Życie dla Chrystusa

26 minut temu

fragment z książki “Źródła naszej nadziei” autorstwa abp. Fultona Sheena

Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: Archbishop Fulton J. Sheen Foundation
Photo credit: EWTN Global Catholic Network
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

W każdym z nas istnieje nasze „ja” będące cieniem oraz „ja” prawdziwe. To cieniste „ja” szuka wyłącznie własnej woli i przyjemności. Im bardziej zostawiamy słońce za plecami, tym dłuższy staje się nasz cień.

Każdy cierpliwie znoszony ból, każdy cios zadany naszemu ego, kształtuje to prawdziwe, wieczne „ja”. To właśnie ukrzyżowanie naszego Pana przygotowało drogę do Jego zmartwychwstania i chwały.

Jeśli żyjesz dla Chrystusa, choćby najdrobniejsza chwila twojego życia nie idzie na marne. Czyż matka nie odkłada często odpowiednich darów, a choćby posagu na ślub córki, zanim jeszcze miłość w ogóle pojawi się w jej życiu? Nasz Pan tka twoje niebiańskie szaty na niebiańskie gody – choć o tym nie wiesz – właśnie w tych chwilach, które wydają się tak bardzo pozbawione miłości.

Nie jesteś w stanie w pełni pojąć Bożego planu dla twojego życia. Masz przed sobą niezbadany ocean, miotając się w ciasnej kajucie własnego cierpienia; ale Boski Sternik bezpiecznie prowadzi cię do portu.

Kiedy przyjmujesz Komunię Świętą, jednoczysz się z życiem Chrystusa. On żyje w tobie, a ty żyjesz w Nim; zostajesz jednak włączony także w Jego śmierć. Święty Paweł uczy, iż ilekroć przyjmujemy Eucharystię, głosimy śmierć Pana, aż przyjdzie.

Pomyśl o tłumach, które gromadziły się wokół naszego Pana, gdy przebywał na ziemi – ludziach spragnionych uzdrowienia, nauki, nakarmienia lub po prostu podekscytowanych cudem.

Czasami raniło to Najświętsze Serce, dlatego też Jezus mówił: „Szukacie Mnie, ponieważ jedliście chleb do syta”. Jakąż euforią musiało być dla Niego odnalezienie w tym tłumie jednej lub dwóch osób, które szły za Nim po prostu dlatego, iż Go kochały, a nie dlatego, iż czegoś od Niego chciały. Kiedy syn marnotrawny opuszczał dom, powiedział: „Daj mi”. Czegoś żądał. Kiedy wrócił do domu – jako znacznie mądrzejszy, ale i doświadczony przez smutek młodzieniec – powiedział: „Uczyń mnie” [„Uczyń mnie choćby jednym z najemników”]. Bóg również ma swoich „poszukiwaczy złota” – interesownych ludzi, którzy pragną więcej złota zmieszanego z ziemskim kruszcem. Niewielu jest jednak takich, którzy ofiarowują Mu czyste złoto własnego życia, aby mógł On poddać je próbie w tyglu cierpienia i wypalić z niego domieszkę grzechu oraz niedoskonałości.

Idź do oryginalnego materiału