lead
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska/Paweł Siciński przy pomocy AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
1 maja 1865 roku św. Jan Bosko opowiedział swoim wychowankom sen, który później został zapisany w „Memorie Biografiche di Don Giovanni Bosco”, tom VIII, na stronach 115–116. W salezjańskim zestawieniu snów Don Bosco epizod ten figuruje pod tytułem „Lanterna magica e distrazioni”, czyli „Magiczna latarnia i rozproszenia”. Świętemu śniło się, iż znajduje się w kościele pełnym młodych ludzi. Było ich wielu, a jednak tylko nieliczni zbliżali się do Komunii Świętej. W pobliżu balustrady zobaczył niezwykłą postać: bardzo wysokiego, całego czarnego mężczyznę z dwoma rogami na głowie. W ręku trzymał „magiczną latarnię” i za jej pomocą skupiał uwagę chłopców na najróżniejszych obrazach.
Jednemu pokazywał zabawy i ulubione rozrywki, innym wcześniejsze gry, porażki i nadzieję na przyszłe zwycięstwa. Ktoś inny widział rodzinne strony, pola, dom, naukę i książki. Pojawiały się owoce, słodycze, wino, krewni, przyjaciele, sprawy codzienne, a także rzeczy znacznie poważniejsze: własne grzechy i kwestie związane z pieniędzmi. Młodzi byli tak pochłonięci tym, co widzieli, iż tylko nieliczni przystępowali do sakramentów. Sam Don Bosco wyjaśnił później znaczenie tego snu bardzo jasno: demon robi wszystko, aby rozpraszać młodego człowieka w kościele i oddalać go od świętych sakramentów.
Trzeba jednak zachować uczciwość historyczną. Don Bosco nie mówił o telefonach, internecie ani mediach społecznościowych. „Lanterna magica” była w XIX wieku znanym urządzeniem optycznym służącym do wyświetlania obrazów, czymś w rodzaju przodka późniejszego projektora. Nie można więc twierdzić, iż św. Jan Bosko „przewidział telefon komórkowy”. Można natomiast postawić pytanie znacznie ciekawsze: czy mechanizm, który opisał w 1865 roku, nie przypomina zadziwiająco świata, w którym żyjemy dzisiaj?
Najważniejsza w tym śnie nie jest bowiem technologia. Najważniejsza jest walka o uwagę człowieka. Zło nie przychodzi tutaj najpierw w formie wielkiego buntu przeciw Bogu. Ono po prostu zajmuje człowieka. Pokazuje mu coś ciekawego, później coś jeszcze, następnie kolejną rzecz. Rozrywkę, wspomnienie, grę, przyjemność, znajomych, obraz, wiadomość, pragnienie. Człowiek patrzy, przesuwa wzrok, wraca, szuka kolejnego bodźca i stopniowo przestaje mieć przestrzeń na ciszę. A właśnie w ciszy dojrzewa sumienie, rodzą się pytania, człowiek zaczyna słyszeć siebie i bardzo często zaczyna także słyszeć Boga.
Nie trzeba mówić człowiekowi: „odrzuć Eucharystię”. Wystarczy sprawić, żeby nie miał na nią czasu. Nie trzeba mówić: „przestań się modlić”. Wystarczy wypełnić każdą wolną chwilę obrazem, dźwiękiem, filmem, wiadomością i kolejnym przesunięciem palca po ekranie. Nie trzeba dziecku mówić: „nie myśl o Bogu”. Wystarczy nauczyć je, iż każda chwila nudy musi być natychmiast czymś zagłuszona.
I dlatego skojarzenie „magicznej latarni” Don Bosco ze współczesnym telefonem nasuwa się niemal samo. Nie dlatego, iż telefon jest zły. telefon może służyć do modlitwy, edukacji, rozmowy z bliskimi, czytania Pisma Świętego, słuchania wartościowych treści, nauki i czynienia dobra. Problem zaczyna się wtedy, kiedy narzędzie przestaje nam służyć, a zaczyna posiadać naszą uwagę.
