Prymas Polski: Zgłosiłem niemało uwag do projektu bp. Odera

2 godzin temu
Zdjęcie: Wojciech Polak


Analiza przedstawiona przez ks. Grzegorza Strzelczyka miała tę wartość, iż jasno wskazała na potencjalne problemy i ryzyka – mówi abp Wojciech Polak w wywiadzie odrzuconym przez KAI.

Wywiad Marcina Przeciszewskiego z Prymasem Polski, abp. Wojciechem Polakiem, został opublikowany 31 grudnia na stronie www.prymaspolski.pl. Jak dowiaduje się „Więź”, wcześniej tekst nie został przyjęty do publikacji w serwisie Katolickiej Agencji Informacyjnej decyzją obecnego redaktora naczelnego o. Stanisława Tasiemskiego OP.

Pełną treść wywiadu publikujemy poniżej. Tytuł od redakcji Więź.pl.

Marcin Przeciszewski: Kościół w Polsce znajduje się w przełomowym momencie historii, na dość niebezpiecznym wirażu dziejów. Wydaje się, iż wymaga to poważnego procesu rozeznania: w jakim kierunku idziemy, jak działać, co robić. Zacznijmy od słabnącej religijności młodzieży. Badania socjologiczne pokazują, iż mniej więcej połowa młodych zostaje w Kościele, a druga odchodzi. Co jako Kościół możemy i powinniśmy zrobić?

Abp Wojciech Polak: Trzeba powiedzieć jasno: młodzieży w Kościele jest coraz mniej. Widzą to również rodzice i pytają nieraz sami siebie: co się stało, co zrobiliśmy nie tak? Choć część młodych zostaje, odnajduje się w kościelnych grupach, wspólnotach, wydarzeniach, ale drugiej części po prostu już nie ma. Mamy do czynienia z procesem sekularyzacji, jakiego dotąd nie doświadczaliśmy, choć przebiega on różnie w zależności od regionu. Najsilniej chyba w dużych aglomeracjach miejskich.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Z perspektywy archidiecezji gnieźnieńskiej mogę powiedzieć, iż od kiedy tu posługuję – a to już ponad dwadzieścia lat biskupstwa – liczba uczestników dorocznego Dnia Młodzieży, wynosząca około 500–700 osób, pozostaje stabilna. Są to młodzi związani z różnymi wspólnotami. Spotkanie to odbywa się w święto św. Stanisława Kostki. Nie oznacza to jednak, iż młodzi nie odchodzą także u nas. Widać to chociażby w spadku liczby uczniów uczestniczących w lekcjach religii. Oczywiście można to tłumaczyć ich przenoszeniem na pierwsze lub ostatnie godziny lekcyjne, co sprzyja rezygnacji z uczestnictwa. Myślę jednak, iż przyczyny są głębsze i poważniejsze.

Z ust młodych coraz częściej słyszymy hasło: „Kościół – nie, Jezus – tak”, czasem również: „Pan Bóg – tak”. Sprzeciw wobec Kościoła dotyczy przede wszystkim instytucji i tego, co się w niej dzieje. Nie jest jednak tak, iż osoby, które zerwały więź z Kościołem, żyją głęboką wiarą „po swojemu”. Raczej stopniowo ulegają procesowi laicyzacji.

Podstawowe pytanie brzmi dziś: jak w diecezjach i parafiach pomóc młodym, by postawili sobie pytania, które mogą ich doprowadzić nie tyle „z powrotem do Kościoła” (bo to nie jest główny cel) ile do autentycznego spotkania z Bogiem? Wówczas również odkryją Kościół.

Jak to zrobić?

– Przede wszystkim poprzez realną obecność i bliskość wobec młodych, tak aby mogli oni poczuć się autentycznie zaproszeni i przyjęci wraz z problemami, których doświadczają. Bliskość, o której często mówił papież Franciszek, nie dokonuje się poprzez samą instytucję – bo instytucja zawsze pozostanie instytucją – ale poprzez konkretnych ludzi. Istotną rolę mogą odegrać nie tylko duszpasterze, ale również sami młodzi, którzy zadają sobie podobne pytania prowadzące ku wierze i pozostają aktywni w swoich środowiskach.

Czyli warto budować pewną elitę wśród młodych?

– Raczej warto być przekonanym – w duchu programu duszpasterskiego „Uczniowie – misjonarze” – iż relacja z Bogiem we wspólnocie Kościoła zobowiązuje nas wszystkich do świadectwa. Do bycia nie tylko uczniem, ale także misjonarzem. Ta misja musi dziś odpowiadać realnym wyzwaniom, z jakimi mierzą się również młodzi i być podejmowana w sposób wiarygodny.

