Piekło to postawa? „Papież” Franciszek pokazuje, iż nie wierzy w wieczne
potępienie
16 marca 2023 r
Tłumaczenie polskie za:
https://novusordowatch.org/2023/03/francis-hell-attitude-not-damnation/
Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięte z Biblii Wujka (1962)
Bergoglio i ten nieznośny dogmat piekła...
Bez zaskoczenia, argentyński apostata Jorge Bergoglio („papież Franciszek”) niewiele mówi o piekle. A kiedy mówi, zwykle zaprzecza jego istnieniu lub zaprzecza, że ktoś w nim jest; lub bagatelizuje go w inny sposób, lub po prostu żartuje z niego.
Ostatnie uwagi Bergoglio na temat piekła pochodzą z
jednego z pół tuzina wywiadów opublikowanych w ciągu ostatniego tygodnia, z
okazji 10-lecia jego
„pontyfikatu”. Na tę rozmowę Jorge Fontevecchia z
argentyńskiego tabloidu Perfil usiadł z Franciszkiem na ponad dwie
godziny w
Casa Santa Marta w
Watykanie. Pełny film i długa transkrypcja zostały opublikowane 11 marca (patrz
hiszpański
oryginał tutaj).
„Papież” został zapytany: „Jaka jest twoja własna
interpretacja piekła i raju, i co dzieje się z ludźmi, którzy idą do piekła, i
co z tymi, którzy idą do raju?” Odpowiedział w następujący sposób (używając
skomputeryzowanego tłumaczenia za pośrednictwem DeepL):
Piekło
nie jest miejscem, jeżeli ktoś idzie na Sąd Ostateczny i widzi
twarze tych, którzy idą do piekła, jest przerażony. jeżeli czytasz Dantego,
zaczynasz się bać. Ale to są reprezentacje medialne. Piekło jest
stanem, są ludzie, którzy ciągle żyją w piekle. Nie mówię tego o ludziach,
którzy cierpią, o ludziach, którzy cierpią, ale o tych, którzy tworzą świat złej
lub chorej autoreferencyjności i kończą żyjąc w piekle. Piekło jest
stanem, jest stanem serca, duszy, postawą wobec życia, wobec wartości, wobec
rodziny, wobec wszystkiego.
Są ludzie, którzy żyją w
piekle, ponieważ go szukają, są inni, którzy tego nie robią, którzy cierpią. A
kto idzie do piekła, do tego piekła, do tego stanu? Ci [którzy] już żyją [nim]
tutaj.
(Jorge
Bergoglio, w: Jorge Fontevecchia, „Papa
Francisco: ‘Se puede dialogar muy bien con la economía, no se puede dialogar
con las finanzas’”, Perfil, 11 marca 2023 r.; podkreślenie dodane.)
Franciszek jeszcze nie skończył, ale przerwiemy tu na
chwilę.
Zauważcie, iż ujawnia się tutaj nieznośny naturalizm fałszywego papieża. Wszystko, co mówi o piekle do tej pory, dotyczy obecnego świata. Fałszywie interpretuje to, co w rzeczywistości jest niezmiennym stanem potępionych po śmierci, w którym są sprawiedliwie karani na wieki za swoje osobiste grzechy, jak gdyby był to doczesny stan ludzkiego życia, stworzony dla nich samych przez tych, którzy mają autoreferencyjną postawę wobec wszystkiego. Jest to na poziomie słynnego dowcipu ateistycznego filozofa Jean-Paula Sartre’a: „Piekło to inni ludzie”.
Uwagi Franciszka przypominają jego homilię na koniec
roku z 31 grudnia 2020 r., w której odrzucił
nadprzyrodzony cel cierpienia i śmierci. Przywołują
też na myśl jego homilię
z 1 lutego 2018 r., w której udało mu się zastanawiać nad śmiercią bez
żadnej wzmianki o duszy, łasce, grzechu, sądzie, niebie, piekle, czyśćcu,
pokucie, nawróceniu, wierze, nadziei czy miłości. Zamiast tego opowiadał o
podróży, dziedzictwie i czymś o pamięci. Jego późniejsze kazanie w
Środę Popielcową nie było lepsze.
Dla tych, którzy mogą potrzebować szybkiego
przypomnienia, katolickie nauczanie dotyczące piekła jest wyjaśnione w haśle na ten temat w Encyklopedii Katolickiej z 1910
roku.
Poniżej przedstawimy kilka cytatów z katolickiego
magisterium na temat piekła:
Karą
za grzech pierworodny jest pozbawienie widzenia Boga, ale karą za grzech uczynkowy
są męki wiecznego piekła.
