Yamandú Orsi powitał papieża Leona XIV w Urugwaju. 7 najważniejszych cytatów

45 minut temu

Prezydent Urugwaju Yamandú Orsi powitał papieża Leona XIV na placu Niepodległości w Montevideo w piątek 6 listopada. W przemówieniu podkreślił społeczną rolę Kościoła katolickiego, znaczenie dialogu oraz zaangażowanie papieża w odpowiedź na wyzwania etyczczne i technologiczne współczesnego świata.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Piotr M. Pietrus | Źródło: EWTN News | 6 listopada 2026 | Photo credit: Daniel Ibáñez/EWTN News
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Oto siedem najważniejszych cytatów z jego wystąpienia.

1. Powitanie papieża Leona XIV w Ameryce Łacińskiej

„Wasza Świątobliwość, Papieżu Leonie, witamy w Ameryce Łacińskiej. Witamy w tej wielkiej ojczyźnie, która na Ciebie czeka i przyjmuje Cię z otwartymi ramionami i sercem. Witaj, drogi Przyjacielu, w Urugwaju”.

2. Społeczna rola Kościoła katolickiego w Urugwaju

„Dostrzegamy społeczną misję Kościoła i powinniśmy być za nią wdzięczni — za to, co chrześcijanie zrobili i przez cały czas robią w swoich dzielnicach, w więzieniach i na rzecz edukacji. Schronienie i wsparcie, które Kościół zapewnił tak wielu naszym rodakom w czasach dyktatury, są wyraźnym świadectwem tego powołania”.

3. Wspólne budowanie Urugwaju

„Jesteśmy przekonani, Wasza Świątobliwość, iż Kościół jest podstawowym filarem wspólnego dzieła, jakim jest budowanie Urugwaju. Pragniemy zapewnić, iż możesz również liczyć na nas w niestrudzonym dążeniu do dialogu i wzajemnego słuchania oraz w obronie solidarności i pokoju”.

4. Wyzwania etyczczne i technologiczne współczesnego świata

„Stoimy wobec dylematu antropologicznego i społecznego, który tak jasno wskazałeś. Dziękujemy, iż w tej kwestii Twój głos wyraźnie wybrzmiewa na arenie międzynarodowej”.

5. Człowiek w centrum przemian

„Nigdy nie wolno nam zapominać — zwłaszcza w tych czasach bezprecedensowego przyspieszenia — iż w centrum pozostaje człowiek, istota powołana do relacji i wspólnoty”.

6. Pokój, dialog i kooperacja międzynarodowa

„Multilateralizm to coś więcej niż jedna z możliwości. To nieustanne zaproszenie do wspólnego stołu i unikania konfrontacji, które — jak już wiemy — mogą przybrać katastrofalne rozmiary. Humanitaryzm, pokój, dialog i negocjacje to jedyna możliwa droga”.

7. Ameryka Łacińska jako region wolny od wojen między państwami

„To zaszczyt i przywilej móc powitać Cię w tej części świata, która przeszła przez trudne i bolesne procesy kształtowania państw oraz ich instytucji. Dziś jednak region ten jest jednym z niewielu zakątków świata, w których nie toczą się wojny między państwami”.

Pełny tekst wystąpienia:

Panie Prezydencie Republiki,
Szanowni Przedstawiciele Władz i Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Panie i Panowie!

Z wielką euforią przyjąłem miłe zaproszenie, które do mnie skierowano, by odwiedzić tę urugwajską ziemię. Dziękuję Panu, Panie Prezydencie, za słowa, które właśnie Pan skierował, oraz za serdeczne przyjęcie.Moje pozdrowienie kieruję również do obecnych tutaj osób reprezentujących instytucje Republiki oraz do akredytowanych w tym kraju przedstawicieli państw.

Już podczas tego pierwszego spotkania pragnę skierować moje pozdrowienie do wszystkich Urugwajczyków, gdziekolwiek się znajdują. W najbliższych dniach będę miał euforia odwiedzić niektóre zakątki tej ziemi, bliżej poznać jej historię oraz spotkać się z mężczyznami i kobietami, którzy w bardzo różnych środowiskach współtworzą życie tego kraju. Wśród tych miejsc szczególnie ważna jest Florida, gdzie czczona jest Matka Boża Trzydziestu Trzech, Patronka Urugwaju. Rozpoczynając moją wizytę, pragnę powierzyć Jej opiece wszystkich, których spotkam na mojej drodze. Jej obecność towarzyszy przełomowemu rozdziałowi dziejów narodowych i również dzisiaj jednoczy kolejne, tak różne od siebie pokolenia Urugwajczyków.