Młodzież jest bardzo wrażliwa na osobiste świadectwo. Gdy świadectwo rozmija się z deklaracjami – czy to w życiu Kościoła jako instytucji, czy w życiu poszczególnych osób – rodzi się brak zaufania. Młodzi są wyczuleni na szczerość. Jan Paweł II za Pawłem VI przypominał, iż współczesny człowiek bardziej potrzebuje świadków niż nauczycieli. W tym sensie pytanie starszego pokolenia: „co się dzieje?” wraca do nas rykoszetem. Czy nasze świadectwo było spójne? Czy przez nas młodzi czegoś ważnego nie zobaczyli, bo zabrakło choćby konsekwencji w naszym życiu?

A czy Ksiądz Prymas widzi szansę w pracach dwóch zespołów Episkopatu: zespołu opracowującego nową podstawę programową lekcji religii w szkołach oraz zespołu bp. Artura Ważnego, pracującego nad katechezą parafialną?

– Te prace są niewątpliwie dużą pomocą. Trzeba jednak jasno powiedzieć, iż realna zmiana będzie możliwa tylko wtedy, gdy ich owoce nie pozostaną wyłącznie na papierze. Sama nowa podstawa programowa czy program katechezy parafialnej – choćby najlepsze – niczego nie zmienią, jeżeli nie przełożą się na konkretną zmianę mentalności nas duszpasterzy, katechetów i katechistów, jeżeli nie przełożą się na konkretne lekcje w szkole i realne życie parafialne.

Żyjemy w czasie głębokiego, wielowymiarowego kryzysu. W takiej sytuacji bardzo łatwo ulec narracji podziału – my i oni, swoi i obcy – a jeszcze łatwiej przyzwyczaić się do przemocy, także tej symbolicznej. Nie wolno nam się na to godzić

Abp Wojciech Polak

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Mam wrażenie, iż przez lata problem polegał na tym, iż przekaz wiary młodym – od rodziny po parafię – został w dużej mierze przeniesiony na lekcje religii w szkole. Tymczasem szkoła nie przekaże wiary, bo nie jest to jej zadaniem. Dlatego cieszę się, iż zespół przygotowujący nową podstawę programową wziął to pod uwagę. Powstał dokument bardziej współczesny i dialogiczny, skłaniający do myślenia i angażujący młodych, a przez to dający szansę na większe zainteresowanie.

Katecheza parafialna natomiast powinna mieć charakter inicjacyjny – wprowadzać w misterium wiary i w nowość życia chrześcijańskiego. Chodzi o proces, w którym wiara jest poznawana i przeżywana w liturgii, realizowana w codziennym życiu i zakorzeniana we wspólnocie. Taka katecheza przygotowuje także do świadomego przeżywania sakramentów i może stać się spójną, długofalową drogą formacyjną, obejmującą całe życie chrześcijańskie.

Kto miałby prowadzić taką długofalową formację?

– Absolutnie najważniejsze jest tutaj zrozumienie dynamiki tej formacji, jej charakteru i sposobu prowadzenia, a co za tym idzie – uświadomienie wartości i konieczności współpracy księży ze świeckimi. Jest oczywiste, iż sam kapłan nie jest w stanie tego unieść, zwłaszcza w parafiach z jednoosobową obsadą – a takich parafii będzie coraz więcej. Ksiądz musi mieć wokół siebie świeckich i zaprosić ich do współodpowiedzialności za realizację programu formacyjnego. Bez aktywnego udziału świeckich nie ma możliwości realizowania ambitnych programów duszpasterskich.

Czy wciąż jesteśmy Kościołem mocno sklerykalizowanym?

– Myślę, iż wciąż jesteśmy Kościołem, w którym znaczna część świeckich pozostaje bierna i oczekuje, iż większość zadań będzie realizowana przez duchowieństwo. Podczas bierzmowań słyszę często słowa młodych ludzi o „Kościele, który wspólnie stanowimy”, jednak w praktyce świadomość współodpowiedzialności bywa słaba.

Dlatego podkreślam, zwłaszcza wobec młodych, iż Kościół jest naszą wspólną sprawą i odpowiedzialnością. Sakrament bierzmowania uzdalnia do takiego zaangażowania. Przeszkodą bywa jednak indywidualizm – po stronie duchownych – który utrudnia współpracę ze świeckimi. To podejście prowadzi do przeciążenia i wypalenia, bo przy dzisiejszych oczekiwaniach kapłan nie jest w stanie wszystkiego robić sam.

Służba w Kościele musi opierać się na współpracy. Tym bardziej, iż jak wspomniałem, w parafiach będzie coraz więcej pojedynczych księży. Nikt nie zastąpi kapłana w sprawowaniu Eucharystii, sakramentów czy głoszeniu homilii, ale do wielu innych zadań konieczne jest realne zaangażowanie świeckich i budowanie z nimi dojrzałych relacji.

Promocja!

Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?

