tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa
כֵּ֣ן יִֽהְיֶ֤ה דְבָרִי֙ אֲשֶׁ֣ר יֵצֵ֣א מִפִּ֔י לֹֽא־יָשׁ֥וּב אֵלַ֖י רֵיקָ֑ם כִּ֤י אִם־עָשָׂה֙ אֶת־אֲשֶׁ֣ר חָפַ֔צְתִּי וְהִצְלִ֖יחַ אֲשֶׁ֥ר שְׁלַחְתִּֽיו׃
οὕτως ἔσται τὸ ῥῆμά μου, ὃ ἐὰν ἐξέλθῃ ἐκ τοῦ στόματός μου, οὐ μὴ ἀποστραφῇ, ἕως ἂν συντελεσθῇ ὅσα ἠθέλησα καὶ εὐοδώσω τὰς ὁδούς σου καὶ τὰ ἐντάλματά μου.
sic erit verbum meum quod egredietur de ore meo non revertetur ad me vacuum sed faciet quaecumque volui et prosperabitur in his ad quae misi illud
Jak widać tłumaczenia próbują uchwycić sens posłania i posyłanego Słowa. Oryginał to czasownik w koniugacji qal, w pierwszej osobie, perfectum. Gramatyka potrafi to nazwać i przychodzi z pomocą, aby przyjąć Słowo wcielone w pokorze. Ono dokonało i dokonuje przez cały czas to, co jest pragnieniem, wolą Ojca. Między Posyłającym a Posłanym tętni życie, wzajemność, płodność.
Dlatego w Ewangelii dziś jest paralelny ruch: Jezus wychodzi nad jezioro – siewca wyszedł siać. (zob. Mt 13, 1; 3) Ten dynamizm Syna Bożego jest życiem w posłuszeństwie Ojcu, który jest w Niebie. Nie wróci tam bezowocnie. Owocem jest dzieło Słowa w każdym, kto je przyjmuje, strzeże sercem dobrym i szlachetnym. (zob. Łk 8,15)









.webp)