(Papież
Innocenty III, List ex parte tua; Denz. 410)
Lecz
[Jezus Chrystus] zstąpił w duszy i zmartwychwstał w ciele, i wstąpił jednakowo
do obu, aby przyjść na końcu czasów, aby sądzić żywych i umarłych, i oddać
każdemu według jego uczynków, zarówno złym, jak i wybranym, z których wszyscy
zmartwychwstaną ze swoimi ciałami, które teraz noszą, aby mogli otrzymać według
swoich uczynków, czy te uczynki były dobre, czy złe, te ostatnie wieczną karę z
diabłem, a pierwsze wieczną chwałę z Chrystusem.
(Sobór
Laterański IV, rozdział 1; Denz. 429)
Dusze
tych, którzy umierają w grzechu śmiertelnym lub tylko z grzechem pierworodnym,
natychmiast zstępują do piekła, ale są karane różnymi karami.
(Drugi
Sobór w Lyonie, Wyznanie wiary Michała Paleologa; Denz. 464)
Co
więcej, określamy, iż zgodnie z ogólnym usposobieniem Boga, dusze tych, którzy
umierają w uczynkowym grzechu śmiertelnym, schodzą do piekła natychmiast po
śmierci i tam cierpią ból piekielny. Niemniej jednak w dniu sądu wszyscy ludzie
ukażą się ze swoimi ciałami „przed stolicą Chrystusową”, aby zdać sprawę ze
swoich osobistych uczynków, „aby każdy otrzymał za własne sprawy ciała według
tego, co uczynił, albo dobre, albo złe” (2 Kor 5:10).
(Papież
Benedykt XII, bulla Benedictus
Deus)
Jest więc jasne, iż wieczna kara potępionych jest
nieomylnym dogmatem katolickim. Kara ta polega na bólu
straty (utracie wizji uszczęśliwiającej, celu, dla którego dusza została stworzona)
i bólu zmysłów (ogniu piekielnym).
Tak, mówimy o prawdziwym ogniu: „Co więcej,
jeśli ktoś bez skruchy umiera w grzechu śmiertelnym, bez wątpienia jest
torturowany na zawsze przez płomienie wiecznego piekła”, naucza papież
Innocenty IV (List Sub Catholicae; Denz. 457). Atanazjańskie wyznanie wiary również mówi o
„ogniu wiecznym” (Denz 40), co oczywiście jest również zwarte w Piśmie Świętym.
Zauważcie, iż Franciszek nie potwierdził żadnej z tych rzeczy w swoich uwagach, mimo iż miał taki obowiązek, ponieważ został poproszony o danie świadectwa swojej (domniemanej) wiary, a
nawet jako (domniemany) papież rzymski.
Co więcej, tak, piekło jest miejscem. Chociaż
Kościół nie zdefiniował tego dogmatycznie, świadectwo Biblii w tym względzie
jest nadmiarowe. Na przykład mówi się o nim „to miejsce mąk” (Łk 16:28), jako o
„miejscu swoim” Judasza Iskarioty (Dz 1:25), jako o „jeziorze ognia gorejącego siarką”
(Ap 19:20) itp. A papież św. Piotr mówi o demonach „powrozami piekielnymi
ciągnionych do piekła” (2 P 2:4).
Piekło musi być miejscem, ponieważ po Sądzie Powszechnym
wszystkie ciała połączą się ze swoimi duszami, a to obejmuje ciała dusz w
piekle: „Nie dziwcie się temu, bo przychodzi godzina, w której wszyscy, co są w
grobach, usłyszą głos Syna Bożego. I wyjdą ci, którzy dobrze czynili, na
zmartwychwstanie życia; a którzy źle czynili, na zmartwychwstanie sądu” (J 5:28-29).
Ponieważ ciała zajmują przestrzeń, piekło musi być
fizycznym miejscem. Oczywiście nie wyklucza to również bycia stanem – w rzeczy
samej absolutną i niekończącą się nędzą, bólem i rozpaczą.
Krótka historyczna uwaga: Franciszek nie jest
pierwszym soborowym antypapieżem, który twierdzi, iż piekło nie jest miejscem.
28 lipca 1999 r. „Papież”
Jan Paweł II powiedział: „Piekło nie jest miejscem,
lecz stanem tych, którzy dobrowolnie i definitywnie oddzielają się od Boga,
źródła wszelkiego życia i radości” – jak gdyby te dwa rodzaje wzajemnie się
wykluczały. Nauka katolicka głosi, iż piekło jest zarówno miejscem,
jak i stanem. Jednak w przeciwieństwie do Bergoglio, Jan Paweł II wciąż
wiedział, iż piekło ma coś wspólnego z wiecznym oddzieleniem od Boga.
Tylko postawa? Boskie Objawienie mówi o piekle jako wiecznym miejscu ognistych mąk dla niegodziwych
Teraz, jak powiedzieliśmy wcześniej, Franciszek
jeszcze nie skończył. Miał więcej do powiedzenia i nie było lepiej.
