Realizowanie przez biskupa procedur kościelnych nie może uzasadniać jego opieszałości w wykonywaniu obowiązków wynikających z prawa państwowego.
Od pewnego czasu duże zainteresowanie opinii publicznej – a u niektórych także spore emocje – wzbudza postawienie przed sądem biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża pod zarzutem ukrywania przypadków pedofilii w diecezji, którą kieruje. To rzeczywiście precedensowa sytuacja, by duchowny tej rangi był w Polsce oskarżony o przestępstwo karne.
Prokuratura oskarża bp. Jeża o to, iż bezpodstawnie zwlekał z wypełnieniem obowiązku poinformowania organów ścigania we adekwatnym czasie o znanych mu przypadkach molestowania seksualnego. Zmieniony w 2017 r. art. 240 Kodeksu karnego penalizuje bowiem zaniechanie niezwłocznego zawiadomienia organu powołanego do ścigania przestępstw przez każdego, kto ma wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu, usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego w postaci m.in. obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym.
WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Przepis ten dotyczy najcięższych przestępstw, w tym właśnie z zakresu pedofilii, w których upływ czasu może spowodować dotkliwe szkody i cierpienia osób, które doświadczyły wykorzystania. Kluczowym słowem jest tutaj „niezwłocznie”, gdyż ochronny charakter tego przepisu ma polegać przede wszystkim na jak najszybszym umożliwieniu adekwatnym organom podjęcia niezbędnych działań.
Kuria usprawiedliwia biskupa
W wypadku bp. Jeża prokuratura zarzuca mu, iż choć diecezja dokonała wprawdzie zawiadomień, to nie uczyniła tego niezwłocznie. Wiarygodne informacje o przestępstwach pedofilskich popełnianych przez dwóch tarnowskich księży hierarcha miał bowiem posiadać znacznie wcześniej, w szczególności na podstawie prowadzonych postępowań kanonicznych.
Sprawę rozstrzygnie sąd, więc nie miejsce tu i czas na uprzedzanie wyroku bez znajomości dokładnych okoliczności sprawy. Niepokoi natomiast podejście, jakiemu dała wyraz tarnowska kuria diecezjalna w (niepodpisanym) komunikacie opublikowanym 17 lutego 2026 r. w związku z procesem biskupa. Zdaniem kurii „w ocenie powyższych kwestii [będących przedmiotem procesu – K.B.] trzeba też pamiętać, iż każdy biskup podlega również regulacjom wynikającym z prawa kościelnego, dlatego podejmowane przez biskupa Jeża działania odbywały się w ramach obowiązujących regulacji kościelnych”.
Postępowanie biskupa – polegające na opóźnianiu zgłoszenia organom ścigania przestępstw pedofilii popełnionych przez podległych mu księży – miałoby więc być uzasadnione istnieniem procedur kościelnych, które najwyraźniej miałyby mieć priorytet nad powszechnie obowiązującymi przepisami państwowego prawa karnego. W ocenie kurii istotne powinno być to, iż „we współpracy z władzami kościelnymi na wyższych szczeblach, jak watykańska Dykasteria Nauki Wiary, wykonywał on [bp Jeż – K.B.] sumiennie obowiązki i podejmował wszelkie niezbędne kroki w sytuacji otrzymania informacji o przestępstwach przeciwko osobom małoletnim”.
Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?
Otóż nie. adekwatne realizowanie przez biskupa procedur kościelnych nie może uzasadniać opieszałości w wykonywaniu obowiązków wynikających z prawa państwowego. Próbie takiej interpretacji należy stanowczo się sprzeciwić.
Niezwłocznie to niezwłocznie
Pierwszym aspektem, na który trzeba zwrócić uwagę, jest co najmniej niewłaściwe rozumienie – czy też próba reinterpretacji – przez tarnowską kurię obowiązku niezwłocznego zawiadomienia organów ścigania. Jednak art. 240 kk nie pozostawia tu pola do interpretacji.
Pojęcie „niezwłocznie” jest w nauce prawa – także karnego – niesporne i oznacza dokonanie określonej czynności w najkrótszym możliwym czasie, w tym wypadku liczonym od momentu powzięcia (bezpośrednio czy choćby tylko pośrednio) informacji o czynie zabronionym. Jedynym kryterium warunkującym zaistnienie obowiązku poinformowania organów ścigania jest wiarygodność powziętej informacji. Musi ona wskazywać na znaczne prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego.
Nie oznacza to jednak obowiązku sprawdzania przez osobę zobowiązaną do dokonania zgłoszenia prawdziwości posiadanych informacji, a tym bardziej weryfikowania faktycznego zaistnienia określonych zdarzeń. Tym powinny zająć się organy ścigania oraz sąd, który rozstrzygnie o zaistnieniu czynu i jego konsekwencjach karnych.
