„Pianista” po rekonstrukcji cyfrowej. To paradoksalny hymn na cześć życia

1 dzień temu
Zdjęcie: Pianista


Człowiek nigdy nie przestaje być człowiekiem. Można go poniżyć, zabić, ale choćby wtedy ginie człowiek. Nie robak, nie przedmiot, a człowiek – mówi w „Past Perfect Podcast” Damian Jankowski.

Past Perfect wprowadza do polskich kin „Pianistę” Romana Polańskiego. Nagrodzone Złotą Palmą i trzema Oscarami arcydzieło można teraz obejrzeć po nowej postprodukcji i rekonstrukcji obrazu w jakości 4K. Premiera: 17 kwietnia 2026.

O uniwersalnym wymiarze „Pianisty” Sebastian Smoliński rozmawia w podcaście „Past Perfect Podcast” z Damianem Jankowskim, szefem działu kulturalnego „Więzi”.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Założyciel Past Perfect zwraca uwagę, iż uderzające jest to, jak prostymi środkami została opowiedziana historia Władysława Szpilmana. – Widzę w tym odwagę twórców, by zrobić film możliwie klasyczny. Jakby Polański mówił: nie będzie tu żadnej formalnej gry, wydzielam tę opowieść prosto z serca. Na tym polega chyba siła obrazu zrobionego przez świadka – stwierdza Sebastian Smoliński.

Damian Jankowski opowiada z kolei o swoich seansach „Pianisty”. – Do tego sprowadza się siła wielkiego kina: za każdym razem odkrywasz w nim coś nowego, film niejako wraz z tobą się zmienia. Za pierwszym razem, jeszcze jako dziecko, oglądałem „Pianistę” jako dramat historyczny o wojnie, okupacji, Zagładzie. Potem, pod koniec liceum, wiedziałem już, iż to dobrze nakręcony, wciągający film. Teraz zaś widzę go jako przeszywającą opowieść o bezradności – mówi zastępca redaktora naczelnego Więź.pl.

– Twórcy dobrze to pokazali: wojna jest absurdem, chaosem, destrukcją, która cię pochłania. Na dalszy plan schodzą rozrywki, relacje romantyczne. Chcesz przeżyć za wszelką cenę, masz coraz mniejszy wpływ na to, kto wokół ciebie jest – mówi Jankowski. – Dla mnie najbardziej poruszający dialog odbywa się między Szpilmanem a jego mamą, dosłownie na kilka chwil przed ich udaniem się na Umschlagplatz. Szpilman przyznaje wtedy: „Chciałem was ocalić, próbowałem z całych sił”. Chciał, ale się nie udało. Później jest scena, gdy zastanawia się, po której stronie muru tak naprawdę się znajduje, czy opuścił getto. I są to jedne z kluczowych pytań: jaką cenę płaci się za ocalenie? Czy z getta, czy z obozu, czy z wojny się wychodzi? Ocalały żyje co prawda dalej, ale to, czego doświadczył, nosi w sobie, dźwiga już do końca życia na swoich barkach straszne wspomnienia i twarze tych, którym próbował pomóc.

Zdaniem redaktora „Więzi” film Polańskiego to uniwersalna opowieść o losie człowieka wrzuconego w kosmos, o jednostce w potrzasku, w sytuacji, z której nie ma wyjścia i znikąd nie można liczyć na pomoc, również niebo wydaje się puste.

Jednocześnie – w ocenie Jankowskiego – to głęboko humanistyczne kino. – Przez cały film hitlerowcy próbują upodlić Żydów, odebrać im godność, zdeptać. Ale „Pianista” pokazuje coś innego: człowiek nigdy nie przestaje być człowiekiem. Można go zranić, poniżyć, zabić, ale choćby wtedy ginie człowiek. Nie robak, nie przedmiot, a człowiek – zwraca uwagę gość podcastu.

Rozmówcy zgadzają się, iż pytanie o sztukę nie jest w filmie kluczowe; fakt, iż Szpilman to pianista, schodzi na dalszy plan. – Przez większą część opowieści zapominamy, jaki zawód wykonuje nasz bohater. Ale potem jest scena, gdy ciężko choruje, prawie umiera i widzimy zbliżenie na jego palce, które poruszają się, jakby grały koncert. Co się okazuje: na granicy życia i śmierci do Szpilmana przychodzi muzyka. Gdzie była wcześniej? Była w nim, on sam stał się muzyką. Oprawcy mogą odebrać mu wszystko, ale tego jednego mu nie odbiorą – zaznacza Jankowski.

Zdaniem szefa działu kulturalnego „Więzi” arcydzieło Polańskiego to paradoksalny hymn na cześć życia: – Dwadzieścia lat temu skupialiśmy się między innymi na tym, iż ktoś pokazał, jak wyglądała okupacja i potem zburzona Warszawa. Po latach widać wyraźnie, iż historia Szpilmana przekracza granice geograficzne czy narodowe. Wciąż przecież istnieją na świecie miejsca, których mieszkańców przeznaczono na unicestwienie.

– Historia przemieli tych ludzi, ale czy ona wygra? Może imiona ginących nie zostają ostatecznie wymazane? Może w jakiś przedziwny, niewytłumaczalny sposób człowiek ocaleje od zapomnienia? W końcu rozmawiamy w mieście, którego miało nie być, a jest – zauważa Damian Jankowski.

Lista kin i pokazów odrestaurowanej wersji „Pianisty” dostępna jest tutaj.

Idź do oryginalnego materiału