Ta sama historia przechowuje pamięć o innym wydarzeniu, które chciałbym tutaj przywołać. Mam na myśli Exodus Ludu Wschodniego z 1811 r., znany również jako La Redota. Nie musimy oddalać się z tego miejsca, aby je sobie przypomnieć, ponieważ pomnik Artigasa, znajdujący się pośrodku tego placu, ma na swoim cokole fryz z brązu, na którym Angelo Zanelli przedstawił sceny owego wymarszu. Chciałbym zatrzymać się przy kilku szczegółach przedstawionych tam postaci, gdyż stanowią one konkretny punkt wyjścia do spojrzenia również na dzisiejszy Urugwaj.

Na szczycie pomnika Artigas ukazany jest samotnie, na koniu. Niżej, na płaskorzeźbie zdobiącej jego przednią część, pojawia się ponownie – tym razem pośród swoich ludzi – jako jeden z owego tłumu. Ten szczegół przywodzi na myśl słowa, które wypowiedział niedługo później do przedstawicieli Ludu Wschodniego, zgromadzonych na Kongresie kwietniowym 1813 r.: „Moja władza – powiedział – pochodzi od was i ustaje w obliczu waszej suwerennej obecności” (Przemówienie inauguracyjne, Archivo Artigas, t. XI, dok. 82). W jednym zdaniu połączył źródło władzy z odpowiedzialnością tego, kto ją sprawuje: otrzymać ją od konkretnej wspólnoty i przed nią odpowiadać.

W 2025 r. minęło czterdzieści lat nieprzerwanego funkcjonowania demokracji w Urugwaju, w ciągu których, zgodnie z wolą obywateli, władzę sprawowały kolejno różne rządy. Władza publiczna znajduje rację swego istnienia w służbie dobru wspólnemu i jest powołana do działania w ramach porządku prawnego, z poszanowaniem wolności i odpowiedzialności obywateli (por. Konst. duszp. Gaudium et spes, 74). Stąd szczególne znaczenie mechanizmów umożliwiających uczestnictwo w życiu publicznym, jasne określenie kompetencji poszczególnych instytucji oraz wybór osób, którym powierza się sprawowanie rządów (por. tamże, 75).

Dobro wspólne obejmuje również odpowiedzialność za przekazanie przyszłym pokoleniom dóbr, które sami otrzymaliśmy. Jak przypomniał mój Poprzednik, Papież Franciszek, „pojęcie dobra wspólnego dotyczy również przyszłych pokoleń” (Enc. Laudato si’, 159). Odpowiedzialność ta znajduje wyraz w decyzjach dotyczących korzystania z zasobów naturalnych i źródeł energii. W ostatnich dziesięcioleciach Urugwaj dokonał głębokiej transformacji struktury wytwarzania energii elektrycznej, która w tej chwili opiera się niemal w całości na źródłach odnawialnych. Jest to znaczące osiągnięcie, które wymagało konsekwentnych decyzji podejmowanych przez wiele lat oraz zaangażowania różnych środowisk kraju. Ten krok stawia w tej chwili nowe wyzwania w dziedzinie transportu, produkcji oraz odpowiedzialnego korzystania z ziemi, wody i energii. Myślenie w perspektywie długofalowej oznacza właśnie takie gospodarowanie tymi dobrami, aby nie ograniczać możliwości przyszłych pokoleń.

Spojrzenie ku przyszłości obejmuje również tych, którzy będą zamieszkiwać tę ziemię: warunki, w jakich będą mogli przychodzić na świat i dorastać, oraz możliwości, jakie otworzą się przed nimi w ciągu życia. Przemiany demograficzne zachodzące w Urugwaju nadają tej trosce szczególnie konkretny wymiar. Na jednym z fryzów zdobiących pomnik przedstawiona jest kobieta trzymająca w ramionach niemowlę. Mocno przytula je do siebie, podczas gdy wokół niej kontynuowany jest wymarsz.