Chociaż właśnie zamienił piekło w jakiś nędzny
autoreferencyjny stan w tym życiu, zaczął przechodzić do piekła jako
odnoszącego się do życia pozagrobowego - ale nie bez sugestii, iż nikogo w
nim nie ma:
Jeśli
zapytasz mnie, ilu ludzi jest w piekle, odpowiem ci słynną rzeźbą katedry
Deslé, nie wiem, czy pochodzi z XI czy IX wieku, na południe od Francji, jest
słynna rzeźba, kolumny mają rzeźby, co było sposobem katechizacji w tym czasie
poprzez malarstwo i rzeźbę. A na kolumnie wisi Judasz i diabeł ściąga go w dół,
a po drugiej stronie jest Dobry Pasterz, Jezus, który chwyta Judasza i zabiera
go do babucha [?] z ironicznym uśmiechem. Co to oznacza? To zbawienie jest
silniejsze niż potępienie. Ta rzeźba jest katechezą, która powinna dać nam do
myślenia. Boże miłosierdzie jest zawsze u naszego boku, a Bóg chce, aby zawsze
był ze swoim ludem, ze swoimi dziećmi, a nie by Go opuścił.
(Jorge
Bergoglio, w: Jorge Fontevecchia, „Papa Francisco: ‘Se puede dialogar muy bien con la
economía, no se puede dialogar con las finanzas’”, Perfil, 11 marca 2023 r.)
Bergoglio uwielbia opowiadać tę historię o rzeźbie na
szczycie kolumny katedry, tak jak robił to w ciągu ostatnich 10 lat. Jest z tym
tylko jeden mały problem: to nie do końca prawda, ponieważ człowiek
przedstawiony na rzeźbie, który niesie martwe ciało Judasza na plecach, nie jest Dobrym Pasterzem, nie jest naszym Błogosławionym Panem i Zbawicielem
Jezusem Chrystusem. Przeanalizowaliśmy i wyjaśniliśmy to w przeszłości:
- Sympatia
dla diabła: w Wielki Czwartek gazeta watykańska próbuje wywołać
współczucie dla Judasza Iskarioty
- Franciszek:
„Ktoś mógłby pomyśleć: ‘Ten papież jest heretykiem’...” za powiedzenie, że
Judasz Iskariota może być zbawiony
Franciszek wyraźnie chce, aby czytelnik / słuchacz
wyciągnął z jego komentarzy, iż wierzy, iż nikt tak naprawdę nie idzie do
piekła, więc naprawdę nie ma się czym martwić. W końcu, jeżeli choćby nie jest
potępiony „Syn Zatracenia”, o którym nasz Pan powiedział, iż „zginął” (J 17:12),
z pewnością nikt inny nie musi się obawiać. Taka jest piekielna teologia Jorge
Bergoglio.
Co ciekawe, nikt inny jak sam nasz Błogosławiony Pan
często mówił o piekle. Jest to oczywiście integralna część Ewangelii. Choć
Jezus był miłosierny, ciągle ostrzegał ludzi przed bardzo realną możliwością
wiecznej kary w piekle: „Pośle Syn Człowieczy Aniołów swoich i zbiorą z
królestwa jego wszystkie zgorszenia i tych, którzy czynią nieprawość. I wrzucą
ich w piec ognisty; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13:41-42).
Aby uniknąć wieczności w piekle, musimy przezwyciężyć,
z Bożą pomocą, wszystko, co stoi na drodze do naszego zbawienia: „Jeśli zaś
ręka twoja, albo noga twoja gorszy cię, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej
ci jest ułomnym albo chromym wejść do życia, aniżeli mając dwie ręce albo dwie
nogi, być wrzuconym w ogień wieczny” (Mt 18:8).
Jest bardzo oczywiste, iż katolicki dogmat piekła nie
znajduje się nigdzie w słowach Franciszka. Podsumowując, możemy powiedzieć, że
fałszywy papież nie marnował myśli na pojęcia grzechu, łaski uświęcającej,
wiecznej kary czy boskiej sprawiedliwości. Zamiast tego przekazał (czy to
bezpośrednio czy to insynuując), że:
- (a)
piekło nie jest miejscem
- (b)
piekło jest stanem na tym świecie
- (c)
piekła nie należy się obawiać
- (d)
niektórzy ludzie żyją w nim w tym życiu
- (e)
nikt nie idzie do piekła
Fakt, iż te rzeczy nie harmonizują ze sobą, ale w
rzeczywistości są nieco sprzeczne, jest typowy dla sposobu Bergoglio. Jedyną
spójnością między wszystkimi pięcioma elementami jest to, iż są one sprzeczne z
wiarą katolicką.
Och, przy okazji: jest jedna okazja, w której
Franciszek przypomina sobie rzeczywistość i powagę piekła. To wtedy, gdy
potępia mafię. Nagle przypomina sobie katechizm swojej młodości i mówi
tym przestępcom: „Jest jeszcze czas, aby uniknąć końca w
piekle. To jest to, co czeka na was, jeżeli będziesz dalej podążali tą drogą.”
Zabawne, jak to działa.