Wczesnym rankiem wyruszyła XIX Piesza Pielgrzymka z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach do Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej.W sobotni poranek, chwilę po godzinie szóstej przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia zaczęli gromadzić się ludzie. Przybyli z różnych części Archidiecezji Krakowskiej, ale nie tylko. Wśród nich były osoby z całej Polski i z zagranicy. Wspólną modlitwę rozpoczęli przed godziną siódmą. Pielgrzymów powitał rektor łagiewnickiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia ks. dr Zbiegnie Bielas. Kapłan zwrócił uwagę, iż pielgrzymi ofiarują nie tylko swój trud wędrówki, ale także są świadectwem wiary dla napotkanych osób. - Niechaj to pielgrzymowanie z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Matki Miłosierdzia, do Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zenrzydowskiej umocni naszą wiarę, nadzieję i miłość - mówił. Rektor łagiewnickiego Sanktuarium zachęcił pątników do modlitwy w intencji Archidiecezji Krakowskiej i o nowe powołania kapłańskie i
zakonne.Swoją drogę pielgrzymki zawierzyli Bożemu Miłosierdziu. Po modlitwie i błogosławieństwie wyruszyli w drogę. Zabrali z sobą swoje intencje, sprawy, relacje z Panem Bogiem i Matką Najświętszą. – Mimo, iż idziemy tylko jeden dzień, to jest czas wypełniony pięknem modlitwy, spotkania z Matką Bożą i innym człowiekiem. Jest to czas zatrzymania się od codzienności, różnych spraw. To czas na refleksję, takie spokojne pobycie sam na sam z Matką Bożą – mówi koordynator pielgrzymki ks. Piotr Waligóra, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Myślachowicach.Wśród pątników jest Anna Szostak z parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Bodzanowie. Do udziału w pielgrzymce z krakowskich Łagiewnik do Kalwarii Zebrzydowskiej zachęcił ją ks. Piotr Waligóra. – Znamy się już ponad 20 lat. Razem z mężem zawsze możemy na ks. Piotra liczyć i jest dla nas bardzo istotną osobą. To właśnie ksiądz Piotr „zaraził” nas tym pielgrzymowaniem do Kalwarii – wspomina. Kobieta przyznaje, iż nie wie, który raz uczestniczy w „Majówce w drodze”. - Ciężko policzyć. Nie chodziłam co roku z uwagi na obowiązki rodzinne i rodzicielskie, ale sądzę iż dziesiąty raz idę. Nieważne który, dla mnie ten czas jest wyjątkowy za każdym razem – mówi pątniczka. Anna niesie z sobą wiele intencji. – To taki intensywny czas na spotkania sam na sam w relacji z Panem Bogiem, Maryją. Niosę intencje dziękczynno-błagalne. Zawsze mamy za co dziękować i oczywiście też o co prosić – mówi. Ważna dla niej jest także wspólnota, którą tworzą pątnicy. – Jesteśmy bardzo różni, ale wszyscy idziemy w jednym celu. To bardzo budujące. Niby idziemy tylko jeden dzień, ale tu każdy jest istotny i potrzebny. Razem z mężem jesteśmy w grupie muzycznej. Możemy w ten sposób dziękować Panu Bogu, ale też wspierać pielgrzymów w drodze – dodaje kobieta. Wraz z nią i mężem pielgrzymują starsi synowie. – Najmłodsze pociechy są jeszcze za małe, ale cieszymy się, iż razem z synami możemy tak inaczej spędzić czas – mówi.