Zaglądałyśmy do wnętrza kolejnych spalonych pojazdów. Niestety, zobaczyłyśmy kilka garści poczerniałych kości – czytamy w raporcie Centrum Dokumentowania Zbrodni Rosyjskich w Ukrainie im. Rafała Lemkina.
Raport, z którego pochodzi ta relacja nosi tytuł: „«Nie atakujemy cywili…». Zielony korytarz w Łypiwce jako pułapka rosyjskich wojsk okupacyjnych”. Dokumentuje on przebieg ataku wojsk rosyjskich na kolumnę ewakuacyjną pojazdów cywilnych, która 12 marca 2022 roku wyruszyła z położonej w obwodzie kijowskim w Ukrainie Łypiwki (pol. Lipówka) do Koroliwki (pol. Korolówka) – wsi w rejonie buczańskim obwodu kijowskiego, w gminie Makariw (pol. Makarów).
Raport zawiera świadectwa osób, którym udało się przeżyć. W jednym z nich czytamy: „Kiedy wyjeżdżaliśmy, [rosyjski żołnierz] powiedział: «Wyjedziecie tą drogą. Szczęśliwej podróży!». I pomachał mi ręką”.
Dobrze wam się tu żyje
Raport podaje, iż mieszkańcy Lipówki i okolicznych miejscowości okupowanych przez wojska rosyjskie próbowali opuścić te tereny z powodu narastającego terroru: zagrożenia porwaniami, gwałtami, morderstwami oraz niszczeniem ich domów i dobytku przez okupantów. Rosyjscy najeźdźcy nie tylko rozgrabiali i dewastowali mienie Ukraińców (w tym zabijali zwierzęta hodowlane), rekwirowali żywność, ale odcięli także dostęp do pomocy medycznej, co czasem doprowadzało choćby do śmierci osób potrzebujących pomocy lekarza.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
W świadectwach zamieszczonych w raporcie znajdują się m.in. takie relacje: „Wrzucili granat do pralki. To działo się nie tylko u nas. Chyba najbardziej zdenerwowały ich sedes i pralka w domu. […] W dziurkę od klucza oddali 19 strzałów! […] Strzelali do lodówki z karabinu maszynowego. Jeden z nich powiedział: «Wow. Dobrze wam tu się żyje. Za taką lodówkę można u nas kupić pół wsi»”.
Mieszkańcy Lipówki i okolicznych miejscowości żyli w nieustannym lęku, zwykle większą część doby spędzali w ukryciu, najczęściej w piwnicy. Jeden ze świadków opowiada: „Jeśli rosyjskiemu żołnierzowi coś się nie podobało, natychmiast chwytał za karabin maszynowy, przeładowywał, groził, iż nas tu wszystkich zastrzeli – to było straszne. Potem wzięli mnie i mojego ojca na zewnątrz, zaprowadzili nas w sam róg podwórka, strzelali nam pod nogi, strzelali nad naszymi głowami”.
Nikt nie będzie do was strzelał
11 marca 2022 roku w Lipówce zaczęły gromadzić się samochody z mieszkańcami wsi oraz sąsiednich miejscowości. Jednak przedstawiciele rosyjskich sił okupacyjnych nie pozwolili swobodnie opuścić wsi, obiecywali natomiast zapewnienie tzw. zielonego korytarza, przez który możliwy będzie wyjazd na terytorium kontrolowane przez Ukrainę w późniejszym czasie.
Zgodę na ewakuację – jak wynika z raportu – Rosjanie wydali już następnego dnia. Świadkowie relacjonują: „Przyszedł do nas rosyjski żołnierz i powiedział: «Weźcie białe ścierki, powieście je i ewakuujcie się. Nikt nie będzie do was strzelał!»”. „Powtarzali nam: «Nie atakujemy cywili, zwykłych ludzi! To wszystko robią wasi!»”; „Nawet dali dzieciom pięć racji żywnościowych”.
Cywilna kolumna składająca się z 14 prywatnych pojazdów skierowana została przez rosyjskich żołnierzy na drogę z będącej pod rosyjską okupacją Lipówki do kontrolowanej przez Ukraińców Korolówki. Odległość między tymi miejscowościami wynosi około 4 kilometry, przewidywany czas podróży szacowano na nie więcej niż 10 minut.
Jednocześnie z wyjazdem kolumny ewakuacyjnej Ukraińców, wyruszyła z pobliskiej wsi Andrijiwka (pol. Andrijewka) kolumna ciężkiego sprzętu wojskowego rosyjskich sił okupacyjnych licząca cztery BMP [bojowe wozy piechoty]. Gdy tylko pierwsze z ukraińskich samochodów znalazły się w odległości około 500–800 metrów od wsi Korolówka, Rosjanie otworzyli do nich ogień. W czasie ostrzału w pojazdach znajdowało się około 50 cywilów (w tym dziewięcioro dzieci) i zwierzęta domowe.
