Handel ludźmi nie zawsze jest Hollywoodzką, dynamiczną sceną porwania i pościgu. Dzieje się również wtedy, kiedy partner wymusza na nas wykonywanie czynności seksualnych w celach zarobkowych.
Agata Kulczycka: Rozmowa o handlu ludźmi z organizacją pomagającą kobietom wyjść z prostytucji nie jest dziś oczywista. W debacie publicznej coraz częściej mówi się raczej o „wybielaniu” prostytucji i nazywaniu jej sexworkingiem. Czy seks to rzeczywiście „tylko praca”?
Julia Kopiczyńska: Wychodzimy z założenia, iż słowo „prostytucja” lepiej oddaje charakter tego zjawiska. Skala przemocy i bardzo mała liczba osób zajmujących się prostytucją z własnej woli nie pozwala nam używać słowa „praca” – ono z założenia dotyczy aktywności podejmowanej dobrowolnie, z której w każdej chwili możemy zrezygnować lub ją zmienić.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Joanna Bakoń: Żaden zawód nie wiąże się z tym, iż wykonując go na porządku dziennym jesteśmy obarczeni groźbą pobicia, gwałtu, innej formy przekroczenia granic, przymusu, zakażenia chorobą weneryczną czy śmierci. Z tym wszystkim na co dzień borykają się osoby w prostytucji. Nazywanie tego pracą wydaje mi się wypaczeniem związanym z erą późnego kapitalizmu, w którym forsuje się na nas ideę, iż wszystko można utowarowić, ze wszystkiego można czerpać zysk. Tymczasem są takie sfery naszego życia, które nie powinny nigdy być przedmiotem wymiany handlowej.
Zwolennicy pojęcia „sexworking” często przekonują, iż możliwe jest korzystanie z ciała jako zwykłego narzędzia pracy i oddzielenie seksualności od reszty swojej tożsamości. Kiedy czytałam na Waszej stronie internetowej historie osób z doświadczeniem prostytucji, miałam wrażenie, iż to oddzielenie rzeczywiście następuje – ale w formie dysocjacji.
Kopiczyńska: Tak, dokładnie. A dysocjacja to nie oznaka zdrowia, sprawczości i przedsiębiorczości, tylko traumy. To oddzielenie to mechanizm przetrwania w przemyśle seksualnym. Podobnie jest z zapominaniem – kobiety nie pamiętają wielu swoich klientów dlatego, iż w ten sposób psychika próbuje poradzić sobie z traumą. Mimo tego oddzielenia i zapominania, to doświadczenie zostaje jednak z kobietą na stałe – i zawsze w końcu wraca.
Bakoń: Warto też pamiętać, iż zarówno w konsensualnych relacjach seksualnych, jak i w doświadczeniu prostytucji, udział bierze wspólne medium: ciało. o ile ktoś doświadcza dysocjacji czy innych psychopatologicznych objawów w związku z tym, jak zarabia pieniądze, to jakie ta osoba ma szanse, żeby w dobrowolnych sytuacjach intymnych – tych niezarobkowych – takich objawów nie doświadczać?
Jak w ostatnich latach zmienia się zakres definicji przemysłu seksualnego?
Kopiczyńska: Zdecydowanie się rozszerza, a wpływ na to ma m.in. rozwój technologiczny i sytuacja gospodarcza. Szczególnie po roku 2020, kiedy wiele osób straciło pracę i ich sytuacja finansowa się pogorszyła, można było zaobserwować zwiększone zainteresowanie na przykład „niebieską platformą” – najpopularniejszą stroną do sprzedawania usług seksualnych w formie cyfrowej. W zasadzie dzisiaj można kupić seks i być jeszcze bardziej niż kiedyś zdystansowanym od osoby, która seks sprzedaje. Nie trzeba nic o niej wiedzieć, a choćby widzieć jej twarzy, a jednocześnie posiadać tak intymną rzecz jak jej nagie zdjęcia czy nagrania.
W tym rozszerzeniu się obszaru seksbiznesu na świat cyfrowy niezwykle trudne jest to, iż z internetu nic nie znika. Osoby pojawiające się w takich treściach – w momencie, w którym trafiają one do sieci – nie mogą z tym już nic zrobić. Jakichkolwiek ograniczeń byśmy nie wprowadzili, aby treści pornograficzne czy te związane z „niebieską platformą” pozostawały tam, gdzie mają pozostać, jest to niemożliwe do opanowania.
