Często idziemy przez życie z bagażem niespełnionych oczekiwań, uciekając od trudnych doświadczeń niczym uczniowie zmierzający do Emaus. Dlaczego Bóg nie zawsze realizuje nasze scenariusze i co się dzieje, gdy nasze „a myśmy się spodziewali” zderza się z rzeczywistością krzyża? Przeczytaj rozważanie ks. Piotra Wiśniowskiego na III Niedzielę Wielkanocną o Bogu, który nie zatrzymuje nas siłą, ale cierpliwie towarzyszy nam w drodze, by przy łamaniu chleba otworzyć nam oczy na zupełnie nową nadzieję.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: ks. Piotr Wiśniowski/EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska by Gemini AI
Tekst został opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
III Niedziela Wielkanocna
Bracia i Siostry,
dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas na drogę. Nie do świątyni Pana czy na górę wysoką. Ale na drogę – zwyczajną, ludzką drogę: rozczarowania, zawodu, utraconej nadziei. Dwóch uczniów idzie do Emaus. A adekwatnie ucieka. Od Jerozolimy. Od wydarzeń, które ich przerosły. Od ciężaru krzyża, który stanął na Golgocie…
I w pewnym momencie wypowiadają słowa, które są jak echo ludzkiego serca wszystkich czasów:
„A myśmy się spodziewali…” (Łk 24,21)
To zdanie jest kluczem do całej tej dzisiejszej Ewangelii.
To zdanie odsłania dramat człowieka, który zderzył swoje wyobrażenia z Bożym planem.
„A myśmy się spodziewali…”
Spodziewali się Mesjasza silnego. Politycznego. Zwycięskiego według ludzkich kryteriów.
Spodziewali się Boga, który rozwiąże ich problemy tu i teraz.
Spodziewali się triumfu – a zobaczyli krzyż.
I dlatego odchodzą, a adekwatnie UCIEKAJĄ.
Bracie… Siostro…
czy to nie jest dokładnie nasze doświadczenie?
Ile razy w życiu mówisz: – „Boże, ja się tego nie spodziewałem…”
– „To nie tak miało być…”
– „Ja przecież planowałem inaczej…”
I w sercu rodzi się cichy bunt: „A myśmy się spodziewali…”
Czy to nie brzmi jak echo? Echo, czegoś dobrze znanego…
Ale właśnie wtedy – kiedy człowiek odchodzi – Bóg przychodzi.
Bo zobaczmy co się dzieje… Jezus przyłącza się do nich na drodze. Nie zatrzymuje ich siłą. Nie potępia, ale idzie z nimi.
I zaczyna tłumaczyć… Pisma. Proroków. Wydarzenia.
Zaczyna prostować ich myślenie.
Bo największym problemem uczniów nie był krzyż.
Największym problemem było to, iż nie rozumieli Boga.
Święty Augustyn z Hippony powiedział kiedyś:
„Jeśli wszystko pojmujesz – to nie jest Bóg.”
A my często chcemy Boga zrozumieć… po swojemu.
Dopasować Go do swoich oczekiwań.
Zamknąć Go w swoich planach.
I kiedy Bóg działa inaczej – czujemy się zawiedzeni.
Świat dzisiaj krzyczy: „spełniaj siebie!”
Bóg mówi: „zaprzyj się samego siebie.”
Świat mówi: „idź za swoimi marzeniami!”
Chrystus mówi: „weź swój krzyż i chodź za Mną.” (por. Mt 16,24)
Świat mówi: „liczy się sukces, siła, widoczność i aktywność w sieci”
Bóg objawia swoją moc w krzyżu, w ciszy, w pokorze i bez fleszów.
I dlatego tak wielu dziś odchodzi… jak ci uczniowie.
Bo ich wizja Boga się nie spełniła.
Ale Jezus nie zostawia człowieka w błędzie.
On mówi do nich bardzo mocno:
„O nierozumni i leniwego serca…” (Łk 24,25)
To nie jest delikatne.
Ale to jest prawda.
Bo czasem potrzeba wstrząsu, żeby człowiek się wreszcie obudził.
