WYJAŚNIAMY: Komisja powstała. Ale wciąż nie wiadomo, jaka będzie

2 godzin temu

Biskupi ostro spierali się o dokument zagrażający niezależności Komisji ds. wykorzystania seksualnego. Znaleźli kompromisowe rozwiązanie. Ale to nie koniec sporu.

Wobec pojawiających się sprzecznych informacji wyjaśniamy wczorajsze decyzje Konferencji Episkopatu Polski. Niżej zamieszczamy również komentarze osób skrzywdzonych i ekspertów.

Podczas zebrania plenarnego w dniach 10-12 marca 2026 roku Konferencja Episkopatu Polski powołała „Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce”. Biskupi zatwierdzili trzy z czterech projektów dokumentów dotyczących Komisji, które przygotował zespół pod kierownictwem bp. Sławomira Odera.

Po obradach KEP opublikowane zostały dwa z przyjętych dokumentów: „Zasady działania” oraz „Porozumienie” zawierane pomiędzy KEP oraz Konferencją Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce (KWPZM) i Konferencją Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce (KWPŻZZ). Nie opublikowano natomiast statutu Komisji. Jak wyjaśnił na konferencji prasowej bp Oder, statut zostanie ujawniony w późniejszym terminie, gdyż ma jeszcze być przekazany do konsultacji z instytucjami państwowymi w związku z ubieganiem się o odrębną osobowość prawną.

WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Dokumentem przygotowanym przez bp. Odera, ale niezatwierdzonym przez Konferencję Episkopatu Polski, jest natomiast wzór porozumienia pomiędzy Komisją a diecezjami i zgromadzeniami zakonnymi. Porozumienie to będzie najważniejsze dla realnego uruchomienia prac Komisji na skalę ogólnopolską. To właśnie ten dokument zawierał najbardziej krytykowane zapisy stwarzające ryzyko dla niezależności Komisji, o których kilka dni przed zebraniem plenarnym przypominał ks. Grzegorz Strzelczyk.

Przykładowo, wedle doniesień medialnych, jeden z punktów porozumienia przedstawionego biskupom do głosowania przewidywał: „Komisja nie ma prawa wzywania i przesłuchiwania jakichkolwiek stron lub świadków […] Nikt nie może zostać zobowiązany do stawiennictwa przed Komisją w celu wysłuchania ani do udzielenia pisemnej odpowiedzi w przedmiocie wysłuchania”. Zapis taki uniemożliwiał komisji wzywanie świadków, w tym np. obecnych czy emerytowanych biskupów – czyli odbierał Komisji możliwość dotarcia do prawdy, a tym samym wiarygodność.

Lojalni jedynie wobec prawdy

Podczas wczorajszej konferencji prasowej w Sekretariacie KEP prymas Polski, abp Wojciech Polak, otwarcie powiedział, iż projekt porozumienia przedstawiony przez bp. Odera budził obawy i zastrzeżenia części biskupów. Obawy te związane były ze zbytnią ingerencją w niezależność komisji oraz jej wiarygodność.

Prymas podkreślił jednak, iż „dyskusja była bardzo owocna”. Konferencja Episkopatu Polski – zamiast poprawiać przedstawiony dokument – podjęła decyzję o powrocie do proponowanego wcześniej przez zespół prymasa rozwiązania, iż wzór porozumienia zostanie opracowany już po powołaniu przewodniczącego komisji, z jego/jej udziałem. Abp Polak stanowczo podkreślił, iż decyzja ta zapadła w trosce, aby nie było ze strony biskupów ograniczeń swobody działania komisji, żeby miała ona zapewnioną całkowitą niezależność i wiarygodność.

Głównym celem Komisji jest zbadanie skali i charakterystyki zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele oraz wysłuchanie osób skrzywdzonych. Efektem prac ma być wszechstronny raport, który przedstawi diagnozę i analizę zjawiska z uwzględnieniem zmieniającego się kontekstu prawnego, społecznego i historycznego, zaprezentuje powtarzalne wzorce popełnianych przestępstw i reakcji instytucjonalnych – diecezjalnych i zakonnych – na przestrzeni lat od 1945 roku do momentu powołania Komisji. Czas pracy został przewidziany na okres trzech lat, ale w razie potrzeby może zostać on wydłużony. – W wykonywaniu swoich zadań Komisja ma być niezależna, a jej członkowie lojalni jedynie wobec prawdy – mówił abp Polak podczas konferencji prasowej.