32,30 35,90
Do koszyka
Książka – 32,30 35,90 E-book – 29,00 32,30

Trzeba pamiętać, iż kwestia większego zaangażowania świeckich nie jest jedynie odpowiedzią na potrzeby czasu czy zjawisko zmniejszającej się liczby powołań. To nie jest kwestia duszpasterskiej strategii. Docenienie roli świeckich wynika w gruncie rzeczy z głębszego zrozumienia istoty Kościoła, uwrażliwienia na synodalność, na to „razem”, „wszyscy”, „my”. Dlatego tak ważne jest odkrywanie i formowanie powołania wiernych świeckich. Staramy się ich do tego przygotowywać, m.in. poprzez formację liderów. Trzeba przy tym pamiętać, iż świeccy żyją w napiętym rytmie pracy i obowiązków rodzinnych.

Misji nie można traktować jako dodatku do życia, ale jako jego integralną część. Kryzys – zarówno u świeckich, jak i u duchownych – zaczyna się wtedy, gdy życie i posługa przestają być spójne.

Ksiądz Arcybiskup wprowadził ostatnio w archidiecezji gnieźnieńskiej diakonat stały. Czy było to podyktowane faktem, iż liczba księży będzie nieuchronnie maleć?

– Rzeczywiście diakonat stały bywa postrzegany jako pewien „środek zastępczy” wobec malejącej liczby księży, ale nie tak należy go rozumieć. Moją motywacją nie była kwestia braków personalnych, ale przekonanie, iż chodzi tu o charyzmat, o dar obecny w Ludzie Bożym.

Głęboko wierzę, iż posługa diakonów, którzy na co dzień żyją w swoich rodzinach i środowiskach, może stać się realnym impulsem do odnowy naszych wspólnot parafialnych. Aby Kościół lokalny mógł w pełni się rozwijać, powinien korzystać ze wszystkich środków, jakie proponuje Kościół powszechny. Propozycja diakonatu stałego skierowana jest do mężczyzn w wieku od 35 do 65 lat. o ile są oni żonaci, przed rozpoczęciem formacji powinni mieć co najmniej pięcioletni staż małżeński. Powołanie żonatego diakona jest ściśle związane z jego powołaniem do życia małżeńskiego, dlatego w procesie rozeznawania bardzo istotną rolę odgrywa żona. Nie chodzi jedynie o formalną zgodę, ale o realne wsparcie dla męża na tej drodze.

Ksiądz Prymas często podkreśla potrzebę większego angażowania świeckich. Jak wygląda to w praktyce w kurii gnieźnieńskiej?

– W instytucjach centralnych archidiecezji gnieźnieńskiej pracuje w tej chwili około 150 osób, z czego większość stanowią świeccy. Choć na stanowiskach kierowniczych przez cały czas przeważają duchowni, to ten stan – tak sądzę – będzie się stopniowo zmieniał. Przykładowo Wydziałem Katechetycznym kieruje już od lat kobieta świecka, a dyrektorem Muzeum Archidiecezjalnego jest świecki mężczyzna.

Gdy świadectwo rozmija się z deklaracjami – czy to w życiu Kościoła jako instytucji, czy w życiu poszczególnych osób – rodzi się brak zaufania. Młodzi są wyczuleni na szczerość

Abp Wojciech Polak

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Również jednostkami wychowawczymi należącymi do archidiecezji – takimi jak dom dziecka, dom samotnej matki czy warsztaty terapii zajęciowej – kierują świeccy. W obszarze mediów dyrektorem Radia Plus pozostaje jeszcze kapłan, natomiast wszyscy dziennikarze są świeckimi. Także Archidiecezjalna Rada Duszpasterska w większości składa się ze osób świeckich.

Przejdźmy do obszaru, za który Ksiądz Prymas odpowiada w Konferencji Episkopatu, czyli do ochrony dzieci i młodzieży. Na jakim etapie jesteśmy dzisiaj? Co – mimo wykonanej już pracy – wciąż wymaga szczególnej troski i rozwoju?

– Dzisiaj jesteśmy na etapie rozwijania i umacniania całego systemu prewencji. Tak zwana ustawa Kamilkowa z 2023 roku, wprowadzająca w Polsce wzmocnione standardy ochrony małoletnich, spowodowała, iż wszystkie środowiska – także kościelne – musiały podjąć intensywny wysiłek opracowania zasad i standardów oraz ich wdrożenia w życie.

W każdej instytucji prowadzonej przez Kościół?

– Obowiązek ten dotyczy każdej instytucji, w tym także katolickiej, mającej kontakt z dziećmi i młodzieżą. Z przepisów wynika również, iż co dwa lata – a więc już w przyszłym roku – przewidziana jest kontrola wprowadzonych standardów. W parafiach za ich wdrożenie odpowiada proboszcz, natomiast nadzór sprawuje biskup diecezjalny.

