nie od możnych tego świata, ale od tych, którzy wyrzekli się wszystkiego dla Królestwa Bożego.

Święty Benedykt z Nursji nie napisał programu politycznego dla Europy. Napisał Regułę, która uczyła modlitwy, pracy, posłuszeństwa i odpowiedzialności. Jego słynne ora et labora – „módl się i pracuj” – stało się fundamentem cywilizacji, która przez kolejne stulecia przemieniała kontynent. W klasztorach przepisywano Pismo Święte i dzieła starożytnych autorów, uczono uprawy ziemi, rozwijano rzemiosło, leczono chorych i przyjmowano pielgrzymów. Z tych pozornie prostych czynów wyrastała Europa.

Później przyszli kolejni wielcy świadkowie wiary. Święci Cyryl i Metody otworzyli Ewangelię dla ludów słowiańskich. Święty Wojciech oddał życie za głoszenie Chrystusa. Święty Bonifacy niósł Ewangelię ludom germańskim. Święty Patryk przemienił Irlandię, a święty Kolumban rozpalił wiarę w wielu krajach Zachodu. Nie szli z mieczem, ale z krzyżem. Nie budowali imperiów, ale Kościół.

Tak rodziła się Europa – nie przez przymus, ale przez świadectwo.

To właśnie dlatego chrześcijaństwo nie jest dla Europy jedynie jednym z wielu rozdziałów historii. Jest jej duszą. Można odrzucić tę prawdę, można z nią polemizować, ale nie sposób uczciwie zaprzeczyć, iż bez Ewangelii nie byłoby Europy, jaką znamy.

To z chrześcijaństwa wyrosło przekonanie, iż każdy człowiek – niezależnie od pochodzenia, języka czy majątku – posiada niezbywalną godność, ponieważ został stworzony na obraz Boga. Z tego przekonania zrodziła się troska o ubogich, rozwój szpitali, uniwersytetów, dzieł miłosierdzia i kultury, która do dziś zachwyca pięknem swoich katedr, muzyki, malarstwa i literatury.

Nad tym wszystkim każdego dnia rozbrzmiewał dźwięk dzwonów.

Nie były one jedynie praktycznym sygnałem. Były głosem Kościoła przypominającym, iż czas należy do Boga. Wzywały do Mszy Świętej, do modlitwy, ostrzegały przed niebezpieczeństwem, ogłaszały euforia wielkich świąt i płakały nad trumnami wiernych. Towarzyszyły człowiekowi od chrztu aż po pogrzeb.

Ich dźwięk kształtował rytm życia całych pokoleń.

Nie przypadkiem średniowieczny człowiek nie pytał najpierw, która jest godzina. Pytał raczej, jaki dzwon właśnie rozbrzmiewa. Wiedział bowiem, iż życie nie jest zbiorem przypadkowych chwil, ale drogą ku wieczności.

Dzisiaj mierzymy czas z dokładnością do sekundy. Zegarki atomowe synchronizują cały świat. Telefony przypominają nam o spotkaniach, a sztuczna inteligencja potrafi planować kalendarz na wiele miesięcy naprzód.

A jednak coraz więcej ludzi nie potrafi odpowiedzieć na najważniejsze pytanie:

Po co żyję?

To jest największy paradoks współczesnej Europy. Nigdy wcześniej nie wiedzieliśmy tak dokładnie, która jest godzina. Nigdy wcześniej tak wielu ludzi nie zagubiło sens czasu.

Dlatego powrót do chrześcijańskich korzeni nie oznacza tęsknoty za przeszłością ani marzenia o odtworzeniu dawnego świata. Historia nigdy nie cofa swoich kart. Oznacza natomiast powrót do źródła, z którego przez wieki czerpały siłę kolejne pokolenia.

Nie po to, aby zamknąć się przed światem.
Po to, aby mieć światu coś do ofiarowania.

Chrześcijanin nie broni swojej cywilizacji z lęku przed drugim człowiekiem. Broni jej dlatego, iż wierzy, iż Ewangelia jest dobrą nowiną dla wszystkich narodu, każdej kultury i każdego pokolenia. Miłość bliźniego nie oznacza rezygnacji z własnej tożsamości. Przeciwnie – tylko ten, kto wie, kim jest, potrafi z otwartym sercem spotkać drugiego.

Europa będzie miała przyszłość tylko wtedy, gdy odzyska pamięć. Nie pamięć pełną pychy i triumfalizmu, ale pamięć wdzięczności. Wdzięczności wobec tych, którzy przekazali nam wiarę, nauczyli modlitwy, zbudowali świątynie i pozostawili dziedzictwo, którego nie wolno nam roztrwonić.

Bo naród, który zapomina o swoich świętych, prędzej czy później zapomina również o swoim powołaniu.

Część 2 z 7

Autor: Ks. Piotr W. Wiśniowski – kapłan archidiecezji wrocławskiej, współzałożyciel i dyr. duchowy EWTN Polska, publicysta oraz współzałożyciel Fundacji Vide et Crede im. św. Jana Pawła II. Od lat zajmuje się ewangelizacją poprzez media katolickie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Relikwie św. Jana Pawła II w Hondurasie. Papież z Nieba pomaga w ewangelizacji
Idź do oryginalnego materiału