Kto będzie przewodniczył Komisji?

Kolejnym kluczowym krokiem będzie powołanie przewodniczącego Komisji. Ta osoba następnie autonomicznie zaproponuje dalszy skład osobowy tego zespołu.

Zgodnie z przyjętymi zasadami funkcję przewodniczącego może pełnić „tylko osoba świecka, która daje gwarancję rzetelnego wypełnienia powierzonych jej zadań”. Kandydata na przewodniczącego przedstawi abp Polak jako delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Wskazana kandydatura musi uzyskać akceptację Rady Stałej KEP oraz konsulty KWPZM i konsulty KWPŻZZ. Ostatecznie aktu powołania przewodniczącego ma dokonać KEP na zebraniu plenarnym.

Na wczorajszej konferencji prasowej abp Polak zapewniał, iż chce znaleźć odpowiedniego kandydata lub kandydatkę „jak najszybciej”. Podkreślił, iż o autorytet tej osoby opierać się będzie wiarygodność całej Komisji. Nie chciał jednak podać żadnych terminów. Wydaje się, iż okazją do podjęcia tej decyzji może być kolejne zebranie plenarne KEP, planowane na 8-10 czerwca br. w Łomży.

Prymas Polski wyraził też zadowolenie, iż uchwalone dokumenty stanowią wystarczające fundamenty, zaś to, co dalej, zostanie wypracowane już z przewodniczącym czy przewodniczącą niezależnej Komisji. Abp Polak uznał decyzje KEP za „historyczny krok w stronę rozliczenia przeszłości i wyraz gotowości Kościoła w Polsce do jeszcze pełniejszego stanięcia po stronie osób zranionych”. Podkreślił, iż kluczowym zadaniem Komisji jest wysłuchanie osób skrzywdzonych. On sam liczy zaś na solidność raportu i analiz Komisji.

Osoby skrzywdzone: sukces dezinformacyjny

O komentarz do decyzji KEP poprosiliśmy trzy osoby skrzywdzone i kilkoro ekspertów.

Robert Fidura komentuje sytuację w następujący sposób: – Miały być fajerwerki, ale góra urodziła mysz.
Od trzech lat kwestia powołania Komisji ekspertów staje na obradach zebrań plenarnych KEP. Biskupi dyskutowali, zmieniali, kombinowali, przedwczoraj „powołali”. Szkopuł w tym, iż nie powołali, tylko uchwalili trzy dokumenty, przy czym statut przez cały czas jest tajny, bo zostanie wysłany do MSWiA, żeby Komisja miała osobowość prawną. To przynajmniej teoretycznie oznacza, iż mogą się w nim pojawić jakieś zmiany. Sytuacja jest więc taka, iż mamy statut, ale nie jesteśmy pewni czy się nie zmieni. Co więc mamy?

– Jak już będzie ostateczny statut, to trzeba znaleźć przewodniczącą lub przewodniczącego – kontynuuje Fidura. – Kogoś, kto swoim autorytetem, dorobkiem i twarzą, będzie legitymizował biskupów i Komisję. Kto poświęci kilka lat swojego życia na pracę w niej. I to nie taką na pół gwizdka, bo tu trzeba się zaangażować na 200%. Samo szukanie to będzie wyboista droga. Dziennikarzy biskupi z Komisji wykluczyli, od polityków trzeba się trzymać z daleka, prawnicy bardzo dobrze zarabiają, jak więc ich „skusić” do pracy? A jak się już ktoś taki znajdzie, to musi przedstawić skład komisji biskupom. Autonomicznie zaproponować, jak zapisano. Skoro zaproponować, to logiczne, iż propozycję tę KEP może przyjąć albo odrzucić. jeżeli odrzuci, to trzeba od nowa szukać kandydatów, wcale niewykluczone, iż włącznie z nowym szefem. I dopiero po powołaniu składu będzie Komisja, której aktualnie nie ma.