Święta Teresa z Ávili mówiła:
„Bóg nie prowadzi dusz drogą wygody, ale drogą prawdy.”
A prawda bywa trudna…
Jezus zaczyna im tłumaczyć, iż Mesjasz musiał cierpieć, aby wejść do chwały.
Musiał.
Nie „mógł”.
Nie „ewentualnie”.
Ale to było konieczne.
Bo taka jest logika Boga:
przez krzyż do zmartwychwstania.
I tu jest moment przełomu.
Ewangelia mówi ustami uczniów:
„Czy serce nie pałało w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze…?” (Łk 24,32)
Serce zaczyna płonąć, kiedy człowiek zaczyna przyjmować Boga i Jego logikę.
Nie rozumem tylko.
Ale całym sobą.
I dochodzą do stołu.
Do prostego gestu: łamania chleba.
I wtedy – otwierają się im oczy.
Rozpoznają Go.
To nie przypadek.
To jest Eucharystia.
Święty Jan Paweł II mówił:
„Eucharystia buduje Kościół.”
A my możemy dodać:
Eucharystia otwiera oczy!
Bo uczniowie rozpoznali Jezusa nie po jakimś cudzie… ale po łamaniu chleba. Bo tylko ten, kto żyje Eucharystią, zaczyna naprawdę widzieć Boga.
Bracia i Siostry,
ilu ludzi dziś żyje jak ci uczniowie?
Idą.
Rozmawiają.
Analizują. Kombinują…
Ale nie widzą Boga.
Bo patrzą tylko po ludzku.
Może ktoś z Nas dziś przyszedł z takim właśnie zdaniem w sercu:
„A ja się spodziewałem…”
– iż małżeństwo będzie szczęśliwe, a dziś jest walką
– iż zdrowie będzie dane na zawsze, a przyszła choroba
– iż służba Bogu da pokój, a przyszło zmęczenie i niezrozumienie
– że… będzie po mojemu
A Bóg mówi:
„Zaufaj Mi, choćby jeżeli nie rozumiesz.”
Święty Ojciec Pio powiedział:
„Módl się, ufaj i nie martw się.”
Ale uwaga – to nie jest tanie pocieszenie.
To jest droga krzyża!
Bo prawdziwa wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się kontrola.
Gdzie człowiek przestaje mówić: „Boże, ja wiem lepiej…”
a zaczyna mówić: „Boże, Ty wiesz lepiej.”
I wtedy dzieje się cud.
Uczeń przestaje uciekać – i wraca do Jerozolimy.
Z miejsca rozczarowania wraca do miejsca powołania.
Z miejsca zwątpienia wraca do wspólnoty.
Z miejsca śmierci wraca do życia.
Bracie… Siostro…
Największym dramatem człowieka nie jest to, iż Bóg nie spełnił jego oczekiwań.
Największym dramatem jest to, iż człowiek woli swoje oczekiwania niż Boga!
I wiesz co… to dzisiejsze Słowo Boże nie jest o uczniach sprzed dwóch tysięcy lat…
Ale o Tobie, o mnie… o każdym z nas.
O Twojej drodze.
O Twoich oczekiwaniach.
O Twoim „a ja się spodziewałem…”
Dziś Jezus idzie obok Ciebie.
Może Go nie rozpoznajesz.
Może nie rozumiesz.
Ale On jest.
I mówi:
„Nie bój się Mojego planu. On jest większy niż Twój.”
Niech dzisiaj w tej Eucharystii otworzą się nasze oczy.
Nie na nasze wyobrażenia.
Ale na Boga takim, jaki jest naprawdę.
I niech w naszym sercu już nie będzie tylko: „A myśmy się spodziewali…”
ale:
„Panie, ufamy Tobie – choćby jeżeli prowadzi to przez krzyż.”
Dziś zdecyduj:
czy chcesz Boga prawdziwego — czy Boga, którego sobie wymyśliłeś?
Bo to są dwie różne drogi…
A tylko jedna prowadzi do ŻYCIA.

1 godzina temu

![Jasna Góra: Polska na motocyklach – z wiarą i patriotycznie [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/04/mid-26419153.jpg)



![Leon XIV w Angoli: Bóg jest w Eucharystii, nie w magii [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/04/mid-epa12899911.jpg)








