S. Łucja:"Ojcze, Matka Boża jest bardzo niezadowolona, ponieważ ludzie nie wzięli sobie do serca Jej orędzia z 1917 roku."
prawda-nieujawniona.blogspot.com 2 miesięcy temu
s. Łucja:"Ojcze, Matka Boża jest bardzo niezadowolona, ponieważ ludzie nie wzięli sobie do serca Jej orędzia z 1917 roku."
Ogólna ocena sytuacji, którą Łucja
otrzymała od Maryi i przekazała o. Augustynowi Fuentes w liście noszącym datę
22 maja 1958 (cyt. za Echem Królowej Pokoju 122/60 z IX 1995 s. 7).
“Ojcze, Matka Boża jest bardzo niezadowolona, ponieważ ludzie nie wzięli sobie
do serca Jej orędzia z 1917 roku. Nie przejęli się nim ani ludzie
dobrzy, ani źli. Dobrzy postępują tak jak dotychczas i nie przestrzegają
norm niebieskich, źli, idąc szeroką drogą zatracenia, nie zwracają
żadnej uwagi na grożące im kary. Proszę mi wierzyć, Ojcze, iż Pan Bóg
bardzo gwałtownie ukarze świat. Będzie to wielka kara! Niech sobie Ojciec
wyobrazi, ile dusz pochłonie piekło, jeżeli ludzie nie będą się modlić i
pokutować. To właśnie jest przyczyną smutku Matki Bożej. Ojcze,
proszę to wszystkim powtórzyć, iż Matka Boża mówiła mi wielokrotnie:
«Wiele narodów zniknie z oblicza ziemi. Narody bez Boga będą wybranym
przez Boga biczem, którym ukarze On ludzkość, jeżeli my, za sprawą
modlitwy i Sakramentów, nie otrzymamy łaski ich nawrócenia». Cierpienie
sprawia też Niepokalanemu Sercu Maryi oraz Najświętszemu Sercu Jezusa
odchodzenie od Boga zakonników i kapłanów. Zły duch wie, iż zakonnicy i
kapłani, zaniedbując swoje wspaniałe powołanie, pociągają wiele dusz do
piekła. To już ostatnia chwila, by uniknąć kary Nieba. Do dyspozycji
mamy dwa ogromnie skuteczne środki: modlitwę i ofiarę. Zły duch robi
wszystko, co w jego mocy, żeby wytrącić nas ze skupienia i zniechęcić do
modlitwy. Albo się zbawimy, albo potępimy. Jednak, Ojcze, trzeba
powiedzieć ludziom, by nie czekali na wezwanie do modlitwy ani ze strony
Papieża, ani biskupów, ani proboszczów, ani przełożonych. Najwyższy
czas, żeby każdy, z własnej inicjatywy, zaczął spełniać pobożne uczynki
oraz odmienił swoje życie według wskazówek Matki Bożej. Zły duch chce
zawładnąć duszami konsekrowanymi, starając się je zdemoralizować.
Próbuje skłonić ludzi, by stali się zatwardziali. Ucieka się do
wszelkich możliwych podstępów, proponując choćby unowocześnienie życia
religijnego. On sprawia, iż życie wewnętrzne staje się jałowe, a ludzie
świeccy nie chcą wyrzec się przyjemności i poświęcić się całkowicie
Bogu. Proszę
pamiętać, Ojcze, iż dwie rzeczy przyczyniły się do uświęcenia Hiacynty i
Franciszka: smutek Matki Bożej i wizja piekła. Matka Boża znajduje się
jakby między dwoma mieczami: z jednej strony widzi ludzkość upartą i
obojętną na grożące jej kary, z drugiej – nas, depczących Sakramenty
święte i lekceważących zbliżającą się karę, wątpiących, ulegających
zmysłowości i zmaterializowaniu. Matka
Boża powiedziała wyraźnie: «Zbliżamy się do kresu dni». Powtórzyła mi
to trzykrotnie. Za pierwszym razem powiedziała, iż zły duch rozpoczął
decydującą walkę, po której będzie jeden zwycięzca i jeden pokonany.
Albo staniemy po stronie Boga, albo po stronie szatana. Za drugim razem
powiedziała mi, iż najważniejsze środki zaradcze dane światu to Różaniec
i cześć oddawana Jej Niepokalanemu Sercu. Za trzecim razem stwierdziła,
iż – skoro ludzie wzgardzili wszystkim, co do tej pory nam ofiarowała –
wskazuje nam, pełna obaw, ostatnią kotwicę ratunku. Jest nią Ona sama –
Jej ostatnie liczne objawienia, Jej łzy, orędzia dane widzącym na całym
świecie. jeżeli nie posłuchamy Jej i przez cały czas będziemy Ją obrażać, nie
uzyskamy więcej przebaczenia. Musimy
koniecznie jak najszybciej zdać sobie sprawę z tej strasznej
rzeczywistości. Tu nie chodzi o to, by ludzie się bali, ale z tym
wezwaniem nie można czekać, gdyż odkąd Maryja sprawiła, iż Różaniec stał
się tak bardzo skuteczny, nie istnieje taki problem materialny czy
duchowy, państwowy czy międzynarodowy, którego nie dałoby się rozwiązać
przy pomocy naszych ofiar i Różańca. Odmawiany z miłością i oddaniem
pocieszy Maryję, ocierając łzy Niepokalanego Serca”.