Wyszyński i Sheen. Dwa głosy w obronie człowieka wobec totalitaryzmów

35 minut temu

Jeden głosił Ewangelię przez amerykańskie radio i telewizję, drugiego komunistyczna władza próbowała uciszyć uwięzieniem. Abp Fulton Sheen i kard. Stefan Wyszyński sprzeciwiali się nazizmowi i komunizmowi, broniąc godności człowieka i wolności sumienia. Książka „Mikrofon Pana Boga” inspiruje do spojrzenia na ich wspólne źródło odwagi: wiarę w Chrystusa.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Piotr M. Pietrus | 23 września 2026 | Photo credit: Vatican Media
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Jeden przemawiał do Amerykanów przez radio i telewizję. Drugiego komunistyczne państwo próbowało uciszyć, zamykając w odosobnieniu. Kardynała Stefana Wyszyńskiego i arcybiskupa Fultona Sheena łączyła wiara, która kazała sprzeciwiać się podporządkowaniu człowieka ideologii. Lektura „Mikrofonu Pana Boga” zachęca, aby zobaczyć w nich również duszpasterzy nadziei — ludzi wskazujących drogę przez dramaty XX wieku.

W rozdziale „Biskup Ameryki” ks. Robert Skrzypczak przedstawia Fultona Sheena jako „proroka nadziei dostarczającego Amerykanom powodów do tego, by wierzyli, iż życie rzeczywiście jest «warte przeżycia»”¹. To określenie pozwala spojrzeć na amerykańskiego kaznodzieję szerzej niż przez pryzmat jego medialnej popularności.

Jego głos rozbrzmiewał w stuleciu, w którym postępowi technicznemu towarzyszyły wojny, masowe zbrodnie i próby budowania społeczeństw podporządkowanych totalitarnym ideologiom. W tej samej epoce dojrzewało powołanie Stefana Wyszyńskiego. Ich drogi biegły przez odmienne kraje i doświadczenia. Zestawienie tych biografii prowadzi jednak do wspólnego pytania: jak bronić człowieka, gdy władza chce rozporządzać także jego sumieniem?

Ks. Skrzypczak podkreśla, iż komentarze Sheena „czerpały z bogactwa wiary katolickiej”¹. Właśnie w tym miejscu warto szukać początku porównania. Sprzeciw wobec totalitaryzmów miał dla obu duchownych wymiar religijny i moralny: dotyczył granic władzy oraz godności osoby.

Już przed wojną dostrzegali zagrożenie. Wyszyński opublikował w 1934 roku „Kulturę bolszewizmu a inteligencję polską”. Jego zainteresowanie komunizmem wyprzedzało zatem doświadczenie powojennej Polski i osobiste prześladowanie.

Krytycznie oceniał również hitleryzm. Historyk Peter Raina przytacza jego słowa z 1935 roku o obronie religii i moralności katolickiej, „zaprzeczonej przez rasizm i neopogaństwo”. Wyszyński rozpoznawał w nazizmie zagrożenie dla chrześcijaństwa i dostrzegał ambicję stworzenia nowej moralności podporządkowanej reżimowi.

Podobną diagnozę, wyrażoną własnym językiem filozoficznym, formułował Sheen. W projekcie Instytutu Kultury Katolickiej z 1938 roku opisywał systemy, które umieszczały wolność w zbiorowości: narodzie w faszystowskich Włoszech, rasie w nazistowskich Niemczech i klasie w sowieckiej Rosji. Konkludował: „Osoba jest drugorzędna; ideologia jest najważniejsza” — w tłumaczeniu własnym z angielskiego.

W tym krótkim zdaniu zawiera się klucz do zrozumienia jego sprzeciwu. Kiedy ideologia zajmuje pierwsze miejsce, konkretny człowiek staje się materiałem do realizacji politycznego projektu. Jego wartość zaczyna zależeć od pochodzenia, przynależności lub użyteczności dla systemu.

Nazizm i komunizm różniły się doktryną, językiem i sposobem uzasadniania przemocy. Z perspektywy chrześcijańskiej oba wymagały jednak postawienia pytania o to, co dzieje się z osobą, gdy państwo lub partia uzurpują sobie najwyższy autorytet moralny. Badania nad myślą Wyszyńskiego wskazują właśnie na obronę godności człowieka jako fundament jego krytyki obu totalitaryzmów.

Sprzeciw Sheena wobec nazizmu znajdował publiczny wyraz. Archiwum Catholic University of America opisuje list do dyrektora FBI z 1943 roku, którego autor zwracał uwagę na ostrość wystąpienia duchownego przeciw niemieckim władzom. Jego krytyka komunizmu również była wyraźna i konsekwentna. Antykomunizm nie prowadził go do akceptacji nazistowskiej alternatywy.

