Szukając nadziei w wąwozie ciemnym jak śmierć

15 godzin temu
Zdjęcie: Dłoń w ciemności


Wiara podpowiada, iż tam, gdzie będzie najciemniej, słyszymy cichy szept: „Zrób dwa kroki w stronę, z której słyszysz Mój głos. Nic ci się nie stanie”.

Edytorial do tygodnika „Więź co Tydzień” z 8 stycznia 2026:

To było kilka lat temu. Nie wiedząc, w co się pakuję, dałam się przyjaciółce zabrać na „Wystawę w ciemności”. W kilku pomieszczeniach, zaaranżowanych na pokój gościnny, łazienkę, klatkę schodową i tramwaj, nie było ani odrobiny światła.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Po tym ciemnym świecie oprowadzała nas pani Wiesia. Mimo iż sama jest niewidoma – a może właśnie dlatego? – zdawała się… tańczyć w ciemności. Podczas gdy my, pozbawione na ten moment jakiejkolwiek orientacji przestrzennej, przyklejałyśmy się do ściany, pani Wiesia chodziła pewnym krokiem po wszystkich pokojach. Po kilkunastu minutach tej podróży w ciemności usłyszałyśmy: „Teraz zróbcie dwa kroki w stronę, z której słyszycie mój głos. Nic wam się nie stanie”. Po chwili wahania odkleiłam się wtedy od ściany, wierząc, iż pani Wiesia wie, gdzie jest ona i gdzie jestem ja. Jeden krok. Potem drugi. Nic mi się nie stało.

Tamto doświadczenie wraca do mnie, ilekroć sięgam po Psalm 23. W dosłownym tłumaczeniu jego 4. werset brzmi: „Choćbym przechodził przez wąwóz ciemny jak śmierć, zła się nie ulęknę”. Skąd bierze się nadzieję w dolinie śmierci? Skąd bierze się ją wśród cierpień świata i Kościoła?

Mierząc się z tym pytaniem, Patrycja Siwica pisze: „Kończący się Rok Jubileuszowy nieśmiało szepcze mi do ucha, iż jeżeli odpowiedzi szukać – to właśnie w nim”. Zaufanie w wąwozie ciemnym jak śmierć kilka ma w sobie z sielanki. „Moja nadzieja była obserwatorką hektolitrów przelanych łez, słuchaczką wybitnie niepobożnego wyrażania złości, cichą towarzyszką w sytuacjach, gdy ręce opadały z bezsilności i rozczarowania” – dodaje autorka.

Wtorkowe zamknięcie ostatnich Drzwi Świętych widzę jako przejaw zaufania Boga do człowieka. Jakby mówił nam: „Dostaliście impuls – teraz umiecie już iść dalej samodzielnie”.

Czy w każdym z naszych wąwozów ciemnych jak śmierć rzeczywiście stać nas będzie na wybór nadziei? Oby tak było. W końcu wiara podpowiada, iż tam, gdzie będzie najciemniej, spotka nas w końcu ten cichy szept: „Zrób dwa kroki w stronę, z której słyszysz Mój głos. Nic ci się nie stanie”.

Przeczytaj też: Nadzieja, czyli realizm życia

Idź do oryginalnego materiału