Francja pokazuje w tej chwili twórczość kilku polskich artystek wcześniej pomijanych bądź nie dość docenianych nad Sekwaną. Wspaniale to obserwować.
W ostatnich latach widać na Zachodzie wzmożone zainteresowanie twórczością działających na różnych polach sztuki kobiet, które przez długi czas pozostawały na marginesie narracji głównego nurtu. Potwierdzają to wystawy takie jak „Peintres femmes, 1780–1830. Naissance d’un combat” w Musée du Luxembourg czy entuzjastycznie przyjęte zeszłoroczne retrospektywy artystek takich jak Suzanne Valadon w Centre Pompidou.
Z mojej perspektywy szczególnie interesujące są wystawy polskich artystek działających we Francji. Część z nich cieszy się dziś ugruntowaną pozycją w świecie sztuki – mam tu na myśli przede wszystkim rzeźbiarki takie jak Magdalena Abakanowicz, Alina Szapocznikow czy Maria Papa Rostkowska. Z kolei artystki mniej znane szerokiej publiczności, jak Sarah Lipska czy Alicja Halicka, stopniowo wychodzą z cienia.
Sarah Lipska w Meudon
Dwuetapowa retrospektywa poświęcona Sarze Lipskiej (1882–1973) to owoc współpracy Musée d’Art et d’Histoire de la Ville de Meudon oraz Musée Sainte-Croix de Poitiers.
Wystawa organizowana została przy wsparciu Ewy Ziembińskiej, kuratorki wystawy i badaczki twórczości artystki, która poświęciła jej swoją pracę doktorską. Od 2 kwietnia ekspozycja będzie prezentowana w Musée Sainte-Croix de Poitiers, gdzie pojawi się w nieco zmienionej odsłonie. Będzie ona wzbogacona o elementy z dziedziny mody autorstwa Lipskiej i pozostanie dostępna do 27 września.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Dla osób zainteresowanych twórczością Sary Lipskiej wyprawa do położonego niedaleko Paryża Meudon stanowi doskonałą okazję do odkrycia urokliwego miejsca poza utartymi szlakami turystycznymi. W Meudon znajdują się również muzea i pracownie artystów, np. dom i pracownia należące do Auguste’a Rodina czy atelier Arpów w pobliskim Clamart. Prace Lipskiej prezentowane są w Musée d’Art et d’Histoire de la Ville de Meudon, mieszczącym się w dawnej posiadłości Armande Béjart, aktorki i ostatniej żony Molière’a. w tej chwili znajduje się tam muzeum posiadające kolekcje francuskiego malarstwa pejzażowego, francuskiej rzeźby II poł. XX wieku oraz historii Meudon.
Wystawa, zlokalizowana na parterze zamku, ma kameralny charakter i została starannie zaaranżowana. Jej dodatkowym atutem jest bezpłatny wstęp. Ekspozycja pozwala prześledzić artystyczną drogę Sary Lipskiej, ukazując szerokie spektrum mediów, którymi się posługiwała: od malarstwa i rzeźby, przez projektowanie kostiumów teatralnych dla Siergieja Diagilewa i jego baletu rosyjskiego, po meblarstwo i projekty wnętrz (m.in. dla Antoine’a Cierplikowskiego).
Ten bogaty wybór obiektów pozwala zdać sobie sprawę z różnorodności tworzyw, z jakimi Lipska eksperymentowała: ceramika, cement, żywica, mozaika, brąz, tkaniny, szkło. Wystawa podzielona jest na siedem głównych wątków tematycznych, a jej dużą zaletą są przystępne opisy, dzięki którym choćby osoby niezajmujące się zawodowo historią sztuki mogą łatwo zapoznać się z twórczą drogą artystki.
A mówimy o artystce niezwykłej. Przecierała szlaki innym kobietom: Sara Lipska była jedną z pierwszych studentek Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, od 1912 roku na stałe osiedliła się w Paryżu, gdzie utrzymywała siebie i córkę z własnej pracy artystycznej.
Jednym z głównych wątków obecnych w twórczości Lipskiej są portrety przyjaciół realizowane zarówno w technikach malarskich, jak i rzeźbiarskich. Wśród najciekawszych prac warto wymienić portret Heleny Rubinstein (ok. 1930), mecenaski sztuki i twórczyni imperium kosmetycznego. Utrzymany w czerwonej tonacji obraz podkreśla kobiece atuty portretowanej, nawiązując do jej branży: róż na policzkach, czerwone usta i paznokcie harmonijnie współgrają z malinową czerwienią koszuli. Apaszka przywołuje barwy narodowe Francji, akcentując przynależność portretowanej do francuskiego świata mody. Żywe kolory obrazu oraz ich śmiały dobór zdają się wykazywać subtelne podobieństwo do stylu portretów Keesa van Dongena, znanego z ekspresyjnego użycia barw. Dzieło to świadczy o bliskiej relacji obu kobiet – Lipska projektowała stroje dla Rubinstein.