Wyszyński doświadczał wojny w okupowanej Polsce. Od 1942 roku pełnił posługę w Laskach, a podczas powstania warszawskiego był kapelanem zgrupowania Armii Krajowej „Kampinos”. Jego odpowiedzią na rzeczywistość okupacji była także obecność przy ludziach potrzebujących kapłańskiej pomocy.

Ta różnica doświadczeń jest istotna. Sheen przemawiał z Ameryki, dysponując dostępem do publiczności i mediów. Wyszyński mierzył się najpierw z okupacją, a następnie z państwem komunistycznym. Ich postawy można zestawiać, zachowując świadomość, iż ponosili odmienne ciężary i podejmowali decyzje w innych warunkach.

Po wojnie odpowiedzialność Prymasa obejmowała ochronę Kościoła w kraju wyniszczonym okupacją. Dlatego jego sprzeciw wobec komunizmu łączył się z gotowością do negocjacji. Brał odpowiedzialność za porozumienie Episkopatu z rządem z 14 kwietnia 1950 roku, szukając możliwości zachowania działalności duszpasterskiej. Była to decyzja trudna, budząca spory również wśród ludzi Kościoła.

Roztropność miała jednak granice. Gdy władza sięgnęła po narzędzia podporządkowania sobie obsady stanowisk kościelnych, biskupi wystosowali memoriał z 8 maja 1953 roku. Znalazły się w nim słowa: „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno: Non possumus!”. We wrześniu Prymas został uwięziony.

Sheen opisywał zagrożenie związane z podporządkowaniem osoby ideologii. Wyszyński stawiał praktyczną granicę ingerencji państwa w życie Kościoła. Można odczytać te postawy jako dwie odpowiedzi na podobne roszczenie: żądanie, aby władza polityczna otrzymała prawo rozstrzygania o wszystkim.

Ich znaczenie nie wyczerpuje się jednak w historii sprzeciwu. Równie ważne pozostaje pytanie, co proponowali ludziom.

We wstępie do „Mikrofonu Pana Boga” przytoczona została wypowiedź Sheena o dawnych kryzysach Kościoła: „Część ludzi postanowiła reformować wiarę. Z wiarą jednak nie działo się nic złego. To postępowanie ludzi wymagało poprawy”². W historycznym kontekście tych słów pojawia się wezwanie do osobistej przemiany i wierności wierze.

W przypadku Wyszyńskiego konkretnym programem odnowy stały się Jasnogórskie Śluby Narodu i Wielka Nowenna. Obejmowały troskę o wiarę, życie, małżeństwo, wychowanie, sprawiedliwość społeczną oraz przezwyciężanie nałogów i zaniedbań. Opór wobec systemu zyskiwał w ten sposób wymiar codziennej odpowiedzialności.

Tu ujawnia się szczególnie ważna płaszczyzna porównania. Głoszenie wiary miało pomagać człowiekowi w podejmowaniu decyzji, porządkowaniu życia i odzyskiwaniu nadziei. Zwycięstwo nad zniewoleniem wymagało także pracy nad sobą.

Sheen potrafił przy tym przyciągać uwagę odbiorców, którzy nie podzielali jego przekonań. Ks. Skrzypczak pisze: „Był świetnie poinformowany i wykształcony, co czyniło go fascynującym choćby w oczach tych, którzy się z nim nie zgadzali”¹. Wiedza i przygotowanie służyły mu w głoszeniu Ewangelii. Pozwalały podejmować pytania epoki językiem zrozumiałym dla słuchaczy.

Dla współczesnych katolickich mediów to wskazówka wymagająca. Sam zasięg nie odpowiada jeszcze na pytanie o wartość przekazu. Trzeba pytać, czy wypowiadane słowa pomagają rozpoznawać prawdę, kształtować sumienie i zbliżać się do Chrystusa.

Lektura „Mikrofonu Pana Boga” zachęca, by ponownie wsłuchać się w Sheena. Zestawienie jego drogi z życiem Wyszyńskiego pozwala natomiast zobaczyć, jak wiele może znaczyć głos duszpasterza w czasach nacisku, lęku i zamętu.

Obaj pozostawiają pytanie, które warto skierować również do siebie: czy potrafimy bronić prawdy tak, aby nasza odwaga służyła człowiekowi i prowadziła go ku Bogu?

Źródła cytatów z książki:

¹ Ks. Robert Skrzypczak, część „Ognisty prorok z Ameryki”, rozdział „Biskup Ameryki”, w książce „Mikrofon Pana Boga”, s. 10

² Tamże, s. 14 — wypowiedź Fultona Sheena przytoczona przez autora.

Idź do oryginalnego materiału