Po co ateiści idą szlakiem św. Jakuba? Moja recenzja „Camino dla opornych”

1 godzina temu

Camino dla opornych niedługo wejdzie do polskich kin. To nie jest film o ludziach wierzących szukających Boga. To bardzo dobry film o ludziach, którzy muszą odnaleźć siebie.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: Jan Brewczyński, EWTN Polska
Photo credit: Rafael Film
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Otrzymałem możliwość przedpremierowego obejrzenia filmu Camino dla opornych i po obejrzeniu nie dziwię się, iż we Francji obejrzało go już ponad milion osób. W Polsce przedpremiero będzie można obejrzeć go już w niedzielę 26 lipca w ramach cyklu „Lato z Rafael Film„. Jednak od razu zaznaczam, iż film w reżyserii Yanna Samuella nie jest słodką opowieścią o wierzących ludziach, którzy mają dylematy katolika.

Film zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi, ale później robi się z tego dobry komedio-dramat. Jest oparty na książce autorstwa francuskiego dziennikarza i publicysty Bernarda Olliviera. Dlatego od razu uprzedzam, iż momentami usłyszymy wulgarne słownictwo i zobaczymy jedną bójkę. Wiem, iż takie kwestie mogą gorszyć, więc widz również musi być na to przygotowany. W mojej ocenie w tej konwencji filmu wulgaryzmy są uzasadnione. Zarazem wczoraj na ulicy słyszałem dużo gorszy język niż ten występujący w filmie. Także ostrzegając uspokajam – Psy to to nie są.

Ateiści na szlaku świętego

Fred to ateistka i nauczycielka z wieloletnim stażem, którą została zawieszona w prawach wykonywania zawodu za to, iż nie wytrzymała prowokacji uczennicy. Otrzymuje propozycję od koleżanki, aby dołączyć do fundacji. W teorii jej zadanie jest proste – ma towarzyszyć nastolatkowi z problemami w jego drodze. Jest to o tyle ironiczne, iż ewidentnie nie potrafi rozmawiać z własną córką, a mąż żąda rozwodu.

Adam to zbuntowany nastolatek z wyrokami za różne przestępstwa. Również deklaruje się jako ateista. Używa niecenzuralnych słów i jedyne co jest dla niego ważne, to głupi podziw w oczach kolegów. Jednak tym razem jego ofiara trafiła do szpitala i staje przed wyborem – poddać się projektowi resocjalizacji przez pójście do katedry w Santiago de Compostela lub iść do więzienia. Raczej nie zdradzę za dużo pisząc, iż obie opcje nie bardzo mu się podobają. Jednak jak sam tytuł wskazuje, z oporem udaje się na pielgrzymi szlak.

W opisach francuski dystrybutor zaznacza, iż jest to zarówno dramat jak i komedia. Faktycznie w filmie odkrywamy bohaterów i coraz lepiej ich poznajemy. Także mamy tu klasyczny motyw drogi. Komediowego wymiaru nadają przede wszystkim wzajemne złośliwości Fred i Adama. Jednak humoru dodają także osoby, które spotykają w kolejnych dniach. Jedynym minusem jest dla mnie zwrot akcji. Nie chcę pisać tu zbyt wiele, aby za bardzo nie spojlerować. Może mam zbyt wysokie mniemanie o sędziach, jednak uważam, iż decyzja sędziny z drugiej części filmu jest zbyt nierealna i jawnie niesprawiedliwa.

„Camino dla opornych”, czy też oryginalnie „Compostela” jest naprawdę dobrym filmem, w którym jest czas na zdenerwowanie się i śmiech. Znajdzie się choćby wątek romantyczny. W dodatku nie brakuje w nim widoków gór, morza i lasów. Myślę, iż szczególnie te widoki warto zobaczyć na dużym ekranie. Warto szczególnie, iż dzięki niemu dowiedziałem się o stowarzyszeniu Seuil.

Bernard Ollivier i resocjalizacja przez chodzenie

Po śmierci żony i przejściu na emeryturę Bernard Ollivier popadł w depresję. W ramach walki z chorobą postanowił podróżować. Wybrał się do Santiago de Compostela. Następnie wyruszył w długą wędrówkę Jedwabnym Szlakiem. Ze Stambułu do Xi’an pokonał 12 tysięcy kilometrów. Podróże opisał w książkach, które przyniosły mu popularność. Jednak nie o nim jest wspomniany film.

Inspiracją stała się książka „Marche et invente ta vie” – „Chodź i wymyśl swoje życie”, która z tego co widzę nie jest dostępna na polskim rynku. Bernard Ollivier opowiada w niej historię kilku nastolatków, którzy są umieszczeni w ośrodkach szkolno-wychowawczych lub więzieniach. Podobnie jak bohater filmu otrzymali możliwość trzymiesiecznej wędrówki w towarzystwie wolontariusza ze stowarzyszenia. Z plecakiem i dobrymi butami, szlakami Hiszpanii, Włoch lub Niemiec, pokonują dwa tysiące kilometrów, aby udowodnić sobie i innym, iż mogą dokonać wielkich rzeczy i mogą zastanowić się nad ścieżkami, które wybierają.

Bernard Ollivier jest również współtwórcą stowarzyszenia Seuil, które pomaga młodym, zbuntowanym ludziom pomóc wyjść z zagubienia. Na stronie stowarzyszenia czytamy, iż przyjmuje w tej chwili około trzydziestu dziewcząt i chłopców rocznie w wieku od 14 do 18 lat, którzy znajdują się pod opieką Służb. Także koszt takiej działalności ma być niższy niż koszt utrzymania w klasycznym ośrodku. Co więcej edukatorzy szacują, iż w 84% przypadków marsz kończy się sukcesem. Podczas gdy 70% nieletnich ponownie popełnia przestępstwo w ciągu dwóch lat od zwolnienia z więzienia, 57% młodych ludzi objętych wsparciem SEUIL uczestniczy w programie reintegracyjnym po marszu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Msza święta w Muzeum Powstania Warszawskiego już w niedzielę!
Idź do oryginalnego materiału