Dlaczego wciąż powtarzam te same błędy? Czemu nie potrafię lepiej budować relacji? I dlaczego choćby dobre intencje kończą się kolejną kłótnią? – o wiedzy koniecznej do tego, by coraz lepiej kształtować siebie z Filipem Muszyńskim, prowadzącym program „Boże cnoty dla faceta i kobiety” rozmawia red. Dorota Niedźwiecka.
LINKI DO PROGRAMÓW ZNAJDZIESZ POD ARTYKUŁEM
Filip Muszyński jest wicedyrektorem Szkoły Podstawowej „Iskry”, p.o. dyrektora ds. wychowania i wychowawcą. Doktor nauk technicznych (architektura i urbanistyka na Politechnice Wrocławskiej); studiował sztukę na Uniwersytecie Wrocławskim (2009) oraz teorię muzyki na Akademii Muzycznej we Wrocławiu (licencjat, 2011). Skończył studia podyplomowe edukacji wczesnoszkolnej na UW (2014) oraz teologii na PWT we Wrocławiu (2015). Mąż i ojciec. Interesuje się historią i polityką.
„Taki już jestem” „Mam pecha” „To oni są winni” – często w ten sposób wyjaśniamy sobie mniejsze i większe niepowodzenia.
– Wtedy jednak nie jesteśmy w stanie tych problemów rozwiązać.
W jaki sposób w rozwiązywaniu problemów może pomóc nam to, co Kościół nazwa cnotami, czyli stała dyspozycyjność do czynienia dobra?
– Posłużę się analogią. Trener sportowy, który chce dobrze przygotować piłkarzy do meczu, potrzebuje wiedzy o tym, w jaki sposób trenować poszczególne partie mięśni, jak motywować zawodników, jaka dieta będzie im służyć. Tylko z taką wiedzą jest w stanie osiągnąć z nimi wyznaczony cel. Producent samochodów musi wiedzieć, jak działa silnik i jakie są rodzaje silników, by zbudować szybki samochód.
Podobnie jest z człowiekiem. Aby realizować z powodzeniem swój życiowy cel, do jakiego powołał go Bóg, czyli był zdolny do czynienia w życiu dobra, potrzebuje wiedzieć, jak tę umiejętność w sobie budować.
Czyli: jak rozwijać cnoty?
– Tak. Bo to wiedza o nich, opisana już przez Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, umożliwia całościowy rozwój człowieka – od dziecka po dorosłego.
Mówi Pan o Arystotelesie i św. Tomaszu z Akwinu, których teksty nie dla wszystkich są proste. Czy o cnotach można mówić prosto?
– Jak najbardziej.
Wyobraźmy sobie, iż chcemy zbudować biznes. Aby to osiągnąć, musimy zadawać sobie pytania, co poszło dobrze i o to, co należałoby zrobić lepiej. Poważna firma zadaje takie pytania pracownikom. Bo jeżeli nasz produkt np. nie cieszy się zainteresowaniem – to może popełniliśmy jakiś błąd przy produkcji. A jeżeli – powiedzmy – rozszedł się w jeden dzień, to może wyprodukowaliśmy za mało, bo popyt jest większy.
Analogicznie można powiedzieć, iż biznesem jest moje życie. Aby odnieść sukces, i ten życiowy i ten w perspektywie wieczności, potrzebuję określić według sprawdzonych kryteriów, co robię dobrze, a co źle. jeżeli nie wiem, dlaczego znów dostałem tylko trójkę, dlaczego kolega skończył pracę na czas, a ja nie czy dlaczego po raz kolejny pokłóciłem się z żoną, warto wiedzieć, jak „robić” dobro, do którego jestem dysponowany.
Potrzebujemy wiedzy i sprawności, którą na podstawie tej wiedzy kształtujemy?
– Dokładnie. Często sama wiedza na temat cnót oraz na temat tego, co zrobić, by je nabyć, sprawia, iż życie zaczyna się nam bardziej układać. Wtedy np. spóźnialski wie, iż nie wisi nad nim żadne fatum – lecz, iż poprzez konkretne wybory potrzebuje „zawalczyć” o cnotę punktualności.
Obecnie często mówi się, iż tzw. „wiara w siebie” czyli pewność siebie, świadomość swoich potrzeb lub poprawa komunikacji wystarczy, byśmy czuli się zadowoleni z życia.
– To wszystko jest ważne. I równocześnie: mogę nabyć „wiarę w siebie” czyli precyzyjniej mówiąc „pewność siebie”, ale jeżeli przez cały czas będę źle wykonywał zadania, nie zaradzę moim problemom. Mogę uświadomić sobie swoje potrzeby i może się okazać, iż nie jestem w stanie im zaradzić. Mogę usprawnić swoją komunikację ale nie mieć nic wartościowego do zakomunikowania.
Dlatego – aby zbudować siebie w pełni swojego człowieczeństwa, potrzebuję wiedzy o cnotach.
Jak to działa?
– Podam przykład. Janek ma świetne pomysły, plany i postanowienia, ale gdy pojawia się pierwsza przeszkoda, poddaje się. Nie wyrobił w sobie cnoty wytrwałości. Przy takiej postawie niczego dobrego nie osiągnie: nie nauczy się dobrze grać na gitarze, dobrze jeździć samochodem i dobrze opiekować swoją rodziną.
Wyobraźmy sobie, iż trzy razy w tygodniu gram w tenisa, ale „brakuje mi czasu”, by chociaż na godzinę w tygodniu usiąść z żoną /mężem i porozmawiać lub, by przejąć opiekę nad dziećmi. To działanie niezgodne z cnotą sprawiedliwości, czyli cnotą, która zaprasza do oddania każdemu tego, co mu się należy. Nie ma nic złego w grze w tenisa. Natomiast, gdy wybierając grę, zabieram czas rodzinie – to jest niesprawiedliwość. Ludzie nie dostrzegają tego w takim kluczu i nie rozumieją, skąd potem biorą się problemy. Gdy ludzie nie zgłębili wiedzy o cnotach, poruszają się po omacku lub idą za emocjami.
I o tym właśnie mówię, w formie swego rodzaju poradnika, w programie „W bibliotece wartości”.
Więcej: W Bibliotece Wartości – EWTN Polska

1 godzina temu


![Czy mając wszystko, wiemy, co jest najważniejsze? Polecamy film "Księga ocalenia" [Podcast FILM NA WEEKEND]](https://static.deon.pl/storage/image/core_files/2026/1/30/4bf6e3c4c1dbd065dc12232b61f96109/png/deon/feed/ksiegaocalenia.webp)

![Ks. Jan Żelazny: chcemy służyć Kościołowi na Bliskim Wschodzie [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2023/01/ukraina-pkwp-2.jpeg)








![Alcaraz przeżył piekło! Epicka bitwa, 5,5 godziny i finał Australian Open [WIDEO]](https://images7.polskie.ai/images/1625/37130148/b88b3370bdd920f4207803d491f9530d.jpg)


