Od redakcji Tenete Traditiones:
Ks. Walery Kudriawcew jest pochodzącym z Donbasu ukraińskim kapłanem sedewakantystycznym, celebrującym Mszę św. w obrządku bizantyjsko-ukraińskim. Pozostawał pod zwierzchnictwem śp. bp. Daniela Dolana. Redaktor naczelny „Tenete Traditiones” miał okazję poznać ks. Walerego osobiście.
Poniższy artykuł stanowi uporządkowane opracowanie kilku publicznych wypowiedzi ks. Walerego, opublikowanych w sierpniu 2026 roku. Poszczególne fragmenty zostały połączone w jeden wywód i podzielone tematycznie. Usunięto jedynie powtórzenia tych samych argumentów, nie zmieniając stanowiska autora ani nie dodając do jego słów nowych tez. Końcowe wnioski zostały wyraźnie oznaczone jako odrębny komentarz redakcji „Tenete Traditiones”. Poniższy tekst wyraża stanowisko autora. Publikujemy ten tekst jako wartościowy głos w dyskusji nad tezą z Cassiciacum. Podzielamy zasadniczy kierunek argumentacji autora oraz jego główne wnioski, nie oznacza to jednak, iż Redakcja utożsamia się w pełni z każdym zawartym w nim sformułowaniem i twierdzeniem.
Czym w rzeczywistości jest teza z Cassiciacum?
Według mojego rozumienia — opartego na tym, co wiem na ten temat — zasadniczym celem tezy z Cassiciacum jest zawoalowane usprawiedliwienie Vaticanum II oraz trwałe utrwalenie w umysłach jej zwolenników przekonania, iż ludzie wprowadzający w życie postanowienia Vaticanum II przez cały czas prawnie stanowią hierarchię Kościoła rzymskokatolickiego i jako jedyni zostali przez Boga wyposażeni w zdolność do zapewnienia jej dalszego istnienia.
To właśnie oni mieliby posiadać wyłączne prawo — na mocy „rzekomo uzupełnionej władzy”, udzielonej im bezpośrednio przez Chrystusa — do zagwarantowania apostolskości i niezniszczalności Kościoła, a tym samym zachowania jego życia oraz widzialnego istnienia. Jednocześnie ci, którzy zachowują Wiarę sprzed Vaticanum II, mieliby mimo wszystko pozostawać integralną częścią Kościoła rzymskokatolickiego.
Teza z Cassiciacum okazuje się zatem jedynie kolejną odmianą stanowiska „uznawać i stawiać opór”, reprezentowanego przez Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X. Nie powinno to dziwić. Jej główni propagatorzy byli wcześniej zaufanymi współpracownikami abp. Marcela Lefebvre’a, założyciela i przełożonego FSSPX, a także zajmowali wysokie stanowiska dydaktyczne w seminariach Bractwa, zanim ostatecznie je opuścili.
Kościół o „rozdwojonej osobowości”
Za każdym razem, gdy ponownie rozważam tę koncepcję, szczerze próbuję dojść do odmiennego wniosku. Raz po raz dochodzę jednak do tego samego: proponuje się nam wiarę w Kościół cierpiący na swoiste „rozdwojenie osobowości”, w którym Bóg udziela wysokim przedstawicielom nowej religii — odmiennej od Wiary rzymskokatolickiej i całkowicie jej obcej — „rzekomo uzupełnionej władzy”, aby zapewnili apostolskość i niezniszczalność Kościoła.
Proponuje się nam również wiarę w pogląd, zgodnie z którym nasz Pan Jezus Chrystus udziela „rzekomo uzupełnionej władzy” osobom, które — pomimo iż w oczach Boga przestały być katolikami — miałyby zabezpieczać samo istnienie Kościoła katolickiego.
W takim Kościele katolicy oraz wyznawcy nowej religii — głoszący fałszywe doktryny i praktykujący fałszywy kult, szkodliwe dyscypliny, prawa oraz obyczaje — korzystaliby z równych praw przybranych dzieci Bożych. Innymi słowy, proponuje się nam wiarę w pogląd, iż wszyscy oni razem stanowią „Lud Boży”.
„Rzekomo uzupełniona władza” posoborowej hierarchii
W konsekwencji proponuje się nam wiarę, iż jedyną nieuniknioną drogą naszego zbawienia jest złożenie ufności w ludziach, którzy stopniowo i konsekwentnie wprowadzają w życie Vaticanum II. To oni, pomimo głoszenia doktryn i sprawowania kultu obcych Wierze katolickiej, mieliby być niezbędnymi narzędziami zachowania apostolskości i niezniszczalności Kościoła. Nieprzerwana sukcesja Piotrowa oraz ciągłość Kościoła katolickiego bez ich udziału miałyby być natomiast jedynie „szaloną ideą”.
Dlaczego nie jest to sedewakantyzm?