Ten gest opiekuńczej troski skłania nas do refleksji nad życiem, które się rozpoczyna, a także nad tym, które rozwija się jeszcze w łonie matki. Ten, kto jeszcze się nie narodził, należy już do rodziny ludzkiej i stanowi część przyszłości swojego narodu. Jego całkowita zależność od matki w niczym nie umniejsza przysługującej mu godności ani należnej mu ochrony. Sam Jezus zechciał przyjąć tę kondycję, stając się człowiekiem. Przyjęcie nowego życia wymaga, aby ojciec angażował się wraz z matką, aby rodzina udzielała im wsparcia oraz aby istniały warunki społeczne umożliwiające obojgu wychowywanie dzieci i otaczanie ich opieką. Ochrona dziecka, które ma przyjść na świat, i wspieranie tych, którzy je przyjmują, są ze sobą nierozerwalnie związane. Rodzina pozostaje pierwszym środowiskiem, w którym każda osoba zostaje przyjęta i uczy się żyć z innymi. Św. Jan Paweł II, który również miał euforia odwiedzić tę ziemię, wyraził to w stwierdzeniu, które nie straciło nic ze swej siły: „Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę” (Adhort. apost. Familiaris consortio, 86).

W innej części fryzu widzimy kilkoro dzieci idących u boku dorosłych. Należą one do ludu, zanim jeszcze będą mogły uczestniczyć w podejmowaniu dotyczących go decyzji czy wnosić swój wkład poprzez pracę. Ci, którzy wówczas podążali wraz z dorosłymi, mieli z czasem sami przejąć odpowiedzialność za dalsze kształtowanie wspólnego życia. Dlatego troska o najmłodszych obejmuje koniecznie również zapewnienie im odpowiedniego wychowania i wykształcenia. Dom rodzinny, w którym dziecko dorasta, pożywienie, jakie otrzymuje, oraz obecność dorosłych, którzy mu towarzyszą, stanowią oparcie w pierwszych latach jego życia. Edukacja jest kontynuacją tej troski: rozwija jego zdolności, kształtuje umiejętność osądu i przygotowuje je do wolnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu społecznym (por. Dekl. Gravissimum educationis, 1).

Zdobyta formacja powinna również otwierać konkretne możliwości wejścia na rynek pracy, wykorzystania nabytej wiedzy w praktyce oraz osiągnięcia autonomii dzięki własnemu wysiłkowi. Praca staje się w ten sposób jedną z dróg, na których każda osoba może rozwijać swoje zdolności i przyczyniać się do dobra innych. Warto przypomnieć, iż „praca jest «dla człowieka», a nie człowiek «dla pracy»” (Św. Jan Paweł II, Enc. Laborem exercens, 6). To kryterium zachowuje pełną aktualność w obliczu szybkich przemian technologicznych i rozwoju sztucznej inteligencji. Rozwój tych technologii powinien poszerzać ludzkie możliwości, ułatwiać wykonywanie zadań i otwierać nowe perspektywy, przy jednoczesnej trosce o to, aby osoba pracująca nie została sprowadzona do roli zwykłego, łatwego do zastąpienia elementu wewnątrz procesu produkcyjnego.

Wśród postaci przedstawionych na pomniku dostrzegamy również pochyloną staruszkę, która z trudem posuwa się naprzód, wspierając się na lasce. Wokół jednego z wozów kilka osób zbliża się do siebie i wyciąga ku sobie ręce; niektórzy zdają się bardziej troszczyć o wzajemną pomoc niż o przyspieszenie marszu. Także ci, którzy potrzebowali wsparcia, aby móc iść dalej, należeli do tego ludu. Ich przynależność nie zależała od siły, samodzielności ani umiejętności wnoszenia własnego wkładu. Również dzisiaj wartości osoby nie można mierzyć tym, co wytwarza, wykonywaną przez nią pracą ani zdolnością do samodzielnego radzenia sobie w życiu. „Podstawowej godności każdej osoby nie nabywa się ani się na nią nie zasługuje, nie potrzebuje też ona udowadniania” (Enc. Magnifica humanitas, 53).

Brąz utrwalił ich twarze i gesty, ale nic nie mówi nam o tym, co każdy z nich nosił w swoim wnętrzu, podążając pośród innych. Także dzisiaj możemy żyć otoczeni ludźmi, dzielić z nimi miejsce pracy, przemierzać te same ulice, a choćby mieszkać pod jednym dachem, nie zdając sobie sprawy z ciężaru, jaki dźwigają. Samotność, udręka i utrata nadziei mogą stać się tak dotkliwe, iż człowiek przestaje dostrzegać powody, dla których warto dalej żyć. Wobec bolesnej rzeczywistości samobójstw nierozłączne powinny być: opieka zdrowotna, więzi rodzinne i bliskość wspólnoty. Nikt nie powinien czuć się obcy wśród swoich ani sądzić, iż jego nieobecność znaczy mniej niż jego obecność.