- Natalia Bryżko-Zapór
Ja tu zostaję. Fenomen Wołodymyra Zełenskiego
OUTLET
Świadkowie relacjonują: „Myślałam: «Boże, dziękuję, iż wyjechaliśmy, iż pozwolili nam wyjechać…». Wyjeżdżamy, odwracam głowę, patrzę, a w polu stoją BTR-y… I oni po prostu zaczęli do nas strzelać. Widziałam tylko światła…”; „Ziemia eksplodowała przede mną. Zobaczyłem coś świecącego przed samochodem – leciało szybko. Krzyknąłem do moich: «Schylcie się!». Pochyliłem się gwałtownie i usłyszałem eksplozję w samochodzie, i zobaczyłem kawałki skóry. Zdałem sobie sprawę, iż ktoś został trafiony. Moja mama krzyczała. Powiedziała: «Nie oglądaj się»”; „Nasz samochód palił się. Kiedy wyskoczyliśmy z auta, samochód przed nami toczył się do tyłu, uderzył w nasz i nasz mocniej zapłonął”.
Zaraz po wyzwoleniu obwodu kijowskiego, 3 kwietnia 2022 roku, Monika Andruszewska i Iryna Dowhań z Centrum Dokumentowania Zbrodni Rosyjskich w Ukrainie im. Rafała Lemkina natknęły się, podczas dokumentacji konsekwencji rosyjskiej okupacji, na kolumnę spalonych samochodów stojącą na drodze z Lipówki. Opis tego, co zobaczyły, zawarty został w raporcie: „Wraki aut stały wzdłuż drogi jeden za drugim. Obok nich leżały zastrzelone psy. Potem, gdy podeszłyśmy bliżej, zobaczyłyśmy rzeczy osobiste pasażerów – rozrzucone opakowania z jedzeniem dla dzieci, ubrania, kobiece kosmetyki. Z lękiem zaglądałyśmy do wnętrza kolejnych spalonych pojazdów, mając do końca nadzieję, iż nie będzie tam ludzkich szczątków. Niestety zobaczyłyśmy kilka garści poczerniałych kości. Jak się okazało później, to było wszystko, co pozostało po dwojgu dorosłych i dziecku”.
Wyrachowana zbrodnia wojenna
W wyniku rosyjskiego ataku zginęło 6 osób, w tym jedno dziecko. Rannych zostało 7 osób, w tym 2 dzieci. Zginęło również około 10 zwierząt domowych – spłonęły w samochodach lub zostały zastrzelone z bliskiej odległości na drodze.
Ostatnie dwa pojazdy z 11 ewakuującymi się mieszkańcami, jadące w kolumnie, wróciły na okupowane terytoria bez ofiar. Jedna ze świadków relacjonuje, iż kiedy po nieudanej próbie opuszczenia okupowanego terytorium wróciła z córką do domu okazało się, iż w czasie ich nieobecności rosyjscy wojskowi zabili jej męża, który nie zdecydował się na wyjazd.
Opowiada: „Wróciłyśmy do domu, a mój mąż leżał zastrzelony. Na podwórku. […] miał dwie rany na nogach, dwie rany na rękach, dwie rany w sercu, w mostek i w twarz. Było dziewięć kul. Przyjechałyśmy, a on leżał na podwórku. Pochowaliśmy go w ogrodzie”.
Inny świadek wspomina: „Zawróciliśmy do domu, a oni już wynosili z domu wszystko, co mogli. Mieli na sobie nasze ubrania, wszystko… To trwało dosłownie pół godziny. Natychmiast zaczęli nas okradać. To znaczy, oni wiedzieli, iż wysyłają nas na śmierć… Dlatego tak śmiało wynosili wszystko z domu, bo już myśleli: «O, tam się z nimi rozprawią»”.
Nie jest na razie wiadome, która jednostka była odpowiedzialna za masakrę – jest to przedmiotem śledztwa.
Zdaniem koordynatorki raportu, Moniki Andruszewskiej, „rozstrzelanie kolumny ewakuacyjnej nie było przypadkowym działaniem, nie ma mowy o żadnej pomyłce. Tworząc tzw. zielony korytarz do wyjazdu z okupowanej Łypiwki, rosyjscy żołnierze celowo zwabili w śmiertelną pułapkę ludzi, którzy chcieli po prostu ratować życie swoje i swoich rodzin. […] Po zaatakowaniu kolumny cywilnych pojazdów rosyjscy wojskowi starali się wystrzelać ukraińskich cywilów uciekających przed ostrzałem w pole. Ich zapalczywość w staraniach, by wymordować wszystkich świadków, pokazuje, iż popełnili tę zbrodnię wojenną świadomie i z wyrachowaniem”.
Cały raport dostępny jest tutaj.
Przeczytaj też: Ukraina. Kraj nadziei, kraj pomimo
KJ

1 godzina temu