Moim zdaniem — kierując się logiką i zdrowym rozsądkiem — określenie „sedetezizm” (SedeThesism) jest całkiem trafne. Nazwy „sedewakantyzm” nie można bowiem stosować do nauczania, zgodnie z którym Tron św. Piotra jest de facto zajmowany przez de iure ważnie wybranego strażnika sukcesji Piotrowej.
Ów strażnik miałby otrzymywać bezpośrednio od Chrystusa władzę, czyli zwierzchnictwo, pozwalające mu kreować kardynałów, mianować biskupów na stolice apostolskie, a tym samym zapewniać apostolskość i niezniszczalność Kościoła. Trudno określać mianem sedewakantyzmu nauczanie, według którego na Stolicy Apostolskiej znajduje się ważnie wybrany człowiek, posiadający pochodzącą od Chrystusa władzę konieczną do podtrzymywania prawnego i hierarchicznego życia Kościoła.
Fałszywa analogia z Wielką Schizmą Zachodnią
Nota redakcji: Ks. Walery odnosi się w tym miejscu do argumentu przedstawionego przez ks. Federico Palmę, kapłana z Instytutu bp. Donalda Sanborna. Ks. Palma powołuje się na nauczanie Wilmersa oraz ks. Tymoteusza Zapeleny SI, zgodnie z którym Chrystus uzupełni wszystko, co jest konieczne dla dobra Kościoła, choćby o ile będzie to dotyczyć antypapieży. Przytoczony przez niego fragment dzieła De Ecclesia Christi ks. Zapeleny głosi, iż gdyby przyjąć nieważność wszystkich trzech pretendentów do papiestwa podczas Wielkiej Schizmy Zachodniej, należałoby uznać, iż konieczna jurysdykcja została im udzielona ze względu na pozornie prawny tytuł. Nie udzieliłby jej Kościół, który w tej sytuacji nie posiadał najwyższej władzy, ale sam Chrystus, przekazując każdemu z antypapieży tyle jurysdykcji, ile było konieczne.
Zwolennicy tezy z Cassiciacum po raz kolejny próbują w ten sposób posłużyć się kolejnym fałszywym argumentem. Podczas Wielkiej Schizmy Zachodniej, gdy ustalenie, kto jest prawdziwym Papieżem, było niezwykle trudne, wszyscy antypapieże byli jednak katolikami. Tylko z tego powodu Chrystus udzielał im pewnej jurysdykcji. Nie byli oni publicznymi heretykami, nie wyznawali religii niechrześcijańskich ani nie narzucali ich całemu Kościołowi.
Teza z Cassiciacum a stanowisko FSSPX
W jednej ze swoich wypowiedzi ks. Walery przytacza argument sformułowany przez ks. Federico Palmę, kapłana Instytutu bp. Donalda Sanborna:
Uważam za bardzo interesujące, iż w rzeczywistości niemal wszystkie zarzuty kierowane przeciwko sedewakantyzmowi odnoszą się do jego wersji „totalistycznej”, a nie do tezy z Cassiciacum. Innymi słowy, zwolennicy stanowiska „uznawać i stawiać opór” albo FSSPX mają trudności z wysuwaniem zarzutów przeciwko tej tezie, ponieważ już odpowiada ona na ich obawy.
Spotkałem się na przykład z zarzutami, iż sedewakantyzm nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób Kościół otrzyma nowego Papieża, skoro według pewnej odmiany sedewakantyzmu nie pozostał już żaden kardynał ani rzymski duchowny. Zarzuty te nie odnoszą się jednak do tezy z Cassiciacum, ponieważ potwierdza ona istnienie Kolegium Kardynalskiego choćby w czasie obecnego kryzysu.
Odpowiadając na ten argument, ks. Walery zauważa:
Nie powinno dziwić, iż „zwolennicy stanowiska «uznawać i stawiać opór» albo FSSPX mają trudności z wysuwaniem zarzutów przeciwko tezie z Cassiciacum”. Teza ta jest bowiem jedynie kolejną odmianą stanowiska „uznawać i stawiać opór”.
Wiara dostępna dla katolików czy konstrukcja dla specjalistów?
Co oznacza stwierdzenie, iż zrozumienie tezy z Cassiciacum wymaga gruntownej znajomości filozofii scholastycznej i teologii świętej? Oznacza ono, iż zdecydowana większość katolików może bez najmniejszego wahania i z całkowicie spokojnym sumieniem po prostu odrzucić tę tezę, nie podejmując choćby próby jej zrozumienia.
Czym zatem Wiara katolicka różni się od tezy z Cassiciacum? Różnica jest następująca: do zrozumienia Wiary katolickiej wystarczy znajomość katechizmu dla dzieci. Każdy katolik może więc z łatwością zrozumieć Wiarę katolicką, a zatem ma obowiązek ją znać i według niej żyć.