Inne formy cierpienia ujawniają się w ludzkim ciele lub w warunkach życia. Choroba, niepełnosprawność, ból fizyczny, utrata samodzielności, ubóstwo, brak pracy czy wykluczenie mogą sprawiać, iż pomoc innych staje się szczególnie potrzebna. Niedawno sam doświadczyłem ograniczeń, jakie niesie ze sobą choroba, i zostałem otoczony opieką, za którą jestem głęboko wdzięczny. Doświadczenie to skłania mnie do myślenia o tak wielu mężczyznach i kobietach, którym brakuje środków, aby uzyskać diagnozę we adekwatnym czasie lub otrzymać niezbędne leczenie. Zapewnienie każdemu człowiekowi dostępu do opieki zdrowotnej, niezależnie od jego możliwości finansowych, jest obowiązkiem, który spoczywa na całym społeczeństwie. Kto znajduje się w którejkolwiek z tych sytuacji, nie przestaje przez to być pełnoprawnym członkiem społeczeństwa ani nie traci nic ze swojej wartości jako osoba. W takich okolicznościach jego kruchość sprawia, iż tym pilniejsze staje się zapewnienie mu niezbędnej pomocy, środków i towarzyszenia.

Troska należna tym, którzy cierpią, jest zobowiązaniem całej rodziny ludzkiej. Dla Kościoła powinność ta znajduje szczególne uzasadnienie w nakazie Jezusa Chrystusa, aby rozpoznawać Go w najbardziej potrzebujących i im służyć (por. Mt 25, 40). Jak przypomniał Benedykt XVI, „miarę człowieczeństwa określa się w odniesieniu do cierpienia i do cierpiącego” (Enc. Spe salvi, 38). Stąd na wszystkich spoczywa obowiązek troski o to, aby każda osoba mogła żyć godnie, otrzymywać potrzebną jej opiekę i doświadczać towarzyszenia aż do naturalnego kresu swego życia.

Poprzez swoje diecezje i wspólnoty oraz liczne osoby oddane służbie bliźnim Kościół pragnie współpracować ze wszystkimi, którzy podejmują wysiłki, aby łagodzić cierpienie tam, gdzie jest to możliwe, oraz nieść wsparcie człowiekowi wówczas, gdy cierpienia nie można usunąć. W to wspólne dzieło Kościół wnosi to, co jest mu adekwatne: nadzieję, która nie gaśnie choćby wtedy, gdy ludzkie możliwości okazują się ograniczone, i która przypomina człowiekowi przechodzącemu przez doświadczenie cierpienia, iż jego życie zawsze zachowuje sens i wartość, iż nie jest sam i iż choćby pośród ciemności nie przestał być miłowany przez Boga.

Wśród owego tłumu podążającego wraz z Artigasem znajdowały się również osoby o bardzo różnym pochodzeniu i pozycji społecznej. Na płaskorzeźbie kobieta w eleganckim stroju idzie pieszo za wozem, podczas gdy inni prowadzą zwierzęta lub przewożą swój dobytek. Także te różnice stanowią część historii Urugwaju, gdzie kolejne pokolenia mężczyzn i kobiet, wywodzących się z różnych środowisk i warstw społecznych, uczyniły tę ziemię wspólną ojczyzną.

Ci, którzy należą do jednego ludu, mogą znajdować się w bardzo różnych sytuacjach życiowych i dysponować nierównymi zasobami. Dlatego sposób organizowania i ukierunkowywania gospodarki ma ostatecznie bezpośredni wpływ na warunki życia ludzi oraz na ich możliwości kształtowania własnej przyszłości. Tworzenie bogactwa, inwestycje i inicjatywa gospodarcza – zarówno publiczna, jak i prywatna – są niezbędne dla rozwoju kraju. Jednak ich owoce powinny również przekładać się na dobra i możliwości rzeczywiście dostępne dla wszystkich, ponieważ „liczą się konkretne osoby, każda z nich, a także ich rodziny” (Enc. Magnifica humanitas, 58).

