Współczesny świat, pełen lęku, hałasu i cyfrowej samotności, przypomina ewangeliczne owce bez pasterza. Dlaczego w epoce nadmiaru informacji tak bardzo brakuje nam prawdy? Odkryj przesłanie nadziei i przypomnij sobie, do czego wzywa nas Bóg. Przeczytaj rozważanie ks. Piotra Wiśniowskiego.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska by AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Bracia i Siostry,
dzisiejsza Ewangelia brzmi tak, jakby została napisana właśnie dla naszych czasów.
Święty Mateusz mówi:
„Widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” (Mt 9,36).
Znękani.
Porzuceni.
Zagubieni.
Czy to nie jest obraz współczesnego świata?
Świata pełnego lęku, wojny, samotności, manipulacji i hałasu.
Świata, który coraz więcej mówi, ale coraz mniej słucha.
Świata, który ma coraz więcej informacji, ale coraz mniej mądrości.
Ojciec Święty Leon XIV powiedział niedawno:
„Świat przechodzi głęboki kryzys duchowy i kulturowy, który objawia się w różnych formach przemocy, polaryzacji i wzajemnej nieufności.”
To są słowa niezwykle ważne.
Papież nie mówi tylko o kryzysie politycznym.
Nie mówi wyłącznie o gospodarce.
Mówi o kryzysie ducha.
A przecież dokładnie to widzi dziś Jezus.
Owce bez pasterza.
I najważniejsze w tej Ewangelii jest to, iż Jezus nie patrzy na tłumy obojętnie.
Jezus się lituje.
Nie patrzy jak polityk na elektorat.
Nie patrzy jak media na odbiorców.
Nie patrzy jak algorytm na użytkownika telefonu.
Patrzy jak Dobry Pasterz.
Widzi twarz.
Widzi ranę.
Widzi samotność.
Widzi serce człowieka.
Człowiek współczesny ma dziś technologię, o której poprzednie pokolenia choćby nie śniły, a jednocześnie coraz częściej nie umie rozmawiać z własnym dzieckiem, nie umie przebaczać, nie umie być w ciszy, nie umie się modlić.
Papież Leon XIV ostrzegał także przed światem cyfrowej manipulacji i sztucznej inteligencji. Powiedział:
„Człowiek nie może stać się biernym konsumentem nieprzemyślanych myśli i anonimowych produktów pozbawionych miłości.”
Jakże to prawdziwe.
Można dziś żyć wśród milionów informacji, a być głodnym prawdy.
Można mieć tysiące obserwujących, a nie mieć nikogo, komu można wypłakać się na ramieniu.
Można codziennie patrzeć w ekran telefonu, a przestać widzieć człowieka obok siebie.
I właśnie dlatego Jezus mówi:
„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,37).
To jest wołanie Chrystusa.
Nie o celebrytów.
Nie o specjalistów od wizerunku.
Nie o ludzi od kościelnego PR-u.
Ale o świadków!
Bo światu nie brakuje dziś informacji.
Światu brakuje świętości.
Papież św. Paweł VI powiedział kiedyś:
„Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli; a jeżeli słucha nauczycieli, to dlatego, iż są świadkami.”
Dzisiejszy świat jest zmęczony pustymi słowami. Zmęczony ideologią. Zmęczony agresją. Zmęczony pogardą.
Człowiek szuka autentyczności.
I dlatego Jezus powołuje Apostołów.
A co interesujące — nie wybiera ludzi idealnych.
Piotr był impulsywny. Tomasz miał chwile zwątpienia.
Mateusz był celnikiem.
A jednak właśnie im Chrystus powierza Kościół.
To bardzo ważne.
Bóg nie szuka ludzi perfekcyjnych.
Bóg szuka ludzi, którzy oddadzą Mu serce.
Może ktoś dziś myśli:
„Ja się nie nadaję.” „Mam za dużo słabości.”
„Za dużo ran.” „Za dużo błędów.”
A jednak Chrystus przez cały czas powołuje.
Nie dlatego, iż jesteśmy tacy wyjątkowi czy wielcy.
Ale dlatego, iż On jest miłosierny.
Papież Leon XIV podczas inauguracji swojego pontyfikatu powiedział:
„To jest godzina miłości.”
Nie godzina triumfalizmu czy godzina walki o władzę…
Godzina miłości!
I właśnie tego najbardziej potrzebuje świat.
Bo spójrzmy uczciwie:
świat coraz bardziej uczy ludzi walczyć przeciw sobie, a coraz mniej uczy kochać.
Media uczą pogardy.
Internet uczy szybkiego osądzania.
Polityka często buduje się na strachu.