Tak jak Szapocznikow prowadzi konsekwentny dialog z własnym ciałem, tak odbiorca jej sztuki może próbować zmierzyć się z metafizycznymi tematami obecnymi w jej twórczości
Alicja Boddaert
Innym szczególnie interesującym dziełem prezentowanym na wystawie jest obraz malowany gwaszem na papierze pt. „Krakowianka”, znajdujący się w zbiorach Biblioteki Polskiej w Paryżu. Artystka znakomicie operuje tu znajomością tkanin i motywów folklorystycznych, zarówno w tańcu, jak i w ubiorze postaci, odwołując się do swoich polskich korzeni i osobistych upodobań. Figury postaci tańczących układają się w pasy, przywołujące na myśl tradycyjne wzory, sublimując dodatkowo centralną postać Krakowianki.
Drugim istotnym motywem obecnym w twórczości Lipskiej, a wyraźnie zaakcentowanym na wystawie, jest studium ptaków. Prezentowane prace obejmują zarówno egzotyczne sceny z tukanami, jak i bardziej współczesne przedstawienia ptaków na plaży, przywołujące skojarzenia z kuropatwami Chełmońskiego. Obok nich pojawiają się także kompozycje o charakterze bardziej surrealistycznym, bliskie estetyce Maxa Ernsta.
Alina Szapocznikow w Grenoble
Do stycznia w Grenoble odbywała się pierwsza we Francji retrospektywna wystawa Aliny Szapocznikow, przygotowana na szeroką skalę i obejmująca obszerny wybór jej dorobku.
Wydarzenie to stało się w prasie francuskiej okazją do refleksji nad dotychczasową nieobecnością Szapocznikow na większych wystawach. Poza pojedynczymi monograficznymi wystawami, jak chociażby ta w Centre Pompidou w 2013 roku, do tej pory żadna z francuskich instytucji nie zorganizowała wystawy prezentującej całokształt twórczości artystki na większą skalę. Tymczasem podobne retrospektywy miały już miejsce – poza Polską – m.in. w nowojorskim MoMA.
To o tyle zaskakujące, iż Szapocznikow była z Francją silne związana: tu mieszkała na stałe od lat 60., nawiązywała przyjaźnie (między innymi z Annette Messager czy Césarem) i przede wszystkim tworzyła. Sami organizatorzy wystawy słusznie porównują twórczości Szapocznikow, jej radykalny język plastyczny, a także wkład w rozwój rzeźby, do dokonań rzeźbiarek o ugruntowanej renomie: Louise Bourgeois, Evy Hesse czy Niki de Saint Phalle.
- Krystyna Czerni
Cisza i zgiełk obrazów
Wystawa zgromadziła ponad 150 prac artystki, z których pokaźna liczba została wypożyczona z polskich instytucji i z paryskiej Galerie Loevenbruck. Obok rzeźb i instalacji zaprezentowano także rysunki oraz bogate materiały archiwalne: fotografie, film i dokumenty. Całość pozwalała prześledzić różnorodność technik i materiałów, z jakimi pracowała Szapocznikow, a także lepiej zrozumieć biograficzne wątki obecne w jej twórczości – doświadczenie wojny i Holocaustu, choroby, macierzyństwa oraz relację z własnym ciałem.
Podtytuł wystawy „Langage du corps” („język/mowa ciała”) odnosił się do osobistego wymiaru twórczości Szapocznikow, a tym samym do jej najbardziej znanych dzieł, takich jak odlewy fragmentów własnego ciała, odczytywane jako formy pracy z pamięcią.
Retrospektywa została zorganizowana z okazji setnej rocznicy urodzin artystki we współpracy z Kunstmuseum Ravensburg, gdzie odbyła się pierwsza odsłona. Na retrospektywę przeznaczono 15 sal, zaprojektowanych w układzie chronologiczno-tematycznym. Każda z nich poruszała inny aspekt twórczości artystki i funkcjonowała jako odrębna przestrzeń kontemplacji. Wystawa to rodzaj misternie skonstruowanej drogi, która konsekwentnie prowadziła zwiedzających od pierwszej przez kolejne prezentowane prace, aż do ostatniej, której przedmiotem i tematem wiodącym jest pogrzeb artystki. Tym ostatnim gestem Szapocznikow wprowadza widza w metafizyczny wymiar śmierci i prowadzi go w przestrzeń doznań estetycznych, w krąg katharsis.