Niezasadne jest w konsekwencji zasłanianie się przez instytucje kościelne koniecznością uprzedniego zawiadamiania dykasterii Stolicy Apostolskiej (a nie „watykańskich” jak to określiła tarnowska kuria…) oraz przeprowadzenia najpierw zleconego przez tę dykasterię procesu karno-administracyjnego. Wyniki takiego postępowania z pewnością powinny być udostępniane organom ścigania w interesie jak najdokładniejszego wyjaśnienia stanu faktycznego i – w razie potwierdzenia oskarżeń/podejrzeń – ukarania sprawcy. Nie mogą jednak stanowić pretekstu do opóźniania zawiadomienia organów państwowych o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego.
Prawo obowiązuje wszystkich
Ta konkluzja prowadzi do drugiego, być może jeszcze bardziej niepokojącego, aspektu stanowiska diecezji, które ujawniło się w treści komunikatu. Chodzi o wspomniane już niebezpieczeństwo przedkładania procedur kościelnych nad bezwzględnie obowiązujące przepisy prawa.
Nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia prawnego pogląd, jakoby działania podejmowane przez biskupa w wykonaniu obowiązków ustawowych mogły być warunkowane „obowiązującymi regulacjami kościelnymi”. Zarówno Kościoły i związki wyznaniowe, jak i ich „funkcjonariusze”, podlegają w Polsce prawu powszechnie obowiązującemu, a wewnętrzne przepisy kościelne w żadnym stopniu nie uchylają obowiązków nakładanych na instytucje i obywateli przez akty prawa państwowego.
Komunikat tarnowskiej kurii diecezjalnej daje podstawę, by kwestionować prawidłowość postrzegania przez instytucje kościelne w Polsce ich pozycji prawnej
Krzysztof Bramorski
Status ten respektuje zresztą sama Stolica Apostolska oraz potwierdzają go przepisy aktów prawnych regulujących wzajemny stosunek państwa i Kościoła w Polsce. Przykładowo w motu proprio papieża Franciszka „Vos estis lux mundi”, regulującym m.in. postępowania kanoniczne wobec osób zakłócających lub uchylających się od dochodzeń państwowych w sprawach wykorzystania seksualnego, stwierdza się, iż „normy tego aktu stosuje się bez uszczerbku dla praw i obowiązków ustanowionych w każdym miejscu przez ustawodawstwo państwowe, w szczególności tych, które dotyczą wszelkich obowiązków informacyjnych wobec władz państwowych”.
Odpowiednie postanowienia – wyłączające zależność regulacji państwowych od procedur kościelnych – zawierają także postanowienia konkordatu między RP a Stolicą Apostolską oraz ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej.
Co istotne, specyfikę tę wydawała się rozumieć także Konferencja Episkopatu Polski, nowelizując w 2017 r., po trzech latach obowiązywania, „Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia” wraz z aneksem zatytułowanym „Procedura postępowania”. Dokument ten wskazuje bowiem na konieczność „poszanowania prawa obowiązującego w Polsce” oraz przypomina o przepisach Kodeksu karnego, wskazując na odpowiedzialność duchownych w przypadku popełnienia przestępstw sankcjonowanych przez prawo państwowe.
Kościoły nie są wyjęte spod prawa
Paradoksalnie – i najprawdopodobniej wbrew intencji jego autorów – wtorkowy komunikat kurii diecezjalnej w Tarnowie daje zatem podstawę, by kwestionować prawidłowość postrzegania przez instytucje kościelne w Polsce ich pozycji prawnej. Być może mógłby choćby stanowić dla prokuratury i sądu w Tarnowie pośredni dowód winy tamtejszego ordynariusza – oto bowiem biskupi urząd wprost przyznaje, iż ów nie spełnił ciążącego na nim obowiązku, poszukując jednocześnie uzasadnienia dla takiego postępowania w argumentacji, która nie może ostać się w świetle przepisów polskiego prawa.
Nade wszystko jednak jest to kolejny sygnał ostrzegawczy, który powinien skłaniać organy państwa do jasnego komunikowania zasad wykonywania autonomii funkcjonowania Kościołów i związków wyznaniowych w ich zakresach działania: nie są one wyjęte spod prawa powszechnie obowiązującego, a jedynie rządzą się własnymi prawami w sprawach wewnętrznych. W zakresie odpowiedzialności karnej duchownych prawo nie przewiduje żadnych wyjątków ani immunitetów, a rzeczona autonomia nie chroni przed „państwową” odpowiedzialnością karną.
Właściwe rozumienie porządków w tym zakresie przyczyni się do lepszej ochrony ofiar przestępstw oraz odbudowy wiarygodności Kościoła, nadszarpniętej przez sprawców – zarówno bezpośrednich, jak i tych odpowiedzialnych za ukrywanie przestępstw duchownych.

2 godzin temu

![Krzychu lektor: wszystko u mnie opiera się na Bogu [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/02/IMG_2346.jpg)











