Szlaki duszy i historii – pielgrzymki nie tylko do Matki Bożej Częstochowskiej

2 godzin temu

Tradycja pielgrzymowania w Polsce stanowi wyjątkowy fenomen społeczny. Pielgrzymujemy nie tylko na Jasną Górę, ale również do Jej obrazu ukradzionego z Rzymu. Każda pielgrzymka łączy głęboką wiarę z bogatą historią narodową oraz unikalną kulturą wielu pokoleń. Jednak czemu ten fenomen wciąż jest tak silny i zachwyca ludzi z innych krajów?

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: Jan Włodzimierz Brewczyńki / EWTN Polska
Photo credit: Aneta Lazurek, CC BY-SA 3.0 pl, Wikimedia Commons
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Tradycja pielgrzymowania jest znana na świecie od wieków. Jednak w wielu krajach Europy Zachodniej piesze pielgrzymki w dużej mierze zanikły. Wciąż można spotkać wielu ludzi pielgrzymujących do Lourdes, czy Santiago de Compostela. Jednak szczególnie szlak św. Jakuba zmienił swój charakter i często można spotkać tam osoby, które idą nim dla malowniczych widoków.

Tymczasem w Polsce ruch pielgrzymkowy wciąż gromadzi setki tysięcy ludzi rocznie i jest żywym elementem kultury religijnej i społecznej. Pielgrzymują katolicy, grekokatolicy i prawosławni. A za sprawą kradzieży z rzymskiej kaplicy papieża Urbana VIII pielgrzymujemy do Królowej Podlasia.

Jasnogórski fenomen

Oczywiści żadnemu Polakowi nie trzeba przedstawiać Czarnej Madonny. Dlatego w długiej historii polskiego pielgrzymowania najważniejszym punktem na mapie pozostaje niezmiennie Jasna Góra. To sanktuarium w Częstochowie przyciąga co roku setki tysięcy wiernych z całego kraju. Autokarami pielgrzymują maturzyści i przeróżne grupy zawodowe i społeczne.

Szczególnym momentem staje się sierpień, kiedy na szlaki wyruszają liczne grupy piesze. Z tego powodu drogi prowadzące do Częstochowy zapełniają się rozśpiewanymi tłumami, a 14 i 15 sierpnia obraz Matki Bożej Częstochowskiej jest oblegany.

Warto zauważyć, iż najstarsze grupy wędrują nieprzerwanie od kilkuset lat. Przykładem tego jest Pielgrzymka Warszawska, która w tym roku dotarła po raz 315. Tradycji tej nie złamały ani dawne rozbiory, ani trudne lata wojen światowych. Ponadto komunistyczne zakazy również nie zdołały powstrzymać zdeterminowanych pątników przed marszem. W konsekwencji ta forma pobożności stała się symbolem wolności oraz niezłomności narodu polskiego.

Ruch pielgrzymkowy stanowi zatem nie tylko akt wiary, ale też manifestację patriotyzmu. Jednak nie ten element jest najważniejszy. Pytając znajomych pielgrzymów czemu wielokrotnie udają się w tę drogę, zawsze słyszę o niezwykłym klimacie. Mówienie do siebie „bracie” i „siostro” pokazuje realną bliskość i wspólnotę. Zaś uśmiechnięte twarze mieszkańców przeróżnych wsi i miasteczek dają niesamowitą radość. Co więcej zmęczony człowiek jeszcze bardziej docenia każdy posiłek, którego sam nie musi przygotować.

Co więcej różnorodność grup sprawia, iż każdy może znaleźć „swoją duchowość”. Najbardziej ekstremalna wydaje mi się pielgrzymka w ciszy. Tak wiec do Czarnej Madonny pielgrzymują nie tylko młodzi, dojrzalsi, czy rodziny, ale również choćby żołnierze z różnych krajów.

Gietrzwałdzki renesans

Mimo, iż wychowywałem się w rodzinie praktykującej, to w mojej świadomości objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie znalazły się dopiero za sprawą dziennikarskich podróży. Na szczęście ta miejscowość w globalnej polskiej świadomości stała się bardziej rozpoznawalna. W mojej ocenie trzeba jeszcze tylko zadbać, aby była popularna jak za czasów zaborów.

Na szczęście co roku, szczególnie we wrześniu, do Matki Bożej mówiącej w polskiej gwarze udają się pielgrzymi z różnych stron Polski. Na przykład, już 19 sierpnia wyruszy piesza pielgrzymka rodzin z Warszawy.

