Z „M jak miłość” do ołtarza. Niezwykła historia socjologa, który został salwatorianinem!

2 godzin temu

Grał w najpopularniejszych polskich serialach, był kuratorem sądowym i pilotem wycieczek, a dziś prowadzi setki studentów na Jasną Górę.

Poznaj historię ks. Marka Sawickiego SDS – warszawskiego socjologa, który porzucił świat mediów i agencji reklamowych, by odnaleźć pokój serca w zakonnym „Bagnie”.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN Polska | 12 lutego 2026 |
Photo credit: EWTN Polska
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Droga powołania ks. Marka to fascynujący dowód na to, iż Pan Bóg ma genialne poczucie humoru i potrafi zaskoczyć choćby najbardziej „niespokojnego ducha”. Jego życie pokazuje, iż zawodowe sukcesy i barwna codzienność to czasem tylko wstęp do znacznie większej misji.

Od planu filmowego do warszawskiej pielgrzymki

Ksiądz Marek Sawicki dorastał na warszawskim Żoliborzu jako „przeciętny katolik”, który w młodości miewał luźniejszy kontakt z Kościołem. Zamiast o kapłaństwie, marzył o aktorstwie – należał do zespołów teatralnych, brał udział w castingach i statystował w takich produkcjach jak „M jak miłość” czy „Na dobre i na złe”.

Wybór socjologii wydawał się solidnym fundamentem, a praca kuratora społecznego czy pilota wycieczek zaspokajała potrzebę misji i kontaktu z ludźmi. Przełom nastąpił jednak nie na scenie, ale na szlaku Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej. Spontaniczna decyzja o wyjściu z grupą „Zieloną” prowadzoną przez salwatorianów, zapoczątkowała duchowy proces, którego sam zainteresowany zupełnie się nie spodziewał.

„Wtedy choćby nie umiałem odmawiać różańca, a co dopiero myśleć o sutannie” – przyznaje ks. Marek. To właśnie tam, pośród modlitwy i żywiołowości wspólnoty, zaczęły kiełkować myśli o życiu zakonnym, które później pielęgnował pod okiem legendarnego kaznodziei, ks. Piotra Pawlukiewicza.

Odnalezienie siebie w „Bagnie”

Decyzja o wstąpieniu do seminarium w Bagnie pod Wrocławiem była dla otoczenia ks. Marka ogromnym zaskoczeniem. Rodzice, choć początkowo zszokowani, dali mu najpiękniejszy prezent: „Jeśli ty będziesz szczęśliwy, my też będziemy dumni”.

Pierwszy rok formacji, tzw. nowicjat, okazał się dla warszawskiego socjologa czasem radykalnej próby – ze względu na kontuzję nogi spędził go częściowo unieruchomiony w gipsie. To paradoksalnie pomogło mu „osiąść” i usłyszeć głos Boga bez szumu wielkiego miasta.

Dziś ks. Marek to duszpasterz o niespożytej energii: zakłada zespoły muzyczne, organizuje charytatywne bale dla setek osób i uczy religii po angielsku w międzynarodowym liceum. Jego pasja do socjologii i aktorstwa nie zginęła, ale została zintegrowana w służbie Ewangelii.

Obecnie jako przewodniczący grupy, w której sam się nawracał, pokazuje młodym ludziom, iż kapłaństwo to nie ucieczka od świata, ale wejście w jego głąb z Chrystusem. „Kiedy pierwszy raz założyłem habit, poczułem, iż w końcu wszedłem we własną skórę” – podsumowuje, udowadniając, iż Pan Bóg nie zabiera nam pasji, ale nadaje im zupełnie nową, nadprzyrodzoną dynamikę.

Zobacz także:

słowa kluczowe: Marek Sawicki salwatorianin; powołanie późne historia; aktor który został księdzem; Bagno seminarium salwatorianie; duszpasterstwo akademickie Warszawa,

Idź do oryginalnego materiału