Po wejściu w życie ustawy dzięki ogromnej pracy Centrum Ochrony Dziecka i absolwentów studiów podyplomowych na Uniwersytecie Ingatianium w Krakowie przeprowadziliśmy szerokie szkolenia personelu kościelnego. Jest to jednak proces ciągły, ponieważ osoby zaangażowane w pracę duszpasterską i wychowawczą zmieniają się. System prewencji w diecezjach i zgromadzeniach zakonnych budowany jest od lat i stopniowo się umacnia.

Ważnym elementem tej współpracy było w tym roku pierwsze ogólnopolskie spotkanie osób odpowiedzialnych za ochronę dzieci i młodzieży, które stało się przestrzenią wymiany doświadczeń i uczenia się wspólnego działania. Uczestniczyło w nim blisko 500 osób: delegaci diecezjalni i zakonni, duszpasterze, kuratorzy oraz osoby odpowiedzialne za prewencję. Istotnym sprawdzianem będzie także najbliższy Dzień modlitwy i solidarności z osobami skrzywdzonymi, przygotowywany w każdej diecezji przez konkretne zespoły, tak aby działania nie ograniczały się jedynie do symbolicznych gestów, ale miały realny wymiar duszpasterski i formacyjny. Dzięki pracy i koordynacji Biura Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży wszystkie podejmowane w diecezjach inicjatywy mogą stać się okazją do większego dostrzeżenia osób wykorzystanych i ich zaangażowania.

A co z Komisją niezależnych ekspertów do zbadania problemu wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele? Podczas czerwcowego zebrania Episkopatu w Katowicach rozwiązano zespół kierowany przez Księdza Prymasa, który wykonał niemal wszystkie niezbędne prace – w tym przygotował dokumenty potrzebne do powołania Komisji – a dalszą pracę powierzono zespołowi pod kierunkiem bp. Sławomira Odera. Na jakim etapie jesteśmy obecnie?

– Zespół bp. Odera przygotował projekty uzupełnionych dokumentów. Dotyczą one przede wszystkim relacji przyszłej Komisji do diecezji oraz do zgromadzeń zakonnych.

Słuchaj też na Youtube, Apple Podcasts i w popularnych aplikacjach podcastowych

Co konkretnie zostało uzupełnione?

– Zasadnicze zasady funkcjonowania Komisji – określające jej cele i główne kierunki działania – nie zostały zmienione. Uzupełniony został natomiast statut Komisji, a następnie przygotowano dokumenty wykonawcze.

Co zawierają dokumenty wykonawcze?

– Określają one szczegółowy sposób funkcjonowania Komisji. Projekty tych dokumentów zostały przekazane biskupom w połowie października podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Gdańsku. Otrzymali je również przedstawiciele zakonów. Każdy z biskupów i przełożonych zakonnych miał możliwość zgłoszenia swoich uwag na piśmie. Ja sam zgłosiłem ich niemało.

A jeżeli zgłoszone uwagi okażą się rozbieżne?

– Wówczas prawdopodobnie zostaną one rozstrzygnięte w drodze głosowania przez Konferencję Episkopatu Polski, podczas jednego z kolejnych zebrań plenarnych.

Jak w praktyce miałaby funkcjonować taka Komisja?

– Najpierw Komisja musi zostać formalnie powołana przez Konferencję Episkopatu Polski. Po ukonstytuowaniu się Komisji konieczne będzie zawarcie umowy pomiędzy Komisją, to znaczy wybranym przewodniczącym czy przewodniczącą Komisji a Konferencją Episkopatu Polski. W takiej umowie powinny zostać określone m.in. zasady działania Komisji, sposób jej finansowania oraz kwestie organizacyjne. Szkielet takiej umowy został właśnie przygotowany przez wspomniany zespół bp. Odera. Dopiero po podpisaniu tej umowy Komisja będzie mogła rozpocząć realną działalność. Wówczas osoby skrzywdzone będą mogły zgłaszać się, aby złożyć swoje świadectwa i opowiedzieć o doświadczonych krzywdach. Komisja będzie te świadectwa gromadzić i analizować, a także prowadzić badania archiwalne.

Komisja ma obejmować badaniem okres od 1945 roku do współczesności. Pojawiały się głosy, iż Komisja będzie miała uprawnienia śledcze, przeciwko czemu biskupi protestowali.

– Komisja nie będzie posiadała uprawnień śledczych. Musi natomiast działać zgodnie z obowiązującym prawem. o ile do Komisji zostanie zgłoszona sprawa, w której nie zostały wcześniej uruchomione procedury karne – państwowe lub kościelne – a ktoś ujawni przestępstwo, wówczas Komisja będzie zobowiązana powiadomić prokuraturę i jednocześnie zgłosić odpowiednim przełożonym kościelnym, aby wdrożyli procedury kanoniczne. Nie są to jednak uprawnienia śledcze, ale obowiązki analogiczne do tych, jakie posiada np. delegat biskupa czy przełożony zakonny przyjmujący zgłoszenie.