Śląski fenomen

Pisząc o pielgrzymkach pieszych nie można pominąć religijności Śląska. Do Piekar Śląskich rok rocznie udaje się pielgrzymka mężczyzn. Gdy dziś w wielu miastach Polski publiczna modlitwa mężczyzn staje się coraz bardziej popularna, to w ostatnią niedzielę maja, do Królowej Śląska mężczyźni pielgrzymują od końca II Wojny Światowej. Dokładniej rzecz ujmując w 1947 roku stała się regularnym, oficjalnym wydarzeniem stanowym, choć tradycja męskich spotkań na piekarskim wzgórzu zaczęła się kształtować już w latach 30. XX wieku.

Warto tu przypomnieć, iż w PRL-u władze bardzo obawiały się tego dnia. Dlatego administracyjnie walczyły z pielgrzymką, ale także uważnie śledziły co podczas niej się dzieje. Tam wielokrotnie padały jednoznaczne postulaty robotnicze i społeczne. Nie dziwi zatem, iż przez lata głównym kaznodzieją był wybitny etyk, uczestnik II Soboru Watykańskiego, metropolita krakowski Karol Wojtyła. To po jednej z pielgrzymek, gdy wrócił do Krakowa, otrzymał list od Ojca Świętego o nominacji kardynalskiej. Jako Jan Paweł II co roku słał wiadomość do pielgrzymów.

Oczywiście kult Matki Boże Piekarskiej sięga XVII wieku. W 1676 roku w Tarnowskich Górach wybuchła tragiczna epidemia cholery. Zrozpaczeni mieszkańcy udali się po ratunek do Matki Boskiej Piekarskiej i ślubowali, iż jeżeli przeżyją, co roku będą pielgrzymować do jej wizerunku. Zaraza ustąpiła, a tradycja tzw. Pielgrzymki Ślubowanej z Tarnowskich Gór trwa nieprzerwanie do dziś.

Poza granice Polski

Oczywiście miejscem niezwykle ważnym dla Polaków jest również cudowny obraz Matki Bożej wspominany przez Adama Mickiewicza w Panu Tadeuszu. Choć piesza pielgrzymka przez granice państwa wymagała kiedyś kontroli granicznej, to 6 lipca do Ostrej Bramy wyruszyła 34. Warmińska piesza pielgrzymka, a 15 lipca 36. Międzynarodowa Pielgrzymka z Suwałk.

Tu pozwolę sobie przypomnieć, iż gwałtowny rozwój kultu Matki Bożej Ostrobramskiej nastąpił po najeździe moskiewskim w 1655 roku. Mieszkańcy Wilna przypisywali Maryi ocalenie i obronę murów miejskich. Jako ciekawostkę dodam, iż choć nie jest to praktykowane, to rama obrazu posiada mechanizm pozwalający go zasłonić, podobnie jak to jest na Jasnej Górze.

Ukradziony obraz

Wyjątkowym miejscem na macie Polski jest również sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej. Jest niezwykłe pod wieloma względami. Pielgrzymują tam nie tylko Polacy, ale wiem choćby o corocznej pielgrzymce z Warszawy organizowanej przez Białorusinów. Jednak to sanktuarium jest wyjątkowe również dlatego, iż obraz ten miał zostać ukradziony samemu papieżowi. Jak do tego doszło?

To jedna z najbardziej awanturniczych historii w polskim Kościele. Obraz Matki Boskiej Gregoriańskiej, dziś zwanej Kodeńską, miał zostać namalowany w VI wieku przez abp Augustyna z Canterbury na prośbę papieża Grzegorza I. W kaplicy prywatnej papieża znajdowała się rzeźba Marki Bożej, ale Ojciec Święty postanowił ją podarować arcybiskupowi Sewilli Leanderowi.

I tak przez tysiąc lat obraz pozostawał w papieskiej kaplicy aż do czasów papieża Urbana VIII. W 1630 roku w Rzymie pojawił się pątnik – książę Mikołaj Sapieha. Mając około pięćdziesięciu lat zapadł na chorobę. Ponieważ powodowała ona brak sił fizycznych, to za najlepsze lekarstwo uznano pielgrzymkę do Rzymu. Jednak sama droga nie pomogła i uzdrowienie nastąpiło dopiero po długotrwałych modlitwach przed słynącym cudami obrazem Matki Boskiej Gregoriańskiej. Brak sił był wówczas uznawany za równoznaczność tchórzostwa, co tłumaczyłoby dalszą część opowieści.

