

Poznajmy naszego nowego wikariusza – o. Piotra Ochlaka OMI
Do naszej parafii zawitał nowy wikariusz – o. Piotr Ochlak OMI. Żeby łatwiej było go poznać, zadano mu kilka pytań. Odpowiedzi? Cóż… zapowiada się naprawdę ciekawie!
Ulubiona potrawa? Bezkonkurencyjnie zupa klopsowa mamy. Wygląda na to, iż choćby najlepsza kuchnia parafialna będzie miała wysoko zawieszoną poprzeczkę.
Nie wyobraża sobie dnia bez… ludzi i słońca. O pogodę nie zawsze możemy się postarać, ale uśmiech i dobre słowo są w zasięgu każdego z nas.
Ulubiony film? „Władca Pierścieni”. Czy to oznacza, iż w kancelarii znajdzie się miejsce na Pierścień? Lepiej nie sprawdzać!
Największy sentyment? Wspólna praca z tatą w ogródku. Widać, iż pielęgnowanie relacji i roślin ma we krwi.
Muzyka? Klasyka, hip-hop i lata 80. Tak szeroki repertuar oznacza, iż z o. Piotrem można rozmawiać zarówno o Bachu, jak i o bitach.
Na bezludną wyspę zabrałby… siekierę. Na misje? Kombinerki. Wygląda na to, iż jeżeli coś się zepsuje – jest nadzieja.
Języki? Angielski i podstawy niemieckiego. A od dzisiaj będzie się uczył także… języka naszej parafii.
Marzenie o Kościele? Żeby szukał ludzi dla Pana Boga. Prosto, konkretnie i z sercem.
Najbardziej wzruszający dzień? Ten, w którym tata powiedział: „Jestem z ciebie dumny”. Są słowa, które zostają na całe życie.
Najlepsze wspomnienie z seminarium? Wspólne wypady rowerowe ze współbraćmi. jeżeli spotkacie księdza na dwóch kółkach – nie będzie to przypadek.
Ulubiony przedmiot? Dylematy moralne. Czyli trudne pytania go nie odstraszają.
Zainteresowania? Kolarstwo i górskie wędrówki. Wygląda na to, iż kondycję ma lepszą niż niejeden.
Ulubiona książka? „Poczytaj mi mamo”. Czasem najprostsze historie zostają z nami najdłużej.
Jakim ojcem chce być? Takim, który prowadzi i wskazuje na Pana Boga.
Miejsce, do którego chciałby trafić? Śląsk, szczególnie Kędzierzyn-Koźle. No cóż… marzenia się spełniają – i bardzo się cieszymy, iż jedno z nich prowadzi właśnie do naszej parafii!
Ojcze Piotrze, witamy serdecznie! Życzymy, aby czuł się u nas jak w domu, ludzi nigdy nie zabrakło, słońce często świeciło, a zupa klopsowa smakowała niemal tak dobrze jak ta przygotowana przez Mamę.




![„Piątka z Papieżem”. Bliskość z Leonem XIV w Castel Gandolfo [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/07/2026.07.12-Angelus-5.jpeg)












