Świętego… spotkałem, Oskar Romero

filipini.eu 17 godzin temu

Głos tych, którzy nie mają głosu

ks. Raimundo Brizuela López

Nazywam się ksiądz Raimundo Brizuela López i mieszkam w parafii św. Tomasza w San Salvador. Poproszono mnie, abym opowiedział nieco o biskupie Romero. Zacznę od zdania, które zawsze mnie poruszało: „Biskup Romero – kapłan w służbie ubogich”.

Wstąpiłem do seminarium, mając trzynaście lat, 14 lutego 1948 roku. W tym samym roku wstąpiło do seminarium kilku, powiedzmy, młodych ludzi, takich jak ja, gdzie biskup Romero pełnił funkcję wikariusza generalnego diecezji San Miguel. Moi kursowi koledzy wiele mówili o księdzu Romero i twierdzili, iż był on świętym, dlatego będąc w seminarium zawsze chciałem Go poznać. Często przygotowywaliśmy przedstawienia teatralne, a pewnego dnia pojechaliśmy z naszą sztuką do teatrów w San Miguel, a także w San Salvador. To właśnie w San Miguel, przy okazji występu, miałem okazję poznać biskupa Romero. Byli tam inni księża, których można by nazwać intelektualistami, i ks. Oscar Romero, o którym mówiono iż jest święty.

W latach 70. XX wieku w Salwadorze Kościół był bardzo podzielony. Większość biskupów z tzw. bloku konserwatywnego, uważała, iż bp Romero zbyt mocno angażuje się w politykę i rodzi napięcie w relacji Kościoła z rządem oraz wojskiem. Ja jednak byłem w grupie nielicznych księży, którzy w pełni rozumieli i wspierali linię duszpasterską arcybiskupa. Pamiętam nasze spotkanie, które było wyrazem duchowej solidarności. Odwiedziłem bpa Romero w czasie, gdy czuł się niemal całkowicie opuszczony przez Konferencję Episkopatu. Wyznał mi wtedy, iż czuje ciężar odpowiedzialności za życie prześladowanych, ale jednocześnie odczuwa pokój płynący z wierności Ewangelii. Obaj podzielaliśmy przekonanie o konieczności zaangażowania się w opcję na rzecz ubogich. Ja, podobnie jak Romero, stałem się celem ataków ze strony prawicowych szwadronów śmierci za swoją pracę duszpasterską wśród chłopów. Podczas naszych rozmów Romero często podkreślał, iż „pasterz musi iść tam, gdzie jest jego lud”. Zapamiętałem Go nie jako radykalnego rewolucjonistę, ale jako człowieka głębokiej modlitwy, który drżał przed przemocą, ale nie dawał się jej zastraszyć.

To wszystko, co robił bp Romero było dowodem na to, iż walka o prawa człowieka nie jest ideologią, ale żywym chrześcijaństwem realizowanym w parafiach. Po męczeńskiej śmierci bp Romero w 1980 roku, jak umiałem kontynuowałem Jego dzieło, stając się jednym z kustoszy pamięci o „głosie tych, którzy nie mają głosu”.

Dziękuję za zaproszenie, by podzielić się moimi wspomnieniami o świętym biskupie Oskarze Romero.



Wspomnienie liturgiczne: 24 marca

ks. Raimundo Brizuela López

mieszka w parafii św. Tomasza w San Salvador – stolicy Salvadoru

Idź do oryginalnego materiału