Bakoń: Aktualnie obserwujemy bardzo groźną kampanię propagandową dotyczącą „niebieskiej platformy”. Istnieją grupy dla kobiet na Facebooku, w których publikowane są oferty pracy i posty osób szukających zatrudnienia – typu „Give her a job”. Użytkowniczki często wylewają tam swoją frustrację związaną z bardzo ciężką sytuacją na rynku pracy – pod takimi postami pojawia się aktualnie mnóstwo anonimowych komentarzy sugerujących rozważenie prowadzenia konta na tej platformie. Pokazuje się to jako szybką drogę do łatwych pieniędzy. W rzeczywistości osób, które zarabiają na tym portalu miesięcznie wysokie kwoty, jest zaledwie kilka procent. Na obecności kobiet na tej platformie zarabiają jej właściciele. Oraz agencje, które wystawiają tam swoje modelki.
Myślę, iż warto sobie zadać pytanie, dlaczego, kiedy powstaje nowe narzędzie, jakim jest AI, jedną z pierwszych rzeczy, jaka przychodzi ludziom do głowy, jest używanie jej do stosowania przemocy seksualnej
Julia Kopiczyńska
Wspólnym mianownikiem dla różnych wcieleń przemysłu seksualnego – od handlu ludźmi i prostytucji, przez wszelkie formy cyberprostytucji, „niebieska platforma”, AI, kluby ze striptizem – jest to, iż w ich rdzeniu leży wyzysk osoby świadczącej usługi seksualne. Te usługi wyceniane są na jakąś kwotę – jednak kwota ta cyrkuluje poza obiegiem osoby, która je wykonuje.
Jakie są wobec tego relacje seksbiznesu i handlu ludźmi?
Kopiczyńska: Eurostat opublikował niedawno badania dotyczące problemu handlu ludźmi w Unii Europejskiej. Wśród wszystkich ofiar, które zarejestrowano, 46 proc. to były ofiary handlu ludźmi w celach seksualnych.
Bakoń: Gdyby przemysł seksualny nie był przemysłem przestępczym, nie potrzebowałby porywać kobiet, więzić ich i zmuszać ich przemocą do świadczenia usług seksualnych. Niedawno redagowałyśmy materiał dotyczący Susany Trimarco, argentyńskiej działaczki na rzecz walki z handlem ludźmi, której 23-letnia córka wyszła na wizytę do ginekologa i nigdy nie wróciła – została porwana przez trzech mężczyzn.
Śledztwo, które przeprowadziła ta zdesperowana matka – postawiona w sytuacji zupełnej bezsilności struktur państwowych – ukazało sieć niewyobrażalnych powiązań: świata przestępczego, skorumpowanych policjantów, przekupionych sędziów. Jej samej udało się uwolnić ponad sto ofiar handlu ludźmi. W ciągu niespełna 20 lat działalności jej fundacja udzieliła pomocy ponad trzem tysiącom osób. o ile mówimy o jednej fundacji w jednym kraju, to trudno sobie choćby wyobrazić, o jakich liczbach możemy spekulować w skali całego świata.
Działalność Trimarco doprowadziła do zmiany argentyńskiego prawa i wprowadzenia pierwszych przepisów karzących handel ludźmi. W tym kontekście zastanawiam się, jakie tragedie muszą się wydarzyć, by zmieniło się prawo. Jak wiele z nich ma miejsce, zanim pojawi się osoba tak zdeterminowana i nieugięta, by żądać sprawiedliwości?
Kopiczyńska: Warto jednak zaznaczyć, iż nie jest to jedyne oblicze handlu ludźmi. Jest też inne – mniej emocjonujące i niewyglądające tak dobrze na pierwszych stronach gazet. Część osób, która jest ofiarami handlu ludźmi, może nie zdawać sobie z tego sprawy. Czasami osoby pokrzywdzone „łączą kropki” dopiero w momencie uwolnienia się z tej sytuacji. Wyobraźmy sobie na przykład kobietę, która wchodzi w relację romantyczną z mężczyzną i jej granice są bardzo stopniowo przesuwane. Partner nie mówi z dnia na dzień: „Teraz się rozbierz, będziemy nagrywać i sprzedawać filmy z twoim udziałem”. To raczej powolne przesuwanie granic aż do momentu, kiedy to, do czego dochodzi, ma już znamiona handlu ludźmi i eksploatacji seksualnej.
