Papież, Francja i chrześcijańskie korzenie, które nie obumarły

1 godzina temu
Kiedy w pierwszym przemówieniu wygłoszonym w Pałacu Elizejskim Leon XIV wskazał na francuskie „duchowe, kulturowe, intelektualne, artystyczne i misyjne bogactwo, które dziś promieniuje na cały świat", zapowiedział niejako to, czego mieliśmy być świadkami w kolejnych dniach, w których detale kolejnych celebracji i osoby, które je współtworzyły, przypomniały, jak wiele Kościół i chrześcijański świat do dziś zawdzięcza Francji.
To m.in. święci i błogosławieni, przywołani podczas młodzieżowego czuwania w Saint-Denis. Objawienia maryjne z XIX wieku, które na mapie Francji układają się w literę „M" i promieniują na cały świat. Katolicki skauting. Duszpasterstwo chorych. Nowe ruchy i wspólnoty, także ekumeniczne. Odnowa muzyki liturgicznej i pieśni religijnych, zainspirowana m.in. prostotą i polifonią śpiewów z Taizé.Lista jest długa, a ten Kościół, w którym piękno chrześcijańskiego gotyku (notabene, wywodzącego się z Francji) łączy się z nowoczesną ewangelizacją, przywodzi na myśl ewangelicznego ojca rodziny „który ze swego skarbca wydobywa rzeczy stare i nowe". W tym kontekście, papieska wizyta postawiła nam pytanie: czy umiemy dziś za tę Francję dziękować?Hasło papieskiej wizyty, „Aby świat miał życie", do którego sam Leon XIV odwoływał się w swoich piętnastu wystąpieniach, wybrzmiało w tych dniach w wielu aspektach.Począwszy od tego fundamentalnego, dotyczącego niezbywalnego prawa każdego człowieka do godnego życia od poczęcia do śmierci. Papież mówił o tym zarówno w kontekście pokoju, który ma być trwały i nie może być jedynie „tamowaniem krwotoków wojen", jak i przepisów, dopuszczających odbieranie życia najsłabszym. „W imię niezbywalnej godności osoby ludzkiej należy stanowczo odrzucić pokusę zadawania śmierci pod pozorem fałszywego współczucia. Nie można uznać zadawania śmierci za coś normalnego. Nie wszystko, co jest zgodne z prawem, jest moralnie słuszne" – mówił w Lourdes do osób chorych i tych, którzy im towarzyszą, a słów tych trudno było nie odnieść do niedawnej legalizacji eutanazji we Francji.Ale motto Leona XIV miało też inne znaczenia. Dla młodych ludzi, których dziesiątki tysięcy proszą we Francji o chrzest, jednym z bodźców do rozpoczęcia duchowych poszukiwań, jest właśnie pragnienie prawdziwego życia. Rozczarowani błędami rodziców, poruszeni śmiercią bliskiej osoby, czy świadectwem kolegów, którzy nie wstydzą się wiary w Boga – zaczęli zadawać pytania o to, gdzie szukać euforii i głębi własnego życia.Papież, w którym wielu zobaczyło ojca i autentycznego przewodnika, z miłością i bez moralizatorstwa zachęcał ich do konkretnej i wymagającej „drogi świętości", po to aby i oni i świat wokół nich „miał życie". Zaś ich zaskakujące gromkie brawa, gdy Leon XIV zwrócił się na Stade de France do tych, „którzy sądzą, iż słyszą wezwanie, by pójść za Jezusem drogą kapłaństwa lub życia konsekrowanego" podpowiadają, iż być może – posługując się kolejną ewangeliczną metaforą – wielu młodych katolików we Francji przeżywa dziś swoje „ukryte życie w Nazarecie", które niedługo ujawni się z nową mocą.Wizyta Leona XIV we Francji spotkała się z większym zainteresowaniem mediów, niż poprzednie papieskie pielgrzymki, dlatego imponujące liczby uczestników (800 tys. tylko na Mszy św. na Placu de la Concorde w Paryżu) nie oddają skali oddziaływania tych wydarzeń. Mszę św. na Placu de la Concorde transmitowało na żywo sześć głównych kanałów telewizyjnych – co jest precedensem – nie licząc rozgłośni radiowych i streamingu.Internet zalały w tych dniach filmy, które pokazują, iż papieska wizyta w kraju, którego większość mieszkańców nie jest dziś praktykującymi katolikami, miała w sobie olbrzymi potencjał ewangelizacyjny. Muzułmanie, którzy z entuzjazmem komentują spowiadających się na Polach Elizejskich katolików „którzy proszą Boga o pomoc, by stać się lepszymi ludźmi", czy komentatorzy świeckiej rozgłośni, tłumaczący z przejęciem, iż uwielbienie to czas „w którym każdy może rozmawiać z Bogiem, przy pomocy śpiewu” – byłyby może anegdotyczne, gdyby nie fakt, iż są ich tysiące.
W tych dniach francuski Kościół został umocniony doświadczeniem wspólnoty i spotkaniem z Papieżem. A także tym, iż – nie za sprawą politycznych deklaracji, ale w praktyce – przypomniała o sobie prawdziwa definicja laickości, która nie polega na bezwyznaniowości, ale na wolności w wyznawaniu wierze, której państwo nie narzuca, ani też nie tłumi. Czas pokaże, jakie przyniesie to owoce.
Idź do oryginalnego materiału