Kolejne sale odsłaniały coraz głębszy i bardziej intymny świat artystki, pozwalając zapoznać się z bardzo osobistym, a niekiedy również żartobliwym ujęciem problematyki ciała. Od odlewów jej nogi, przez wspaniałe, zwielokrotnione portrety i kontrowersyjny cykl lamp, aż po naznaczone bólem prace z serii „Guzy” (np. „Grande Tumeur II”, 1969) – w których to artystka podejmuje temat raka piersi i powraca do doświadczenia zagłady – ciało nieustannie pozostaje w centrum jej twórczości. Jako medium dialoguje ono ze światem, staje się narzędziem eksperymentu oraz polem swoistych performansów.
Jedną z niezwykle przejmujących prac, dokumentujących walkę artystki z chorobą nowotworową, jest szkic bez tytułu datowany na lata 1971-72, który to Szapocznikow wysłała swojej przyjaciółce, Annette Messager, z jednego z pobytów w klinice. Uniwersalność oraz surowość szkicu wykonanego czarnym długopisem na białej kartce wzmacniają przekaz ogromnego bólu, z jakim zmagała się artystka. Symbolem tego cierpienia jest ślad w postaci amputowanej piersi, po której została widoczna blizna.
Mimo bolesnej drogi artystka gotowa jest ponownie zmierzyć się ze swoim losem: Szapocznikow nie wiedziała wtedy, iż choroba ostatecznie ją pokona. Zmarła w 1972 roku, w wieku zaledwie 47 lat. Messager w swojej książce poświęconej przyjaciółce pisała, iż Szapocznikow chciała wszystkiego spróbować – zarówno w życiu, jak i w sztuce.
Ostatnia sala, zwieńczona pracą „Pogrzeb Aliny”, prezentuje między innymi „Zielnik”(1971) – cykl odcisków ciała Piotra, syna artystki. To wzruszająca próba uchwycenia i ocalenia życia, a zarazem zapis bliskiej relacji matki z dzieckiem. Tak jak Szapocznikow prowadzi konsekwentny dialog z własnym ciałem, tak odbiorca jej sztuki – dzięki obszernej wystawie ukazującej złożoność i różnorodność jej twórczości – może stopniowo zanurzyć się w jej świat i próbować zmierzyć się z trudnymi i metafizycznymi tematami obecnymi w jej twórczości.
Alina Szapocznikow, Bez tytułu, 1964-1965, Galerie Loevenbruck, ParyżWystawę opuszcza się z poczuciem uczestniczenia w intymnym obrzędzie artystycznym, który stanowi świadectwo kruchości życia naznaczonego bólem choroby i traumy Holocaustu, ale także witalności, która te doświadczenia przekształciła w sztukę.
Warto dodać, iż w tej chwili dzieła Szapocznikow można oglądać na wystawie „Claire-Obscur” w Bourse de Commerce.
Magdalena Abakonowicz w Musée Bourdelle
Retrospektywa Magdaleny Abakanowicz stanowi przekrój twórczości artystki, prezentując różnorodność jej technik (rzeźba, tekstylia, grafika, rysunek), materiałów oraz podejmowanych tematów. Dzięki temu wystawa pozwala prześledzić ewolucję jej języka artystycznego, a zarazem ukazuje konsekwencję w podejmowanych przez nią wątkach egzystencjalnych i społecznych.
Dziełem, które wybrano na emblemat wystawy, jest monumentalny – ikoniczny już – „Czerwony Abakan” zawieszony pod sufitem. Dzięki lustrzanemu odbiciu można oglądać go ze wszystkich stron, co wzmacnia jego rzeźbiarski charakter oraz potęguje wrażenie immersyjności. Przypominające ogromny kwiat, ptaka, a dla innych kojarzące się z kobiecymi organami dzieło jest jedną z najbardziej znanych prac rzeźbiarki i do dziś intryguje swoją metaforycznością oraz poetyckością.
Chociaż Abakanowicz jest bodaj najbardziej rozpoznawalną polską rzeźbiarką – co potwierdzają monograficzne wystawy w najważniejszych europejskich muzeach, m.in. w Tate Modern w Londynie – oraz postrzega się ją jako pionierkę tkactwa artystycznego, retrospektywa w Musée Bourdelle to pierwsza tak obszerna wystawa poświęcona artystce we Francji. Z tego względu ma ona charakter zarówno podsumowania jej dorobku oraz, podobnie jak w przypadku wystawy Szapocznikow, próby ponownego wpisania jej twórczości w międzynarodowy obieg historii sztuki.
