Wspólnoty ukośne, czyli przestrzenie tłumienia tonów polaryzacji

2 godzin temu
Zdjęcie: Karol Grabias


Wspólnoty ukośne nie są panaceum, ale lekiem o charakterze profilaktycznym: pomagają nam nie zapomnieć, iż wspólnota, choćby jeżeli krucha i tymczasowa, zawsze jest możliwa – mówi Karol Grabias dla Les Cahiers Personnes.

We francuskim portalu Les Cahiers Personnes ukazał się wywiad z Karolem Grabiasem, filozofem i redaktorem kwartalnika „Więź”.

Analizuje on kondycję współczesnej demokracji liberalnej, zwracając uwagę, iż jej obietnica nie wynika ze złych intencji, ale z niemożności jej realizacji w obecnych warunkach. Jak podkreśla, problemem nie są motywacje elit, ale to, iż „nikt dziś nie jest w stanie dotrzymać obietnicy liberalizmu”. Ludzie coraz częściej odczuwają ciężar dostosowywania się do instytucjonalnego i symbolicznego ładu liberalnego, zwłaszcza wtedy, gdy po kolejnych kryzysach akceptują „zaciskanie pasa”, nie dostrzegając realnych korzyści z ponoszonych wyrzeczeń.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Zauważa, iż pęknięcie w tej obietnicy postępu staje się widoczne w codziennych doświadczeniach – na przykład wtedy, gdy „wskaźniki makroekonomiczne pokazują, iż dzieci będą miały mniejszą szansę na kupno mieszkania niż ich rodzice”. To, jak wskazuje, podważa fundament liberalizmu, który od dwóch stuleci opierał się na wierze w nieustanny rozwój i poprawę warunków życia.

– Nowe postacie kryzysu wywołały nowe odmiany grup, które czują się pokrzywdzone i pozbawione podmiotowości. O uznanie swojej sprawczości walczą dziś nie tylko osoby z niepełnosprawnościami czy nieheteronormatywne, ale również ci, którzy nie wierzą w sensowność polityki klimatycznej Unii Europejskiej, zieloną transformację, reżim sanitarny doby pandemii czy zagrożenie dla ładu europejskiego płynące ze strony Moskwy. Ich ekonomiczne rany i doświadczenia braku sprawczości opowiedziane zostały w formach symbolicznych, które dla liberalizmu są trudne do zaakceptowania: kwestionują one autorytet nauki, ekspertyz i dużych mediów, które stanowiły podporę nowoczesności w wersji liberalnej – czytamy.

Lud kontra elity

Karol Grabias zwraca dalej uwagę, iż walka o język to nie tylko kwestia semantyki, ale spór o władzę nad rzeczywistością – o to, „kto i w jaki sposób nazywa świat”, a więc kto może decydować o teraźniejszości i przyszłości. W tym sensie język staje się narzędziem kształtowania podmiotowości politycznej.

W jego ujęciu figury „elit” i „ludu” mają charakter symboliczny, ale wyrastają z autentycznych emocji społecznych: z poczucia wykluczenia, braku szans awansu, z doświadczenia upokorzenia czy przekonania, iż decyzje zapadają ponad głowami zwykłych ludzi. Podkreśla, iż zanim dojdzie do otwartego konfliktu – wyborczego, ulicznego czy parlamentarnego – jego fundamenty powstają w sferze symbolicznej. To właśnie tam rodzi się „przekonanie, iż moje cierpienie ma charakter wspólny, iż inni odczuwają podobnie, iż łączy nas coś więcej niż prywatne krzywdy”.

Promocja!

Lud i elity – konflikt nieuchronny? | Wierzący rodzice niewierzących dzieci | Ucieczki i powroty

32,30 35,90
Do koszyka
Książka – 32,30 35,90 E-book – 29,00 32,30

– Jako „Więź”, środowisko polskich personalistów, szukamy zniuansowanych ocen. Nie mamy wątpliwości, iż coraz silniejsze poparcie dla skrajnej prawicy ma z jednej strony podstawy w zaniedbaniach epoki transformacji ustrojowej sprzed 30 lat, jak również symbolicznych nadużyciach obozu liberalnego wobec „ludu”. Szukamy dróg mediacji, wsłuchujemy się w głosy społecznego niezadowolenia, ostrzegamy przed lekceważeniem opowieści tych, którzy czują się wykluczeni. A jednocześnie stawiamy nieprzekraczalne granice: nigdy nie będzie z naszej strony zgody na hasła otwarcie antysemickie czy antyukraińskie – mówi Grabias.