Sale!
  • Tośka Szewczyk

Nie umarłam. Od krzywdy do wolności

31,20 39,00
Do koszyka
Książka – 31,20 39,00 E-book – 28,08 35,10

– Nie zabrakło 11 i 12 marca br. także wątku tragikomedii, stale obecnego przy obradach biskupów, czyli niefrasobliwości Biura Prasowego – mówi Robert Fidura. – Nieprecyzyjne komunikaty, z których nic nie wynika, brak transmisji konferencji prasowej, chaos informacyjny, czyli w sekretariacie KEP od lat amatorszczyzna.

O komentarz poprosiliśmy także Tośkę Szewczyk. – Podstawową kwestią, którą ostatnio w sobie nosiłam, było pytanie, czy TAKA komisja, jaką zamierzają powołać biskupi, będzie miała jakiekolwiek narzędzia docierania do tych skrzywdzonych, którzy dziś traktowani są w Kościele najgorzej – mówi autorka książki „Nie umarłam. Od krzywdy do wolności”. – Wśród osób poszkodowanych jest grupa szczególnie dokrzywdzana – to osoby mające dodatkowego „pecha” być skrzywdzonymi w tych diecezjach czy zakonach, w których Kościół nigdy nie przestał patrzeć na nich jak na wrogów. Ta kwestia, jak rozumiem, pozostaje otwarta, ponieważ nie przyjęto dokumentu, który wzbudzał w tym kontekście najwięcej kontrowersji (gratuluję biskupom, którzy wywalczyli powstrzymanie przygotowanego projektu!). To dopiero treść porozumienia i regulaminu współpracy Komisji z diecezjami i zakonami pokaże, czy Komisja dostanie możliwość dotarcia do tych ludzi, o których myślę, czy też pozostawi najbardziej dokrzywdzonych, jak zwykle, samych sobie.

– Jestem jednocześnie zdegustowana faktem, iż Biuro Prasowe KEP zdecydowało się nie transmitować konferencji prasowej, mimo iż briefing z tego samego zebrania plenarnego był transmitowany, podobnie jak wiele wcześniejszych konferencji prasowych – dodaje Szewczyk. – To, co rzeczywiście zostało na tej konferencji powiedziane, mogli usłyszeć wyłącznie dziennikarze. Ponieważ wiemy już, jak w sprawie komisji łatwo jest manipulować prawdą, trudno zaufać temu, co podają w tej sprawie media związane z episkopatem. Zwłaszcza iż – wyłącznie dzięki temu, iż nagrano konferencję prasową – wiemy już, iż pewne wypowiedzi prymasa, takie jak ta o powodach nieprzyjęcia projektu porozumienia zaproponowanego przez bp. Odera, zostały pominięte w informacjach KAI.

– Nie wiem, za kogo ma nas Biuro Prasowe KEP – mówi Tośka Szewczyk – skoro po trzech latach czekania na powołanie Komisji nie pozwala ludziom usłyszeć konferencji prasowej, a zamiast tego raczy nas „zintegrowaną informacją pozytywną”, przedstawiając prymasa Polaka i bp. Odera jako jeden team, który od początku do końca z euforią i bez przeszkód współpracował przy tworzeniu komisji. Nie wiem tylko, czy nazwać to porażką komunikacyjną, czy raczej sukcesem dezinformacyjnym. Nie chcę też jednak kończyć z goryczą. Przede wszystkim jestem wdzięczna tym, którzy nie odpuścili walki o niezależność komisji.

– Dziękuję tym biskupom, którzy robili wszystko, żeby Komisja powstała i żeby była niezależna – komentuje Julia, osoba skrzywdzona. – Dziękuję, iż znaleźli się tacy, którzy – parafrazując proroka Jeremiasza – nie poszli za zatwardziałością przewrotnych serc i nie obrócili się plecami do skrzywdzonych, ale stali zwróceni twarzą i umieli widzieć w nas nie niewygodny i uwierający problem, nie sprawę, a brata i siostrę. Chciałabym móc podziękować wszystkim, ale wiem, iż to byłoby na wyrost i bardzo mnie to boli.

– Po drugie, chcę powiedzieć: pokój nam – kontynuuje Julia. – przez cały czas chcę widzieć w Was braci. Widzę, ile we mnie samej podejrzliwości, uzasadnionego braku zaufania, lęku, oporu. Ile we mnie pytań o poszczególne zapisy w dokumentach i wątpliwości, czy uniknięto ryzyk. Czy Komisja naprawdę będzie mogła dotrzeć do wszystkich osób skrzywdzonych? Czy to ludzie będą jej priorytetem? Przepisy dla człowieka czy człowiek dla przepisów? Dlatego chcę prosić o pokój. Ten Chrystusowy. Żebyśmy byli jedno, razem.