Wojny uczą nienawiści.
A Chrystus przez cały czas mówi:
„Idźcie.” „Uzdrawiajcie.” „Podnoście człowieka.”
Dzisiejsza Ewangelia nie jest więc tylko opowieścią o Apostołach sprzed dwóch tysięcy lat.
To pytanie o nas…
Czy człowiek spotykając mnie, spotyka trochę więcej pokoju?
Czy moje słowa leczą, czy ranią?
Czy moja obecność daje nadzieję, czy zwiększa chaos?
Może właśnie tutaj zaczyna się najważniejszy rachunek sumienia.
Nie:
„Dlaczego świat jest taki zły?”
Ale:
„Czy ja jestem choć trochę pasterzem dla tych, których Bóg postawił obok mnie?”
Bo Chrystus mówi dziś do całego Kościoła.
Do rodziców.
Do małżonków.
Do nauczycieli. Kapłanów i zakonników.
Do ludzi mediów.
Do każdego ochrzczonego.
Może twoim żniwem jest własny dom czy wspólnota.
Może twoim żniwem jest małżeństwo.
Może twoim żniwem jest samotna matka.
Może twoim żniwem jest chory ojciec.
Może twoim żniwem jest człowiek w pracy, który już nie ma siły żyć.
Ojciec Święty Leon XIV powiedział niedawno:
„Broń może narzucić chwilową ciszę, ale nigdy nie zbuduje prawdziwego pokoju.”
To zdanie dotyka samego serca współczesności.
Bo prawdziwy pokój nie rodzi się z przemocy.
Pokój rodzi się z nawrócenia serca.
Dlatego największą walką naszych czasów nie jest tylko wojna o granice.
Największą walką jest wojna o duszę człowieka.
O sumienie.
O prawdę.
O rodzinę.
O wiarę.
O zdolność odróżniania dobra od zła.
I właśnie dlatego Jezus posyła uczniów.
Posyła Kościół.
Nie po to, żeby dominował.
Ale żeby służył.
Papież Leon XIV przypomniał, iż ludzie często mylą siłę z dominacją, tymczasem Jezus pokazuje, iż prawdziwa wielkość rodzi się ze służby.
To jest Ewangelia.
To jest chrześcijaństwo.
To jest prawdziwa siła Kościoła.
Nie pycha.
Nie wpływy.
Nie bogactwo.
Ale świętość!
Bracia i Siostry,
dzisiejsza Ewangelia jest wielkim rachunkiem sumienia…
Bo Jezus nie zapyta nas kiedyś:
„Ile miałeś sukcesów?” „Ilu ludzi cię podziwiało?” „Jak dobrze poradziłeś sobie w oczach świata?”
On zapyta:
„Czy kochałeś?”
„Czy prowadziłeś innych do Boga?”
„Czy byłeś światłem?”
„Czy ratowałeś człowieka przed rozpaczą?”
Na końcu Jezus mówi:
„Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8).
Darmo otrzymałeś wiarę.
Darmo otrzymałeś przebaczenie.
Darmo otrzymałeś Eucharystię.
Darmo otrzymałeś Kościół.
Darmo otrzymałeś miłość Boga.
Nie zatrzymuj tego tylko dla siebie.
Bo może ktoś obok ciebie jest dziś owcą bez pasterza.
Może ktoś czeka nie na wielkie kazanie, ale na jedno dobre słowo.
Nie na ocenę, ale na miłosierdzie.
Nie na moralizowanie, ale na obecność.
Nie na potępienie, ale na świadectwo człowieka, który sam został podniesiony przez Boga.
I właśnie taki Kościół jest dziś potrzebny światu.
Nie Kościół krzyku. Nie Kościół pychy. Nie Kościół lęku.
Ale Kościół Dobrego Pasterza.
Kościół, który widzi.
Kościół, który płacze.
Kościół, który opatruje rany.
Kościół, który prowadzi do Chrystusa.
Dlatego jesteśmy dziś przy Eucharystii.
Bo tutaj Dobry Pasterz nie tylko mówi do swoich owiec.
On karmi je własnym Ciałem.
Tutaj człowiek znękany może odzyskać siłę.
Tutaj zagubiony może odnaleźć drogę.
Tutaj porzucony odkrywa, iż Bóg go nigdy nie porzucił.
Nie wracajmy więc dziś tylko do hałasu świata.
Ale wróćmy do Chrystusa!
Bo tylko On potrafi uleczyć serce człowieka.
Amen.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

2 godzin temu





![Ponad 5 tysięcy uczestników Światowego Kongresu Miłosierdzia w Wilnie [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/06/Wilno.jpeg)