Głównym celem Komisji jest przygotowanie raportu, podobnie było np. we Francji, gdzie Komisja sporządziła raport pokazujący sposób funkcjonowania Kościoła w długim okresie, ujawniający jego zaniedbania i braki. W raporcie tym nie podawano nazwisk ani biskupów, ani księży, ani osób skrzywdzonych. Opisywano natomiast mechanizmy przestępstw oraz sposoby reagowania na nie – zarówno te adekwatne, jak i niewłaściwe.

Celem było, po pierwsze, umożliwienie osobom skrzywdzonym wypowiedzenia swojej krzywdy, często po raz pierwszy. Jest to kwestia naszej uczciwości i odpowiedzialności wobec tych osób, zwłaszcza wobec tych, których sprawca już nie żyje. Po drugie, chodzi o to, aby na podstawie zgromadzonych świadectw i badań historycznych dokonać rzetelnej analizy funkcjonowania instytucji kościelnych oraz wypracować konkretne rekomendacje, które mają pomóc Kościołowi lepiej reagować na problem wykorzystywania seksualnego małoletnich.

Nowość Promocja!
  • Tośka Szewczyk

Nie umarłam. Od krzywdy do wolności

31,20 39,00
Do koszyka
Książka – 31,20 39,00 E-book – 28,08 35,10

Niedawno ks. Grzegorz Strzelczyk opublikował list do biskupów, w którym wyraził obawy części ekspertów, iż zmiany wprowadzone przez zespół bp. Odera mogą w praktyce zagrozić niezależności przyszłej Komisji. Jak Ksiądz Prymas odnosi się do tych obaw?

– Dokumenty, o których mowa, zostały komuś udostępnione – nie przeze mnie. Mam jednak nadzieję, iż podobne zastrzeżenia i uwagi znajdą swoje odzwierciedlenie w oficjalnych opiniach, jakie na temat dokumentów przygotowanych przez zespół bp. Odera przekażą biskupi oraz przełożeni zakonni. Analiza przedstawiona przez ks. Grzegorza Strzelczyka miała tę wartość, iż jasno wskazała na potencjalne problemy i ryzyka.

Kiedy zatem Komisja mogłaby rozpocząć swoją działalność?

– To bardzo trudne pytanie. Przyjęcie dokumentów przygotowanych przez zespół bp. Odera będzie niewątpliwie ważnym kamieniem milowym na drodze do powołania Komisji. Kolejnym ważnym i istotnym krokiem będzie znalezienie odpowiedniego przewodniczącego czy przewodniczącej, co również nie jest i nie wydaje się dziś łatwe.

Problem polega na tym, iż – w przeciwieństwie do Francji – trudno jest w Polsce zaprosić do takiej pracy osoby z wysokiego szczebla administracji państwowej, które byłyby powszechnie postrzegane jako apolityczne. We Francji Episkopat zaprosił na przewodniczącego Jean-Marca Sauvé, byłego wiceprzewodniczącego Rady Stanu. W Polsce nie mamy porównywalnej, apolitycznej elity urzędniczej. Każda osoba bardzo gwałtownie bywa kojarzona z określonym obozem politycznym. Wybór bywa więc natychmiast obciążony zarzutem: „to osoba niewiarygodna, bo jest z innego obozu”. Raczej więc trzeba będzie szukać być może takich kandydatur w świecie akademickim.

Kardynał Grzegorz Ryś powołał już taką komisję w Łodzi i zapowiedział powołanie w Krakowie. Czy inne diecezje również powinny iść tą drogą?

– Jako osoba zaangażowana w tworzenie ogólnopolskiej Komisji uważam, iż na obecnym etapie należy zmobilizować wszystkie siły, aby to właśnie ona mogła powstać. o ile jednak okaże się to niemożliwe, wówczas trzeba będzie podejmować decyzje analogiczne do tych, które podjął kardynał Grzegorz Ryś.

W zespole bp. Odera – jak wiadomo – jest sam bp Oder, ale kto jeszcze?

– Skład tego zespołu, a także kompetencje osób wchodzących w jego skład, nie jest mi znany. Zespół, którym wcześniej kierowałem, był bardzo szeroki i merytorycznie solidnie przygotowany. Uczestniczyło w nim czterech biskupów oraz ponad dwudziestu ekspertów z różnych dziedzin, w tym delegowanych przez Konferencję Episkopatu Polski oraz przez konferencje przełożonych zakonnych zgromadzeń męskich i żeńskich. Zespół bp. Odera – jak rozumiem – miał przede wszystkim charakter prawny. Taki charakter mają również przygotowane przez niego dokumenty. Nie jest mi wiadome jednak, kto konkretnie brał udział w ich opracowaniu.

Czy dla dopracowania dokumentów prawnych konieczne było rozwiązanie zespołu, którym Ksiądz Prymas kierował, skoro byli w nim także doświadczeni prawnicy?