W niewielkim świecącym ekranie młody człowiek może dziś znaleźć niemal wszystko: gry, przyjaciół, obrazy rodzinnych miejsc, muzykę, książki, pieniądze, zakupy, rozrywkę, wiadomości, sukces innych ludzi, cudze życie, własne pragnienia, a także treści, których nigdy nie powinien oglądać. Cały świat mieści się dziś w dłoni. I właśnie dlatego pytanie Don Bosco staje się jeszcze bardziej aktualne: co dzieje się z duszą młodego człowieka, kiedy jego uwaga jest zajęta od rana do nocy?
Dziecko potrzebuje ciszy. Potrzebuje rozmowy. Potrzebuje prawdziwej przyjaźni, obecności rodziców, modlitwy, zachwytu światem istniejącym poza ekranem. Potrzebuje także nudy, bo nuda nie zawsze jest wrogiem. Czasem jest bramą do wyobraźni, refleksji i dojrzewania. Potrzebuje nauczyć się czekać, pracować, podejmować wysiłek, przegrywać, próbować jeszcze raz i nie otrzymywać wszystkiego natychmiast. Potrzebuje wreszcie Eucharystii, spowiedzi, Słowa Bożego i doświadczenia żywego Kościoła, bo rozwój duchowy człowieka wymaga wewnętrznej przestrzeni.
Jeżeli każdy moment zostanie wypełniony ekranem, człowiek może wiedzieć coraz więcej o świecie, a jednocześnie coraz mniej o sobie. Może mieć setki kontaktów i nie umieć budować relacji. Może oglądać tysiące ludzi i czuć się samotny. Może mieć dostęp do niemal całej wiedzy świata, a nie znać odpowiedzi na najprostsze pytanie: po co żyję?
Don Bosco nie walczył z młodymi. Walczył o młodych. Wiedział, iż młody człowiek pragnie radości, przygody, przyjaźni, zabawy i odkrywania świata. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś wykorzystuje te dobre pragnienia po to, aby zatrzymać człowieka na powierzchni życia. Chrześcijańska odpowiedź nie brzmi więc: zabrać młodym wszystko. Odpowiedź brzmi: pokazać im coś większego. Prawdziwą przyjaźń zamiast jej cyfrowej imitacji. Prawdziwą miłość zamiast obrazu miłości. Prawdziwą wspólnotę zamiast liczby obserwujących. Prawdziwe piękno zamiast nieskończonego strumienia obrazów. I wreszcie Chrystusa — nie jako jedną z wielu treści konkurujących o uwagę człowieka, ale jako Tego, który odpowiada na najgłębsze pragnienie ludzkiego serca.
Sen Don Bosco sprzed ponad 160 lat nie jest przepowiednią telefona. Jest czymś być może jeszcze bardziej aktualnym: ostrzeżeniem, iż ten, kto zdobędzie uwagę młodego człowieka, w dużej mierze będzie kształtował również jego serce.
Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „Ile czasu moje dziecko spędza przed ekranem?”. Znacznie ważniejsze pytanie brzmi: „Co wypełnia jego serce, kiedy ekran gaśnie?”.
Autor: Ks. Piotr W. Wiśniowski – kapłan archidiecezji wrocławskiej, współzałożyciel i dyrektor duchowy EWTN Polska, publicysta oraz współzałożyciel Fundacji Vide et Crede im. św. Jana Pawła II. Od lat zajmuje się ewangelizacją poprzez media katolickie.
Źródło historyczne: Giovanni Battista Lemoyne, „Memorie Biografiche di Don Giovanni Bosco”, t. VIII, s. 115–116, sen z 1865 roku „Lanterna magica e distrazioni”.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

1 godzina temu




![Kościół Francji winien podlewać nasiona zasiane przez Leona XIV [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/09/mid-epa13268107.jpg)