Sale!
  • Zbigniew Nosowski

Krytyczna wierność

28,39 35,49 Do koszyka

Julia dodaje równocześnie: – Ten mój apel i modlitwa są znowu wystosowane „mimo wszystko”. Trudno mi bowiem przyjąć, iż jesteśmy w tym razem, skoro konferencja prasowa z tak przełomowymi informacjami nie była transmitowana, a wstęp na nią mieli wyłącznie dziennikarze. Nie umiem tego zrozumieć. Nie umiem znaleźć dobra, które stoi za takim działaniem. Znowu mówi się o nas, tylko bez nas. Chciałabym wierzyć, iż to ostatni raz i iż zaczynamy nowy rozdział.

Eksperci: wynegocjowanie porozumienia to gigantyczne wyzwanie

– W czasie obrad Konferencji Episkopatu Polski nastąpił znaczący przełom – komentuje sprawę ks. dr hab. Jan Dohnalik, kanclerz kurii krakowskiej, członek odwołanego w czerwcu zespołu abp. Polaka. – Z jednej strony uchwalono w końcu Zasady funkcjonowania niezależnej Komisji i Statut, co pozwala Komisję powołać. Z drugiej, zrezygnowano z tekstu przygotowanego projektu porozumienia Komisji z biskupami diecezjalnymi i przełożonymi zakonnymi, który – jak podkreślał ks. Prymas na konferencji prasowej – zawierał najwięcej zagrożeń dla niezależności Komisji. Nowy tekst porozumienia ma być zaproponowany przez wybranego przewodniczącego Komisji i opracowany wspólnie z nim – co od początku postulował zespół zgromadzony wokół prymasa Polski, do którego miałem zaszczyt należeć.

– Trzeba jednak uczciwie zauważyć, iż w przegłosowanych na posiedzeniu KEP Zasadach uprawnienia Komisji gwarancje realizacji jej zadań zostały osłabione w stosunku do projektu naszego zespołu z czerwca 2025 roku – dodaje ks. Dohnalik. – Dlatego przewodniczący Komisji będzie miał ważne i trudne zadanie, żeby zagwarantować te uprawnienia w nowym porozumieniu. Z tego powodu najważniejsze jest teraz znalezienie adekwatnej osoby do kierowania Komisją. Wypracowanie odpowiednich rozwiązań będzie zależeć od wizji i determinacji osoby, która będzie przewodniczyć Komisji, oraz otwartości księży biskupów na jej propozycje. Podsumowując: drzwi do rzeczywiście niezależnej i wiarygodnej Komisji zostały uchylone – i można mieć nadzieję, iż nikt ich już nie zatrzaśnie przed nosem pokrzywdzonych i pozostałych wiernych Kościoła.

– Probierzem wiarygodności tego co się wydarzyło wczoraj, będzie to, czy Komisja spotka się z zaufaniem osób skrzywdzonych, zwłaszcza tych, którzy zamierzali jej zaufać, bo dotychczas nie spotkali się ze zrozumieniem w kościelnym systemie albo do tej pory nie zgłosili swojej krzywdy, bo nie ufali Kościołowi – komentuje sprawę Marta Titaniec, była prezeska Fundacji Świętego Józefa. – Zaufanie osób skrzywdzonych jest papierkiem lakmusowym wiarygodności Komisji, a dziś nie jesteśmy w stanie tego rozstrzygnąć. Same dokumenty tego nie dokonają.

Bestseller Sale!
  • Marek Kita

Zostać w Kościele / Zostać Kościołem

36,00 45,00
Do koszyka
Książka – 36,00 45,00 E-book – 32,40 40,50

Podobnie było z Fundacją Świętego Józefa – dodaje Titaniec. – Sam statut Fundacji był papierkiem, który trzeba było wypełnić treścią. Kiedy powołano FŚJ, najważniejsze było dla nas to, czy zaufają jej osoby skrzywdzone. Podobnie będzie z Komisją. Bo osoby skrzywdzone będą pierwszymi najbardziej wiarygodnymi recenzentami, czy komisja szuka prawdy. Komisja ma pomóc osobom skrzywdzonym, a nie dobremu samopoczuciu wszystkich innych. Ma odbudować poczucie sprawiedliwości, odnaleźć tych, którzy sami jeszcze się nie zgłosili, a wiemy, iż takie osoby jeszcze są. Nie da się odbudować wizerunku inaczej, jak tylko poprzez odbudowanie poczucia sprawiedliwości u osób skrzywdzonych. Wszystko inne jest wtórne.