– Na to pytanie bardzo trudno mi odpowiedzieć. W ramach prac naszego zespołu – wydawało nam się np., iż lepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie dokumentów wykonawczych dopiero przez osobę wyznaczoną do kierowania Komisją, w oparciu o wcześniej opracowane zasady ogólne. Biskupi podjęli jednak inną decyzję: postanowili przygotować wszystkie dokumenty wcześniej.

Wielkie dzieło papieża Franciszka – Synod o synodalności. Wiemy, iż rzecz nie została zamknięta, bo w świetle wskazań Stolicy Apostolskiej ten synod ma się toczyć do 2028 roku. Jak ksiądz Prymas widzi to w Polsce?

– Istotą synodalności, w moim rozumieniu, jest sam sposób pracy Kościoła. Synod to przede wszystkim wzajemne słuchanie, czyli styl życia i misji Kościoła, w którym wszyscy ochrzczeni są zaproszeni do udziału. Metoda synodalna polega na modlitwie, na wysłuchaniu każdego bez polemizowania oraz na szukaniu tego, co jednoczy. I takiej właśnie metody uczył nas papież Franciszek.

Słuchaj też na Youtube, Apple Podcasts i w popularnych aplikacjach podcastowych

Jeśli chodzi o recepcję synodu w Polsce, trzeba pamiętać, iż droga synodalna rozpoczęła się w Kościołach lokalnych w 2021 roku i przeszła już kolejne etapy. Dziś stoimy wobec zadania spokojnego zapoznania się z dokumentem końcowym i stopniowego wcielania jego wskazań w życie Kościoła lokalnego. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, iż nie wszędzie proces ten jest jednakowo rozwinięty. Być może wynika to z oczekiwania na bardziej jednoznaczne wskazania płynące z poziomu Kościoła powszechnego. Ważne będą wnioski z zespołów roboczych, analizujących poszczególne problemy, powołanych na zakończenie ostatniego zgromadzenia synodalnego w Rzymie, jesienią 2024 roku. Prace tych zespołów objęły zarówno refleksję nad praktycznymi wyzwaniami duszpasterskimi, jak i kwestie strukturalne (np. rola biskupów czy lokalnych synodów), a także bardziej kontrowersyjne i nowe tematy (jak np. diakonat kobiet), które wymagają pogłębionej refleksji Kościoła.

Warto jednocześnie zauważyć, iż w niektórych obszarach Kościół w Polsce zrealizował postulaty synodu jeszcze przed ich sformułowaniem. Przykładem jest reforma formacji do kapłaństwa, przeprowadzona wcześniej, która może dziś służyć jako doświadczenie pomocne w recepcji synodalności także w innych dziedzinach.

W praktyce synodalność często realizuje się nie poprzez tworzenie nowych struktur, ale poprzez nowy styl pracy istniejących gremiów, zwłaszcza rad duszpasterskich. Same rady nie są owocem synodu, ale synod dał impuls do pogłębienia sposobu ich działania i współpracy. W Polsce z pewnością należy nadać im większe znaczenie.

Jeżeli natomiast chodzi o postulaty dotyczące funkcjonowania biskupów i zmian o charakterze systemowym, trzeba pamiętać, iż wszelkie takie rozwiązania wymagają umocowania w prawie kościelnym. Biskup diecezjalny może wzmacniać synodalny charakter pracy w ramach struktur i statutów, którymi dysponuje. Jednak decyzje dotyczące samego urzędu biskupiego oraz regulacje o charakterze ogólnokościelnym należą do Ojca Świętego.

Podczas rządów obecnej koalicji, a także pod nowym prezydium Episkopatu, obserwujemy impas w relacjach państwo–Kościół. Trwa spór wokół lekcji religii, a inne kwestie praktycznie nie są podejmowane. Dlaczego?

– Konsekwencje działań podjętych przez rząd w sprawie nauczania religii okazały się na tyle daleko idące, iż zdominowały całość relacji i zepchnęły inne tematy na dalszy plan. Tymczasem istnieją obszary współpracy absolutnie niezbędne, jak choćby troska o dziedzictwo kulturowe, w którą Kościół jest bardzo mocno zaangażowany. Słyszymy w tej chwili o planowanym rozporządzeniu Ministerstwa Kultury dotyczącym ochrony zabytków oraz procedur postępowania na wypadek różnych kryzysów, w tym także zagrożeń wojennych. Niestety, w tej sprawie nie były prowadzone z Kościołem żadne konsultacje.