- Barbara Józefik
- Katarzyna Sroczyńska
Gender w gabinecie
Taka była na przykład głośna sprawa Seana Combsa (P. Diddy’ego). Jego była partnerka opisywała, iż nie czuła, iż ma możliwość rezygnacji z działań, do których de facto była zmuszana. Nie miała ona ani zasobów psychicznych, ani siły do obrony przed ewentualnym pobiciem, przemocą. jeżeli osobą kieruje strach, niemoc, dezorientacja, trudno mówić o wolnej woli.
Bakoń: Handel ludźmi nie zawsze jest Hollywoodzką, dynamiczną sceną porwania i pościgu, ale dzieje się też wtedy, kiedy nasz partner, osoba, której ufamy i od której jesteśmy w jakiś sposób zależne, szantażem emocjonalnym albo inną formą przymusu wymusza na nas wykonywanie czynności seksualnych w celach zarobkowych.
Sztuczna inteligencja to narzędzie umożliwiające zrobienie kroku jeszcze dalej. W zasadzie niepotrzebna jest już choćby obecność osoby wykorzystywanej. Kilkanaście tygodni temu w jednej ze szkół w centrum Polski chłopcy wrzucili do sieci deepfake porn – zdjęcia pornograficzne, będące produktem sztucznej inteligencji – których „bohaterką” była ich koleżanka z klasy.
Kopiczyńska: Również w portalu X sztuczna inteligencja wykorzystywana jest aktualnie do stosowania przemocy seksualnej – nie tylko wobec kobiet, ale także wobec dzieci. Myślę, iż warto sobie zadać pytanie, dlaczego, kiedy powstaje nowe narzędzie, jakim jest AI, jedną z pierwszych rzeczy, jaka przychodzi ludziom do głowy, jest używanie jej w tym właśnie celu.
Bakoń: W kwestii regulacji prawnych związanych z najnowszymi formami cyberprzemocy seksualnej zatrzymuje mnie to, iż pierwszym odruchem prawodawców wydaje się próba zabezpieczenia prawa do własnego wizerunku. Kojarzy mi się to bardziej z ochroną znaku towarowego i kodeksem cywilnym, a nie z karaniem przemocy w prawie karnym – co świadczy o tym, iż kobiece ciała w patriarchalnym społeczeństwie, w którym żyjemy, są utowarowione.
Wyłącznie kobiece?
Bakoń: Większość ofiar handlu ludźmi w celach seksualnych to dziewczynki i kobiety. Większość ofiar przemocy seksualnej to kobiety. Co 10 minut na świecie kobieta lub dziewczynka jest mordowana przez męskiego członka rodziny lub partnera. Większość osób w prostytucji to dziewczynki i kobiety. jeżeli mówimy o mężczyznach w prostytucji, są to głównie młodzi chłopcy. Klientami wciąż jednak w zatrważającej większości pozostają mężczyźni.
Kobiety w prostytucji reprezentują wszystkie możliwe pochodzenia etniczne i rasowe; mają przeróżne typy ciał, są w każdym wieku; niektóre są sprawne, inne – z niepełnosprawnościami. Nie będzie nigdy sytuacji, w której, idąc dzielnicą czerwonych latarni w Amsterdamie, zobaczymy mężczyzn w każdym przekroju wiekowym, łysych, z włosami, różnych ras, różnego pochodzenia etnicznego.
Możliwość wyboru kobiety w każdym typie, w każdym wieku, zgodną z upodobaniami, siłą rzeczy kojarzyć się może jak wybór produktu w sklepie internetowym.
Kopiczyńska: Jeszcze lepiej oddają ten problem kategorie, jakie znajdziemy na stronach pornograficznych. W tym momencie wydaje się, iż istnieją już wszystkie, jakie ludzie są w stanie wymyślić. Ten podział na kategorie, sprowadzenie żywych, czujących ludzi do pojedynczych cech, którymi odbiorcy pornografii są akurat zainteresowani, jest skrajnie dehumanizujący.
Gdyby przemysł seksualny nie był przemysłem przestępczym, nie potrzebowałby porywać kobiet, więzić ich i zmuszać ich przemocą do świadczenia usług seksualnych
Joanna Bakoń
Jedna z kobiet, która opisywała na Waszej stronie swoją historię, napisała, iż w jednym z portali klient napisał o niej jak o towarze: „Polecam, naprawdę warto”.