Mikołaj Sapieha zapragnął zabrać obraz ze sobą do kraju. Droga legalna nie była możliwa, toteż książę zwany Pobożnym obraz wykradł. Jednak powrót do domu miał nie być łatwy, ponieważ kradzież została gwałtownie wykryta i całe Włochy zostały zmobilizowane do złapania winnego i odzyskania skarbu. Sapieha korzystając z górskich bezdroży omijał miasta aż do Zagrzebia. Następnie przez Węgry i Lwów dotarł do swoich posiadłości i obraz w kościele w Kodniu.

Niektórzy historycy, którzy lubią psuć dobrą opowieść pytając o dowody, stwierdzają, iż obraz został prawdopodobnie zakupiony w Hiszpanii przez Mikołaja Sapiehę podczas pielgrzymki do tego kraju. Wskazują na styl typowy dla malarstwa hiszpańskiego XVII w.

Trzecia koronacja

Natomiast historycy są chyba zgodni co do tego, iż ten cudowny obraz został ukoronowany 15 sierpnia 1723 roku jako trzeci na prawie papieskim na ziemiach Rzeczypospolitej. Przed nim były to obrazy Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Trockiej (dziś Litwa). Co interesujące obraz ten również był na Jasnej Górze. 6 kwietnia 1875 kościół kodeński został zmieniony na prawosławną cerkiew. W sierpniu 1875 roku obraz dotarł do klasztoru w Częstochowie i znajdował się tam aż do początku września 1927 roku.

A jak już się odwiedza Kodeń, to aż się prosi, aby dojść również do Cerkwi pw. św. Nikity w Kostomłotach. Jest to drewniana greckokatolicka cerkiew neounicka – Sanktuarium 13 Unitów Podlaskich, których na ołtarze wyniósł św. Jan Paweł II.

Mistyczna cisza podlaskiego wzgórza

Skoro już wspomniałem o prawosławiu, to oczywiście nie można pominąć, iż obok tradycji rzymskokatolickiej istnieje w Polsce równie silny nurt pielgrzymowania prawosławnego. Głównym celem tych mistycznych wędrówek jest Święta Góra Grabarka, położona na malowniczym Podlasiu. Miejsce to słynie z cudownego uzdrowienia podczas wielkiej epidemii cholery w osiemnastym wieku.

Od tamtego czasu wierni przybywają tam masowo w sierpniu na Święto Przemienienia Pańskiego. Przynoszą ze sobą drewniane krzyże wotywne. W rezultacie wzgórze porasta niesamowity, gęsty las tysięcy krzyży o różnej wielkości. Każdy z nich niesie ze sobą osobistą historię, trudną intencję lub podziękowanie za otrzymane łaski. Warto zaznaczyć, iż pielgrzymki nie ustępowały choćby gdy cerkiew popadała w ruinę.

Pielgrzymka Greckokatolicka

Obok tego na uwagę zasługują pielgrzymki wiernych Kościoła greckokatolickiego w naszym kraju. Ich duchową stolicą jest Jarosław, gdzie znajduje się cudowna ikona „Brama Miłosierdzia”. Sanktuarium to gromadzi grekokatolików rozproszonych po całej Polsce od czasów Akcji Wisła. Z tego powodu spotkania modlitewne mają tam niezwykle emocjonalny oraz rodzinny charakter.

Pielgrzymi modlą się w rycie bizantyjsko-ukraińskim, używając starożytnych śpiewów liturgicznych. Podczas marszu dominuje tradycyjny śpiew wielogłosowy bez instrumentów. Pątnicy recytują Akatysty. Ta forma wędrowania pozwala mniejszościom narodowym na podtrzymanie języka przodków.

Nowoczesne formy dawnej pobożności

Współczesny świat przynosi nowe wyzwania, dlatego pielgrzymowanie stale ewoluuje i się zmienia. Kiedyś podróże odbywano pieszo, na koniach, czy w wozach, a dziś na drogach pojawiają się również zorganizowane pielgrzymki rowerowe, motocyklowe, a choćby biegowe lub rolkowe. Na stronie Wrocławskiej Rolkowej Pielgrzymki znajduje się choćby zegar odliczający dni, godziny i minuty do następnej, już 11 pielgrzymki.

Wszystkie te inicjatywy pokazują, iż polska tradycja pielgrzymkowa pozostaje niezwykle żywa i elastyczna. Łączy ona dawne obyczaje z nowoczesnością, przyciągając stale do Boga. Bo nieważne czy pieszo, czy autokarem. Ważne, aby z wiarą.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Od Niepokalanowa do EWTN. Kiedy człowiek naprawdę zaufa Bogu
Idź do oryginalnego materiału