Wkrótce Nowość Promocja!
  • Krystyna Czerni

Cisza i zgiełk obrazów

44,94 74,90 Do koszyka

Zasadnicze pytanie dotyczące relacji między państwem a Kościołem brzmi dziś: na ile sprawy będące przedmiotem zainteresowania obu stron są uzgadniane wspólnie, w dialogu, a na ile rozstrzygane jednostronnie? Do tej pory wyglądało to inaczej. Projekty ustaw trafiały do biura prawnego Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski i Kościół – jako partner społeczny – miał możliwość przedstawienia swojej opinii. Zresztą polskie prawo zakłada zasadę konsensualności w relacjach państwo-Kościół. jeżeli zmiana jakiejś ustawy dotyczy bezpośrednio któregoś z Kościołów, to jej uchwalenie powinno poprzedzać porozumienie na ten temat z zainteresowanymi związkami wyznaniowymi. Obecna władza tego nie respektuje.

A jak wygląda kwestia reformy Funduszu Kościelnego, w której to sprawie Ksiądz Prymas został delegowany do rozmów z rządem? To temat bardzo istotny, związany z konieczną reformą finansów na styku państwo–Kościół oraz znalezieniem alternatywnych form wspierania działalności Kościoła ze środków publicznych.

– Dzisiaj nie widzę większej gotowości do podjęcia takich rozmów ani po jednej, ani po drugiej stronie. A przecież do dialogu potrzebne są dwie strony. Po stronie rządowej jest wprawdzie osoba ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza, jednak do tej pory nie doszło do żadnych konkretnych działań ani rozmów. Po stronie kościelnej został powołany zespół konkordatowy, który jest przygotowany do podjęcia rozmów w tej sprawie. Wciąż jednak oczekujemy, iż najpierw analogiczny zespół powstanie po stronie rządowej. Powołanie takiego zespołu umożliwiłoby dopiero podjęcie wspólnej pracy nad ewentualną reformą.

Co musiałoby się stać, aby te rozmowy mogły rzeczywiście ruszyć?

– Konieczna jest realna wola współpracy ze strony rządu – bez uprzedzeń i bez nastawienia typu „zabieramy Kościołowi przywileje”. Potrzebne jest podejście partnerskie, zgodne z konstytucyjną zasadą autonomii państwa i Kościoła, połączonej z możliwością współpracy dla dobra wspólnego.

Jednocześnie chcę podkreślić, iż na poziomie lokalnym sytuacja wygląda znacznie lepiej. W wielu miejscach kooperacja Kościoła z samorządami jest dobra i konstruktywna. Przykładem jest Gniezno i obchody Roku Dwóch Pierwszych Koronacji Królewskich, gdzie wspólnie udało się zrealizować wiele wartościowych inicjatyw.

Księże Prymasie, ważnym wydarzeniem mijającego roku był XII Zjazd Gnieźnieński, obradujący we wrześniu pod hasłem „Odwaga pokoju”. Jakie przesłanie z niego wynika?

– XII Zjazd Gnieźnieński umocnił nas w przekonaniu, iż pokój jest możliwy, choć nie jest ani łatwy, ani oczywisty. Żyjemy w czasie głębokiego, wielowymiarowego kryzysu: wojen, polaryzacji społecznej, dezinformacji, lęku o przyszłość i osłabienia instytucji, które dotąd dawały poczucie bezpieczeństwa. W takiej sytuacji bardzo łatwo ulec narracji podziału – my i oni, swoi i obcy – a jeszcze łatwiej przyzwyczaić się do przemocy, także tej symbolicznej. Zjazd był mocnym przypomnieniem, iż nie wolno nam się na to godzić.

To, co wybrzmiało szczególnie mocno, to przekonanie, iż pokój nie rodzi się z logiki siły, dominacji czy strachu, ale ze spotkania, dialogu i wzajemnego słuchania. W Gnieźnie słuchaliśmy świadków wojen i konfliktów z różnych części świata, ale także ludzi, którzy mieli odwagę przebaczenia i pojednania. Ich świadectwa pokazały, iż Ewangelia nie jest utopią, ale realną siłą zdolną przemieniać ludzkie serca i relacje.

Zjazd przypomniał również, iż pokój zaczyna się bardzo konkretnie: w codziennej komunikacji, w sposobie mówienia o innych, w trosce o dobro wspólne, w solidarności z najsłabszymi, także z migrantami i ofiarami przemocy. To także pytanie o kształt Kościoła – o jego wiarygodność, bezpieczeństwo i otwartość. Synodalność, odpowiedzialność świeckich, troska o skrzywdzonych i budowanie kultury inkluzji nie są tematami pobocznymi, ale integralną częścią drogi pokoju.

