Gdy jesteś na coś
poważnie chory lepiej jest zasnąć na chwilę czy całkiem wyzdrowieć? Lepiej jest
iść do lekarza, który przepisze ci środki przeciwbólowe i nasenne czy do
takiego, który cię całkowicie wyleczy, choć to może być trudne dla ciebie?
Odnieśmy te pytania do
sfery duchowej.
Czy kiedy masz problem,
który jest związany z tym, iż ty źle postępujesz, to czy wolisz posłuchać
księdza – duchowego anestezjologa, który cię uśpi, mówiąc górnolotne frazesy,
które nic nie wniosą w twoje życie?
Czy może wolisz posłuchać
takiego, który wytłumaczy ci Pismo Święte, odniesie je do twojego życia, powie
ci o miłości Boga do ciebie, ale także o grzechu, o Szatanie, o konieczności
pracy nad sobą i walce duchowej, ale za to wyzdrowiejesz, choć ten proces może
być trudny i nieprzyjemny?
Kościół jest szpitalem
dla chorych, w którym podawane jest lekarstwo – Komunia Święta, ale niestety
część ludzi nie ma świadomości, iż są chorzy, a ci, którzy powinni ich
uświadamiać i podawać lekarstwo – kapłani, często tego nie robią tak, jak
powinni.
Kiedyś ludzie chętnie
przychodzili do kościoła, ale to już jest niestety przeszłość. Dziś to Kościół
musi wyjść do ludzi, ale nie na zasadzie grożenia piekłem i potępieniem, waląc
pięścią w stół i mówiąc z zaciśniętymi zębami, iż tylko w kościele katolickim
jest możliwe zbawienie, więc chodźcie tu.
Tak jest, ale tę prawdę
trzeba przekazać z miłością. Trzeba pokazać, jak Pan Bóg nas kocha, iż to nasz
Tatuś kochany (tytuł Bóg Ojciec budzi, w niektórych ludziach pewien dystans),
że możemy przyjść do Niego z każdym problemem, a On nam pomoże (nie tylko
wysłucha, ale pomoże we adekwatnym czasie), iż Pan Jezus to nasz najwspanialszy
Brat, a Maryja to nasza Mama.
Ludzie coraz częściej
odchodzą z Kościoła, a dlaczego? Bo nie widzą tam nic interesującego, a poza
tym, gdy widzą tych, co chodzą do kościoła, a oni wychodzą z niego smutni, przygnębieni
i jakby chodzili tam za karę, to wolą tego nie doświadczać i trzymać się od
Kościoła z daleka.
Tej Bożej euforii nie
widać w większości księży i w większości praktykujących katolików, co jest
bardzo niezrozumiałe, bo przecież regularnie chodzą na spotkanie z Bogiem, a On
przychodzi za każdym razem. Jest w każdym kościele, w każdej Kaplicy Adoracji.
Daje nam siebie, byśmy Go
spożyli i
zaprosili do serca. Czy zatem smutek to jest odpowiednia postawa w związku z
obecnością kochającego Boga?
Światu brakuje mądrych,
Bożych kapłanów. Nie letnich kapłanów, a takich jest wielu. Módlmy się więc za
nich, by rozpalili w sobie żywą i gorącą wiarę, i by nam ją przekazywali.
Ewelina
Szot