Bakoń: W Polsce był kiedyś portal „Roxy”, który służył temu, żeby dać mężczyznom możliwość oceniania kobiet, u których kupują seks.
Kopiczyńska: Kiedy czytałam komentarze na podobnej stronie działającej w Niemczech, rzuciło mi się w oczy, iż mężczyźni, opisując swoje doświadczenia, nie okazywali żadnych ludzkich uczuć względem kobiet, których usługi kupowali. Po prostu byli niezadowoleni, iż ona, na przykład, nie zachowywała się tak, jak sobie by tego wymarzyli.
Mam wrażenie, iż fakt, iż tak jednoznacznie opowiadacie się przeciw seksbiznesowi i ściśle łączycie go z wyzyskiem seksualnym, ustawia Was pod prąd narracji niektórych gałęzi mainstreamowego feminizmu. Mimo tego określacie się mianem feministek.
Bakoń: U nas, w Stowarzyszeniu BEZ, feminizm rozumiemy jako ruch od kobiet dla kobiet, który ma odpowiadać na potrzeby kobiet i przede wszystkim czynić świat bezpiecznym dla nas miejscem – takim, w którym jesteśmy traktowane jak istoty ludzkie, a nie towary.
Myślę, iż warto zastanowić się, dlaczego jakiś typ feminizmu postrzegamy jako mainstreamowy. Wydaje się, iż nie jest to kwestia reprezentatywności pod względem liczbowym, ale raczej finansowania pewnych inicjatyw przez dużych graczy politycznych.
Kopiczyńska: Nie może dziwić, iż w mainstreamie króluje narracja o tym, iż w kupowaniu seksu nie ma nic złego. Choćby na kanwie ostatnich wydarzeń związanych z aktami Epsteina widać przecież, iż osoby, które mają na świecie największą władzę, same ten seks kupują lub zmuszają do niego siłą bez żadnej zapłaty.
Bakoń: Gdyby jednak się nad tym zastanowić, większość kobiet, które spotkamy na ulicy, nie będzie feministkami liberalnymi, dlatego iż żadna z nich nie chciałaby, żeby ich córka była prostytutką. Żadna z nich nie przyłożyłaby palca do tego, żeby powstały w Polsce szkoły zawodowe kształcące w takim „zawodzie”.
Kopiczyńska: Myślę, iż feminizm liberalny jest mainstreamowy, ponieważ cała nasza kultura jest liberalna. o ile żyjemy w rzeczywistości, w której powtarza się, iż każdy ma całkowity wpływ na swoje życie i wszelkie niepowodzenia są winą wyłącznie konkretnej jednostki, nie ma miejsca na głosy, które mówią, iż prostytucja prawie nigdy nie jest świadomym, wolnym wyborem; iż jest ona tak często podyktowana sytuacją makroekonomiczną lub problemami systemowymi, na które jednostka nie ma realnego wpływu. Wkroczenie w seksbiznes jest po prostu sposobem na przetrwanie w rzeczywistości, w której każda inna możliwość przetrwania została już wypróbowana.
Wyobrażają sobie Panie świat bez wyzysku seksualnego?
Bakoń: Martin Luther King powiedział kiedyś, iż „musimy zaakceptować skończone rozczarowanie, ale nigdy nie tracić nieskończonej nadziei”. Staramy się jej nie tracić. Na pewno ważnym krokiem ku budowaniu takiego świata jest wprowadzenie tzw. modelu nordyckiego.
Kopiczyńska: To model, który nie kara osób w prostytucji z samego faktu, iż w prostytucji są, ale w ramach państwa oferuje im różne formy wsparcia w celu wyjścia z tej sytuacji. Jednocześnie karani są zarówno sutenerzy, jak i osoby, które seks kupują.
Bakoń: Wprowadzenie tego modelu przynosi wymierne efekty. W tym momencie 7 proc. mężczyzn w Szwecji przyznaje się do kupowania usług seksualnych. W Polsce to jest prawie dwa razy więcej. Z kolei w Niemczech, gdzie obowiązuje pełna legalizacja, ten odsetek pozostało większy – wynosi około 20 proc.
- Tośka Szewczyk
Nie umarłam. Od krzywdy do wolności
Kopiczyńska: Myślę, iż walka z wyzyskiem seksualnym wymagałaby również pewnej zmiany myślenia. Seks nie jest prawem człowieka. Nie jest potrzebą, którą wypełnić trzeba za wszelką cenę, choćby kosztem drugiej osoby – zwłaszcza tej, która jest ofiarą seksbiznesu.