Artykuł, który musiał zniknąć
Kilka dni temu w Internecie ukazał się interesujący artykuł poświęcony pewnym podobieństwom zachodzącym pomiędzy Novus Ordo, stanowiskiem „uznawać i stawiać opór” oraz tezą papieża materialnego. Zacząłem go czytać, ale nie miałem czasu, aby dokończyć lekturę. Zatrzymałem się mniej więcej w połowie, przeszedłem do zakończenia i zamierzałem powrócić do całego tekstu po kilku godzinach. Jednak jeszcze przed końcem tego samego dnia artykuł zdążył zniknąć. Na stronie pozostał jedynie komunikat: „Przepraszamy, strona, której szukasz na tym blogu, nie istnieje”.
Później dowiedziałem się, iż zwolennicy tezy papieża materialnego uznali artykuł za bardzo obraźliwy i szkodzący ich reputacji, dlatego zażądali od autora, aby natychmiast usunął go ze swojego bloga. W rzeczywistości nie znalazłem w tym tekście niczego, co byłoby wobec nich obraźliwe. Pomimo użycia przez autora kilku krytycznych sformułowań artykuł — przynajmniej w tych częściach, które zdążyłem przeczytać — został napisany z należytym szacunkiem wobec zwolenników tezy papieża materialnego.
Ich reakcja była więc bardzo dziwna. Przypominała raczej reakcję Kremla na dążenie Ukrainy do obrania własnej drogi, niezależnej od rosyjskiego ośrodka władzy: „Jeżeli nie chcecie pozostawać pod naszym panowaniem, usuniemy was”. Moim zdaniem artykuł może zostać opublikowany ponownie, ponieważ nie zawiera niczego obraźliwego wobec zwolenników tezy papieża materialnego. Jest jedynie kolejnym, niezależnym spojrzeniem na zagadnienie teologiczne.
Wnioski redakcji „Tenete Traditiones”
Poniższe podsumowanie stanowi komentarz redakcji „Tenete Traditiones” i nie jest częścią wypowiedzi ks. Walerego Kudriawcewa.
Zebrane wypowiedzi ks. Walerego wskazują na zasadniczy problem tezy z Cassiciacum: usiłuje ona jednocześnie uznać posoborowych pretendentów za pozbawionych formalnej władzy papieskiej oraz zachować ich jako prawnych strażników widzialnej i hierarchicznej ciągłości Kościoła. Ludzie wprowadzający w życie postanowienia Vaticanum II, głoszący doktryny obce Wierze katolickiej i narzucający Kościołowi nowy kult mieliby pozostawać ważnie wybranymi posiadaczami Stolicy Apostolskiej w sensie materialnym. Mieliby również zachowywać zdolność do kreowania kardynałów, obsadzania stolic biskupich i zabezpieczania przyszłego przywrócenia formalnego papiestwa.
W ten sposób trwanie Kościoła zostaje praktycznie uzależnione od struktur nowej religii. Zwolennicy tezy odmawiają posoborowym pretendentom formalnej władzy papieskiej, ale równocześnie przypisują im niezastąpioną rolę w zachowaniu apostolskości i niezniszczalności Kościoła. To właśnie dlatego ks. Walery widzi w tezie z Cassiciacum nie konsekwentny sedewakantyzm, ale kolejną odmianę stanowiska „uznawać i stawiać opór”.
Argument zaczerpnięty z okresu Wielkiej Schizmy Zachodniej nie usuwa tej trudności. Ówcześni pretendenci byli katolikami, wyznawali tę samą Wiarę, sprawowali ten sam kult i nie usiłowali narzucić całemu Kościołowi nowej religii. Nie można więc bez dodatkowego uzasadnienia przenosić przyjętej przez teologów możliwości uzupełnienia ich jurysdykcji na publicznych heretyków stojących na czele struktur powstałych w następstwie Vaticanum II.
Teza z Cassiciacum przedstawiana jest jako rozwiązanie mające chronić widzialność, apostolskość oraz niezniszczalność Kościoła. Ceną tego rozwiązania jest jednak przyznanie posoborowym pretendentom prawnego miejsca wewnątrz hierarchii katolickiej oraz uzależnienie przyszłego odrodzenia papiestwa od ludzi, którzy konsekwentnie wprowadzają w życie rewolucję Vaticanum II. Właśnie w tym znajduje się zasadnicza sprzeczność wskazana przez ks. Walerego Kudriawcewa.
Źródła
-
Ks. Walery Kudriawcew, wpis z 5 sierpnia 2026 roku — „sedetezyzm”
-
Ks. Walery Kudriawcew, wpis z 5 sierpnia 2026 roku — teza z Cassiciacum a FSSPX
-
Ks. Federico Palma, wpis przytaczający ks. Tymoteusza Zapelenę SI, De Ecclesia Christi, pars altera, Rzym 1954, s. 115.
-
Ks. Tymoteusz Zapelena SI, De Ecclesia Christi, pars altera, Rzym 1954, s. 115.






.webp)