Całość gromadzi ponad 70 dzieł: rzeźb, tkanin artystycznych, grafik i rysunków, a także projektów przestrzeni publicznej. Została ponadto wzbogacona o fotografie artystki oraz film dokumentalny „Abakany”, który pozwala przyjrzeć się technice tkactwa i misternemu warsztatowi twórczyni i jej asystentki. Film ukazuje również proces instalowania dzieł przez Abakanowicz – gesty, które przypominają niemal mistyczną ceremonię ożywiania form w przestrzeni, zwłaszcza gdy prace prezentowane są w naturalnym pejzażu wydm Słowińskiego Parku Narodowego.
Magdalena Abakanowicz, „Czerwony Abakan”, 1969Podtytuł wystawy, „trame de l’existence” (splot / nić istnienia), nawiązuje do podwójnego znaczenia słowa trame. Termin ten oddaje istotę pracy artystki: z jednej strony odnosi się do nici jako materii organicznej, z drugiej – do splotu życia i doświadczeń, które kształtują ludzką egzystencję.
Wystawa została zaaranżowana w sposób tematyczno-chronologiczny. Z jednej strony przypomina sukcesy artystki na międzynarodowych Biennale, z drugiej – grupuje cykle prac charakterystyczne dla poszczególnych etapów jej twórczości.
Sam materiał, z którego korzystała Abakanowicz, aktywuje wielość znaczeń. Nici przywołują bowiem skojarzenia z organicznością ciała, a więc z kruchością i cielesnością ludzkiej egzystencji. Artystka idzie jednak o krok dalej: wykorzystując rzemiosło tradycyjnie kojarzone z kobiecością – a więc z tkactwem i kilimem – przekształca je w pełnoprawny język sztuki współczesnej. W rezultacie tekstylia zostają przez nią ukształtowane w trójwymiarowe rzeźby, które funkcjonują w przestrzeni na równi z innymi formami rzeźbiarskimi.
Oryginalna i osobista praca z tekstyliami jest zarazem u artystki sposobem przepracowywania traumy wojennej, jak i aktem jej oporu wobec reżimu komunistycznego. Ponieważ instalacje tekstylne Abakanowicz otwierają się na przestrzeń i przekraczają granice tradycyjnej rzeźby, można je interpretować jako symboliczny gest wolności oraz poszukiwania azylu poza ograniczeniami politycznymi.
Ważnym i niewątpliwie pionierskim aspektem myśli artystycznej Abakanowicz jest również jej wrażliwe spojrzenie na ekosystem oraz refleksja nad zagadką istnienia i miejscem człowieka w świecie natury. Wyrazem tego zainteresowania jest cykl prac graficznych „Embriologia”, prezentowany w 1980 roku na Biennale, a także przestrzenna kompozycja o tym samym tytule. Instalacja składa się z rozrzuconych jutowych powłok wypełnionych miękką materią, których kształty przypominają kamienie lub ziemniaki. To skojarzenie dodatkowo przywołuje podobną pracę stworzoną w tym samym okresie – instalację „Patate” („Ziemniaki”, 1977) Giuseppe Penone. W obu przypadkach organiczne formy przywołują refleksję nad procesami wzrostu, narodzin i przemiany materii.
Wystawę zamyka cykl „Gry wojenne” – monumentalne pnie drzew przekształcone zostały w rzeźbiarskie formy. Ich ciężar i brutalność przywołują niszczycielską siłę wojny, przez co prace te nabierają szczególnie współczesnego wydźwięku.
Wokół wystawy zorganizowano bogaty program wydarzeń towarzyszących. Obejmował on między innymi konferencje, spotkania oraz warsztaty, które pozwalały pogłębić refleksję nad twórczością Abakanowicz i jej miejscem w historii sztuki. Część z tych działań skierowano także do młodszych odbiorców. Z tego względu przygotowano specjalną ścieżkę zwiedzania dla dzieci, umożliwiającą zapoznanie się z imaginarium artystki, a także z jej wrażliwością na świat natury i zwierząt. Takie rozwiązanie pozwalało nie tylko przybliżyć młodej publiczności złożoną twórczość rzeźbiarki, ale także podkreślić jej ekologiczny wymiar.
Wszystkie przybliżone wystawy łączy jedno: pokazują one twórczość polskich artystek wcześniej pomijanych bądź nie dość docenianych we Francji. Dobrze, iż owo pomijanie należy już do przeszłości.

1 godzina temu