Współistnienie osób o różnym pochodzeniu i odmiennych tradycjach stanowi również część historii Urugwaju. Ta różnorodność znajduje dziś wyraz w wierze i przekonaniach jego obywateli. Świecki charakter państwa powinien gwarantować przestrzeń, w której wierzący i niewierzący mogą żyć razem w wolności i wzajemnym szacunku, ponieważ istnieją wartości uniwersalne. Neutralność ta nie oznacza konieczności ograniczania wymiaru religijnego wyłącznie do sfery prywatnej. Jak naucza Sobór Watykański II, nikogo nie wolno zmuszać do działania wbrew własnemu sumieniu ani przeszkadzać mu w postępowaniu zgodnie z nim, zarówno prywatnie, jak i publicznie, indywidualnie czy wspólnie z innymi, w należnych granicach (por. Dekl. Dignitatis humanae, 2-3). Korzystając z tej wolności, poszczególne osoby i wspólnoty religijne mogą wnosić swój wkład w dobro wspólne, z poszanowaniem autonomii instytucji cywilnych.

Szacunek i pokojowe współistnienie, do których dąży się w obrębie jednego narodu, powinny również wyznaczać kierunek jego relacji z innymi ludami. Sama Konstytucja Urugwaju stanowi, iż w umowach międzynarodowych Republika powinna dążyć do rozstrzygania sporów na drodze arbitrażu lub dzięki innych środków pokojowych, a także wspierać integrację społeczną i gospodarczą państw Ameryki Łacińskiej (por. art. 6). Fakt, iż Montevideo jest również siedzibą Sekretariatu Mercosuru, nadaje szczególnie konkretny wymiar temu dążeniu do tworzenia w regionie przestrzeni wzajemnego porozumienia i współpracy. W czasach, gdy różnice mogą łatwo stawać się przyczyną konfliktów, wytrwałe poszanowanie prawa, prowadzenie negocjacji oraz cierpliwe poszukiwanie porozumienia stanowią cenną posługę, jaką Urugwaj może przez cały czas świadczyć swoim sąsiadom.

Zanim zakończę, chciałbym jeszcze powrócić do owego wymarszu przedstawionego na pomniku pośrodku tego placu. La Redota zajmuje szczególne miejsce w pamięci Urugwajczyków: przypomina o narodzie wystawionym na próbę, który musiał pozostawić za sobą wiele z tego, co posiadał, i starał się zachować jedność pośród niepewności.

Płaskorzeźby zdobiące ten pomnik rozciągają się na wszystkie cztery strony jego cokołu. Stojąc w jednym miejscu, możemy dostrzec zaledwie część owego tłumu. Aby zobaczyć pozostałych, trzeba podejść bliżej, obejść pomnik i zatrzymać wzrok na poszczególnych postaciach. Dopiero wszystkie razem tworzą obraz całego narodu. W tym tłumie możemy dostrzec coś, co pozostaje niezmienne w życiu Urugwaju: wzajemną odpowiedzialność, dzięki której ludzie należący do różnych pokoleń i środowisk społecznych mogą przez cały czas wspólnie tworzyć historię.

Do takiego Urugwaju przybyłem jako sukcesor Piotra i pasterz, pragnąc spotkać się z Kościołem pielgrzymującym na tej ziemi oraz z serdecznością zbliżyć się do całego narodu. Więzi między Stolicą Apostolską a Urugwajem sięgają pierwszych lat jego niepodległości. W tym kontekście mój Poprzednik, Papież Grzegorz XVI, potwierdził uprawnienia Księdza Dámasa Antonia Larrañagi i mianował go Wikariuszem Apostolskim Republiki na mocy Brewe apostolskiego z 14 sierpnia 1832 r. Akt ten, mający charakter eklezjalny, był również interpretowany jako pośrednie uznanie niepodległości nowego Państwa Wschodniego, które w owym czasie dążyło do umocnienia swojej pozycji wśród narodów.

Kościół, którego historia wiary i służby sięga wielu stuleci, pragnie przez cały czas ofiarowywać narodowi urugwajskiemu to, co sam otrzymał – Jezusa Chrystusa i nadzieję Jego Ewangelii – oraz, pozostając wierny własnej misji, współpracować ze wszystkimi, którzy działają na rzecz dobra wspólnego i godności każdej osoby.

Niech te dni pozwolą nam umocnić to wszystko, co nas łączy, oraz odnowić ufność, z jaką stawiamy czoła trudnościom i przygotowujemy się na to, co przyniesie przyszłość. Niech Bóg błogosławi Urugwajowi, a Najświętsza Maryja Panna, której naród ten zawierzył się u zarania swoich dziejów, niech przez cały czas towarzyszy mu na drogach jego historii.

Bardzo dziękuję!

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Czym jest gruczolakorak płuc? Onkolog wyjaśnia i opowiada o powrocie papieża Leona XIV do zdrowia.
Idź do oryginalnego materiału