Czytanie służy przygotowaniu nas na zmiany. Kiedy rosną słupki czytelnictwa, oznacza to, iż świat się gwałtownie zmienia – pisze Monika Ochędowska w „Tygodniku Powszechnego”.
Dlaczego Polki i Polacy kupują coraz więcej książek oraz coraz częściej zaglądają do osiedlowej biblioteki? Odpowiedzi na to pytanie szuka Monika Ochędowska. W nowym numerze „Tygodnika Powszechnego” ukazał się jej tekst „Czytam, więc jestem”.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Ochędowska przywołuje dane raportu GUS z grudnia ubiegłego roku, z którego wynika, iż dla 85 proc. Polek i Polaków kultura jest istotną częścią codzienności – a przynajmniej życzymy sobie, by inni o nas sądzili, iż tak jest, zaś jedną z głównych cech człowieka obytego pozostaje czytanie i bywanie w bibliotece (twierdzi tak 23,5 proc. ankietowanych).
– choćby mieszkańcy dużych miast, którzy mają łatwy dostęp do szerokiej oferty kulturalnej, są zdania, iż czytanie w większym stopniu świadczy o kulturalnym obyciu niż chodzenie do teatru, kina czy galerii sztuki. Słowem: książka pośród wszystkich dostępnych sposobów uczestnictwa w kulturze jest nam najbliższa i to ją cenimy najwyżej – zaznacza dziennikarka, dodając, iż większość z nas czyta nie z obowiązku, a dla przyjemności.
Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?
Gdzie kupujemy książki? Głównie „przez internet, w sklepach takich jak Bonito czy Allegro, ale też na targach, kiermaszach, w księgarniach. Jedna czwarta Polek i Polaków odwiedza biblioteki, coraz częściej zamawiamy wybrane tytuły za pośrednictwem wyspecjalizowanych aplikacji i serwisów”.
Ochędowska zwraca uwagę, iż trend czytelnictwa „wpisuje się w klasyczną mądrość rozpowszechnianą przez słynnego amerykańskiego krytyka literackiego Harolda Blooma. Mawiał on bowiem, iż czytanie służy w dużej mierze przygotowaniu nas na zmiany. Kiedy rosną słupki czytelnictwa, oznacza to, iż świat się gwałtownie zmienia”.
– Kryje się w tym pewien paradoks, o którym też mówił Bloom, bo przecież sposób, w jaki czytamy, zachowuje ciągłość z przeszłością – czytamy w takiej samej pozycji, jak robiono to kilkaset lat temu. Niezmienna jest też, jak się okazuje, treść czytanych przez nas książek – zauważa dziennikarka „Tygodnika Powszechnego”.
W zimowym numerze kwartalnika „Więź” dział kulturalny poświęcony został instytucjom kultury. Szymon Bojdo przyglądał się temu, jak funkcjonują lokalne domy kultury i biblioteki. Jak zaznaczał, ich pracownicy to pasjonaci, nierzadko wynagradzani nieadekwatnie do swojego poziomu zaangażowania i wykształcenia. Często oczekuje się od nich realizacji zadań „po kosztach”, oni zaś umiejętnie lawirują między rozrywką a polityką.
DJ

2 godzin temu