– Kompromis zawarty między biskupami dotyczy w znacznej mierze intencji i kwestii deklaratywnych. To oczywiście osiągnięcie – mówi prof. Michał Królikowski z Uniwersytetu Warszawskiego, członek zespołu abp. Polaka. – W porównaniu do dokumentów przedstawionych przez prymasa brakuje w nich jednak realnych gwarancji niezależności Komisji oraz jej umiejętności dochodzenia do prawdy. To przegrana.

– Nie przyjęto natomiast wzoru porozumienia, który by jednoznacznie te możliwości odebrał – podkreśla profesor prawa karnego. – To wygrana tych z biskupów, którym na prawdziwej Komisji rzeczywiście zależy. Te wygraną łatwo jednak będzie można pogrzebać – niechęcią, zabiegami lub ochroną własnych interesów. Pamiętajmy, iż biskupi dostali wcześniej adekwatny projekt dokumentów przedstawiony przez prymasa, wywołali pozór do ich odrzucenia, a teraz przedstawiają osłabione dokumenty jako większe osiągnięcie. To manipulacja przekazem.

– Przed obradami KEP główne pytanie brzmiało nie: czy, ale jaka komisja powstanie – mówi Zbigniew Nosowski. – Na to pytanie wciąż nie mamy odpowiedzi. Powołana Komisję jako byt prawny, ale nie realnie. Teoretycznie uchwalono zasady gwarantujące jej niezależność. przez cały czas nie wiadomo jednak, jaka ta komisja realnie będzie.

– Na dziś, krótko mówiąc, wciąż jest spore ryzyko, iż ta komisja będzie nijaka i przez cały czas jest szansa, iż będzie sensowna – kontynuuje redaktor naczelny kwartalnika „Więź” i współtwórca Inicjatywy „Zranieni w Kościele”. – Wszystko zależy od dalszych decyzji KEP – zwłaszcza wyboru osoby przewodniczącego oraz ustalenia jednolitych norm współpracy komisji z diecezjami i zakonami. Spodziewam się dalszego ciągu sporów wewnątrz KEP. Kompromis zawarty podczas marcowego zebrania pozwala obu stronom dalej wpływać na realny kształt komisji i jej możliwości działania. Jedni będą dążyć do rozwiązania problemu wizerunkowego Kościoła przez działania pozorowane, drudzy – do nawrócenia przez ujawnienie prawdy.

– Warto pamiętać, iż wczorajsza papieska nominacja kard. Konrada Krajewskiego na metropolitę łódzkiego zmienia istotnie układ sił wewnątrz Konferencji Episkopatu Polski – zauważa Nosowski. – Kardynał z urzędu wchodzi w skład Rady Stałej KEP. Cieszy się też sporym autorytetem. Co prawda, na temat wykorzystania seksualnego kard. Krajewski wypowiadał się niewiele, ale można przypuszczać, iż będzie w tej dziedzinie kontynuował linię swego poprzednika w Łodzi i przyjaciela, kard. Grzegorza Rysia.

– Biskupom udało się osiągnąć konsensus co do większości podstawowych dokumentów koniecznych do powołania Komisji – mówi ks. dr Piotr Studnicki, rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej, były kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. – Jednak dla wiarygodności Komisji kluczowa będzie decyzja personalna. Czy zdołają osiągnąć porozumienie dotyczące osoby, która stając na czele komisji, będzie wiarygodna dla osób skrzywdzonych, i weźmie na siebie ciężar odpowiedzialności za wynegocjowanie porozumienia z diecezjami i zakonami, a potem skompletowanie zespołu ekspertów? To gigantyczne wyzwanie. Wciąż mam nadzieję, iż mimo wszystko się uda. W każdym razie, tymczasem zniknęły motywy, by myśleć o powołaniu odrębnej komisji w Krakowie.

Przeczytaj też: Komisja państwowa powstała, bo… musiała. A co z kościelną?

Idź do oryginalnego materiału