Bakoń: Zmiana myślenia w tym kontekście dokonać się może na przykład poprzez edukację seksualną, która uczy młodzież, iż świadoma zgoda jest podstawą relacji seksualnych i nie można jej kupić.
Bezpośrednim pretekstem do przeprowadzenia tej rozmowy jest obchodzony w Kościele 8 stycznia Dzień Modlitwy i Refleksji na temat Walki z Handlem Ludźmi. Jaką rolę w walce z wyzyskiem seksualnym mają do odegrania liderzy wspólnot religijnych oraz same wspólnoty?
Kopiczyńska: Pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy, jest wspieranie tych postulatów politycznych, które nas łączą. Przykładem takiego postulatu jest uregulowanie pornografii. To sprawa, która nie wymaga zmian obyczajowych w społeczeństwie – co bywa bardzo trudne i czasochłonne. Wystarczą prawne regulacje.
Są kraje, z których możemy w tym kontekście brać przykład. We Francji w zeszłym roku rząd narzucił stronom pornograficznym konieczność weryfikowania wieku użytkowników na podstawie dokumentu. W reakcji na ten przepis najpopularniejsze strony pornograficzne postanowiły wycofać się z tego kraju.
Drugą kwestią, o której myślę, jest wsparcie dla migrantów. Osoby w prostytucji to prawie zawsze osoby w kryzysie – czy to materialnym, czy zdrowia psychicznego. To też osoby, które z różnych względów nie mają ochrony prawnej – a do takiej grupy często należą właśnie migranci, mierzący się dodatkowo z barierą językową i niemający przy sobie bliskich. Realna troska o migrantów może zapobiegać zarówno prostytucji, jak i szeregowi innych form przemocy.
Bakoń: Można na to spojrzeć historycznie. Na przełomie XIX i XX wieku, w czasie gwałtownej industrializacji, urbanizacji i masowych migracji, Europa doświadczyła paniki związanej z tzw. white slavery – handlem kobietami, które pod pretekstem lepszego życia były wywożone do burdeli m.in. w Ameryce, Londynie czy Stambule. Ofiarami były kobiety bardzo różnych środowisk: z Europy Wschodniej, w tym Żydówki aszkenazyjskie i polskie katoliczki uciekające przed głodem i skrajną biedą.
To, co dziś wydaje się szczególnie poruszające, to fakt, iż wtedy liderki i wspólnoty religijne potrafiły mówić jednym głosem. Kobiety różnych wyznań publicznie sprzeciwiały się normalizowaniu prostytucji i jasno nazywały handel ludźmi złem, niezależnie od różnic religijnych czy etnicznych. Było w tym silne poczucie wspólnej odpowiedzialności.
Dlatego dziś trudno nie zapytać, dlaczego – sto lat później – wciąż brakuje podobnego konsensusu. Rolą liderów religijnych i wspólnot powinno być właśnie to: jednoznaczne nazwanie przemocy po imieniu, solidarność ponad podziałami i obrona osób najbardziej narażonych na wyzysk.
Julia Kopiczyńska – członkini Stowarzyszenia Bez oraz koordynatorka sekcji medialnej. Artystka graficzka i studentka Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Aktywistka na rzecz praw kobiet, antyimperializmu i antykapitalizmu.
Joanna Bakoń – scenarzystka filmowa oraz badaczka historii i kultury żydowskiej w perspektywie genderowej. Doktorantka SDNH UW, realizująca projekt badawczy poświęcony doświadczeniom i strategiom przetrwania rodzin mieszanych w okupowanej Polsce. Stypendystka Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN. Publikowała w „Korrespondencie Warszawskim”, „Słowie Żydowskim” i „Bez Dogmatu”. Wolontariuszka w Stowarzyszeniu Bez.
Stowarzyszenie BEZ Mizoginii, Wyzysku, Przemocy jest ogólnopolską organizacją feministyczną działającą na rzecz osób pokrzywdzonych przez prostytucję oraz wychodzących z przemysłu seksualnego. Od 2021 roku prowadzi działalność pomocową, edukacyjną na temat szkodliwości seksbiznesu oraz rzeczniczą, krytyczną wobec systemowej przemocy wobec kobiet.

1 miesiąc temu

