Skład zespołu bp. Odera nie jest mi znany. Zespół, którym wcześniej kierowałem, był bardzo szeroki i merytorycznie solidnie przygotowany. Uczestniczyło w nim czterech biskupów oraz ponad dwudziestu ekspertów z różnych dziedzin

Abp Wojciech Polak

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Odwaga pokoju, o której mówiliśmy podczas Zjazdu, to gotowość do ryzyka spotkania: z drugim człowiekiem, z jego historią, odmiennością i zranieniami. To także rezygnacja z przemocy – również tej ukrytej w słowach, uproszczeniach i manipulacjach. Źródłem tak rozumianego pokoju jest Chrystus, który przemienia serce człowieka i uczy nas spojrzenia pełnego nadziei. Dlatego XII Zjazd Gnieźnieński traktujemy nie jako zakończenie, ale jako istotny przystanek na drodze, którą chcemy iść dalej – drogą małych gestów, cierpliwości i odpowiedzialności za przyszłość.

Istotnym elementem zjazdu był ekumeniczny telemost modlitewny w intencji pokoju, łączący Katedrę gnieźnieńską z Soborem Świętej Sofii w Kijowie, gdzie zgromadzili się przedstawiciele Kościołów obecnych na Ukrainie.

– Telemost modlitewny był znakiem duchowej jedności ponad granicami, ponad doświadczeniem wojny i cierpienia, ale także mocnym świadectwem. Łącząc się z przedstawicielami Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych, wsłuchiwaliśmy się w głos tych, którzy na co dzień żyją w cieniu wojny, a mimo to nie tracą nadziei i wiary w sprawiedliwy pokój.

To spotkanie przypomniało nam, iż chrześcijańska modlitwa jest najgłębszym źródłem jedności. Jak wybrzmiało w słowach bp. Witalija Krywyckiego z Kijowa: „Chrystus jest naszym pokojem, a krzyż burzy mur wrogości”. Modląc się razem, oddawaliśmy cześć jednemu Panu i wspólnie wołaliśmy do Ojca o zatrzymanie przemocy, o nawrócenie serc i o pokój, który nie będzie owocem zapomnienia, ale sprawiedliwości i pojednania.

Telemost był także wyrazem solidarności Kościołów w Polsce z narodem ukraińskim, który ponosi ogromny ciężar wojny. Rozpoczynając Zjazd wspólną modlitwą, chcieliśmy jasno pokazać, iż pokój dla Ukrainy jest sprawą całej Europy. Jak wybrzmiało to w jednej z debat podczas zjazdu „Pokój dla Ukrainy”, nie może on być owocem kompromisu z agresją ani rezygnacji z prawdy i sprawiedliwości. Musimy zabiegać o „sprawiedliwy pokój” dla Ukrainy, zgodny w wolą narodu ukraińskiego i poszanowaniem jej prawa do samostanowienia.

Wieść gminna głosi, iż owocem zjazdu ma być powołanie przez organizacje w nim uczestniczące rodzaju ruchu społecznego. Na czym ma to polegać?

– Marzeniem organizatorów i uczestników zjazdu jest dalsze wspólne działanie także po jego zakończeniu. Nie wiemy jeszcze, jaki kształt mogą przyjąć te działania, ale bez wątpienia XII Zjazd Gnieźnieński wyzwolił pewien potencjał do dalszej drogi. Myślę, iż nie chodzi o powoływanie kolejnego ruchu czy nowego stowarzyszenia w sensie ścisłym. Chodzi raczej o integrowanie i dynamizowanie wspólnych działań w ramach platformy współpracy chrześcijan, która w miesiącach przygotowań do zjazdu przyjęła nazwę „Gniezno1000”. Wyobrażam sobie, iż „Gniezno1000” może pełnić rolę swoistego parasola dla różnych wspólnot i środowisk, które angażowały się w przygotowanie zjazdu i chcą przez cały czas podejmować inicjatywy na rzecz trwałego pokoju.

Gniezno – ze względu na swoją historię i tożsamość, także w kontekście nowożytnych zjazdów – jest bez wątpienia miejscem debaty nad aktualnymi wyzwaniami i tematami społecznymi. A tych aktualnych tematów nie brakuje, na co zwróciliśmy uwagę w pozjazdowym posłaniu. Duchowe źródła pokoju, przebaczenie, budowanie pokoju w obszarze komunikacji, depolaryzacja, migranci, skrzywdzeni, potrzeba pojednania w różnych wymiarach, współczesne oblicza solidarności… To obszary bardzo konkretne i aktualne.

Abp Wojciech Polak – ur. 1964. Od maja 2014 r. metropolita gnieźnieński, prymas Polski, przewodniczący Zjazdów Gnieźnieńskich, delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Święcenia kapłańskie przyjął w 1989 roku w Gnieźnie. W latach 1989-1991 był wikariuszem w parafii farnej w Bydgoszczy i jednocześnie sekretarzem biskupa pomocniczego Jana Nowaka. Następnie odbył w Rzymie studia doktoranckie z teologii moralnej uwieńczone doktoratem Chiesa, peccato, riconciliazione. Rektor Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie w latach 1999–2003. Był delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji. W latach 2011-2014 pełnił funkcję sekretarza generalnego KEP.

Idź do oryginalnego materiału