Rozwiązaniem wspólnoty ukośne?

„W epoce dojrzewania napięć, które coraz częściej niebezpiecznie przypominają pierwszą połowę ubiegłego wieku” filozof proponuje kategorię tzw. wspólnot ukośnych – przestrzeni, które mają własną „akustykę społeczną”, czyli zdolność tłumienia tonów polaryzacji, stygmatyzacji i resentymentu, a jednocześnie wzmacniania brzmienia codziennej współobecności i współdzielenia.

W takich wspólnotach – jak zauważa – samostanowienie oznacza brak z góry przypisanych ról. Nikt nie jest w nich „automatycznie” uprzywilejowany, nikt nie ma statusu stałego gospodarza czy właściciela symbolicznego terytorium.

– Wiemy, iż są miejsca, gdzie jest faktycznie inaczej. Niektórzy z nas w „Więzi” są zapalonymi kibicami piłki nożnej, niektórzy angażują się w budowę społeczności lokalnej i rozkwit „małych ojczyzn”. To przestrzenie, w których prezes firmy, sprzedawca w sklepie, redaktor i niania siedzą w jednej ławce, posługują się tym samym językiem, a ich spojrzenia krzyżują się w tym samym miejscu. Może to niewiele, ale wystarczająco dużo, by na chwilę odetchnąć od realiów kulturowej wojny, która toczy się w oplatających nas nieustannie – by nie powiedzieć pasożytujących na naszej uwadze i danych – social mediach – mówi Karol Grabias.

– Wspólnoty ukośne nie są więc ani prostym powieleniem istniejących instytucji, ani naiwnym marzeniem o świecie bez struktur – czytamy dalej. Ich siłą jest świadomie kształtowana otwartość, która wymaga ciągłej troski o „akustykę spotkania” – o sposób, w jaki ludzie wchodzą ze sobą w relację. Jak zauważa redaktor „Więzi”, otwartość ta nie powstaje sama z siebie, ale wymaga pracy i zaangażowania uczestników.

Jednocześnie przyznaje, iż niekiedy potrzebne są regulaminy, karty zasad czy formy samoorganizacji, które pomagają zachować horyzontalny charakter wspólnoty i przypominają, iż „nikt nie jest gospodarzem na stałe”. Jednak istota tych wspólnot nie tkwi w dokumentach, ale w praktykach codzienności – w „ćwiczeniu wzajemnego słuchania”, w gotowości do rezygnacji z uprzywilejowania oraz w budowaniu wspólnotowej pamięci o kruchości więzi.

– W tym sensie wspólnoty ukośne są polityczne – nie dlatego, iż narzucają formalny ład, ale dlatego, iż uczą codziennej czujności wobec wszystkiego, co próbuje znów przekształcić je w narzędzia dominacji – twierdzi Grabias.

– Jednocześnie wierzę – mówi dalej – iż mogą one odegrać rolę „ćwiczeń duchowych” z innej polityczności: krótkich, fragmentarycznych doświadczeń, które pokazują, iż możliwa jest logika współobecności odmiennej od tej, jaką narzuca nam polaryzacja i wojna kulturowa. […] Mogą stworzyć przestrzeń, w której antagonista nie jest wcieleniem zła, ale współuczestnikiem pozornie błahej aktywności. To niewielkie przesunięcie – ale właśnie ono otwiera szczelinę, w której rodzi się cicha nadzieja, iż nie jesteśmy skazani wyłącznie na logikę wykluczenia. W tym sensie wspólnoty ukośne nie są panaceum, ale lekiem o charakterze profilaktycznym: pomagają nam nie zapomnieć, iż wspólnota – choćby jeżeli krucha i tymczasowa – zawsze jest możliwa.

Temat konfliktu mas z elitami oraz wspólnot ukośnych pojawił się w kwartalniku „Więź” jesień 2025. W bloku społecznym „Lud i elity – konflikt nieuchronny?” ukazały się teksty:
„Czy pogarda dla ludu jest warunkiem przynależności do patrycjatu?”, Jarosław Flis w rozmowie z Bartoszem Bartosikiem
„Masy kontra elity – potrzeba uznania czy walka o zasoby”, dyskutują Anna Giza-Poleszczuk, Paweł Bukowski, Piotr Kulas i Kacper Mojsa
Karol Grabias, „Bunt mas 2.0? Czas budować wspólnoty ukośne”

Idź do oryginalnego materiału